W Cieniu skrzydeł Twoich - tomik poezji

Spis treści

Beata Chołod
Hajnówka 2007
 

W cieniu skrzydeł Twoich

Czasem nie wiem dokąd pójść
Czasem szukam odpowiedzi
Na proste pytania
Stawiane sobie samej
Czasami w ogóle nie pytam
Bo po co?
Czasem grzech przysłoni mi Ciebie, Ojcze
Czasem wtargnie za daleko
Niby skromnie
Cichutko
Nie proszony
A nie zdążę nad nim zapanować
Nie widzę, jak naiwnie otwieram mu swoje serce
I pozwalam w nim mieszkać
Czasem wołam o pomoc, Panie
A czasem nie mam sił
Czasem gubię drogę
Czasem czuję się zbyt słaba
Wiem...
To nie powód
By odejść od Ciebie
Obojętnie
Albo by w ogóle do Ciebie nie przyjść
Nie szukając ratunku
Czasem nie wiem
Czemu błądzę
Czemu oddalam się choć nie chcę
Choć zamknięta w swej ludzkiej bezradności
Wśród ciemności dookoła
Wiem, że jesteś Boże
Bo jestem bezpieczna...
W cieniu skrzydeł Twoich



Tylko z Tobą

Kiedy sobą czuję Ciebie
Wiem, że jesteś we mnie
Kiedy oddycham Tobą
Ty mnie wypełniasz mój Jezu
I dodajesz mi barw nowych
Chcę na Ciebie czekać
Choć czasem wydaje mi się
Że jesteś może zbyt daleko
A jednak blisko tak
Ty dałeś mi uśmiech
Ty dałeś nadzieje
I wiem, że nikogo nie kocham tak?
?jak Ciebie
 
 



Ty, Panie

Tylko Ty, Panie
Znasz moje serce
najdokładniej
Tylko Ty, Panie
Znasz moje myśli
nieprzejrzane
Tylko Ty, Panie
Znasz moje pragnienia
nieopisane
Bo Ty, Panie ogarniasz mnie
Z przodu i z tyłu
Idziesz przede mną
Jesteś moją strażą
Co ochrania me plecy
Bo Ty, Panie
Jesteś wszystkim
Dla mnie
Jak Ci dziękować, Panie?
 
 



Nie wiem

Nie wiem co lepsze jest
Mieć bogactwo wielkie
I jeszcze więcej chcieć??
Czy posiadać w sercu wielką miłość do ludzi?
Tak wrażliwą
na ból
na czyjeś łzy przelane w samotności
I tak ciepłą, by
W smutku pocieszać
W samotności towarzyszem być
A nade wszystko
Niebem karmić
Jak chlebem
Co się rozmnaża z hojnością??
Lecz wiem?
Nie potrzebuję rzeczy wielkich
wzniosłych
By pomoc ludziom nieść
Radosny uśmiech rozdawać
A przede wszystkim
Przyjacielem być
nie tylko się nim nazywać?
 
 



Boża miłość

Kiedy jesteś Boże
nie brak mi niczego
wiem, że czasem może
mówię i czynię wiele złego
Pragnę mocniej kochać Ciebie
Bo Twoje Słowo
Dla mnie tak cenne jest
Ty Panie znasz mnie
I wszystko o mnie wiesz najlepiej
Zbawienie ofiarowałeś
Choćby wszyscy mnie opuścili
Wiem
Że Ty zawsze
Do końca
Przy mnie pozostaniesz
 
 



Jesteś?

Jesteś
taki dobry
przyjaciel mój
proszę Cię Panie, zawsze przy mnie stój
ty dałeś pokój
ty dałeś radość
której nigdy nie znałam
sprawiłeś, że znów pragnę żyć
cieszyć się szczęściem
w nadziei wodę życia pić
przy Tobie, Ojcze
ogarnia mnie pokój
pokój, co chroni
umacnia
buduje
 
 



Cud czystej miłości

(mojemu mężowi)

Miłość nieprzemijająca
Jest jak
Łódka
Kołysząca się na rzece
Nie chce nic więcej
Prócz czystości
Żyje bez złości
I wciąż kocha
I nigdy nie przestaje kochać
I nigdy nie przestaje szlochać
Ze szczęścia
Gdy upada
To razem
Lecz nigdy nie traci sił
By wstać
Bo zawsze
Potrafi wszystko z siebie dać
Bo najpiękniejszą rzeczą pod niebem
To kochać i żyć
Nie dla siebie
 
 



?

