Czytelnia

Małżeństwo i rozwód

KPJCh Wejcherowo włącz .

 Małżeństwo i rozwód - Co nakazuje Mojżesz?

 

Moje dzisiejsze zwiastowanie będzie miało charakter wykładu raczej niż kazania.

Ze względu na wagę problemu uznałem za stosowne, aby dzielić się z wami w takiej nieco akademickiej formie w ten niedzielny poranek.

Proszę więc was na wstępie o wyrozumiałość, cierpliwość i pełne skupienie.

Mar. 10:2-12

2. I przystąpiwszy faryzeusze pytali go, kusząc: Czy wolno mężowi rozwieść się z żoną?

3. AOn odpowiadając, rzekł im: Co wam nakazał Mojżesz?

4. Oni na to: Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić ją.

5. AJezus im rzekł: Z powodu zatwardziałości serca waszego napisał wam to przykazanie.

6. Ale od początku stworzenia uczynił ich Bóg mężczyzną i kobietą.

7. Dlatego opuści człowiek ojca swego oraz matkę i połączy się z żoną swoją.

8. I będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.

9. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

10. Aw domu pytali go uczniowie znowu o to samo.

11. I rzekł im: Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo.

12. Ajeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa.

Ze względu na czas, bez żadnego wstępu, przejdziemy do konkretów.

Słowo nakazał z wiersza 3 i przykazanie z wiersza 5 to praktycznie to samo greckie słowo – tyle, że nakazał to czasownik, a przykazanie to rzeczownik. (gr. entelomai i entole)

Oba te słowa opisują nakaz/przykazanie albo zasadę postępowania/prawną regulację.

10:3 Co wam nakazał Mojżesz? – O co pyta Jezus?

Czy Jego pytanie dotyczy klauzuli na temat rozwodu z 5Moj. 24, na którą powołują się faryzeusze, czy nakazu nierozerwalności małżeństwa z 1Moj. 2, który Jezus sam cytuje w odpowiedzi na argument faryzeuszy?

Aby właściwie zrozumieć to, co czytamy na temat małżeństwa i rozwodu w Ewangeliach, musimy poprawnie przetłumaczyć i pojąć fragment z 5Moj. 24, na którym żydowscy rabini oparli przyzwolenie na rozwód, i do którego odwołali się faryzeusze.

Jest to fragment regulacji dotyczącej nie rozwodu, ale ponownego poślubienia odprawionej żony…

Pozwólcie, że przeczytam tłumaczenie Bibli Tysiąclecia, która jest bardziej precyzyjna w tym miejscu.

Uważnie śledźcie wasz przekład i zwróćcie uwagę na pewne drobne różnice. Jeśli możecie to je nawet podkreślcie.

5Moj. 24:1-4 (BT)

1. Jeśli mężczyzna poślubi kobietę i zostanie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życzliwością, gdyż znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie.

2. Jeśli ona wyszedłszy z jego domu, pójdzie i zostanie żoną innego,

3. aten drugi też ją znienawidzi, wręczy jej list rozwodowy i usunie ją z domu, albo jeśli ten drugi mąż, który ją poślubił, umrze,

4. nie będzie mógł pierwszy jej mąż, który ją odesłał, wziąć jej powtórnie za żonę jako splugawionej. To bowiem budzi odrazę u Pana, a ty nie możesz dopuścić do takiej nieprawości w kraju, który ci daje w posiadanie Pan, Bóg twój.

Zauważyliście jakieś różnice? Za chwilę się nimi zajmiemy.

Zanim jednak szczegółowo przyjrzymy się tym słowom, zadajmy sobie ogólne pytanie – Czego dotyczy podana tu przez Mojżesza regulacja?

Czy Mojżesz daje tu przyzwolenie na rozwód?

Tak to rozumieli wiodący żydowscy rabini Hillel i Shemmai, których opinie zawarte są w komentarzu zwanym Miszna, i tak też sądzili faryzeusze.

Czy ludzie nie znali Bożej opinii na temat małżeństwa i rozwodu, aż do czasów Mojżesza?

Czy nie wiedzieli, że małżonkowie są jednym ciałem?

Czy dopiero od tego momentu ludzie zaczęli się rozwodzić, czy miało to miejsce już wcześniej?

