Kazania - Modlitwa (wykłady)

Bert Clendennen włącz .


BERT CLENDENNEN

B. H. Clendennen był założycielem Kościoła Victory Temple, który rozpoczął swoją działalność w 1956 roku. Pastor Clendennen poprzez radio i telewizję dotarł do prawie każdego większego miasta w Ameryce. Przez wiele lat podróżował po całym świecie prowadząc niezwykle błogosławioną i obfitującą w nawrócenia i znaki Boże służbę.
Od 1991 drzwi zostały otwarte dla posługi brata Clendennena w Rosji. Pierwszej niedzieli w Moskwie, głosił on Słowo w podziemnym kościele, gdzie było zebranych ponad tysiąc ludzi. Wśród tego tłumu byli biskupi Kościoła Charyzmatycznego z całej Rosji. Prosili oni brata Clendennena aby przyjechał do nich i usługiwał w ich kościołach i szkolił ich kaznodziejów. Brat Clendennen zakupił i rozprowadził trzydzieści tysięcy Nowych Testamentów i trzydzieści tysięcy książek „Słowo Życia”. Burmistrz Kijowa prosił, aby dać Biblię każdemu studentowi w szkole. W lokalnych gazetach zostały napisane artykuły o krucjatach. Gazeta Moskiewska napisała artykuł, o tym , że brat Clendennen był „ najbardziej niebezpiecznym człowiekiem w Rosji”.

W 1992 roku ponownie brat Clendennen przyjechał do Rosji, aby usługiwać na ewangelizacjach i zorganizować miejsce, w którym mógłby rozpocząć szkołę dla rosyjskich kaznodziejów. Braterstwo Clendennen przeprowadzili się do Moskwy, aby przygotować wszystko do otwarcia pierwszej szkoły. Brat Clendennen nauczał rosyjskich studentów 4 godziny każdego dnia. Klasy rozpoczęły się 1 października 1992 w Międzynarodowym Zielonoświątkowym College Biblijnym w Moskwie, w którym uczestniczyło 102 studentów z całej Rosji i Ukrainy. Z tej jednej Szkoły w Moskwie zrodziła się Międzynarodowa Szkoła Chrystusa i dotarła przez były Związek Radziecki do Armenii, Georgii, Kirgizji, Ukrainy, Wilna, Perm i Rostowa. Działając tam spostrzegli, że nie tylko istniała potrzeba duchowego pożywienia, ale również wyżywienia i dostarczenia środków medycznych. Poprzez kontakty w Stanach Zjednoczonych skierowali tam kontenery wypełnione po brzegi ryżem, makaronami, pożywieniem dla niemowląt i środkami medycznymi, które okazały się niezbędne dla dzieci i rodzin w Rosji.

W marcu 1994 roku Pan stworzył możliwość, aby przetłumaczyć materiały SOC na język hiszpański. Pierwsza Szkoła w Peru została otwarta w Haunuco. Potem Szkoła zawitała do Limy, Pasco, San Martin, Iquitos i Puyallup w Peru. Kolejnym miejscem był Ekwador, gdzie pierwsza Szkoła rozpoczęła się w styczniu 1996 roku. Pierwsza SOC w Chile rozpoczęła się w styczniu 1997 r. Obecnie SOC działają w Wenezueli, na Kubie, w Afryce, w Hiszpanii, w Republice Dominikańskiej, w Argentynie w Paragwaju, na Fiji, w Papua Nowa Gwinea, w Indiach, na Haiti, Trynidad, Indonezji, Brazylii, Iraku, Izraelu, Albanii, Tajlandii, Maroko, Boliwii, Turcji, Meksyku, Irlandii, Anglii, Malezji, Belize, Pakistanie i w Polsce . Prowadzona jest również działalność wśród więźniów w Ameryce, Rosji Afryce i Peru. Ukończono również prace nad Chińską wersją Szkoły Chrystusa, co umożliwiło dotarcie do wielu miast w Chinach i Hong Kongu. Manuskrypt SOC został przetłumaczony na 35 języków, a Szkoły działają w 120 krajach świata.


