Czytelnia

Cuda Mesjańskie

CUD PIERWSZY

 

Jeszcze przed przyjściem na świat Jeszuy, starożytni rabini podzielili cuda na dwie kategorie: cuda  możliwe do wykonania przez każdego, kto tylko otrzyma do tego dar, oraz cuda zarezerwowane tylko i  wyłącznie dla Mesjasza. Podczas swego pierwszego przyjścia, Jeszua dokonywał cudów z obu tych  kategorii, a ich rezultaty i reakcje na nie, stanowią  po dziś dzień, kluczowy element naszej wiary.

 

WPROWADZENIE

Pierwszym cudem mesjańskim była uzdrowienie trędowatego. Na podstawie Prawa Mojżeszowego, człowiek  mógł stać  się nieczystym poprzez dotknięcie żywego człowieka tylko wówczas, gdy dotknął trędowatego.

Oczywiście, można się było nabawić nieczystości ceremonialnej także poprzez dotknięcie zwłok ludzkich, zdechłego zwierzęcia, bądź też zwierzęcia żywego, ale nieczystego, na przykład, takiego nieczystego jak świnia. Jednakże spośród żywych ludzi, tylko trędowaty mógł uczynić bliźniego nieczystym. Pismo Święte nie zawiera żadnej wzmianki o uleczeniu z trądu Żyda w okresie od nadania w całości Prawa Mojżeszowego, po pierwsze przyjście Jeszuy. Owszem, z trądu została uzdrowiona Miriam, jednakże stało się to , jeszcze zanim została przekazana całość Prawa Mojżeszowego. Uzdrowiony z trądu został też Naaman, był on jednakże Syryjczykiem, a nie Żydem. Trąd był jedyną chorobą wyłączoną z lecznictwa rabinicznego – lek na trąd po prostu nie istniał. A przecież Pismo – w Księdze Kapłańskiej rozdziały 13-14 – podaje lewickiemu kapłaństwu, jak postępować w przypadku uzdrowienia trędowatego!

Otóż w dniu, gdy trędowaty przybyłby do kapłana i oznajmiłby mu: „Byłem trędowaty, ale jestem uzdrowiony”, to kapłan miał na początek wziąć od niego dwa ptaki jako ofiarę. Następnie, aż przez siedem dni orientowano się szczegółowo w sytuacji tego człowieka. Po pierwsze, czy faktycznie był trędowaty? Po drugie, jeśli tak, to czy istotnie został uzdrowiony, i w jaki sposób to się dokonało? Jeśli po siedmiu dniach nie ulegało wątpliwości, iż człowiek ten rzeczywiście był trędowaty, został z trądu uzdrowiony i nastąpiło to w odpowiednich okolicznościach, to ósmego dnia składano za niego szereg ofiar. Po pierwsze – ofiarę pokutną; po drugie – ofiarę za grzech; po trzecie – ofiarę całopalną i po czwarte – ofiarę z pokarmów. Krwi ofiary pokutnej używano do pomazania uleczonego trędowatego. Obrzęd kończyło namaszczenie uzdrowionego oliwą. Choć więc kapłani posiadali wszystkie te szczegółowe wskazówki co do postępowania z uzdrowionym trędowatym, jednak nigdy nie mieli okazji ich zastosować; bowiem od czasu nadania Prawa Mojżeszowego, nie został uleczony z trądu żaden Żyd. W świetle takiej sytuacji, rabini nabrali przekonania, że tylko Mesjasz będzie posiadał moc uzdrawiania trędowatych Żydów. W ten oto sposób, uzdrowienie trędowatego zostało uznane za pierwszy spośród trzech cudów mesjańskich.

 

UZDROWIENIE TRĘDOWATEGO

Trzy relacje ewangeliczne o uzdrowieniu trędowatego znajdziemy w Ewangeliach: (NBG Ew. Mateusza 8/2-4) A oto przyszedł trędowaty oraz oddał mu pokłon, mówiąc: Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić.  A Jezus wyciągnął rękę i dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony; więc zaraz został oczyszczony jego trąd.  Jezus także mu mówi: Uważaj, abyś nikomu nie powiedział; ale idź, pokaż się kapłanowi i ofiaruj dar, który przykazał Mojżesz, na świadectwo dla nich.
(Ew. Mateusza 8/2-4)
, (NBG Ew. Marka 1:40-45) Także przychodzi do niego trędowaty, prosi go, pada przed nim na kolana i mu mówi: Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić.  A Jezus użalił się, wyciągnął rękę, dotknął się go i mu mówi: Chcę, zostałeś oczyszczony.  Zarazem odszedł od niego trąd i został oczyszczony.  I zaraz go odprawił, surowo go upomniał,  i mu mówi: Uważaj, abyś nikomu nic nie powiedział, ale idź, pokaż siebie kapłanowi oraz ofiaruj za twoje oczyszczenie, co nakazał Mojżesz na świadectwo dla nich.  A on gdy wyszedł, zaczął wiele głosić i rozsławiać tę sprawę tak, że Jezus już nie mógł jawnie wejść do miasta, ale był zewnątrz, na miejscach pustych. Więc schodzili się zewsząd do niego. (Ew. Marka 1:40-45) oraz (NBG Ew. Łukasza 5:12-16) A w czasie jego wizyty w jednym z miast, zdarzyło się, że oto był tam też mąż pełen trądu. Zaś gdy zobaczył Jezusa, upadł na twarz oraz go prosił, mówiąc: Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić.  A Jezus wyciągnął rękę oraz go dotknął, mówiąc: Chcę, zostań oczyszczony. Więc trąd zaraz od niego odszedł.  A on mu nakazał nikomu o tym nie mówić, ale: Gdy odejdziesz, pokaż się kapłanowi oraz ofiaruj im na świadectwo za twoje oczyszczenie, tak jak nakazał Mojżesz.  Lecz słowo o nim rozeszło się jeszcze bardziej, więc przychodziły liczne tłumy, słuchać oraz być przez niego uzdrawianym od licznych chorób.  Zaś on żył, usuwając się na pustkowia i się modląc.
(Ew. Łukasza 5:12-16)
. Mateusz i Marek stwierdzają jedynie, że chory cierpiał na trąd. Łukasz jednakże – zawodowy lekarz – podaje więcej szczegółów stwierdzając, że człowiek ów był „cały pokryty trądem”.  Znaczy to, że choroba była w zaawansowanym stadium i już niedługo mogła zagrozić życiu cierpiącego. Człowiek ten „cały pokryty trądem”, przyszedł jednak do Jeszuy i powiedział: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Chory więc, ewidentnie uznał w Jeszui Mesjasza, posiadającego moc uzdrawiania trędowatych; jedyną ewentualną przeszkodą na drodze do jego uzdrowienia, mogła więc być tylko wola Jeszuy. Jeszua dotknął go, i „zaraz trąd ustąpił”. Zwróćmy jednakże uwagę na słowa, jakimi Jeszua pouczył uzdrowionego z trądu: „… Przykazał mu, aby nikomu nie mówił, ale dodał: Idź i pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za oczyszczenie swoje, jak polecił Mojżesz, na świadectwo dla nich”. „Oni” to w pierwszym rzędzie przywódcy ludu izraelskiego. Jeszua posłał człowieka uzdrowionego z trądu, prosto do kapłanów w Jerozolimie, aby zmusić ich do zastosowania poleceń wymienionych w Księdze Kapłańskiej. Kiedy uzdrowiony pokazał się kapłanom, tego samego dnia złożyli oni dwa ptaki na ofiarę.

Przez następne siedem dni, szczegółowo badali sprawę i przekonali się o trzech rzeczach: że człowiek ów faktycznie był przedtem trędowaty, że doznał całkowitego uzdrowienia i że uzdrowienia tego dokonał Jeszua z Nazaretu. A ponieważ sami kapłani nauczali, że uzdrowienie trędowatego to cud stricte mesjański, to nie ulegało wątpliwości, że ten, kto uzdrowił trędowatego, dał tym samym jasno do zrozumienia, że jest Mesjaszem Izraela. Jeszua nie bez kozery posłał uzdrowionego z trądu do kapłanów – chciał bowiem, aby przywódcy ludu zbadali przesłanki świadczące o Jego Mesjaństwie. Chciał skłonić ich do wyrobienia sobie zdania na temat Jego Osoby (że jest Mesjaszem) i na temat Jego poselstwa, (że niesie Izraelowi to Królestwo, które od dawna zapowiadali prorocy). Posławszy uzdrowionego trędowatego do przywódców Izraela, Jeszua „oddalił się na pustkowie i modlił się”. Jeszua udał się na pustynię, gdzie niegdyś pościł i był kuszony przez diabła. Tym razem jednak, udał się tam w celu modlitwy. O co się modlił? Zapewne o to, co będzie dalej i jak przywódcy ludu zareagują na Jego mesjański cud.

 

REAKCJA PRZYWÓDCÓW LUDU

Z relacji Marka dowiadujemy się, że cud ten miał miejsce w Kafarnaum w Galilei, daleko od Jerozolimy,  Łukasz zaś stwierdza: „I stało się pewnego dnia, gdy nauczał, a siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek galilejskich i judzkich, i z Jerozolimy, a w Nim była moc Pana ku uzdrawianiu …” (5:17) Zatem, nie mamy tu do czynienia z garstką miejscowych notabli z Kafarnaum, ciekawych osoby Jeszuy. Są tu przywódcy z całego Izraela: z Galilei, z Judei i z Jerozolimy. Czemuż to wszystkie te osobistości urządziły sobie zjazd w Kafarnaum? Musiała to być reakcja na pierwszy mesjański cud. Uczeni w Piśmie wiedzieli, że Jeszua uzdrowił trędowatego. A zgodnie z ich własną nauką uczynić to był władny jedynie sam Mesjasz. Jeśli zatem Jeszua uzdrowił trędowatego, to musiałoby to znaczyć, iż jest On Mesjaszem. Posiadając te wszystkie informacje, przybyli do Kafarnaum, aby zbadać sprawę Jeszuy.