W 3 Moj. 21:14. czytamy, że kapłan nie pojmie za żonę ani wdowy, ani rozwiedzionej, ani zbezczeszczonej przez nierząd, lecz pojmie za żonę tylko dziewicę spośród swego ludu.

Natomiast w 4 Moj. 30:10 czytamy, że każdy ślub wdowy lub rozwiedzionej, którym się związała, będzie dla niej ważny.

A więc już wcześniej jest mowa o pewnych regulacjach dotyczących rozwiedzionych kobiet.

Rozwody już miały miejsce, i Mojżesz nie ustanawia tutaj prawa pozwalającego na rozwody, ale reguluje pewną problematyczną sytuację, która może mieć miejsce w wyniku rozwodu!

Uważnie przyjrzyjmy się tym 4 wierszom.

W naszym przekładzie jest kropka na końcu pierwszego wersetu, ale w hebrajskim oryginale nie stawiano w ogóle kropek, przecinków ani innych znaków interpunkcyjnych.

Pisano jednym ciągiem bez spacji rozdzielających słowa, czy nawet zdania!

Analizując treść tych 4 wierszy można uznać, iż jest to jedno długie zdanie warunkowe, gdzie pierwsze 3 wiersze zawierają warunek, a wiersz 4 podaje zalecenie/nakaz/przepis.

Jednak niektórzy Żydowscy rabini, jak i nasi tłumacze potraktowali ten 1 wiersz, jako jedno zalecenie – dotyczące przyzwolenia rozwodu, jednocześnie uznając, że następne wiersze łączą się z pierwszym w kolejną regulację prawną.

Gdzie leży problem?

W dodawaniu słów, których nie ma w oryginale.

Tłumacze często są zmuszeni uzupełniać pewne słowa w procesie tłumaczenia, ze względu na specyfikę języka oryginalnego i docelowego.

Jednak tam gdzie tłumaczony tekst jest zrozumiały bez uzupełniających słów, nie powinno się ich dodawać, bo to może dramatycznie zmienić oryginalny sens.

Jakie słowo zostało dodane w wierszu 1? - to - , towypisze jej list rozwodowy

Maleńkie słowo, a zupełnie zmienia znaczenie tego fragmentu.

Jeśli je pominiemy, zgodnie z oryginałem, jak słusznie czyni to Biblia Tysiąclecia, to wyrażenie wypisze jej list rozwodowy staje sięjednym z wielu warunków tutaj przedstawionych, a nie nakazem, czy nawet przyzwoleniem, jak to wynika z naszego tłumaczenia.

Tłumaczenie Biblii Brzeskiej idzie jeszcze dalej dodając: tedy jej niechajnapisze list rozwodny.

Jednak dodanie samego słowa „TO” sugeruje dokładnie tę samą myśl - niech to zrobi!

Na marginesie dodam, iż katolicki uczony Desiderus Erazmus, żyjący w XVI wieku, pozwolił sobie także na dodanie maleńkiego słowa do oryginalnego manuskryptu greckiego w Ewangeli Mateusza 19:9, nadając nowe znaczenie tzw. Klauzuli Mateuszowej, rzekomo zezwalającej na rozwód.

O tym więcej w kolejnym kazaniu, natomiast dzisiaj zostańmy przy 5Moj. 24.

A więc wg naszego tłumaczenia Mojżesz mówi, Jeżeli ktoś pojmie kobietę za żonę, a potem zdarzy się, że ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, gdyż on odkrył w niej coś odrażającego, to wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu. Niech tak zrobi! To rzeczywiście brzmi jak nakaz.

Jeśli jednak zgodnie z oryginałem skreślimy to małe słowo „TO” – wtedy nie jest to nakaz, ale kontynuacja hipotetycznego przypadku – Jeżeli zostaną spełnione warunki opisane w wierszach 1-3, to nie może mieć miejsca sytuacja opisana w wierszu 4.

Pozwólcie, że przeczytam ponownie te 4 wiersze z naszego tłumaczenia, pomijając słowa, których nie ma w oryginale:

Jeżeli ktoś pojmie kobietę za żonę, a potem zdarzy się, że ona nie znajdzie upodobania w jego oczach, że on odkryje w niej coś odrażającego, wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go i odprawi ją ze swego domu, ona odejdzie z jego domu i wyjdzie za mąż za innego, a ten drugi mąż znienawidzi ją, wypisze jej list rozwodowy, wręczy jej go, odprawi ją ze swego domu, albo jeżeli ten drugi mąż, który ją pojął za żonę, umrze, ten pierwszy jej mąż, który ją odprawił, nie będzie mógł ponownie pojąć jej za żonę…

Widzicie jaka jest różnica?