Czasem myślisz
  - to już koniec
Biegniesz bez celu
Nie widząc sensu swego życia
Nie bój się
I powiedz
Bez fałszu i bez skrycia
Że nie chcesz o niczym myśleć
A słów nadziei
Boisz się z serca wykrzyczeć
W bezsensie
We łzach
Krzycz i wołaj z ukrycia
Jezus jest blisko
Tuż przy tobie
Nie lękaj się i nie oskarżaj
Podaj Mu swą dłoń
A On zatroszczy się o wszystko
Powierz życie swoje Bogu
I uwierz, że żyć zaczniesz znowu
 
 



Pomoc najpewniejsza

Życie twoje
Biegnie do przodu
I znowu
I znowu upadasz
Stoisz w bezruchu
A życie tobą targa
i wiatrem cię smaga
czy chcesz na to pozwolić?
W tym świecie nie jesteś sam
Ale jest Ktoś, Kto cię wspiera
Jest Ktoś, Komu zależy na tobie
To Żywy Bóg
Który troszczy się o ciebie
Swą pomoc chce dać jako Siebie
On nie pozwoli ci zginąć
A w Jego ramionach
Nie możesz utonąć
 
 



Serce

Pytasz, co w moim życiu ważne jest??
Pytasz, po co żyję, i dokąd zmierzam??
Pytasz, jaki sens tworzy moje życie??
Jezus Chrystus!
To jedyna droga
By żyć i nie poddać się
By odnaleźć sens w bezsensie
By w smutku radość odszukać
W gęstwinie pozorów miłość rozpoznać
By nawet łzy smakowały jak szczęście?
To Jezus
Dał ukojenie na łzy
To On otarł każdą z nich
To On przebaczył każdy mój grzech
To On dał serce nowe
Które nową melodią śpiewa
W ciszy
W zgiełku
Zawsze
Bo mój Jezus
Wszędzie je słyszy
 
 



Startuj

Wiem, nie łatwo żyć
Wiem, że czasem braknie sił
Z bezradności płyną łzy
Często zadajesz pytania
Na które, nie ma odpowiedzi
Czasem myślisz, że nikt cię nie rozumie
I nigdy nie zrozumie
Czasem gubisz się w potoku własnych myśli
To co najcenniejsze pozostaw gdzieś tam
Nie musisz umierać w przegranych łzach
Czasem szukasz miłości, nie mogąc jej znaleźć
Odnajdź tę, dla której żyć warto
Pustych słów już dość dokoła
Żadne z nich cię zaskoczyć nie zdoła
Bo nieważne - iść czy biec
Ważne, by nie cofać się
Startuj!
 
 



Do Ciebie

Do Ciebie przynoszę
Mój strach i mój ból
Do Ciebie zanoszę
Mój krzyk i mój płacz
Nikt nie rozumie
I nikt nie pojmuje
Że każda kropla łez serce przeszywa
Na wylot
Tylko Ty, Panie widzisz tęsknotę
Że gorzej nie mogłam upaść
Na dno
I zapomnieć o rękach mnie podnoszących
Przygarnij Swe dziecko
Które zgubiło drogę
Do Domu 
 
 



Miłością walcz

Jesteś bohaterem w słowach tam
Gdzie krzywdzą- nie ciebie
Jesteś wojownikiem tam
Gdzie walczysz o swój honor
Mówisz, że masz prawo do życia?
Prawo? Od kogo?
Kto obiecał, że dożyjesz starości?
Jesteś bohaterem??
Więc spróbuj zanieść miłość tam
Gdzie nią gardzą
I tam
Gdzie z niej szydzą
Jesteś wojownikiem??
Więc walcz miłością
 
 



Na oślep

Ciągle gonisz gdzieś
Biegniesz przed siebie
na oślep tak
nie znając drogi
nie znając sensu
gdzie warto pozostać
bo tak bardzo chcesz udowodnić
że jesteś silny i prawdziwy
nie oddychaj nicością
nie karm się nieprawdy czułością
nie pragnij w niej utonąć
jak latawiec do góry się wznieś
nie musisz udawać, że dobrze jest
gdy ukradkiem połykasz kropelki łez
pragniesz postawić swe stopy na skale
i niewzruszonym być
więc nie zamierzaj uciec tam
dokąd zmierza cały świat
spróbuj złapać w żagle wiatr
w ciszy przed burzą
nie rozpłyniesz się w deszczu
tylko z Jezusem
odetchniesz nadzieją
na lepsze jutro?
bo żyjesz?choć nie własną siłą?
 