Nagrania w języku polskim na oficjalnej stronie: http://www.soconline.tv/polish/polish_index.html

MODLITWA


Name Play Size Duration
Nasza postawa wzgledem Boga
Bert Clendennen

8.7 MB 25:22 min
Moc nowego uswiecenia
Bert Clendennen

9.8 MB 28:37 min
Ogladanie Boga
Bert Clendennen

10.8 MB 31:27 min
Nic nie bedzie niemozliwe
Bert Clendennen

9.6 MB 27:46 min
Niezachwiany duch
Bert Clendennen

10.3 MB 30:04 min
Wstawiennik
Bert Clendennen

12.3 MB 35:42 min
Przyciaganie Bozej uwagi
Bert Clendennen

9.7 MB 28:09 min

 

 

LIST DO KOŚCIOŁA NAPISANY PRZEZ BRATA CLENDENNENA

NA KRÓTKO PRZED ODEJŚCIEM DO PANA


„Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa Jego”. (1Jana 1,9-10)

"... W mojej obecnej kondycji zdrowotnej, jeżeli Bóg nie uczyni cudu, to może być mój ostatni kontakt z wami. Dlatego możecie być pewni, że ważę każde słowo. Po pierwsze, Duch Boży mocno mnie przekonuje, że aby przyszło przebudzenie, musi nastąpić głębokie wyznanie winy i pokuta ze strony wybranych. Przez nas musi przepływać rzeka Ducha Świętego. Dlatego nie może w nas być nic, co by zatrzymywało ten przepływ Rzeki Życia.

Musimy w uniżeniu przyjść przez naszego Ojca Niebiańskiego i prosić o przebaczenie i szukać Jego prowadzenia. Wiemy, że Jego Słowo mówi, „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem”, ale właśnie to czynimy, pozwalając, by cielesne popisy zastępowały prawdziwe uwielbianie. Musimy wyznać przed Bogiem, że utraciliśmy duchowy smak i odwróciliśmy system wartości. Musimy wyznać, że kwestionowaliśmy absolutną prawdę Słowa, głosząc wiele innych rzeczy.

Mówimy, że kochamy Słowo Boże, a ignorujemy je. Arogancko przywłaszczyliśmy sobie nazwę Zielonoświątkowcy, twierdząc, że mamy więcej mocy niż inni, a brak nam nawet siły do świadczenia zgubionym, a tym bardziej do świętego życia. Oddawaliśmy cześć innym bożkom i nazwaliśmy to dobrobytem. Uczyliśmy się więcej od gwiazd religijnych w telewizji, niż od Gwiazdy Jasnej Porannej. Protestujemy przeciwko perwersjom na naszych ulicach, ale nie chcemy przyznać, że to kompromis wbrew Słowu Bożemu doprowadza do takich perwersji na naszych ulicach (Rz 1,25-26). Milcząc dajemy wolność dostawcom perwersji za kazalnicami i w lokalach wyborczych, ale mamy odwagę nazywać się świętymi. Mordowaliśmy nienarodzonych poprzez nasze milczenie o tym z kazalnicy. Sprzedaliśmy nasze wartości z powodu lojalności dla naszej partii, związku, naszych przodków, czy uprzedzeń. Popełniliśmy grzech rasizmu poprzez usprawiedliwianie zła z przeszłości i teraźniejszości. Inni popełniali grzech rasizmu poprzez nieprzebaczenie i chęć zemsty. Zaniedbaliśmy biednych w pogoni za celami, które miały bardziej duchowy wygląd. Jesteśmy leniwi w przygotowywaniu kazań i namaszczenie zastępujemy robieniem hałasu. Zaniedbaliśmy właściwe wychowywanie dzieci, a winę zwalamy na diabła. Narzekamy, że w szkołach zabrania się modlitwy, a większość członków Kościoła nie ma w swoich domach ołtarza modlitwy. Nadużywaliśmy mocy i nazywaliśmy to apostolstwem. Czcimy tych, którzy są uważania za wielkich przez ludzi, a pogardzamy małymi, którzy są bardziej święci Zamknęliśmy nasze usta na pojęcie świętości , żeby być bardziej wrażliwymi na to, co podoba się zgubionym. Odrzuciliśmy przeszłość, jako archaiczną, a przyjęliśmy trendy nowoczesnego kościoła. Nasze uwielbianie wzorowane jest bardziej na 40 najnowszych refrenach, niż na pieśniach głoszących prawdę.