Te wiersze przede wszystkim dotyczą powtórnego małżeństwa z odprawioną żoną, natomiast kwestia listu rozwodowego i odprawienia jej, najwyraźniej zostały już wcześniej sformalizowane (poza Prawem Bożym), a tutaj jedynie są przedstawione jako elementy tej złożonej sytuacji rodzinnej.

Jednak Mojżesz, nie kwestionując ich, a zamieszczając je na tej liście warunków, w pewien sposób sankcjonuje je, jako już istniejące procedury, funkcjonujące wśród potomków Izraela.

Pan Jezus wyjaśnił, iż znalazły się one tutaj nie ze względu na wolę Boga, ale z powodu zatwardziałości ich serc – uporu, naśladownictwa pogan, nieposłuszeństwa i grzeszności, które prowadzą do rozwodów i związanych z nimi komplikacji.

Musimy jednak stanowczo odróżnić je od typowych przykazań.

Za ilustrację weźmy podobne zdanie warunkowe z wiersza 7-ego:

Jeżeli znajdzie się ktoś, kto ukradnie kogoś ze swoich braci, z synów izraelskich, pozbawi go wolności i sprzeda go jako niewolnika, to ten złodziej poniesie śmierć i wytępisz zło spośród siebie.

Czy ten wiersz nakazuje porywanie braci i sprzedawanie ich jako niewolników? Nie!

To kolejna hipotetyczna sytuacja, oparta na przypadkach, które niestety miały miejsce w Izraelu.

Albo mniej drastyczny przykład z wiersza 19-ego:

Gdy będziesz żął zboże na swoim polu, a zapomnisz snop na polu, to nie wracaj, aby go zabrać. Niech pozostanie dla obcego przybysza, dla sieroty i dla wdowy, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, we wszystkim, co czynisz.

Czy ten wiersz nakazuje zapominanie snopków na polu? Nie!

Natomiast reguluje postępowanie w takim przypadku. Jeśli to się przydarzy, to tak należy postąpić.

Podobnie wiersze 1-3 opisują hipotetyczną sytuację, która może mieć miejsce, a wiersz 4 mówi jak należy wtedy postąpić.

Właściwie, rozważany przez nas fragment jest częścią całej masy podobnych przepisów, będących rozwinięciem esencji Prawa Bożego zawartego w 10 przykazaniach.

Mamy tu długą listę różnych hipotetycznych wydarzeń, i wskazówek jak należy postąpić w takich czy podobnych przypadkach.

A więc ściśle rzecz biorąc, nie ma tu nakazu / obowiązku odprawienia żony, która nie znajdzie upodobania w oczach męża, gdy on odkryje w niej coś odrażającego, ale pouczenie co zrobić jeśli tak się stanie, jeśli ją odprawi, wypisując list rozwodowy, a później zechce ją ponownie poślubić.

Ten fragment zawiera jeszcze dwa istotne stwierdzenia, rzucające dodatkowe światło na kwestię powtórnych małżeństw.

I znowu, nasi tłumacze nie popisali się precyzją tłumaczenia drugiej części wiersza 4-ego: skoro została ona przezeń uznana za nieczystą

Jest to bardzo luźny przekład, wręcz parafraza oryginału.

Posłuchajmy innych przekładów tego fragmentu:

BG: gdyż jest splugawiona

B. Warszawsko-Praska: ponieważ została już zbezczeszczona

B. Brzeska: gdyż jest zelżona

BT: jako skalanej

W oryginale są to 3 słowa – pierwsze dwa oznaczają „po tym” / „po tym jak”. Natomiast trzecie słowo znaczy nieczysta, skalana, splugawiona, zbeszczeszczona.

A więc nie chodzi o to, że pierwszy mąż uznał ją za nieczystą, ale że ona autentycznie została skalana, splugawiona, stała się nieczysta, skażona.

Pytanie – kiedy?