 



Dlaczego??

Dlaczego upaść musiałam na dno??
Dlaczego skazić się dałam??
Dlaczego w szponach grzechu utknęłam
I nieczystości rozszarpać się dałam??
Dlaczego uciec sił nie miałam??
Dlaczego nieprawdę zasiałam
Choć zawsze kłamstwa się bałam??
Dlaczego me serce uwięzić dałam
I to co najcenniejsze z niego oddałam??
Dlaczego okraść mą duszę pozwoliłam??
Nie chciałam?
by grzech w przepaść mnie popchnął
nie chciałam?
by ograbił doszczętnie
nie chciałam zgubić mej drogi
by nie umieć powrotu odnaleźć 
więc dlaczego Ty jeden, Panie, dłoń mi Swą podałeś
gdy poraniona przez grzech w błocie leżałam?
Jak to jest, że podniosłeś mnie i obmyłeś
Nie pytając ?dlaczego??
Postawiłeś me nogi na skale
Dlaczego mi przebaczyłeś, Panie
Przecież Cię zdradziłam!
Dlaczego Jezu obroniłeś mnie i zdjąłeś kajdany
Pod których ciężarem złamałam swe nogi?
Dlaczego Twa miłość zdradzona
Wierną okazała się?
Nie pojmę Panie?
Lecz wiem, że przygarnąłeś Swe dziecko
Ponieważ tak bardzo je
Kochasz?
(10 czerwiec 2007r.)
 
 



Mamie

Dzień moich narodzin?
Czy to moje święto?
Czy Twoje, Mamusiu?
Przecież to Ty
Przeżyłaś ból
I radość
Poczęcia!!
 
 



Nie musisz

(mojemu bratu Adasiowi)

Nie musisz budzić się co rano i czuć jak całe ciało ci ciąży
A dusza najbardziej
Nie musisz być smutny
Nie musisz być przygnębiony każdego dnia
I każdej nocy
Nie musisz stwarzać pozorów
Nie musisz być najlepszy
Nie musisz udawać
Nie musisz?
Nie musisz nienawidzić
Nie musisz wciąż atakować
Nie musisz się bać
Odczuwać lęku
Nie musisz czuć się zrezygnowany
Nie musisz czuć się odrzucony
Nie musisz?
Jeśli w swym życiu odnalazłeś Jezusa
Jezusa - który cię rozumie
Który słyszy każdy twój płacz i krzyk
Który zna ciebie lepiej niż ty sam
Który cię bezgranicznie kocha
Bez Niego zimno
Bez Niego nie ma szczęścia
Bez Niego troska serce rozrywa na części
A z Nim zapomnisz o ubóstwie
Zapomnisz o bólu
Bo On
Będzie twoim
Zwycięstwem!
 
 



Spoglądając na Jezusa

(mojej siostrze Martusi)

Chcę ci życzyć miłości Bożej
Która buduje
Ochrania
Umacnia
Która choć delikatna
Zawsze jest obecna
Bądź zawsze sobą
Pomimo tego
Co inni mówią
Żyj tak, aby gdy ktoś o tobie źle mówił
Nikt w to nie wierzył
Śmiej się nawet wtedy
Gdy jest ci smutno
Ponieważ Jezus powiedział: ?Zawsze się radujcie?
A płacz wtedy
Gdy ktoś bliski cierpi
Żyj, wiedząc, że wszystko ci wolno
Ale nie wszystko jest pożyteczne
Stawiając czoła wszystkim doświadczeniom
Zawsze spoglądając na Jezusa-
Sprawcę i dokończyciela twojej wiary!
 