 

Zgodnie z prawem Sanhedrynu, w przypadku pojawienia się jakiegokolwiek typu ruchu mesjańskiego, Sanhedryn winien zbadać takie zjawisko na dwóch etapach. Pierwszym etapem była obserwacja. Powoływano specjalną delegację, której zadaniem było wyłącznie przyglądanie się zjawisku, zwracanie uwagi na słowa, na czyny i na naukę. Na tym etapie nie dopuszczano ani do zadawania pytań, ani do wszczynania sporów. Po okresie obserwacji delegacja powracała do Jerozolimy, składała raport przed Sanhedrynem i podawała swą ocenę: czy ruch ów jest godny uwagi, czy też nie? Jeśli orzeczono, że nie jest to ruch o istotnym znaczeniu, odstępowano od dalszego badania sprawy. Jeśli jednak ocena była odmienna, następowała druga faza badania, zwana fazą przesłuchań. W fazie tej przesłuchiwano zarówno przywódcę jak i członków ruchu. Zadawano pytania i zgłaszano wątpliwości, aby przekonać się, czy twierdzenia nowego ruchu należy przyjąć czy odrzucić. Incydent wspomniany w (NBG Ew. Łukasza 5:17) Potem wydarzyło się w jednym dniu kiedy on nauczał i siedzieli faryzeusze oraz nauczyciele Prawa, którzy przybyli z każdego miasteczka Galilei, Judei, i Jerozolimy, a moc Pana była ku ich uzdrawianiu (Ew. Łukasza 5:17) mieścił się w pierwszej, obserwacyjnej fazie badań, a ponieważ miał miejsce cud mesjański, do Kafarnaum licznie przybyli przywódcy z całego kraju, chcąc osobiście uczestniczyć w obserwacjach. W tym dniu, w którym Mesjasz nauczał, czworo ludzi przyniosło do Niego swojego sparaliżowanego przyjaciela, licząc na jego uzdrowienie. Ponieważ jednak pokaźna liczba przywódców ludu blokowała wejście do pomieszczenia, mężczyźni wspięli się na dach budynku, zrobili w nim otwór i spuścili chorego przed oblicze Jeszuy.

W tym momencie Jeszua przerwał nauczanie. I zamiast po prostu uzdrowić paralityka oznajmił mu: „Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje” (NBG Ew. Marka 2:5) A gdy Jezus zobaczył ich wiarę, mówi paralitykowi: Synu, odpuszczone ci są twoje grzechy. (Ew. Marka 2:5). Zamiast spodziewanego uzdrowienia następuje zdumiewająca deklaracja o odpuszczeniu grzechów! Jeszua dobrze wiedział, że taka deklaracja w obecności licznie zgromadzonych przywódców wywoła reakcje negatywne. I tak się stało: „Niektórzy z uczonych w Piśmie (...) siedzieli i rozważali w sercach swoich”. Była to faza obserwacji, kiedy nie wolno było pytać ani zgłaszać sprzeciwu. A w sercach swoich uczeni w Piśmie myśleli tak: „Czemuż ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego Boga?”. Z teologicznego punktu widzenia ich myślenie było bez zarzutu. W istocie, nikt inny jak tylko Bóg może odpuszczać grzechy. A ponieważ Jeszua rościł sobie prawo do odpuszczania grzechów, alternatywa była jedna: albo jest On bluźniercą, albo też tym, za którego się podaje – Mesjaszem.

W tym właśnie momencie, Jeszua zwrócił się do zebranych przywódców z takim pytaniem: „Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci grzechy, czy rzec: Wstań, weź swoje łoże i chodź?”. W istocie, co jest łatwiejsze? Powiedzieć: Odpuszczone są ci grzechy twoje? Czy też oznajmić sparaliżowanemu: Zaraz cię uzdrowię, więc wstań, weź swoje łoże i chodź? Niewątpliwie, łatwiej było wypowiedzieć słowa: „Odpuszczone są grzechy twoje”, bo ich skuteczności nie można sprawdzić namacalnie, naocznie, za pomocą obserwacji. Znacznie natomiast trudniej przechodziłaby przez gardło zapowiedź uzdrowienia paralityka – gdyż wiarygodność takiej zapowiedzi można sprawdzić za pomocą namacalnych, widzialnych dowodów. Jeszua jednakże oznajmił, że dowiedzie prawdziwości swego pierwszego stwierdzenia („Odpuszczone są grzechy twoje”) poprzez wykonanie „trudniejszego” zadania, uzdrowienia paralityka. I uzdrowił go. Zatem, przywódcy mieli natychmiastowy, oczywisty dowód prawdziwości słów Jeszuy – chory, bowiem nie tylko samodzielnie wstał, ale i chodził, a nawet nosił swoje łoże. Dokonanie tego „trudniejszego” cudu dowiodło, iż wypowiadając „łatwiejszą” deklarację o odpuszczeniu grzechów, to musiało to znaczyć, iż jest On tym, za kogo się podaje – Mesjaszem. Reakcją na pierwszy mesjański cud Jeszuy, czyli uzdrowienie trędowatego było więc rozpoczęcie drobiazgowego badania prawdziwości Jego mesjańskich deklaracji. I już na początku przywódcy ludu zaobserwowali, iż Jeszua rości sobie prawo do odpuszczania grzechów. Był, zatem albo bluźniercą, albo też – Mesjaszem. Jedno jest pewne: po powrocie do Jerozolimy przywódcy ludu na pewno nie orzekli, iż ten ruch mesjański jest nieistotny. Po tym wydarzeniu Jeszua stał się przedmiotem drugiej fazy badań Sanhedrynu: części przesłuchaniowej. W okresie pomiędzy dokonaniem pierwszego cudu mesjańskiego i drugiego cudu mesjańskiego, wszędzie, dokądkolwiek udawał się Jeszua, podążał za nim ten czy inny faryzeusz. Tym razem ci badający sprawę nie przestrzegali już zasady milczenia. Gdziekolwiek udawał się Jeszua, faryzeusze zasypywali Go pytaniami lub wyrażali swój sprzeciw, usiłując potwierdzić, bądź obalić Jego mesjańskie twierdzenia.

 

CUD DRUGI

 

WSTĘP

Pomiędzy pierwszym cudem mesjańskim, którym było uzdrowienie trędowatego, a drugim cudem mesjańskim, Jeszua był obserwowany przez religijne przywództwo Izraela. Wypytywano go i badano wszędzie, dokąd się udawał. Przywództwo dowiedziało się w ten sposób kilku rzeczy. Najważniejszą z nich było jednak to, że Jeszua nie chciał podporządkować się judaizmowi faryzejskiemu. Nie uznawał autorytetu faryzeuszów. Jego nauki zaprzeczały ich interpretacji Prawa Mojżeszowego. W kazaniu na Górze, zganił faryzeizm z dwóch powodów: po pierwsze, jako interpretację sprawiedliwości wymaganej przez Prawo Mojżeszowe; po drugie, jako sprawiedliwość niezbędna do wejścia do Królestwa.

 

WYRZUCENIE DEMONA Z NIEMEGO

Okoliczności drugiego cudu mesjańskiego zostały odnotowane w dwóch Ewangeliach: (NBG Ew. Mateusza 12:22-37) Wtedy przyprowadzono do niego opętanego, ślepego oraz niemego; więc go uzdrowił tak, że ów ślepy i niemy, mówił i widział.  Zatem zdumiały się wszystkie tłumy, i mówili: Czyż nie ten jest owym synem Dawida?  Ale faryzeusze usłyszeli to i powiedzieli: Ten nie wyrzuca demonów, jak tylko przez Beelzebuba, przywódcę demonów.  Lecz Jezus widząc ich myśli, powiedział im: Każde królestwo podzielone przeciwko sobie pustoszeje, i nie ostoi się każde miasto albo dom, rozdzielony przeciwko sobie.  Więc jeśli szatan szatana wygania, sam przeciw sobie jest rozdzielony; jak się zatem ostoi jego królestwo?  Jeśli ja wyrzucam demony w Beelzebubie, wasi synowie w kim wyrzucają? Dlatego oni będą waszymi sędziami.  Zaś jeśli ja wyrzucam demony w Duchu Boga, zatem przyszło do was Królestwo Boga.  Albo jakże może ktoś wejść do domu silnego oraz zagrabić jego sprzęt, jeśli wpierw by silnego nie związał? A potem jego dom zagrabi.  Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, i kto ze mną nie zbiera, rozprasza.  Dlatego powiadam wam: Każdy grzech oraz zniesławianie zostanie ludziom odpuszczone, ale zniesławianie Ducha Świętego nie zostanie ludziom odpuszczone.  I gdyby ktoś powiedział słowo przeciwko Synowi Człowieka, zostanie mu odpuszczone; ale kto by powiedział przeciwko Duchowi Świętemu, nie zostanie mu odpuszczone, ani w tym życiu, ani w przyszłym.  Uprawiajcie szlachetne drzewo, a jego owoc będzie szlachetny; albo uprawiajcie zepsute drzewo, a jego owoc będzie zepsuty; bo drzewo zostaje poznawane z owocu.  Rodzaju żmijowy, jakże możecie mówić dobre rzeczy, będąc złymi? Gdyż usta mówią z obfitości serca.  Szlachetny człowiek z dobrego skarbu serca wynosi prawe rzeczy, a zły człowiek ze złego skarbu wynosi rzeczy złe.  Ale powiadam wam, że z każdego bezowocnego słowa, które by ludzie wypowiedzieli, zdadzą sprawę w dzień sądu;  bowiem z powodu twoich słów zostaniesz uznany za sprawiedliwego, i z twoich słów zostaniesz skazany. (Ew. Mateusza 12:22-37) i (NBG Ew. Marka 3:20-30) I przychodzi do domu. Więc znowu zgromadza się tłum, tak, że nie mogli nawet zjeść chleba.  A ci z jego strony to usłyszeli oraz wyszli go chwycić, bo mówili, że stracił rozum.  Zaś uczeni w Piśmie, którzy zeszli z Jerozolimy mówili, że ma Beelzebuba i że przez przywódcę demonów wyrzuca demony.  Więc przywołał ich i mówił im w podobieństwach: Jak może szatan wyrzucać szatana?  A jeśli jakieś królestwo zostanie podzielone przeciw sobie to królestwo nie może się utrzymać.  I jeśli dom zostanie podzielony przeciw sobie ten dom nie będzie mógł się utrzymać.  Zatem jeśli szatan powstał przeciwko sobie i został podzielony, nie może się utrzymać, ale ma koniec.  Nikt nie może wejść do domu mocarza i jego sprzęt rozgrabić, jeśli wpierw by nie związał mocarza, a potem jego dom rozgrabi.  Zaprawdę, mówię wam, że wszystkie błędy i bluźnierstwo zostaną odpuszczone synom ludzi;  ale kto by bluźnił względem Ducha Świętego, nie ma odpuszczenia na wieczność, lecz winien jest wiecznego oddzielenia.  Gdyż mówili: Ma nieczystego ducha. (Ew. Marka 3:20-30). W Ewangelii (NBG Ew. Marka 3:21) A ci z jego strony to usłyszeli oraz wyszli go chwycić, bo mówili, że stracił rozum. (Ew. Marka 3:21) czytamy: „A krewni, gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby Go powstrzymać, mówili, bowiem, że odszedł od zmysłów”. Na tym etapie ewangelicznych relacji, dostrzegamy ogólną zgodę, co do tego, że chodziło o wysoką stawkę. Nawet Jego najbliżsi uważali, że trzeba Jeszuę powstrzymać i że Jego zapał ociera się o obłęd. Marek podaje następnie, że „uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, mówili, że ma Belzebuba i że mocą księcia demonów wypędza demony”. Chociaż działo się to wszystko w Galilei, incydent sprowokowała oficjalna delegacja z Jerozolimy. Sanhedryn podjął bowiem w końcu decyzję, co do mesjańskich roszczeń Jeszuy. W (NBG Ew. Mateusza 12:22) Wtedy przyprowadzono do niego opętanego, ślepego oraz niemego; więc go uzdrowił tak, że ów ślepy i niemy, mówił i widział. (Ew. Mateusza 12:22) opisano wydarzenie, które podważa ów wyrok: „Wtedy przyniesiono do Niego opętanego, który był ślepy i niemy; i uzdrowił go, tak, że odzyskał mowę i wzrok”. Jeszua wypędził demona, który sprawiał, że opętany człowiek nie widział i nie mówił. Samo wypędzenie demonów, nie było w ówczesnym świecie żydowskim jakąś znów rzadkością. Potrafili to robić nawet faryzeusze, rabini i ich uczniowie.