Są 3 możliwości:

- Jeśli wyrażenie z 1-go wiersza odkryje w niej coś odrażającego opisuje jakąś formę niemoralności seksualnej to może to oznaczać, iż skalała się sama tym aktem niemoralności jeszcze przed zawarciem pierwszego małżeństwa, albo w trakcie jego trwania.

- Po drugie, to skalanie, skażenie mogło nastąpić wraz z rozwodem. Ale wtedy dziwnym wydaje się, że mowa jest tylko o jej skażeniu, a nie ich obojga.

- Po trzecie, moim zdaniem najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jej zanieczyszczenie nastąpiło w wyniku zawarcia kolejnego małżeństwa za życia jej pierwszego męża.

Kiedy, po rozwodzie, zawarła kolejny związek z innym mężczyzną, stała się nieczysta, splugawiona, skażona.

Dlaczego? Dlatego, że w oczach Bożych list rozwodowy nie doprowadził do rozdzielenia jednego ciała, jakim było pierwsze małżeństwo.

To się zgadza ze stwierdzeniem Pana Jezusa z Mar. 10:11-12

Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo. A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa.

Ponadto przemawia za tym sam zakaz ponownego poślubienia odprawionej żony, który Bóg postrzega jako obrzydliwość.

Dlaczego nie mogą być razem?

Drugi mąż, albo umarł, albo ją odprawił dając jej list rozwodowy.

Jeśli rozwód prowadzi do całkowitego rozwiązania małżeństwa, anulowania i usunięcia wszelkich więzów, jakimi małżonkowie byli związani, to co stoi na przeszkodzie aby ta kobieta wróciła do pierwszego męża?

Dlaczego miałoby to być obrzydliwością?

Wynika to z logiki interpretacji Prawa.

Ten hipotetyczny przypadek ilustruje sytuację, w której konieczne jest wzięcie pod uwagę zakazu dotyczącego małżeństw między bliskimi krewnymi.

3 Moj. 18:6-17

6. Nikt nie będzie się zbliżał do swojego krewnego, aby odsłaniać jego nagość; Jam jest Pan!

7. Nie będziesz odsłaniał nagości swojego ojca i nagości swojej matki. Jest ona twoją matką. Nie będziesz odsłaniał jej nagości.

17. Nie będziesz odsłaniał nagości kobiety i jej córki. Nie weźmiesz córki jej syna ani córki jej córki, aby odsłonić jej nagość, są one krewne między sobą. Jest to sprośnością.

Użyte słowo sprośność może być także tłumaczone jako nieprawość, okropne przestępstwo.

W 3 Moj. 20:14 czytamy o karze jak czekała tych, którzy ważyli się takie przestępstwa:

14. Jeżeli mężczyzna pojmie za żonę kobietę oraz jej matkę, to jest to sprośność. W ogniu spalą jego i ją, aby nie było sprośności wśród was.

W zeszłą niedzielę mówiliśmy o tej wyjątkowej więzi, jaka tworzy się między małżonkami. Jedności, która przewyższa naturalne pokrewieństwo.

Związek małżonków w Bożych oczach jest bliższy niż jakakolwiek inna więź międzyludzka.

Ludzie tego nie rozumieją i często widzą to inaczej:

Są żony, które kochają bardziej swoje matki niż mężów, i są mężowie, kochający swoje dzieci bardziej niż własne żony.

Są mężowie nienawidzący swych żon, i vice versa.

Jeśli syn czy córka z jakiejś przyczyny znienawidzi swego ojca, wyprze się go i zerwie z nim wszelkie kontakty, to czy rzeczywiście przestaje być jego dzieckiem?

Nie, nic nie może zmienić faktu, że zawsze pozostaną bliskimi krewnymi!

A dlaczego sądzimy, że kawałek papieru orzekający rozwód może zniweczyć jeszcze bliższą więź, jaką stanowi małżeństwo?

Jedynym dla mnie sensownym wytłumaczeniem zakazu ponownego małżeństwa rozwiedzionych jest fakt, iż Bóg nadal postrzega ich, jako bliskich krewnych, a zawieranie takich kazirodczych małżeństw było zakazane przez Boże Prawo i nazywane sprośnością, niegodziwością, okropnym przestępstwem.

To paradoksalnie brzmi, ale jest to zgodne z literą Prawa i jest to logiczna konkluzja wynikająca z zazębiania się prawnych przepisów.