 



Świat w oczach dziecka

Kiedy byłam małą dziewczynką
Nie wiedziałam czym jest życie
Ale bardzo lubiłam obserwować co czynią dorośli
Mama opowiadała nam historie biblijne przed spaniem
I czytała mnóstwo opowieści
Układała do snu, przytulała, głaskała po maleńkiej główce
I nawet smutek w maleńkim serduszku uciekał daleko? daleko?
A rano, nawet jeśli już była w drodze do pracy
Na stole czekało pyszne śniadanko
I podpisane małe karteczki dla każdego z nas?
Tata.
Zawsze byłam prezentem taty, ponieważ mama urodziła mnie w dniu jego urodzin.
Tata woził nas na wielkich saniach w zimę?pomagał w lekcjach z przedmiotów ścisłych?
A latem zabierał na wieś?gdzie wszystko zdawało się być
Niepojętym pięknem w oczach dziecka
Tam babcia zawsze czekała na nas ze świeżym mlekiem od krowy
I świeżymi warzywami z ogrodu.
Często spała na twardym posłaniu
Aby tylko nam było wygodnie w miękkim łóżku ze świeżą pościelą.
A rano budziła nas zapachem świeżo przyrządzonego kakao i świeżą drożdżówką prosto z pieca.
Druga babcia zabierała nas na wakacje w mieście.
To ona nauczyła mnie przeróżnych wersetów ze Słowa Bożego oraz wierszy i pieśni, które pamiętam do dziś.
Nie zapomnę jak każdego ranka urządzała nam gimnastykę, grała z nami w piłkę na ?Łysej Górce? a także razem szybowaliśmy w samolocie na wesołym miasteczku.
Nie zapomnę swojego dzieciństwa, które pomimo smutnych chwil, miało mnóstwo pięknych wspomnień, podarowanych trzem małym brzdącom?
 
 



Być dowodem

Zmęczona
Strudzona
Idę
By nieść miłość
Dając uśmiech i
Zrozumienie tym
Którzy potrzebują
Którzy gdzieś się pogubili
Idę
By dawać ją tym
Którzy jej nie poznali
Miłość, co ma
Uśmiech czysty
I oczy czyste
Miłość, która w serce patrzy
Chcę wylewać miłość
Na innych ludzi
Chcę być?
Być dla ludzi dowodem
Miłości
 
 



Jak światło

Panie mój
Ty rozgrzewasz moje
Serce, bym ja
Mogła dać miłość gorącą tym,
Którzy światła szukają
Przez życie się błąkają
Gubiąc prawdę i cel
Pogardzając zbawieniem i łaską
Lecz ja chcę świecić jak płomień
Jak ogień nie gasnący
Jak lampa co ciemność rozprasza
Jak światło, którego nic nie przemoże
 
 



Jezus z Nazaretu

Jezus z Nazaretu
Król chwały
Pan Panów
Został wzgardzony i
Opuszczony
Szedł na ukrzyżowanie
Niosąc na plecach mój grzech
Lecz On
Moje choroby wziął na Siebie
Zraniony był za przestępstwa moje
Poszedł by oddać życie za mnie
Tak ukarany dla mego zbawienia
On poniósł wstyd całego świata
I wstawił się za złoczyńcami
To za mnie
I za ciebie
 
 



Zapłaciłeś życiem

Jezu
Coś zmienił kierunek i bieg życia mego
Coś roztoczył nade mną Swą dłoń
Dłoń, która wywiodła mnie na wolność
Dłoń, która dała życie
Ocaliła
Która każdego dnia
Ochrania przed złem
Twój oddech, Panie
Tchnął we mnie życie
I odtąd me życie ma sens
Bo Ty zapłaciłeś życiem za mój grzech
Dałeś się upodlić
Bym mogła wolną być
Wolną od śmierci duszy mej
I wolną od grzechu
W życiu tym
Bo Ty oddałeś ciało Swe
By stać się Sam niewolnikiem
A mnie?
Na wolność wypuścić
I dziękuję Ci
Za krzyż, na którym wykrwawiłeś się
Za krzyż, gdzie zmarłeś
Za krzyż zwycięstwa
Za krew, która dała mi uwolnienie?
 