Jednakże w judaizmie faryzejskim, wyrzucanie demonów wymagało posłużenia się szczególnym rytuałem, złożonym z trzech kroków. Po pierwsze, egzorcysta musiał nawiązać kontakt z demonem, (kiedy demon przemawia, posługuje się strunami głosowymi opętanego). Po drugie, nawiązawszy taki kontakt, egzorcysta musiał ustalić imię demona. Po trzecie, ustaliwszy to imię, mógł używając go wypędzić złego ducha.

Na przykład, w piątym rozdziale Ewangelii Marka, Jeszua postąpił według tego rytuału, zadając pytanie: „Jak ci na imię?” We wspomnianym przypadku, odpowiedź brzmiała: „Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu”. Był jednakże pewien typ demonów, względem którego metoda judaizmu okazywała się bezsilna, a mianowicie, gdy opętany był niemy. Ponieważ nie mógł mówić, nie można było nawiązać kontaktu z demonem i ustalić jego imienia. W ramach judaizmu, wypędzenie takiego demona było więc niemożliwe. Rabini nauczali natomiast, że gdy przybędzie Mesjasz, będzie umiał wyrzucać ten typ demonów. Zatem był to drugi spośród cudów mesjańskich: wypędzenie demona z niemowy. I takiego właśnie demona wypędził Jeszua. Zgromadzone tłumy zadawały więc pytanie, które owy cud miał rozbudzić. „I zdumiony był cały lud, i mówił: Czy nie jest to Syn Dawida?” (NBG Ew. Mateusza 12:23) Zatem zdumiały się wszystkie tłumy, i mówili: Czyż nie ten jest owym synem Dawida?
(Ew. Mateusza 12:23)
.

Czy nie jest to żydowski Mesjasz? Czyni przecież rzeczy, które – jak uczono ich od dzieciństwa – może czynić jedynie sam Mesjasz. Takiego pytania nie zadawano nigdy, gdy Jeszua wyganiał inne typy demonów. Kiedy jednak wyrzucił demona z niemowy, musiało ono paść, gdyż na podstawie nauk rabinów poznano, że był to cud mesjański. Naród żydowski zawsze cierpiał na kompleks przywództwa. Dokąd szli przywódcy, tam podążał i lud. Konsekwentnie na kartach Starego Testamentu widać, że gdy król czynił to, co słuszne w oczach Pana, lud czynił to samo, ale gdy władca czynił to co złe, lud także go naśladował w tym co złe. Nawet po dziś dzień, gdy żydowscy wierzący w Mesjasza opowiadając o swej wierze żydowskim znajomym słyszą: „Skoro ten Jeszua naprawdę jest Mesjaszem, to czemu nasi rabini w niego nie wierzą?” W czasach nowotestamentowych, kiedy wpływy judaizmu faryzejskiego były w społeczeństwie izraelskim nader silne, kompleks ów przejawiał się z wyjątkową ostrością. Kiedy więc tłumy zaczęły zadawać pytanie: „Czy nie jest to Syn Dawida?”, nie znaczyło to, iż zamierzają samodzielnie zbadać sprawę. To od swego przywództwa oczekiwały decyzji.

 

REAKCJA PRZYWÓDZTWA

W obliczu drugiego cudu mesjańskiego oraz pytań zadawanych przez tłumy, przywództwo religijne zrozumiało, że musi publicznie zająć stanowisko co do twierdzeń Jeszuy. Były dwa wyjścia: ogłosić Go Mesjaszem, w zgodzie ze wszystkimi dowodami, lub też odrzucić Jego twierdzenia. Żeby jednak uczynić to drugie, trzeba było wyjaśnić tłumom, dlaczego nie będąc Mesjaszem, Jeszua był mimo wszystko w stanie dokonać tego cudu. Wybrano drugie wyjście. „A gdy to usłyszeli faryzeusze, rzekli: Ten nie wygania demonów inaczej jak tylko przez Belzebuba, księcia demonów” (NBG Ew. Mateusza 12:24) Ale faryzeusze usłyszeli to i powiedzieli: Ten nie wyrzuca demonów, jak tylko przez Beelzebuba, przywódcę demonów. (Ew. Mateusza 12:24)). Odrzucili więc mesjańskie twierdzenia Jeszuy, a żeby wyjaśnić Jego zdolność do tak niezwykłego cudu, oskarżyli Go o opętanie, i to nie przez byle demona, ale samego „Belzebuba, księcia demonów”. Imię „Belzebub” to połączenie dwóch słów hebrajskich, oznaczających „władcę much”. W taki oto sposób, faryzeusze odrzucili mesjańskie roszczenia Jeszuy: Nie jest Mesjaszem, bo jest opętany. I tak, gdy pierwszy cud mesjański rozpoczął okres badań, na drugi cud mesjański zareagowano odrzuceniem mesjańskich twierdzeń Jeszuy. Ta decyzja przywódców miała wyznaczyć kurs żydowskiej historii na najbliższe dwa tysiąclecia.

 

SĄD

Jeszua zareagował na dwa sposoby. Najpierw bronił się za pomocą czterech argumentów (NBG Ew. Mateusza 12:25-29) Lecz Jezus widząc ich myśli, powiedział im: Każde królestwo podzielone przeciwko sobie pustoszeje, i nie ostoi się każde miasto albo dom, rozdzielony przeciwko sobie.  Więc jeśli szatan szatana wygania, sam przeciw sobie jest rozdzielony; jak się zatem ostoi jego królestwo?  Jeśli ja wyrzucam demony w Beelzebubie, wasi synowie w kim wyrzucają? Dlatego oni będą waszymi sędziami.  Zaś jeśli ja wyrzucam demony w Duchu Boga, zatem przyszło do was Królestwo Boga.  Albo jakże może ktoś wejść do domu silnego oraz zagrabić jego sprzęt, jeśli wpierw by silnego nie związał? A potem jego dom zagrabi. (Ew. Mateusza 12:25-29). Stwierdził, że takie orzeczenie nie może być prawdą, gdyż oznaczałoby podział w królestwie szatana. Po drugie, adwersarze sami zauważyli, że ów egzorcyzm był darem Ducha, bo nawet ich uczniowie byli w stanie wypędzać demony, jednakże nie demony z niemych. Po trzecie, cud ten potwierdzał Jego twierdzenia i Jego naukę. Po czwarte, pokazywał, że Jeszua jest silniejszy niż szatan, a nie słabszy niż on. Następnie, Jeszua zareagował wyrokiem potępiającym (NBG Ew. Mateusza 12:27-30) Jeśli ja wyrzucam demony w Beelzebubie, wasi synowie w kim wyrzucają? Dlatego oni będą waszymi sędziami.  Zaś jeśli ja wyrzucam demony w Duchu Boga, zatem przyszło do was Królestwo Boga.  Albo jakże może ktoś wejść do domu silnego oraz zagrabić jego sprzęt, jeśli wpierw by silnego nie związał? A potem jego dom zagrabi.  Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, i kto ze mną nie zbiera, rozprasza.
(Ew. Mateusza 12:27-30)
. Stwierdził, że pokolenie to jest winne grzechu, który nie może być odpuszczony, mianowicie bluźnierstwu przeciwko Duchowi Świętemu. A ponieważ grzech ów nie mógł być odpuszczony, pokolenie to czekał sąd, sąd nieuchronny. Nastąpił on czterdzieści lat później, w roku 70 n.e. w postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni.

Ale czym jest ów niewybaczalny grzech? Rozważmy to w świetle kontekstu, w którym o nim wspomniano. Nie jest to grzech pojedynczego człowieka, ale grzech na skalę narodową, a popełniło go to pokolenie Żydów, które żyło w czasach Jeszuy; grzech ten nie może jednak być odnoszony do pokoleń następnych. Co było kontekstem tego grzechu? Pod pretekstem, iż jest On opętany przez demona, było to ogólnonarodowe odrzucenie mesjaństwa chodzącego wówczas po ziemi Jeszuy. Jednakże wielu pojedynczych Żydów żyjących w owym czasie uszło przed tym sądem, jak na przykład apostoł Paweł. Dziś takiego grzechu nie może popełnić już nikt, Biblia wyraża się w tej mierze nader jasno. Dziś nawet najstraszliwszy grzech może zostać odpuszczony, jeśli grzesznik przyjdzie do Pana Boga za pośrednictwem Jeszuy Mesjasza. Jednak w odniesieniu do narodu jako całości, w tamtej konkretnej chwili, szczególny ów grzech nie mógł zostać odpuszczony. We fragmencie tym raz po raz pojawiają się słowa: „to pokolenie”. „To pokolenie” zawiniło pewnym szczególnym grzechem.

Oznaczało to po pierwsze, że na pokoleniu żyjącym w czasach Jeszuy nieodwołalnie dokona się sąd w postaci zniszczenia Jerozolimy i Świątyni. Po drugie zaś, cofnięta została oferta rozpoczęcia Królestwa Mesjańskiego.