Nasza arogancja prowadzi nas poprzez noc, nieświadoma naszego braku skuteczności i naszej pogardy dla uczenia się. Inni pokładają ufność w swoim wykształceniu, a zapominają o życiu. Szybko osądzamy inne grupy i przedkładamy nasze unikalne tradycje nad unikalne relacje. Utraciliśmy wizję Boga.

W wyniku tego, najczęściej jesteśmy nieświadomi postępującego procesu destrukcji. Nie znamy drogi powrotu do rzeczywistości, gdyż utraciliśmy wizję wyżyn, z których spadliśmy. Pomyliliśmy hałas z mocą, kwieciste słowa z namaszczeniem, a charyzmę z powołaniem. Osądzanie grzechu zastąpiliśmy udzielaniem porad i tolerancją. Usunęliśmy z Biblii realność piekła, by nas kochali ci, których Bóg potępia. Wiemy o powtórnym przyjściu Chrystusa, ale tego nie głosimy, ani nie oczekujemy. Przechodzimy koło zgubionych, a głosimy co tydzień do tych, którzy już to słyszeli......

Stworzyliśmy klimat, w którym jesteśmy bardziej zainteresowani własnymi potrzebami, niż potrzebami społeczeństwa. Mamy pastorów nastawionym tylko na przeżycie, którzy chcą, żeby wszyscy się czuli dobrze. Mamy młodych pastorów, którzy są bardziej niezadowoleni z tego, co inni zrobili, ale nie widzą problemu w tym, czego sami nie robią. Mamy zbyt wielu ludzi, którzy poddają się gwiazdom telewizji, które wyciągają pieniądze na limuzyny, pałace i bogactwa, podczas gdy ewangelizacja jest zaniedbana. Mamy więcej ludzi, którzy wzdychają, żeby zdobyć wyższą pozycję, niż tych, którzy wołają do Boga za zgubionymi duszami. Coraz więcej ludzi dryfuje w kierunku kompromisu, a nazywają to tolerancją. Dryfujemy w kierunku nieposłuszeństwa Bogu, a nazywamy to wolnością. Dryfujemy w kierunku przesądów, a nazywamy to wiarą. Brak dyscypliny nazywamy relaksacją. Lekko traktujemy brak modlitwy i przekonujemy samych siebie, że uciekamy od legalizmu. Przesuwamy się w kierunku bezbożności, a wmawiamy sobie, że zostaliśmy wyzwoleni.

Z powodu niezadowolenia zamieniliśmy obecność mądrości na beztroskę, uważając, że lepiej zaryzykować wszystko, niż nic. Mamy misjonarzy, którzy wracają do domu ze zdjęciami, które wyglądają jak zdjęcia scenerii z National Geographic, ale nie ma tam zdjęć pokazujących ofiarę, a na pewno nie ma zdjęć nowych chrześcijan. Często jesteśmy ludźmi, którzy mają programy, które podobają się wszystkim, decyzje, które są akceptowane przez wszystkich, ale owoców nie widać.

Niektórzy pozwolili, by pornografia zniszczyła ich społeczność z Bogiem, z ich rodzinami i kościołem. O Boże, ratuj nas! Niektórzy młodzi ludzie z kościołów popełniają grzechy seksualne, bo ich motywacja pochodzi z ich hormonów, a nie z Boga. Są kaznodzieje, których oczy kierują się potajemnie na piękne twarze czy piękne ciało. Daj nam na nowo czyste serca i czysty umysł. Są narzekania, które manifestują się w zaniedbanych relacjach, współzawodnictwie czy nienawiści. Przebacz nam te ohydne grzechy. „ Zbadaj nas Boże i sprawdź nasze serca i zobacz, czy nie idziemy drogą zagłady. Oczyść nas od wszelkiego grzechu i uwolnij nas. Nakieruj nasze serca na nowo do Ciebie i uczyń nas godnymi tego, aby się nazywać świętymi i godnymi do uczestniczenia w Twojej sprawiedliwości.” (1Kor 11,24-26)

B.H.Clendennen





Strona z myślą teologiczną Berta Clendennena - http://clendennen.blogspot.com




___________________________
Kościół Pana Jezusa Chrystusa w Mikołajkach

 

 

fShare
0