 



W mocy Twojej

W mocy Twojej Panie chcę żyć
I ze źródła Twego wodę pić
Nie chcę więcej iść bez Ciebie
Uczyń me serce nienagannym
Bo tylko Ty zmieniasz mnie
Prowadź mnie tam, gdzie chcesz
Nie chcę uciekać od Ciebie
Uczyń mnie narzędziem w ręku Twym
Bo w miłości Twojej kroczyć chcę
Aby świat mógł poznać
Że jesteś Panem mym
 
 



Uwielbiam Cię

Uwielbiam Cię Panie
Chwałę Ci oddaję
Błogosławię Cię, boś Świętym jest
Nie mogę już sama żyć
Bez Ciebie ciężko mi
Bo tylko Ty
Dajesz siły by żyć
I nie poddać się
Zmieniaj mnie w każdy dzień
Proszę zmieniaj serce me
Pragnę Ciebie jak powietrza
Bez Ciebie nie umiem przetrwać
Bądź zawsze ze mną
Uwielbiać Cię chcę
 
 



Kim jesteś

Kim jest Ten, Którego ciemność nie przemogła?
Kim jest Ten, co zrywa pęta z twojej duszy i ciała?
Kim jest Ten, co wyprowadza z niewoli na wolność?
Kim jest Ten, Który objawia sens w bezsensie?
Kim jest Ten, Który koi twój ból i strach?
Kimże jest Ten, Któremu nikt nie dorówna w swej wielkości?
Kim jest Ten, Który nadaje sens twemu życiu?
Kim jest Ten, Który Swą moc objawia w twej słabości?
Kim jest Ten, Który trzciny nadłamanej nie dołamie
A knota gasnącego nie dogasi?
Kim jest Ten, Który dał się zabić za ciebie?
Jego imię JEZUS!
To On wyzwolił cię z ciemności
To On podarował ci nowe życie
To On tak bardzo cię kocha
Że zmarł za Ciebie
Byś ty mógł być ocalony
Przed wiecznym
Potępieniem
 
 



Idziesz przede mną

Panie, Ty idziesz przede mną
Ty, Panie mnie kochasz
Nawet wtedy, gdy
nie wierzę
nie szukam
nie idę za Tobą
nie umiem odnaleźć Twych dróg
Ty kochasz
Przyciągasz do Siebie
I sens memu życiu nadajesz
Ty masz klucz do moich marzeń
Ty mi dobre myśli dajesz
 
 



Wolna jestem

Panie, wiesz, kocham Cię
Przyjacielu mój
Jesteś dobry
A Twój Duch napełnia mnie
Każdego dnia
Wolna jestem
Każdego dnia, Panie mój
Wolna jestem
Dar wielki to
Łaska Twa przepełnia mnie
Wolna jestem - Tyś życie dał
Miłość Twa
Dotyka mnie
Panie, wiem, miłość Twa
Wciąż wypełnia mnie
Pokój Twój daje mi tyle sił
By żyć każdego dnia
Ojcze mój, dzięki
Za miłosierdzie Twe
Boże chcę wielbić Cię
Wciąż za Tobą biec
Przy Tobie trwać
Każdego dnia
Panie, mój Królu
Tyś Bogiem moim jest
Wolna jestem
Tyś życie dał
Łaska Twa
Otacza mnie
 
 



Pomóż szukać Cię

Pomóż szukać Cię
Całym sercem mym
Pomóż szukać wciąż Panie
Drogi Twej
Bądź pomocą mi
W czasie trudnych dni
Bądź opieką mą
Kocham prawdę Twą
Która sprawia jasność
Która uczyniła
W moim życiu radość
Kocham łaskę Twą
Która więcej sił
Ofiarowała mi
 
 



Nie ustępując nigdy

Chcę ufać Ci Panie
W dniach dobrych
W najgorszych dniach
W zwątpieniach
W przerażeniach
W obawach
Chcę Ci ufać Ojcze
Nawet wtedy, gdy nie rozumiem
Chcę należeć do Ciebie
Chcę być przy Tobie
Nie tylko wtedy, kiedy mi smutno
Chcę ufać
Ufać zawsze, mając wiarę
Nie ustępując nigdy
Nie zawracając w połowie drogi
 
 



Pasterz

Są chwile, kiedy wszystko zawodzi
Są chwile, kiedy wszystko wydaje się bez znaczenia
Wiem, że mój przyjaciel Jezus
Jest blisko
Mogę z Nim rozmawiać
Śpiewać dla Niego
On trzyma mnie na rękę
Daje radość
Nawet z najmniej ważnych rzeczy
Nie chcę żyć bez Niego
Bez Niego nie przetrwam
On mi daje siłę każdego dnia
Jest moim Pasterzem
Tarczą
Schronieniem
Jest moim Pasterzem
Który swe owce prowadzi
Na zielone łąki
Gdzie mogę
Odpocząć
 