Miała ona zastać ponowiona dopiero wobec któregoś z późniejszych pokoleń – wobec pokolenia Tysiącletniego Królestwa. W (NBG Ew. Mateusza 12:38-45) Wtedy odpowiedzieli niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy od ciebie znak zobaczyć.  Zaś on odpowiadając, rzekł im: Pokolenie złe i cudzołożne znaku szuka, ale znak mu nie będzie dany, jak tylko znak proroka Jonasza.  Bowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak Syn Człowieka będzie w sercu ziemi trzy dni oraz trzy noce.  Mężowie Niniwy wstaną na sądzie z tym pokoleniem i je skażą; bo na wezwanie Jonasza się skruszyli, a oto tutaj więcej niż Jonasz.  Królowa południa podniesie się na sądzie z tym pokoleniem i je skaże; bo przyszła z kresów ziemi by słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon.  A gdy nieczysty duch wyjdzie z człowieka, przechodzi przez bezwodne miejsca szukając odpoczynku, ale nie znajduje.  Wtedy mówi: Wrócę do mojej siedziby, skąd wyszedłem; więc przychodzi i znajduje ją niezajętą, wymiecioną i przygotowaną.  Wtedy idzie i bierze ze sobą siedem innych, gorszych od siebie duchów, i wchodzą, i tam mieszkają; więc końcowy stan tego człowieka staje się gorszy niż początkowy. Tak się stanie i temu złemu pokoleniu. (Ew. Mateusza 12:38-45) znajdujemy reakcję faryzeuszów i odpowiedź Jeszuy. Faryzeusze musieli powrócić do ataku. „Wtedy odpowiedzieli Mu niektórzy z uczonych w Piśmie faryzeuszów, mówiąc: Nauczycielu, chcemy widzieć od Ciebie znak”. Zażądali więc kolejnego znaku, tak jak gdyby aż dotąd Jeszua nie uczynił nic, co potwierdzałoby ..... Jego mesjańską godność. A przecież od początku swej posługi dokonał najróżniejszych cudów, w tym również takich, które sami faryzeusze określali jako mesjańskie. Mimo to, odrzucono Jego twierdzenia. Teraz jednak Jeszua oznajmił, że z powodu odrzucenia Go, z powodu popełnienia niewybaczalnego grzechu, nie otrzymają już więcej żadnych znaków z wyjątkiem tego jednego: „Znaku proroka Jonasza”, czyli znaku zmartwychwstania. Faktem jest, że po tym incydencie Jeszua nadal dokonywał cudów, jednakże zmieniła się ich rola. Nie miały już służyć jako znaki kierujące uwagę na mesjańską godność Jeszuy, ale miały przygotowywać Jego dwunastu uczniów do dzieła, jakie mieli oni kontynuować z powodu odrzucenia Go przez lud.

Jeśli natomiast idzie o ówczesny naród jako całość, nie miał on już otrzymać żadnego więcej znaku, wyjąwszy ten jeden – „znak Jonasza”, zmartwychwstanie. Oznajmiwszy tę zmianę, Jeszua w dalszych słowach również zapowiadał sąd (NBG Ew. Mateusza 12:41-42) Mężowie Niniwy wstaną na sądzie z tym pokoleniem i je skażą; bo na wezwanie Jonasza się skruszyli, a oto tutaj więcej niż Jonasz.  Królowa południa podniesie się na sądzie z tym pokoleniem i je skaże; bo przyszła z kresów ziemi by słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon. (Ew. Mateusza 12:41-42), kładąc szczególny nacisk na „to pokolenie”: „Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza, upamiętali się, a oto tutaj więcej niż Jonasz. Królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon”.

Jeszua przywoływał więc dwa starotestamentowe przykłady nie-Żydów: mieszkańców Niniwy i Królową Saby. Poganie ci mieli daleko mniejsze poznanie spraw Bożych, lecz zareagowali właściwie w świetle nawet tej niewielkiej wiedzy, jaką posiadali. Podczas sądu przed Wielkim Białym Tronem poganie ci będą mogli powstać i świadczyć przeciwko temu konkretnemu pokoleniu winnemu grzechu, który nie może być odpuszczony. Po tym wyroku następuje opowieść o demonie. Nie jest to demon wyrzucony, ale demon, który opuścił gospodarza z własnej woli, szukając lepszego miejsca. Szuka przez jakiś czas, ale kiedy nie znajduje, postanawia wrócić do dawnego gospodarza.

A wracając, znajduje go w stanie „opróżnionym, wymiecionym i przyozdobionym”. Wchodzi do niego powtórnie, nie mając jednak ochoty na dalsze przebywanie w samotności, zaprasza siedmiu kompanów; „i bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż początkowy”. Bo najpierw był w nim tylko jeden demon, potem jednak, ponieważ przez jakiś czas był pusty, zamieszkało w nim aż osiem.

W przerwie pomiędzy opętaniami, człowiek ów nie był zamieszkany przez inne duchy, czy to przez Ducha Świętego, czy to przez inne demony. Podobnie miało się stać z „tym pokoleniem”. Na początku tego pokolenia Jan Chrzciciel głosił bliskie nadejście Króla. Izrael, mimo, że pod rzymską okupacją, cieszył się możliwością zachowania tożsamości narodowej; istniała Jerozolima, a w niej Świątynia. Lecz czterdzieści lat później legiony rzymskie najechały kraj, zburzyły Jerozolimę i Świątynię, tak, iż nie pozostał nawet kamień na kamieniu. Pod koniec więc stan „tego pokolenia” stał się jeszcze „gorszy niż pierwotny”. Jak powiedziano: „Tak będzie i z tym złym pokoleniem”.

 

ZMIANA W POSŁUDZE MESJASZA

Od tej chwili posługa Mesjasza zmieniła swój charakter w czterech kluczowych aspektach. Zmiany te można zrozumieć tylko w świetle popełnienia niewybaczalnego grzechu w postaci odrzucenia drugiego cudu mesjańskiego.

 

CEL CUDÓW

Po pierwsze, zmienił się cel dokonywania cudów. Nie miały już one być znakami dla Izraela, mającymi skłonić Izrael do uznania Jeszuy za Mesjasza. Izrael podjął już bowiem decyzję. Odtąd celem cudów miało być przygotowywanie dwunastu uczniów do dzieła, jakie będą mieli do wykonania z powodu odrzucenia Jeszuy przez lud; dzieło to zostało zrelacjonowane w Księdze Dziejów Apostolskich. Lud nie miał już otrzymywać kolejnych znaków, oprócz jednego jedynego: znaku Jonasza, czyli zmartwychwstania.

 

WARUNEK DLA CUDÓW

Po drugie, ludzie, którzy oczekiwali cudu, musieli okazać swą wiarę; przedtem Jeszua dokonywał cudów dla wielkich rzesz niczego od nich nie oczekując. Odtąd, miał dokonywać cudów skierowanych tylko do konkretnych osób, w odpowiedzi na ich konkretne potrzeby. I oczekiwał od nich wiary. Poprzednio, ilekroć kogoś uzdrowił, nakazywał mu odejść i rozgłaszać jak wielkie rzeczy Bóg mu uczynił; teraz nakazywał uzdrowionym milczenie.

 

POSELSTWO

Po trzecie, zmieniła się treść poselstwa głoszonego przez Jeszuę i Jego uczniów. Poprzednio, chodzili po całym Izraelu głosząc, że Jeszua jest Mesjaszem; posyłał nawet uczniów dwójkami, aby to czynili. Teraz jednak zabronił uczniom głosić Jego mesjaństwo. A kiedy Piotr uczynił swe wielkie wyznanie(NBG Ew. Mateusza 16:16) A odpowiadając, Szymon Piotr rzekł: Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żyjącego. (Ew. Mateusza 16:16), mówiąc: „Tyś jest Mesjasz, Syn Boga żywego”, Jeszua zabronił mu komukolwiek o tym mówić.

 

SPOSÓB NAUCZANIA

Po czwarte, Jeszua zmienił sposób swego nauczania. Dotąd nauczając tłumy mówił jasno, posługując się językiem i pojęciami dla wszystkich zrozumiałymi. Przykład znajdujemy w Kazaniu na Górze (Ewangelia Mateusza rozdziały 5-7). Mateusz zaznacza, że gdy Jeszua skończył wygłaszać Kazanie na Górze, ludzie nie tylko zrozumieli Jego słowa, ale i – co ważniejsze – dobrze wiedzieli, czym różni się Jego nauczanie od nauk uczonych w Piśmie i faryzeuszów. Odtąd jednak przemawiając do tłumów, Jeszua nauczał tylko w przypowieściach. Gdy zaczął posługiwać się parabolami, uczniowie pytali Go: „Dlaczego mówisz do nich w podobieństwach?” (NBG Ew. Mateusza 13:10-14) Zatem uczniowie podeszli oraz mu powiedzieli: Dlaczego im mówisz w podobieństwach?  On zaś, odpowiadając, rzekł im: Wam dano poznać tajemnice Królestwa Niebios, ale tym nie dano.  Bowiem kto ma, temu zostanie podarowane i będzie obfitować; ale kto nie ma, i co ma, będzie od niego odjęte.  Dlatego im w podobieństwach mówię, że patrząc nie widzą, i słuchając nie słyszą, ani nie rozumieją.  Zatem wypełnione jest w nich proroctwo Izajasza, które mówi: Słuchem słuchać będziecie, ale nie zrozumiecie; i patrząc patrzeć będziecie, ale nie ujrzycie. (Ew. Mateusza 13:10-14). A On odrzekł, że ten sposób pozwala Mu ukryć przed tłumami prawdę. „To wszystko mówił Jeszua do ludu w podobieństwach, a bez podobieństwa nic do nich nie mówił” (NBG Ew. Mateusza 13:34) To wszystko Jezus mówił do tłumów w podobieństwach, a bez podobieństwa do nich nie mówił; (Ew. Mateusza 13:34). Przemawiał do ludu w przypowieściach; nie tak jednak czynił poprzednio, jeszcze zanim Go odrzucono. Niemożliwością jest zrozumieć, dlaczego sposób nauczania Jeszuy tak diametralnie się zmienił, jeśli nie zrozumie się olbrzymiej wagi popełnienia przez lud grzechu, który nie mógł być odpuszczony. Grzechem tym było odrzucenie mesjańskiej godności Jeszuy w odpowiedzi na drugi cud mesjański i oskarżenie Go o opętanie.

Otrzymali dość światła, lecz skoro to światło odrzucili, nie mieli go otrzymać ponownie.

 

KOLEJNY DEMON NIEMY

Mateusz, Marek i Łukasz opisali incydent, który wydarzył się w chwili, gdy Jeszua wraz z trzema uczniami zszedł z Góry Przemienienia. Gdy dołączyli do pozostałych dziewięciu uczniów, stanęli oko w oko z problemem, z którym tamci nie potrafili sobie poradzić. Pewien człowiek przyprowadził do uczniów opętanego syna, jednak oni nie zdołali z niego wypędzić demona. Incydent sprowokowali zresztą uczeni w Piśmie i faryzeusze. „I przyszedłszy do uczniów, ujrzeli mnóstwo ludu wokół nich i uczonych w Piśmie, rozprawiających z nimi” (NBG Ew. Marka 9:14) A kiedy przyszedł do uczniów, zobaczył wokół nich wielki tłum, oraz uczonych w Piśmie, którzy z nimi rozprawiali. (Ew. Marka 9:14). Uczeni w Piśmie usiłowali jeszcze bardziej zaognić sytuację. Oto do uczniów przyniesiono pewnego, szczególnie opętanego chłopca, ci zaś usiłowali demona wypędzić, ale im się to nie udało. Wskutek tego mesjańska godność Jeszuy została postawiona w podejrzanym świetle. Stanąwszy przed opętanym, Jeszua wygonił demona. Cóż niezwykłego było w tej sytuacji? To, że poprzednio Jego uczniowie mogli wyganiać demony. Czemu nie dali rady w tym przypadku? „Wtedy odpowiedział Mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie syna mego, który ma ducha niemego” (NBG Ew. Marka 9:17) A odpowiadając, jeden z tłumu powiedział: Nauczycielu, sprowadziłem do ciebie mego syna, który ma niemego ducha. (Ew. Marka 9:17).