Zauważmy, że nie chodzi tu o pojednanie się małżonków, którzy się rozwiedli, gdyż to nie byłoby prawnym problemem.

Tutaj chodzi o powtórne zawarcie małżeństwa – ślub z osobą, która jest naszym najbliższym krewnym.

To było surowo zakazane przez Boże Prawo.

Rozumiem więc, że wiersze zapisane w 5Moj.24:1-4 stanowią nie zachętę do rozwodu, nie nakaz rozwodu, ale raczej przestrogę przed zerwaniem pierwszego małżeństwa i zawarciem kolejnego związku, który prowadzi do skażenia cudzołóstwem, jednocześnie uniemożliwiając powrót do pierwszego małżeństwa.

Wróćmy jeszcze na koniec do rozmowy Pana Jezusa z faryzeuszami zapisanej w Mar. 10.

Jeśli faryzeusze, powołując się na słowa z 5Moj. 24, wskazali na to, o co pytał Jezus, to dlaczego Jezus nie opiera się na tej regulacji Mojżesza, tylko wyjaśnia że z powodu zatwardziałości ich serca Mojżesz napisał to przykazanie /tę zasadę / regulację, a następnie przechodzi do 1Moj. 2 i wskazuje na Bożą koncepcję małżeństwa, oraz nakaz z niej wynikający – mianowicie: Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza!

W swych wywodach na temat zasadności rozwodu, rabini Hillel i Shemai również skupili się na fragmencie tego zdania warunkowego z 5Moj. 24, a pominęli wyższą pierwotną zasadę rządzącą małżeństwem, ustanowioną podczas stworzenia i zawarcia pierwszego związku małżeńskiego.

Do tej zasady odwołuje się Jezus i najprawdopodobniej o nią pytał faryzeuszy, słowami: Co wam nakazał Mojżesz?

Mar. 10:6-9 …od początku stworzenia uczynił ich Bóg mężczyzną i kobietą. Dlatego opuści człowiek ojca swego oraz matkę i połączy się z żoną swoją. I będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza!

 

 

 

Klauzula Mateuszowa - wyjątek czy wykluczenie?

 

Mat. 19:3-12

3. I przyszli do niego faryzeusze, kusząc go i mówiąc: Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?

4. AOn, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę?

5. I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem.

6. Atak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

7. Mówią mu: Czemuż jednak Mojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić?

8. Rzecze im: Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było.

9. Apowiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

10. Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić.

11. AOn im powiedział: Nie wszyscy pojmują tę sprawę, tylko ci, którym jest dane.

12. Albowiem są trzebieńcy, którzy się takimi z żywota matki urodzili, są też trzebieńcy, którzy zostali wytrzebieni przez ludzi, są również trzebieńcy, którzy się wytrzebili sami dla Królestwa Niebios. Kto może pojąć, niech pojmuje!

Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?– Jak już zauważyliśmy w naszych poprzednich rozważaniach, za tym pytaniem faryzeuszy stoją dwa stanowiska wiodących rabinów Hillela i Shammai na temat rozwodu.

Obaj przyzwalali na rozwód – tyle, że jeden wyłącznie w przypadku niewierności małżeńskiej, a drugi poza tą przyczyną uznawał jeszcze wiele innych błahych powodów.

Na pytanie faryzeuszy, Jezus odpowiada pytaniem, w którym wyraża Swe zdziwienie, że nie znają woli Boga wyrażonej w opisie pierwszego małżeństwa opisanego w 1Moj. 2.

Tam bowiem znajduje się Boże prawo dotyczące małżeństwa i rozwodu: Mat. 19:5-6

5. …opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem.

6. Atak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

Lekcja zawarta w tym koronnym tekście jest oczywista – Rozwód jest niedopuszczalny.

Faryzeusze dobrze zrozumieli odpowiedź Jezusa, czego dowodzi kolejne pytanie, które zadają: Jeśli nie wolno się rozwodzić to dlaczegoMojżesz nakazał dać list rozwodowy i odprawić żonę?

Ewidentnie dostrzegali sprzeczność między nauką Mojżesza a słowami Jezusa.

Pan Jezus w odpowiedzi wskazuje na źródło tej rozbieżności – regulacja Mojżesza nie pochodziła z Bożego serca, ale wynikała z uporu zatwardziałych ludzkich serc.