 



Tylko walcz

Więcej, niż byś chciał
Możesz mieć
I więcej, niż byś mógł
Uda się
Więcej ponad to Pan ci da
Więcej mocy i sił
Tylko walcz
Pan cię wesprze w walce
Dając siłę i moc
Swego Pana- Władcę
Czcij i za Nim krocz
Może będziesz miał
Niewiele sił
Może nie starczy ci wiary
Może upadniesz
W połowie drogi zawrócisz na chwilę
Nie poddaj się
Nie załamuj swych dłoni
Swój wzrok do Nieba wznieś
Tylko walcz...
 
 



Nie mam nic

Panie nie mam nic
Nie chcę się kryć przed Tobą
Nie chcę już nic bez Ciebie, Boże
Proszę bądź
Bądź przyjacielem
Pocieszycielem
Bądź mą opoką w każdy dzień
Bądź mą opieką
Mym schronieniem
Proszę bądź
Panie wszystko mam
Od Ciebie
Wszystko mam?
?Bo mam Ciebie
 
 



To jest przyjaźń

Być przyjacielem
to o wiele więcej
niż wspólna wędrówka
przez aleje i ulice
niż wspólna przygoda
zimową porą
niż spotkanie po latach...
być przyjacielem
to o wiele głębiej
niż opowieść
o swoich tajemnicach
zwariowanych pomysłach
potrzebach
zmartwieniach
być przyjacielem
to o wiele więcej
niż wspólny spacer w południe
niż wędrówka w blasku księżyca
niż podążanie krok w krok
tymi samymi śladami
lecz to jest przyjaźń:
umieć dostrzegać dobro i piękno
potrafić dzielić to z drugim człowiekiem
prosić o przebaczenie
przebaczyć i o tym zapomnieć
bo przyjaźń to dawać ponad miarę
bo przyjaźń to dawać, nie oczekując nic
w zamian
nie wciąż brać
lecz obdarowywać
to jest przyjaźń:
uszczęśliwiać drugiego
darząc go
miłością
 
 



Dokąd pójdę?

Dokąd pójdę sprzed oblicza Twego Panie
I dokąd mogłabym uciec
Dokąd pójdę, jeśli nie odnajdę drogi
Którą mam dojść do Domu
Nie mam dokąd iść
Nie poznam drogi
Bez Twego cienia
Nie mam gdzie się skryć
Bez Ciebie nie pójdę dalej
Panie, proszę ratuj mnie
Bez światła nie odnajdę Cię
Ty, pomoc zsyłasz na mnie z Nieba
Ty pomoc Swoją dajesz
I pokój, który ponad wszystko jest
I który wypełnia me serce
Naucz Panie dziecko Swe
Kroczyć tylko jedną drogą
Drogą, która choć wąska jest
Ta droga zaprowadzi mnie
Do Ciebie
 
 



Świadcząc o Tobie

Zalej, Panie
Duszę moją
Ześlij deszcz
Błogosławieństwa
Przepełnij me serce miłością
Pocieszaj mnie, Panie
Cudownym Słowem Swym
Naucz współczuć
By wszystko, co jest od Ciebie
Wylewało się ze mnie
Świadcząc o Tobie
 
 



Wzbijam się

Każda chwila
Zbliża mnie do Ciebie Panie
Każda chwila zbliża mnie
Każda trawa
Każde źdźbło
Jak ptak po błękitnym niebie
Wzbijam się
Przedzieram się
Poprzez mrok
Czasem trudno
Czasem błądzę
Ale ufam Tobie Panie mój
Tak jak ślepiec ufa lasce swej
 
 



Kimże jest człowiek

Trudno jest
Zrozumieć pewne chwile
Których się boisz
Lecz, które po prostu są
Trudno jest
Pokonać strach
Który budzi każdą troskę
Wtedy myślisz
Że się oddalasz od Jezusa
Że jesteś pusty
Że w pewnym momencie zawiodłeś
Coś zaniedbałeś
Czegoś nie dopatrzyłeś
Zostajesz ty
I On
Dla Niego jesteś
Kimś wyjątkowym
Zawsze bliskim
On nigdy z Ciebie nie zrezygnuje
Choć wciąż zawodzisz
Choć wciąż się Go zapierasz
Choć wciąż jesteś nieposłuszny
Lecz On
Jest wciąż pełen miłości co Ciebie
Jest wciąż cierpliwy
Wciąż Cię kocha
A ty?
Kimże jest człowiek, że go tak cenisz
I że nań zwracasz uwagę?
 