Był to demon niemy, a wyrzucanie demonów niemych było przecież cudem mesjańskim. Kiedy uczniowie nie zdołali demona wyrzucić, wydawało się to rzucać złe światło na ich twierdzenia o mesjaństwie Jeszuy. Wtedy jednak wrócił Jeszua i wyrzucił go sam, dokonując jeszcze raz drugiego cudu mesjańskiego.

Marek podaje wytłumaczenie, dlaczego uczniowie nie zdołali tego uczynić. „I gdy wrócił do domu, uczniowie Jego pytali Go na osobności: Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać? I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę” (Ewangelia Marka 9:28-29; inne przekłady dodają: „i przez post” – przyp. tłum.).

Zwróćmy uwagę na słowa „ten rodzaj”, oznaczające ducha niemego. Tymi słowami Jeszua potwierdził słuszność faryzejskiej koncepcji, że demony nieme to szczególny rodzaj duchów i nie można ich wyrzucić według zwykłej „formuły”. Wyjaśnił uczniom, że nie mogli wyrzucić demona, bo posłużyli się niewłaściwą metodą.

Choć innym demonom można było w imieniu Jeszuy nakazać opuszczenie człowieka, demona niemego można było wypędzić jedynie za pomocą modlitwy. W tym zatem przypadku uczniowie powinni byli nie korzystać ze zwykłego sposobu, ale po prostu zaufać Bogu Ojcu, że sam tego za nich dokona. Zatem Jeszua potwierdził przekonanie faryzeuszów, że duchy nieme to szczególny rodzaj demonów.

 

CUD TRZECI

 

WSTĘP

Trzeci cud mesjański to uzdrowienie kogoś, kto jest ślepy do urodzenia. Czym innym było uzdrowienie kogoś, kto w pewnym momencie życia zaniewidział, czym innym zaś tego, kto urodził się już niewidomy? Ten ostatni rodzaj cudu uważano za mesjański. Wiele szczegółów dotyczących takiego właśnie cudu dokonanego przez Jeszuę znajdziemy w (NBG Ew. Jana 9:1-41) A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia.  Więc spytali go jego uczniowie, mówiąc: Rabbi, kto zgrzeszył on, czy jego rodzice, że się ślepy urodził?  A Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, lecz by na nim mogły zostać ukazane dzieła Boga.  Trzeba mi czynić dzieła Tego, co mnie posłał, dopóki jest dzień; bowiem nadchodzi noc, gdy nikt nie może działać.  Kiedy jestem na świecie jestem światłem świata.  To powiedział, po czym splunął na ziemię i ze śliny uczynił błoto oraz błotem posmarował przy oczach ślepego.  Powiedział mu także: Idź do sadzawki Siloam (co się tłumaczy: Posłany) i się umyj. Więc poszedł i się umył, i przyszedł widząc.  Dlatego sąsiedzi oraz ci, którzy go widywali przedtem, że był ślepy, mówili: Czy ten nie jest tym, co siedzi i żebrze?  Inni mówili: To jest on; zaś drudzy: Podobny do niego. A on mówił: Ja jestem.  Zatem mu powiedzieli: Jak zostały otwarte twoje oczy?  Zaś tamten odpowiedział, mówiąc: Człowiek zwany Jezusem zrobił błoto, posmarował moje oczy oraz mi powiedział: Idź do sadzawki Siloam i się umyj; więc odszedłem, umyłem się i przejrzałem.  Zatem mu powiedzieli: Gdzie on jest? Mówi: Nie wiem.  Więc go prowadzą owego niegdyś ślepego do faryzeuszy.  A był szabat, gdy Jezus zrobił błoto oraz otworzył jego oczy.  Zatem także faryzeusze znowu go pytali, jak przejrzał? A on im powiedział: Włożył mi błoto na oczy, umyłem się oraz widzę.  Więc niektórzy z faryzeuszy mówili: Ten człowiek nie jest od Boga, gdyż nie zachowuje szabatu. Zaś inni mówili: Jak może grzeszny człowiek czynić takie cuda? I był wśród nich rozłam.  Zatem znowu mówią ślepemu: Ponieważ otworzył twoje oczy, co ty o nim mówisz? A on powiedział: Jest prorokiem.  Lecz Żydzi nie wierzyli względem niego, że był ślepy i przejrzał, dopóki nie zawołali rodziców tego, co przejrzał.  I ich pytali, mówiąc: Ten jest waszym synem, o którym wy mówicie, że się urodził ślepy? Jak więc, teraz widzi?  Zatem jego rodzice odpowiedzieli, mówiąc: Wiemy, że to jest nasz syn i że się ślepy urodził;  ale jak teraz widzi nie wiemy, względnie kto otworzył jego oczy my nie wiemy. Ma kwiat wieku, jego spytajcie, a on sam powie o sobie.  To powiedzieli jego rodzice, ponieważ bali się Żydów; bowiem Żydzi już postanowili, że jeśli ktoś uzna go Chrystusem - aby stał się wyłączony z bóżnicy.  Dlatego jego rodzice powiedzieli: Ma kwiat wieku, jego spytajcie.  Więc powtórnie zawołali tego człowieka, który był ślepy oraz mu powiedzieli: Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że ten człowiek jest grzeszny.  A tamten odpowiedział, mówiąc: Czy jest grzeszny, nie wiem; wiem tylko to, że byłem ślepym, a teraz widzę.  Więc znowu mu powiedzieli: Co ci uczynił? Jak otworzył twoje oczy?  Odpowiedział im: Już wam mówiłem, a nie pojęliście; po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie być jego uczniami?  Zatem go zwymyślali i powiedzieli: Ty jesteś uczniem tamtego; a my jesteśmy uczniami Mojżesza.  My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza; ale nie wiemy skąd jest tamten.  Odpowiedział ów człowiek, mówiąc im: To jest dziwne, że wy nie wiecie skąd on jest, a otworzył moje oczy.  Wiemy, że Bóg nie słucha grzesznych, ale jeśli ktoś byłby bogobojny oraz czynił Jego wolę tego słucha.  Od wieku nie zostało usłyszane, by ktoś otworzył oczy temu, co się narodził ślepym.  Gdyby ten nie był od Boga, nie byłby w stanie nic uczynić.  Odpowiadając mu, rzekli: Ty się cały narodziłeś w grzechach, i ty nas uczysz? Po czym go wyrzucili na zewnątrz.  Jezus także usłyszał, że wyrzucili go na zewnątrz, więc go znalazł i mu powiedział: Wierzysz ty w Syna Boga?  A tamten odpowiedział, mówiąc: A kto nim jest, Panie, abym uwierzył względem niego?  Jezus mu powiedział: Nawet go ujrzałeś; jest nim ten, który z tobą mówi.  A on powiedział: Wierzę, Panie. I mu się pokłonił.  Zaś Jezus powiedział: Ja przyszedłem na ten świat na sądową sprawę, aby nie widzący widzieli, a widzący stali się ślepymi.  Usłyszeli to niektórzy spośród faryzeuszów, co z nim byli, zatem mu powiedzieli: Czy i my jesteśmy ślepi?  Jezus im powiedział: Jeślibyście byli ślepymi nie mielibyście winy; ale teraz mówicie - widzimy, więc wasza wina trwa.
(Ew. Jana 9:1-41)
. Ten długi rozdział można podzielić na pięć charakterystycznych części.

 

FIZYCZNE UZDROWIENIE ŚLEPEGO OD URODZENIA

Część pierwsza, czyli wersety 1-12, to relacja o samym uzdrowieniu. „A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali Go uczniowie Jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził? Odpowiedział Jeszua: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. Musimy wykonywać dzieła Tego, który Mnie posłał, póki dzień jest; nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać. Póki jestem na świecie, jestem światłością świata”. Incydent ten wydarzył się w szabat. Gdy Jeszua wraz z uczniami szedł ulicami Jerozolimy, w pewnej chwili minął człowieka, który urodził się niewidomy. Był to nie tylko szabat, ale i czas Święta Szałasów, a zatem szabat wyjątkowo święty.

Pytania apostołów wydają się dziwne: kto zgrzeszył – ów człowiek czy jego rodzice – skoro urodził się ślepy? Dziwnym elementem nie jest zastanawianie się nad winą rodziców, bo przecież w Prawie Mojżeszowym jest zasada zapisana w (NBG Księga Wyjścia 34:6-7) WIEKUISTY przeszedł także obok jego oblicza, więc zawołał: WIEKUISTY, WIEKUISTY, Bóg miłosierny i litościwy, nieskory do gniewu, pełen miłości i prawdy;  przechowujący miłość dla tysięcy, przebaczający winę, występek i grzech. Gdy nawiedza nie wytępia do ostatka, za winę ojców na dzieciach i wnukach, do trzeciego i czwartego pokolenia.
(Księga Wyjścia 34:6-7)
, iż Pan Bóg nawiedza „winę ojców na synach i na wnukach do trzeciego i czwartego pokolenia”. Można by sobie wyobrazić, że rodzice tego człowieka popełnili określony grzech, za który Pan Bóg nawiedził ich syna i spowodował jego ślepotę.

Uczniowie jednak pytali nie tylko o rodziców, ale i o samego ślepego. Czy może to on sam zgrzeszył, że urodził się ślepy? Dziwne pytanie. Przecież nie mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem urodzić się ślepy! W judaizmie nigdy nie było miejsca na reinkarnację. Jakże wobec tego mógł wpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić?

Pytanie uczniów było de facto przejawem myślenia typowego dla judaizmu faryzejskiego, w którym się przecież wychowali. Według judaizmu faryzejskiego, wady wrodzone – takie na przykład, jak wrodzona ślepota – były skutkiem konkretnego grzechu, popełnionego bądź przez rodziców, bądź przez samego chorego. W jaki sposób kaleka mógł najpierw zgrzeszyć, a dopiero potem się urodzić? Według nauki faryzeuszów w chwili poczęcia płód przejawiał dwa rodzaje skłonności, zwane po hebrajsku jecer hara (zła skłonność)i jecer hatow (dobra skłonność), obecne w człowieku już z chwilą jego poczęcia. Podczas dziewięciomiesięcznego dojrzewania w łonie matki, pomiędzy tymi skłonnościami toczyła się walka. Czasami przeważała skłonność zła i w chwilach złości czy gniewu płód kopał matkę. Za taki to akt grzechu człowiek ów mógł narodzić sięślepy. Uczniowie pytali zatem: Czy ów człowiek zgrzeszył, gdy był jeszcze w łonie matki, czy też to grzech jego rodziców spowodował ślepotę?