To oni nie miłowali swych żon we właściwy sposób. Nie byli gotowi by je akceptować takimi, jakie były i wybaczać im wszelkie przewinienia, jakich się dopuszczały.

Mojżesz pozwolił wam odprawiać swoje żony ze względu na zatwardziałość serc waszych, ale od początku tak nie było.

Wszelkie regulacje rozwodowe mają swe źródło w nieodrodzonym, zatwardziałym ludzkim sercu zamkniętym na Bożą miłość i przebaczenie.

Aby nie pozostawić najmniejszych nawet wątpliwości w tej niezwykle ważnej materii, Pan Jezus zawiera w wierszu 9-tym surowe ostrzeżenie dla tych, którzy chcieliby dalej postępować według zatwardziałości swych serc, i ważyć się na rozłączanie tego co Bóg złączył.

Mat. 19:9 A powiadam wam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

Najwięcej dyskusji i kontrowersji budzi oczywiście wyjątek przyczyny wszeteczeństwa – którym się dzisiaj dokładnie zajmiemy.

Jeśli poświęcilibyście trochę czasu na dokładne zbadanie tego fragmentu, to zetknęlibyście się z różnymi ciekawymi próbami wyjaśnienia tego wyjątku.

- Pierwszy dyskusyjny element stanowi znaczenie użytego tu słowa WSZETECZEŃSTWO - gr. PORNEIA

Generalnie, to słowo opisuje szeroko pojętą bezprawną aktywność seksualną - wszelkie intymne kontakty przedmałżeńskie czy pozamałżeńskie, cudzołóstwo, akty gwałtu czy przemocy seksualnej, relacje homoseksualne, pedofilię, prostytucję, kazirodztwo i wszystkie inne dewiacje wykraczające poza czysty, święty związek męża i żony.

Jednak niewielu akceptuje tak szeroki zakres znaczeniowy słowa PORNEIA w tym kontekście.

Większość, zawęża tutaj znaczenie PORNEIA do jakichś konkretnych kwestii, w zależności od przyjętej interpretacji tego wyjątku:

1. W świetle prawa kanonicznego kościoła rzymsko-katolickiego chodzi tu o zawarcie małżeństwa nieważnego. Jako, że nie ma czegoś takiego jak „rozwód kościelny" czy też „unieważnienie małżeństwa", kościół stwierdza nieważność małżeństwa - innymi słowy oświadcza: „małżeństwa w ogóle nie było”.

Dotyczy to przypadków, gdy prawo kanoniczne zostało złamane w chwili zawarcia małżeństwa.

Podstawowym powodem stwierdzenia nieważności małżeństwa jest 12 przeszkód określonych przez prawo kanoniczne. Są to przeszkody: wieku, niemocy płciowej, węzła małżeńskiego, różnej religii, święceń, ślubu, uprowadzenia, występku, pokrewieństwa, powinowactwa, przyzwoitości publicznej, pokrewieństwa prawnego.

Stwierdzenie nieważności małżeństwa może nastąpić po kilku latach trwania małżeństwa z przyczyn, które objawiły się z czasem, takich jak: choroba psychiczna (w tym alkoholizm), niemoc płciowa oraz padaczka.

Zainteresowanych wszystkimi szczegółami odsyłam do lektury prawa kanonicznego.

 

Dość popularna interpretacja wyjątku wszeteczeństwa w kręgach ewangelicznych opiera się na zwyczajach zawierania żydowskiego małżeństwa.

Były one szczególnie istotne dla odbiorców Ew. Mateusza – Żydów.

Historia Józefa i Marii opisana w 1 rozdz. Ew. Mateusza ilustruje taki pozorny przypadek wszeteczeństwa (i wg niektórych, właśnie ze względu na nią, Mateusz, jako jedyny ewangelista, zawarł ten wyjątek w 19-tym rozdziale).

Zgodnie z tradycją, Żydzi zawierali formalnie małżeństwo, które przez pewien okres nie było w pełni konsumowane – zazwyczaj około roku. W tym okresie małżonkowie nie mieszkali razem i nie mieli ze sobą intymnych kontaktów.