 



Wieczorne rozmyślania

Lubię rozmyślać
Siedząc wieczorem
Nad kubkiem mleka
Rozmyślać o tym co było
Co już nie wróci
I o tym, co mi dałeś, Panie
To wszystko co mam
Jest od Ciebie
To wszystko co mam
Nie jest zasłużone
Lecz z łaski
Bo nigdy w tym życiu
Na nic zasłużyć
Nie mogę
Czasem nie potrafię się tym cieszyć
Czasem nie umiem za to dziękować
Okazać wdzięczności
Myśląc
Że to, co mam mi się należy
Że to takie normalne
Zwyczajne
I chcę jeszcze więcej
Nie myśląc
Że dziś mam
A jutro nie mieć
Jutro mogę wszystko stracić
Jutro?
Jutro może nie nadejść?
 
 



Zamknąć w dłoni

Prawdziwa miłość
Nie wyczerpuje się nigdy
Jest czysta?ma czysty uśmiech
A jej oczy patrzą prosto w twarz
Miłość?nie udaje
Kochaj dwa razy za dużo
Bo to lepsze
Niż raz
Za mało
Czasami trzeba usiąść obok
I kochaną dłoń?w swojej zamknąć
dłoni?
?wtedy nawet łzy smakują
jak szczęście
 
 



W ciszy

Czasami wystarczy czyjś jeden uśmiech
By zrozumieć
Że życie może mieć prawdziwy sens
Czasami wystarczy czyjś jeden ciepły oddech
By zobaczyć
Że nie jesteś sam
Czasami potrzeba chwili wyciszenia
Spokoju
By duszę ukoić
By myśli własne odgadnąć
Sens w bezsensie odnaleźć
Piękno niewidzialne dostrzec
Miłości dotknąć
Może maleńkiej
Bezradnie płaczącej
Czasami potrzeba ciszy
By pragnienia najgłębsze zrozumieć
By innych dobrem leczyć
Miłością dotykać
Uśmiechem pocieszać?
 
 



Prawdziwym?być

Wcale nie musisz być kimś innym
Niż jesteś naprawdę
Wcale nie musisz tworzyć
Sztucznego uśmiechu
Pozornych min
Nienaturalnej radości
Wcale nie musisz czegoś udowadniać
Na siłę
Wcale nie musisz mówić jak się czujesz
O czym myślisz
Wcale nie musisz zakrywać swojej twarzy
Zakładać maski
Ukradkiem połykać łez
By nikt nie dostrzegł
Twojego smutku
Wcale nie musisz być nieszczery
By tylko ukryć swoje przygnębienie
Smutek
Żal
Wystarczy po prostu
Że pójdziesz pod krzyż
Gdzie zdejmiesz swoje ciężary
 
 



Dzięki Tobie

Ojcze mój
który słyszysz drżący głos mój
może cichutki
pod kołdrą ukryty
słyszysz...
Ojcze mój
który widzisz moje oczy od łez mokre
jak dwa kamyczki
w morzu zatopione
widzisz...
Ojcze mój
który dotykasz Swym sercem
serca mego
i który pokój w nie wnosisz
wiem, że tylko Twój oddech
podnosi do życia
Twój szept
osusza oczy zapłakane
Dzięki Tobie zrozumiałam
Że życie ma nowy sens
Lecz tylko wtedy
Gdy Ty mnie prowadzisz
 
 



Kto

Jest Ktoś, Kto zna ciebie
najdokładniej
Jest Ktoś, Kto wie o wszystkim
nawet
gdy nic nie powiesz
Jest Ktoś, dla Kogo liczysz się
najbardziej
Jest Ktoś, Kto nie pozwoli cię skrzywdzić
nikomu
To Jezus
On pokochał cię zanim przyszedłeś
na świat
To On dał prawo ci być Jego dzieckiem
To Jezus uwolnił z sideł ciemności
choć może o tym sam nie wiesz
To Jezus
i nie ma nikogo jak On
 
 



Łagodny powiew Jezusa

Jezus stoi obok ciebie
słyszy co mówisz
widzi co robisz
zna twe serce
zna twoje myśli
najskrytsze błaganie
o wolność
On, gdy przychodzi
pociesza
uzdrawia
dotyka
uwalnia
przychodzi w łagodnym powiewie
stoi obok
i pragnie z tobą być
choćbyś nie wiem, co uczynił...
 