Uczniowie popełnili dwa kardynalne błędy. Po pierwsze, zaakceptowali faryzejską naukę o możliwości zgrzeszenia już w łonie matki i poniesienia za to kary w postaci ślepoty. Po drugie, zakładali, że wady wrodzone muszą być zawsze skutkiem jakiegoś straszliwego przewinienia.

Jeszua prędko odrzucił te faryzejskie koncepcje, stwierdzając: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże”. Innymi słowy, człowiek ów narodził się niewidomy wcale nie z powodu grzechu popełnionego przez rodziców czy też przez siebie.

Rzecz jasna, wszystkie dolegliwości fizyczne są skutkiem upadku Adama i powszechnego dla rodzaju ludzkiego problemu grzeszności. Ludzie umierają z powodu tego, że ludzkość jest grzeszna i że jesteśmy potomkami Adama. Jednakże twierdzenie, że konkretna wada wrodzona, choroba czy rana są zawsze skutkiem konkretnego grzechu czy dziełem konkretnego demona, to nauka błędna.

Jeszua wyraźnie odrzucił takie nauczanie, oznajmiając, że nie zgrzeszył ani ów człowiek, ani jego rodzice. Wręcz przeciwnie, to Pan Bóg w ten sposób pokierował okolicznościami po to, aby mógł odebrać chwałę z wielkiego cudu, jakiego dokona w życiu tego ślepca. Odrzuciwszy błędną teologię swych uczniów, Jeszua przeszedł do dzieła uzdrawiania. Postanowił uzdrowić tego człowieka w sposób, który miał charakter pewnego procesu i nie pozwolił choremu na ujrzenie Jeszuy – jego wybawiciela – od razu. Splunął na ziemię, zmieszał ślinę z ziemią i tym błotem posmarował oczy niewidomego, a następnie polecił mu, aby się udał do sadzawki Syloe. Nie było to łatwe, gdyż z centralnej części miasta prowadziła do niej stroma droga w dół. Było akurat Święto Szałasów, a podczas tego święta dokonywano szczególnego obrzędu, zwanego „wylewaniem wody”. Kapłani schodzili wówczas ze Wzgórza Świątynnego do sadzawki Syloe, napełniali dzbany wodą, udawali się z powrotem na wzgórze i wylewali wodę do kadzi na terenie Świątyni. Potem następował czas wielkiej radości. Podczas Święta Szałasów głównym zbiornikiem wodnym, wokół którego skupiała się uwaga wszystkich Żydów, była zatem sadzawka Syloe. Tłumy obecne przy niej w owym dniu miały być świadkiem trzeciego cudu mesjańskiego. Człowiek ów poszedł do sadzawki Syloe, obmył oczy, a gdy je otworzył, po raz pierwszy w życiu przejrzał! A ponieważ każdy go znał, wiedząc, że to ślepy od urodzenia, zamieszanie powstało ogromne. Jan zanotował: „A sąsiedzi i ci, którzy go przedtem widywali jako żebraka, mówili: Czyż to nie ten, który siadywał, żebrząc? Jedni mówili: To jest on, a inni mówili: Nie, ale jest do niego podobny. On zaś rzekł: To ja”. Ludzie nie mogli pojąć co się dzieje, bo trudno było uwierzyć, że człowiek niewidomy od urodzenia został nagle uzdrowiony. W końcu jednak zaczęto zadawać podstawowe pytanie: „Jak więc otworzyły się oczy twoje?”. Bo był to przecież, bądź co bądź, cud mesjański. A człowiek ów odrzekł: „Człowiek, którego zwą Jeszuą uczynił błoto i pomazał oczy moje, i rzekł mi: Idź do sadzawki Syloe i obmyj się; poszedłem więc, a obmywszy się przejrzałem”. A kiedy go zapytano, gdzie jest Jeszua, odpowiedział: „Nie wiem”. Pamiętajmy, że gdy Jeszua wysłał go do sadzawki Syloe, człowiek ów był jeszcze niewidomy, więc nawet teraz, gdy już przejrzał, nie mógł wiedzieć, jak Jeszua wygląda.

 

PIERWSZE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Z drugiej części tej historii (NBG Ew. Jana 9:13-17) Więc go prowadzą owego niegdyś ślepego do faryzeuszy.  A był szabat, gdy Jezus zrobił błoto oraz otworzył jego oczy.  Zatem także faryzeusze znowu go pytali, jak przejrzał? A on im powiedział: Włożył mi błoto na oczy, umyłem się oraz widzę.  Więc niektórzy z faryzeuszy mówili: Ten człowiek nie jest od Boga, gdyż nie zachowuje szabatu. Zaś inni mówili: Jak może grzeszny człowiek czynić takie cuda? I był wśród nich rozłam.  Zatem znowu mówią ślepemu: Ponieważ otworzył twoje oczy, co ty o nim mówisz? A on powiedział: Jest prorokiem. (Ew. Jana 9:13-17) dowiadujemy się, że człowiek ów jest przesłuchiwany. Ponieważ był to cud mesjański, zabrano go do faryzeuszów, aby się przed nimi wytłumaczył. A że Jeszua postanowił uzdrowić tego człowieka w szabat, tłumy były jeszcze bardziej poruszone.

Faryzeusze dobrze wiedzieli, że muszą się do sprawy oficjalnie ustosunkować. Zaczęli więc wypytywać uzdrowionego, chcąc dowiedzieć się, jakie były okoliczności jego uzdrowienia i niedawnego wrodzonego kalectwa. Najwyraźniej powstała między nimi niezgodność. „Na to niektórzy faryzeusze rzekli: Człowiek ten nie jest z Boga, bo nie przestrzega szabatu …” W ich mniemaniu uzdrowienie w szabat było pogwałceniem tego świętego dnia, Jeszua nie mógł być zatem mężem Bożym, a tym bardziej Mesjaszem. Jednak i wśród faryzeuszów zadawano sobie pytanie: „Jakże może człowiek grzeszny dokonywać takich cudów?”

Zwróćmy uwagę na przedmiot zainteresowania: nie był nim cud sam w sobie, wiedziano bowiem, że i fałszywi prorocy potrafią czynić cuda, ale charakter cudu, który trzeba było uznać za mesjański. Kiedy zapytano ślepego od urodzenia, a teraz uzdrowionego, co sadzi o Jeszui, człowiek ów stwierdził tylko, że musi On być przynajmniej prorokiem. Jednakże według nauki faryzeuszów choć prorok mógłby czynić cuda, tak jak Eliasz czy Elizeusz, to uczynienie cudu mesjańskiego mogło znamionować tylko samego Mesjasza. Pierwsze przesłuchanie uzdrowionego nie doprowadziło więc faryzeuszów do konkretnych wniosków.

 

PRZESŁUCHANIE RODZICÓW

W trzeciej części fragmentu (NBG Ew. Jana 9:18-22) Lecz Żydzi nie wierzyli względem niego, że był ślepy i przejrzał, dopóki nie zawołali rodziców tego, co przejrzał.  I ich pytali, mówiąc: Ten jest waszym synem, o którym wy mówicie, że się urodził ślepy? Jak więc, teraz widzi?  Zatem jego rodzice odpowiedzieli, mówiąc: Wiemy, że to jest nasz syn i że się ślepy urodził;  ale jak teraz widzi nie wiemy, względnie kto otworzył jego oczy my nie wiemy. Ma kwiat wieku, jego spytajcie, a on sam powie o sobie.  To powiedzieli jego rodzice, ponieważ bali się Żydów; bowiem Żydzi już postanowili, że jeśli ktoś uzna go Chrystusem - aby stał się wyłączony z bóżnicy.
(Ew. Jana 9:18-22)
przesłuchiwani są rodzice uzdrowionego. Faryzeusze najwyraźniej sugerują: „Załóżmy na początek, że nic takiego się nie stało. Załóżmy, że ten człowiek nigdy nie był ślepy i cała sprawa to mistyfikacja”.

Rodzice jednak stwierdzają dwie rzeczy. Po pierwsze, że człowiek ów to bez wątpienia ich rodzony syn, po drugie zaś, że urodził się on ślepy. Nie ma więc żadnej możliwości, iż doszło do oszustwa albo też że ktoś próbuje sobie z faryzeuszów stroić żarty. Kiedy zaś faryzeusze zapytali rodziców w jaki sposób ich syn, który urodził się niewidomy, może teraz widzieć, rodzice postanowili nic już więcej nie mówić. Resztę syn miał powiedzieć sam. Skąd ta powściągliwość z ich strony? Przyczynę znajdujemy w następującym fragmencie (9:22), gdzie jest napisane: „Tak mówili rodzice jego, bo się bali Żydów; albowiem Żydzi już postanowili między sobą wyłączyć z synagogi każdego, kto wyzna, że On jest Mesjaszem”. Przywódcy postanowili już zatem, że ktokolwiek uzna w Jeszui Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Pierwszym etapem ekskomuniki była hecipa, czyli nagana zachowująca moc od 7 do 30 dni, mająca charakter czysto dyscyplinarny. Musiało ją wypowiedzieć co najmniej trzech rabinów. Był to najniższy poziom ekskomuniki, a jego przykład znajdujemy w (NBG 1 Tymoteusza 5:1) Starszemu nie przyganiaj, ale zachęcaj jak ojca, zaś młodszych jak braci.
(1 Tymoteusza 5:1)
.

Poziom drugi nazywał się niddui, co oznacza „wyrzucić”. Trwał co najmniej 30 dni i miał również charakter dyscyplinarny; musiało go orzec 10 rabinów. Przykłady znajdujemy w(NBG 2 Tesaloniczan 3:14-15) A jeśli ktoś nie jest posłuszny naszemu słowu przez list, tego sobie oznaczajcie oraz się z nim nie łączcie, aby się zawstydził.  Lecz nie miejcie jak gdyby za nieprzyjacielskiego, ale przemawiajcie do rozumu jak bratu.
(2 Tesaloniczan 3:14-15)
i w Liście do (NBG Tytusa 3:10) Nie przyjmuj człowieka odszczepieńczego po jednym i drugim napomnieniu,
(Tytusa 3:10)
.