Jeśli przed upływem tego okresu kobieta zaszła w ciążę lub w noc poślubną okazało się, że nie jest dziewicą, oznaczało to, że jest wszeteczna, i jej mąż mógł ją odprawić, dając jej list rozwodowy (tak jak zamierzał uczynić Józef, gdy dowiedział się, że Maria jest brzemienna).

A więc wg takiej interpretacji PORNEIA w Mat. 19:9 zawęża się wyłącznie do tego żydowskiego przypadku.

3. Kolejnym tłumaczeniem znaczenia słowa PORNEIA w Mat. 19:9 jest kazirodztwo, które czyni zawarte małżeństwo niegodziwym, nieczystym i w konsekwencji nieważnym, jako że takie związki były zabronione przez Boże Prawo, jak to ostatnio widzieliśmy.

Ta interpretacja jest zbliżona do nauki rzymskokatolickiej, tyle, że zamiast 12 przeszkód określonych przez prawo kanoniczne, mamy jedną – kazirodztwo.

Z pewnością moglibyśmy doszukać się jeszcze innych mniej lub bardziej naciąganych interpretacji słowa PORNEIA w Mat. 19:9, jednak wszystkie te zabiegi nie dotykają sedna problemu.

Są to poszukiwania wyjątku, którego wcale tu nie ma.

Przez 15 wieków stanowisko niemal całego Kościoła w sprawie rozwodu i powtórnego małżeństwa było jednoznaczne i jednolite – mianowicie - Chrystus obalił niegodziwą praktykę rozwodów i potwierdził pierwotną zasadę nierozerwalności małżeństwa.

Jednak w połowie XVI wieku, w środowiskach protestanckich, nastąpił zgubny w skutkach zwrot od tego ortodoksyjnego stanowiska, którego gorzkie owoce zbieramy aż po dziś dzień.

Ten fatalny zwrot został zapoczątkowany przez częściowo przychylnego reformacji, rzymskokatolickiego duchownego - Desideriusa Erasmusa – znanego nam jako Erazma z Rotterdamu.

Erazm był nieślubnym synem Rogera Gerarda który później został katolickim kapłanem i Margaret, córki lekarza z Zevembergu. Urodził się w Rotterdamiew 1466lub 1467 roku. Data jego urodzenia nie jest dokładnie znana.

Był jednym z czołowych humanistów renesansu (książę humanistów), propagatorem kultury antycznej. Głosił, że człowiek z natury jest dobry, zło zaś pochodzi z niewiedzy.

W swoich dziełach krytykował przywary społeczne, takie jak przekupstwo, hipokryzja, rozwiązłe obyczaje kleru. Nie zgadzał się z dogmatycznym twierdzeniem ówczesnego kościoła na temat nierozerwalności małżeństwa.

Uważał, że są przypadki w których należy dopuścić do rozwodu.

W 1516r. opracował swe pierwsze greckie wydanie Nowego Testamentu.

Wzbudziło ono zainteresowanie prawdami wiary pierwotnego Kościoła i w konsekwencji przyczyniło się do zakwestionowania wielu rzymskokatolickich doktryn, co z kolei wywołało burzliwe kontrowersje.

Erazm zachęcał osoby świeckie do czytania Pisma Świętego i początkowo popierał działalność Marcina Lutra. W liście do papieża Leona X nazwał Lutra "potężną trąbą ewangelii prawdy".

W późniejszym czasie poróżnił się z Lutrem w kwestii wolnej woli człowieka, pozostał jednak zwolennikiem reform w Kościele oraz nawoływał do powrotu do nauki Chrystusa.

Z powodu swoich poglądów naraził się na ostrą krytykę władz kościoła katolickiego, któremu pozostał jednak wierny aż do swej śmierci w 1536r.

W wielu miejscach Europy zwalczano rozpowszechnianie jego dzieł, palono je na stosie, jego samego zaś oskarżano o herezję (na jego pogrzebie nie zjawił się żaden katolicki duchowny).

Ten krótki rys biograficzny pozwala nam zrozumieć wpływ tego człowieka na tamtą epokę, oraz dlaczego jego greckie wydanie Nowego Testamentu stało się podstawą do pierwszych tłumaczeń reformacyjnych.