 



Nie upadaj

(Tatusiowi)

Nie upadaj
strach nie zniszczy cię
Powstawaj
Ból nie przygniecie cię
Ręce swe do góry wznieś
Pan, twój Bóg podeprze je
zbolałe kolana oddaj Mu
Pan wyprostuje je
swój krzyk do nieba nieś
On nie zostawi cię
A teraz idź
choćby ostatkiem sił
choćby przez rozpacz i łzy
idź!
nie upadniesz choćbyś przestał na chwilę
choćbyś miał w sercu goryczy tyle
biegnij!
nie złamiesz się
nie trać nadziei
ku niebu swój wzrok skieruj
i walcz
zmierzając do celu
 
 



Dla Ciebie

dla Ciebie moje pragnienia
dla Ciebie moje skryte marzenia
dla Ciebie, Panie
dla Ciebie mój krzyk i mój płacz
dla Ciebie mój lęk i strach
dla Ciebie śpiewam
dla Ciebie skaczę z radości
dla Ciebie...
dla Ciebie mój uśmiech
dla Ciebie radość moja co dnia
dla Ciebie...
moja noc i mój dzień
dla Ciebie mój smutek i żal
dla Ciebie moje dążenia
dla Ciebie zaufanie i oddechu tchnienia
więc wszystko co mam, Panie
dla Ciebie jest...
bo wszystkim, czym żyję
do Ciebie należy i Twoim jest
 
 



Ufam

Kiedy braknie sił
a kolana z niemocy omdlewają
ufam...
kiedy troski przygniatają
a doświadczenia w noc spać nie pozwalają
ufam...
i kiedy już iść nie dam rady
a droga w górę się pnie
ufam...
bo wiem, że dojdę tam
gdzie na mnie czekasz, Tato
bo wiem, że tam, gdzie idę
łez nie będzie
nie będzie płaczu
nie będzie niszczył
grzech
wiem, że przejść muszę
przez ogień
przez wodę
lecz ufam, bo wiem
że ogień nie strawi mnie
a wielkie wody nie zaleją mnie
bo Ty, Jezu, niesiesz mnie na rękach
(30 wrzesień 2007 r.)
 
 



Wszystko ma swój czas

Jest czas
Który nie powtarza się drugi raz
Jest czas
Na wszystko
Czas na radość
I czas na łzy
Czas na śmiech
I czas na serca ból
Jest czas, by głosić piękne słowa
By czynić wspaniałe rzeczy
Jest czas
Kiedy smutek serce dręczy
Jest czas, kiedy ty
Pełen zaparcia i entuzjazmu
Do przodu biegniesz
Wciąż w dal
I nikt cię nie może zatrzymać
Jest czas, kiedy usiądziesz
W zamyśleniu
I chcesz sam być
Jest czas, kiedy nic nie mówisz
Tylko dusza krwawi i płacze
I tęskni do przedsionków Pana
I pragnie obecności Ojca
I pragnie powstać
I sił nie tracić
Jest czas
Kiedy bardzo pragniesz
Lecz Jezus mówi: ?Poczekaj?
Na wszystko jest czas
Na radość
Na znój
I odpocznienie
Wszystko ma swój czas
 
 



To On

Bóg dał nowe życie
Nowe serce
I twarz
On dał mi pragnienie
Uwielbienia Go
On dał radość wielką
Wszelką pustkę
Zabrał Jezus
Pokój wlał
Zna twe imię
Po imieniu woła cię
Przyjdź do Niego
Po zwycięstwo
Bo On
Daje wolność
Uzdrawia
Ochrania cię
Kocha jak nikt
To On
Jezus Chrystus
Zabiera grzech
Przebacza winy twe
Oddala oskarżenie
Ratuje cię
Walczy za ciebie Sam
To On
Tak cię kocha
Że z miłości oddaje życie Swe
Za ciebie