Trzeci i najdotkliwszy rodzaj ekskomuniki nazywał się cherem, co oznacza „być wyłączonym z synagogi”, oddzielonym od społeczności żydowskiej. Osobę obciążoną cherem Żydzi uważali za umarłego i nie można było z nią utrzymywać absolutnie żadnych stosunków. O tym typie ekskomuniki jest mowa w (NBG 1 Koryntian 5:1-2) Ogólnie słychać o cudzołóstwie między wami i to o takim cudzołóstwie, które nawet wśród pogan nie jest nazywane; że ktoś ma żonę ojca.  A wy jesteście nadęci próżnością oraz wcale, bardziej się nie smucicie, aby z pośrodku was pozbyć się sprawcy tego czynu?
(1 Koryntian 5:1-2)
i w (NBG Ew. Mateusza 18:15-20) A jeśliby zgrzeszył przeciw tobie twój brat, idź i rozsądź go pomiędzy tobą, a nim samym. Jeżeli cię usłucha, pozyskałeś swojego brata.  Ale jeśli nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na ustach dwóch lub trzech świadków mogła stanąć każda sprawa.  A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby nie usłuchał także zgromadzenia wybranych, niech będzie dla ciebie jak ci, co są z narodów i poborca podatków.  Zaprawdę, mówię wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane już w Niebie, a cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane już w Niebie.  Znowu mówię wam, że gdyby się dwaj z was zgodzili na ziemi, co do wszelkiej rzeczy, o którą będą prosić, to im się stanie od mego Ojca, który jest w niebiosach.  Bo gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w moje Imię, tam jestem pośród nich.(Ew. Mateusza 18:15-20)

Wyrażenie „wyłączyć z synagogi” mówi nam jasno, który to poziom ekskomuniki postanowili stosować faryzeusze wobec tych, którzy uznaliby Jeszuę za Mesjasza. Był to trzeci, najsurowszy rodzaj: cherem, wyłączenie z synagogi i ze społeczności Żydów. Żydowi, który uwierzyłby w Jeszuę, groziła więc nie tylko surowa nagana czy czasowe wyrzucenie z synagogi, ale wyłączenie z niej na zawsze. A ponieważ rodzice uzdrowionego wiedzieli o tym postanowieniu, zdecydowali nie mówić już nic więcej, a tylko potwierdzić te dwa fakty: iż to ich syn i że urodził się on ślepy. I tak oto przesłuchanie rodziców, podobnie jak pierwsze przesłuchanie uzdrowionego, nie doprowadziło do konkretnych konkluzji.

 

DRUGIE PRZESŁUCHANIE UZDROWIONEGO

Część czwarta (NBG Ew. Jana 9:23-34) Dlatego jego rodzice powiedzieli: Ma kwiat wieku, jego spytajcie.  Więc powtórnie zawołali tego człowieka, który był ślepy oraz mu powiedzieli: Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że ten człowiek jest grzeszny.  A tamten odpowiedział, mówiąc: Czy jest grzeszny, nie wiem; wiem tylko to, że byłem ślepym, a teraz widzę.  Więc znowu mu powiedzieli: Co ci uczynił? Jak otworzył twoje oczy?  Odpowiedział im: Już wam mówiłem, a nie pojęliście; po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie być jego uczniami?  Zatem go zwymyślali i powiedzieli: Ty jesteś uczniem tamtego; a my jesteśmy uczniami Mojżesza.  My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza; ale nie wiemy skąd jest tamten.  Odpowiedział ów człowiek, mówiąc im: To jest dziwne, że wy nie wiecie skąd on jest, a otworzył moje oczy.  Wiemy, że Bóg nie słucha grzesznych, ale jeśli ktoś byłby bogobojny oraz czynił Jego wolę tego słucha.  Od wieku nie zostało usłyszane, by ktoś otworzył oczy temu, co się narodził ślepym.  Gdyby ten nie był od Boga, nie byłby w stanie nic uczynić.  Odpowiadając mu, rzekli: Ty się cały narodziłeś w grzechach, i ty nas uczysz? Po czym go wyrzucili na zewnątrz. (Ew. Jana 9:23-34) to zapis drugiego przesłuchania człowieka ślepego od urodzenia. Podczas tego przesłuchania, faryzeusze zaczynają plątać się w swej logice. Wezwawszy uzdrowionego, nakazują mu: „Oddaj chwałę Bogu; my wiemy, że człowiek ten jest grzeszny”. Widzimy absurdalność tych słów: „Oddaj chwałę Panu” – mówią – „bo ten człowiek, Jeszua, jest grzesznikiem”. Któż przy zdrowych zmysłach powiedziałby: „Chwała Bogu! Wiem, że ten człowiek jest grzesznikiem!”? Nie jest to wcale szczególny powód do oddawania chwały Bogu, a raczej powód do smutku, że ludzie grzeszą. Faryzeusze zaczęli jednak odchodzić od zmysłów i nie byli już w stanie zachować w sprawie Jeszuy zdrowego rozsądku. Jedynym opanowanym człowiekiem w tym gronie jest uzdrowiony mężczyzna, który stwierdza: „Czy jest grzeszny, nie wiem: to jedno wiem, że byłem ślepy, a teraz widzę”. To nie tylko stwierdzenie faktu, ale i wyzwanie rzucone faryzeuszom, rękawiczka, którą muszą podnieść. Jego odpowiedź znaczy bowiem de facto: „Urodziłem się ślepy, a nie oślepłem w pewnej chwili życia. To wy uczyliście nas, że tylko Mesjasz może uzdrowić ślepego od urodzenia. Ja urodziłem się ślepy. Człowiek imieniem Jeszua zdołał mnie uzdrowić. Według teologii, którą mi wpajaliście, sądziłbym, że ogłosicie Go teraz Mesjaszem Izraela. A wy nagle nazywacie Go grzesznikiem. Tego, czy jest On grzesznikiem, nie wiem. Jedno za to wiem na pewno: Byłem ślepy, a teraz widzę. Jak to więc wytłumaczycie?”.

Faryzeusze podnosząc rękawiczkę zadają pytanie: „Cóż ci uczynił? Jakże otworzył oczy twoje?” Ponieważ człowiek ów już niejeden raz opisywał całą sprawę, odrzekł: „Już wam powiedziałem, a nie słuchaliście; co jeszcze chcecie słyszeć? Czy i wy chcecie zostać uczniami Jego?”.

Rzecz jasna, nie była to dyplomatyczna odpowiedź: „A może wy chcecie zostać Jego uczniami?" Niewątpliwie tym właśnie byli najmniej zainteresowani. Uzdrowiony przestał się bawić w kurtuazję. Faryzeusze odpowiedzieli w podobnym tonie. „Złorzeczyli mu więc, mówiąc: Ty jesteś uczniem Jego, ale my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg mówił do Mojżesz, lecz skąd Ten pochodzi, nie wiemy”. Chcieli przez to powiedzieć, że przez Jeszuę nie przemawia Pan Bóg, a zatem lepiej być uczniem Mojżesza niż uczniem Jeszuy. Mężczyzna nie miał zamiaru tego przemilczeć: „To rzecz dziwna, że nie wiecie, skąd On jest, a przecież otworzył oczy moje”. Innymi słowy: „Jesteście nauczycielami w Izraelu. Zawsze nauczaliście, że tylko Mesjasz mógłby mnie uzdrowić. A teraz, kiedy już widzę, nie potraficie mi tego wyjaśnić, wy, którzy jesteście religijnymi przywódcami Izraela”.

A potem przypomniał im ich własną naukę: „Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, ale tego, kto jest bogobojny i pełni wolę Jego, wysłuchuje. Odkąd świat światem, nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy ślepo narodzonego”.

Choć słyszano o przypadkach uzdrowień ludzi, którzy w ciągu życia stracili wzrok, to nie było jeszcze przypadku uzdrowienia kogoś, kto urodził się niewidomy. To był cud niezaprzeczalnie mesjański i zdarzył się po raz pierwszy w dziejach ludzkości. Uzdrowiony człowiek wskazywał więc rozmawiającym z nim, że faryzeusze nie mają podstaw, aby odrzucać mesjańską godność Jeszuy.

Co odpowiedzieli faryzeusze? „Tyś się cały w grzechach urodził i chcesz nas uczyć?” Czemu mówią: „Narodziłeś się w grzechu”? Bo wedle faryzejskiej teologii każdy, kto urodził się ślepy, zawinił albo sam, jeszcze w łonie matki, albo też zawinili jego rodzice. Innymi słowy, powiedzieli: „Urodziłeś się w grzechu. Myśmy się nie urodzili w grzechu, bo nie jesteśmy niewidomi od urodzenia”. „I wyrzucili go”. Słowo „wyrzucili” w wersecie 34 jest tym samym słowem co w wersecie 22 i oznacza wyłączenie z synagogi. Faryzeusze ekskomunikowali zatem uzdrowionego człowieka.

 

DUCHOWE UZDROWIENIE

Piątą i ostatnią częścią są wersety z (NBG Ew. Jana 9:35-41) Jezus także usłyszał, że wyrzucili go na zewnątrz, więc go znalazł i mu powiedział: Wierzysz ty w Syna Boga?  A tamten odpowiedział, mówiąc: A kto nim jest, Panie, abym uwierzył względem niego?  Jezus mu powiedział: Nawet go ujrzałeś; jest nim ten, który z tobą mówi.  A on powiedział: Wierzę, Panie. I mu się pokłonił.  Zaś Jezus powiedział: Ja przyszedłem na ten świat na sądową sprawę, aby nie widzący widzieli, a widzący stali się ślepymi.  Usłyszeli to niektórzy spośród faryzeuszów, co z nim byli, zatem mu powiedzieli: Czy i my jesteśmy ślepi?  Jezus im powiedział: Jeślibyście byli ślepymi nie mielibyście winy; ale teraz mówicie - widzimy, więc wasza wina trwa. (Ew. Jana 9:35-41), opisujące duchowe uzdrowienie niedawnego ślepca. Jeszua usłyszał o tym, co się stało, że człowieka tego wyłączono z synagogi. Podszedł do niego i zapytał: „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” A on Mu odpowiedział: „Któż to jest, Panie, bym mógł w niego uwierzyć?” Pamiętajmy, że człowiek ten nigdy jeszcze nie widział Jeszuy. „A Jeszua rzekł do niego: Widziałeś Go już, a jest nim właśnie Ten, co rozmawia z tobą”. „Ów rzekł: Wierzę, Panie! I złożył Mu pokłon”. Człowiek ten ujrzał Jeszuę i oddał Mu cześć. Oddanie pokłonu człowiekowi oznaczało uznanie w nim Boga. Uzdrowiony ślepiec doznał więc także duchowego uzdrowienia.

 

PODSUMOWANIE

Skutkiem pierwszego cudu mesjańskiego (Winnica, X 1998) było rozpoczęcie uważnego badania sprawy mesjańskiej godności Jeszuy. Skutkiem drugiego cudu mesjańskiego (Winnica IX, 1999) było orzeczenie, że Jeszua nie jest Mesjaszem, jest za to opętany przez demona. Reakcją przywódców religijnych na trzeci cud mesjański było postanowienie, aby wyrzucić w synagogi każdego, kto rozpozna i uzna w Jeszui Mesjasza.

 

OSTATECZNE ŚWIADECTWO O MESJAŃSTWIE

W jedynej w swym rodzaju chwili, Jeszua dokonał jeszcze jednego cudu mesjańskiego, dając ówczesnym przywódcom religijnym Izraela wyraźny znak – „znak proroka Jonasza – znak zmartwychwstania”. W (NBG Ew. Jana 11:1-44) A chorował pewien Łazarz z Betanii, z miasteczka Marii oraz jej siostry Marty.  Zaś Maria, której brat Łazarz chorował, była tą, która namaściła Pana wonnym olejkiem oraz wytarła jego stopy swoimi włosami.  Zatem siostry wysłały do niego, mówiąc: Panie, oto choruje ten, którego kochasz.  Zaś Jezus, gdy to usłyszał, powiedział: Ta choroba nie jest na śmierć, ale dla chwały Boga, aby przez nią mógł zostać wyniesiony Syn Boga.  A Jezus umiłował Martę, jej siostrę oraz Łazarza.  Więc gdy usłyszał, że choruje, wtedy pozostał dwa dni w tym miejscu, jakim był.  Lecz potem mówi uczniom: Chodźmy znowu do Judei.  Mówią mu uczniowie: Rabbi, teraz Żydzi chcieli cię ukamienować i znowu tam idziesz?  Jezus odpowiedział: Czyż dzień nie ma dwunastu godzin? Jeśli ktoś będzie chodził w dzień nie dozna urazy, gdyż widzi światło tego świata.  Ale jeśli ktoś będzie chodził w nocy dozna urazy, bo nie ma w nim światła.  To powiedział oraz po tym im mówi: Nasz przyjaciel Łazarz zasnął; ale idę, aby go zbudzić.  Więc uczniowie mu powiedzieli: Panie, skoro zasnął będzie przyprowadzony bezpiecznie.  Ale Jezus mówił o jego śmierci; a tamci uważali, że mówi o zaśnięciu snem.  Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł.  Więc raduję z się powodu was, że tam nie byłem abyście uwierzyli; ale chodźmy do niego.  A Tomasz, zwany Dwojaki, powiedział współuczniom: Chyba i my pójdziemy, abyśmy z nim umarli.  Zatem gdy Jezus przyszedł, zastał go leżącego już cztery dni w grobie.  A Betania była blisko Jerozolimy, jakieś piętnaście stadionów.  Do Marty i Marii przyszło też wielu z Żydów, aby je mogli pocieszać odnośnie brata.  Więc Marta, gdy usłyszała, że Jezus idzie, wyszła naprzeciw niego, a Maria siedziała w domu.  I Marta powiedziała do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, nie umarłby mój brat.  Ale teraz wiem, że jak daleko byś poprosił Boga Bóg ci da.  Mówi jej Jezus: Twój brat wstanie.  Mówi mu Marta: Wiem, że wstanie przy powstaniu w terminie ostatecznym.  Powiedział jej Jezus: Ja jestem powstanie i życie; kto wierzy względem mnie, choćby i umarł ożyje.  A każdy, kto żyje i wierzy względem mnie nie umrze na wieczność. Wierzysz temu?  Mówi mu: Tak, Panie; ja uwierzyłam, że ty jesteś Chrystus, Syn Boga, który przychodzi na świat.  A gdy to powiedziała, poszła i skrycie zawołała swoją siostrę Marię, mówiąc: Nauczyciel jest obecny i cię woła.  A tamta jak usłyszała, szybko wstała oraz do niego przyszła.  (A Jezus jeszcze nie przybył do miasteczka, ale był na miejscu, gdzie wyszła mu na spotkanie Marta).  Więc Żydzi, którzy byli z nią w domu oraz ją pocieszali, gdy zobaczyli, że Maria szybko wstała i wyszła zaczęli jej towarzyszyć, mówiąc, że idzie do grobowca, aby tam płakać.  Zatem Maria, gdy przyszła tam, gdzie był Jezus, ujrzawszy go, przypadła do jego nóg, mówiąc mu: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.  A Jezus, kiedy ją ujrzał płaczącą oraz przybyłych razem z nią, płaczących Żydów, był wstrząśnięty Duchem i się wzruszył.  Powiedział także: Gdzie go położyliście? Mówią mu: Panie, pójdź i zobacz.  I Jezus zapłakał.  Więc Żydzi mówili: Oto jak go kochał.  Ale pewni z nich powiedzieli: Czy ten, co otworzył oczy ślepego nie mógł uczynić, aby i on nie umarł?  Zatem Jezus, znowu wstrząśnięty w sobie, przychodzi do grobowca. A był on jaskinią oraz był do niej przyłożony kamień.  Jezus mówi: Usuńcie kamień. Mówi mu Marta, siostra umarłego: Panie, już cuchnie, ponieważ jest czwarty dzień.  Mówi jej Jezus: Czy ci nie powiedziałem, że jeżeli uwierzysz, zobaczysz chwałę Boga?  Więc usunęli kamień z miejsca, gdzie był położony umarły. Zaś Jezus podniósł w górę oczy i powiedział: Ojcze, dziękuję ci, że mnie wysłuchałeś.  Ja wiedziałem, że zawsze mnie wysłuchujesz; ale powiedziałem to z powodu stojącego wokół tłumu, aby mogli uwierzyć, że Ty mnie posłałeś.  A kiedy to powiedział, zawołał wielkim głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz.  Więc umarły wyszedł spętany; ponieważ jego nogi, ręce oraz twarz została obwiązana chustą. Mówi im Jezus: Rozwiążcie go i niechaj idzie naprzód. (Ew. Jana 11:1-44) czytamy o znaku, którym było wskrzeszenie Łazarza. Jeszua wzbudził go z martwych po czterech dniach od chwili śmierci. Ten okres czterech dni spoczywania Łazarza w grobie miał wielkie znaczenie. Według nauki faryzeuszów, duch człowieka po jego śmierci unosił się nad ciałem przez pierwsze trzy dni, toteż w ciągu trzech pierwszych dni istniała niejaka szansa „ocucenia” go z powrotem do życia. Ale czwartego dnia duch człowieka zstępował do szeolu (hadesu) i odtąd nie istniała już możliwość wzbudzenia go. Mógłby tego dokonać tylko cud zmartwychwstania. Fakt, iż Jeszua cztery dni zwlekał z wskrzeszeniem Łazarza, nie pozostawiał faryzeuszom możliwości wyjaśnienia tego zmartwychwstania tezą o „ocuceniu”. Toteż, gdy Jeszua po czterech dniach wzbudził go z martwych, wywołał tym ogólną ekscytację. Czytamy, że Sanhedryn zebrał się z tego powodu na obrady (NBG Ew. Jana 11:45-54) Zatem wielu z owych Żydów, którzy przyszli do Marii oraz zobaczyli co Jezus uczynił, uwierzyło względem niego.  A niektórzy z nich odeszli do faryzeuszy i powiedzieli im, co Jezus uczynił.  Więc przedniejsi kapłani oraz faryzeusze zebrali Sanhedryn i mówili: Co zrobimy, ponieważ ten człowiek czyni wiele cudów?  Jeśli go tak zostawimy, wszyscy względem niego uwierzą. I przyjdą Rzymianie oraz zabiorą nasze, i to miejsce, i lud.  Zaś jeden, pewien z nich Kaifasz, który był tego roku arcykapłanem, powiedział im: Wy nic nie wiecie;  nawet nie rozważacie, że jest nam korzystne, by jeden człowiek umarł z powodu ludu, a nie aby cały lud miał zginąć.  Ale nie powiedział tego sam od siebie, lecz będąc tamtego roku arcykapłanem wyprorokował, że Jezus miał umrzeć z powodu tego ludu,  i nie tylko za ten naród, ale też aby mógł zgromadzić rozproszone dzieci Boga, co do jednego.  Zatem od tamtego dnia uradzili, aby go zabić.  Więc Jezus nie chodził już otwarcie między Żydami, ale odszedł stamtąd do krainy blisko pustkowia, do miasta nazwanego Efraim i tam przebywał ze swoimi uczniami. (Ew. Jana 11:45-54). Zastanawiając się nad tym co w takiej sytuacji robić, przywódcy postanowili koniec końców posunąć się jeszcze dalej w swym odrzuceniu Jeszuy. Po drugim cudzie mesjańskim, odrzucili Jego mesjańskie prerogatywy; teraz zaś, po wskrzeszeniu Łazarza, podjęli decyzję o skazaniu Jeszuy na śmierć. To arcykapłan Kajfasz nakłonił Sanhedryn do tej decyzji.

Co stało się potem? Czytamy o tym w (NBG Ew. Łukasza 17:11-19) A zdarzyło mu się wyruszyć do Jerozolimy i przechodził przez miejsce pomiędzy Samarią, a Galileą.  Więc kiedy wchodził do pewnego miasteczka, wyszło mu naprzeciwko dziesięciu trędowatych mężów, którzy stanęli z dala.  I podnieśli oni głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu, zmiłuj się nad nami.  A gdy to ujrzał, powiedział im: Wyruszcie oraz pokażcie się kapłanom. Zatem kiedy się dokonało ich odejście, zostali oczyszczeni.  Zaś jeden z nich kiedy ujrzał, że został uzdrowiony, powrócił z wielkim głosem, chwaląc Boga.  I przy jego nogach padł na oblicze oraz mu dziękował; a był on Samarytaninem.  Więc Jezus odpowiadając, rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie dziewięciu?  Nie odkryli tego, by wrócić i oddać chwałę Bogu; lecz tylko ten cudzoziemiec?  Nadto mu powiedział: Wstań, idź; twoja wiara cię uzdrowiła. (Ew. Łukasza 17:11-19) Podeszło wtedy do Jeszuy aż 10 trędowatych, a nie tylko jeden, prosząc Go o uzdrowienie. Jak zareagował Jeszua? „A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni”. Jeszua posłał ich prosto do tych właśnie kapłanów, którzy pod przywództwem Kajfasza wydali na Niego wyrok śmierci. Oznaczało to, że zamiast jednego cudu mesjańskiego można było naraz oglądać ich dziesięć, że pierwszy cud mesjański został dodatkowo dziesięciokrotnie pomnożony. Kajfasz i kapłani musieli więc poświęcić dodatkowych siedem dni, aby zbadać całą sytuację. Dziesięć razy dodatkowo musieli orzekać, że tych dziesięciu trędowatych zostało oczyszczonych z trądu. Dodatkowe dziesięć razy musieli orzec, że to Jeszua dokonał tego cudu. Można powiedzieć, że Jeszua okazał w ten sposób szczególne żydowskie poczucie humoru, wysyłając dziesięciu uzdrowionych trędowatych do kapłanów, którzy dopiero co skazali Go na śmierć!

Mesjaństwo Jeszuy było zatem jasno zwiastowane nie tylko ustami dwóch czy trzech świadków, ale ustami dziesięciu świadków. Znów dowiódł On przywódcom ludu, że nie mają żadnych podstaw, aby odrzucać Jego mesjańskie twierdzenia.

 

 

 

 

Arnold G. Fruchtenbaum

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
8