W latach 1516 – 1536 w Europie wydano tysiące egzemplarzy greckiego Nowego Testamentu Erazma. Były to stosunkowo tanie wydania – jednak zostały wykonane w pośpiechu, nieuważnie i zawierały mnóstwo gramatycznych i drukarskich błędów:

2-gie wydanie zawierało 400 poprawek w odniesieniu do 1-go; 3-cie wydanie: 118 poprawek, 4-te wydanie: 100 poprawek; 5-te wydanie: 4 poprawki.

Wg niektórych znawców greki te poprawki dotyczyły jedynie najgorszych błędów drukarskich, a poprawki tekstowe wprowadziły tyle nowych błędów ile usunęły starych.

Luter w swoim tłumaczeniu na język niemiecki w 1521 r. opierał się na drugim wydaniu Nowego Testamentu Erazma.

Jednym z najpoważniejszych błędów jakich dopuścił się Erazm było dodanie małego słowa (ei) w Mat. 19:9 które zmieniło oryginalne znaczenie “nie dla wszeteczeństwa” na nowe „z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa”.

We wcześniejszych manuskryptach z których Erazm korzystał przy pracy nad swoim wydaniem NT nie ma zwrotu „z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa” ale grecki tekst zawiera trzy słowa “nie dla wszeteczeństwa”.

Również późniejsze edycje greckiego NT nie zawierają błędu Erazma, ale wróciły do pierwotnego tekstu.

Jednak wszystkie po-reformacyjne tłumaczenia konsekwentnie opierają się na sugestii interpretacji, jaka wynika z tego dodatku Erazma.

Wyrywając wiersz 9 z kontekstu, moglibyśmy sądzić, że to i tak nie zmienia znaczenia, że nadal sens pozostaje taki sam: Ktokolwiek by odprawił żonę swoją, nie dla wszeteczeństwa, i poślubił inną, cudzołoży, a kto by odprawioną poślubił, cudzołoży.

Aby to wyjaśnić pozwoliłem sobie zadzwonić do znawcy języków biblijnych doktora Leslie McFall’a z Cambridge w Wielkiej Brytanii.

Wg informacji, które od niego uzyskałem, to wyrażenie „nie dla wszeteczeństwa” jest kategorycznym przeczeniemodnoszącym się do pytania faryzeuszy, wokół którego toczy się cała ta rozmowa: Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?

Za tym pytaniem, jak już wiemy, stało nauczanie dwóch wpływowych rabinów Hillela i Shammai, z których jeden twierdził, że rozwód może nastąpić tylko w wyniku wszeteczeństwa, a drugi twierdził, że rozwód może nastąpić w wyniku wszeteczeństwa, jak również z innych mniej istotnych powodów.

Jezus zaś stwierdza: „nie dla wszeteczeństwa” - a więc nie staje po stronie żadnego z rabinów. Twierdzi, iż obaj się mylą.

Zauważmy reakcję uczniów - Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić!

Jeżeli Pan Jezus twierdzi, że rozwód jest dopuszczalny w przypadku wszeteczeństwa – to zgadza się z opinią bardziej konserwatywnego rabina Shammai - to nie byłoby szokiem dla uczniów – oni znali takie nauczanie.

Ich reakcja jednak wskazuje na zdumienie i obawę, prowadzące do wniosku, iż jeśli nie ma żadnego przyzwolenia na rozwód to lepiej się w ogóle nie żenić!

W kontekście ich reakcji i całej tej rozmowy to wyrażenie „nie dla wszeteczeństwa” nie jest klauzulą wyjątku czy przyzwolenia ale raczej wykluczenia wszelkich powodów do rozwodu – łącznie z wszeteczeństwem.

To by wyjaśniało fakt braku tej klauzuli w pozostałych Ewangeliach.

Jest to też zgodne z nauczaniem Pana Jezusa na temat przebaczenia – wszeteczeństwo nie jest wyjątkiem, którego nie musimy przebaczać.

Jeśli nasz małżonek dopuścił się wszeteczeństwa, nie mamy pozwolenia na porzucenie go, ale mamy obowiązek przebaczenia i pojednania.

Jeśli tak nie jest, to powinniśmy zweryfikować nasze ślubowanie małżeńskie – Zamiast ślubować „Póki śmierć nas nie rozłączy” winniśmy dodawać „Jeśli wszeteczeństwo nas nie rozłączy” albo coś w tym rodzaju!

Wg Słowa Bożego i ogólnie uznanego chrześcijańskiego rozumienia, małżeństwo jest przymierzem, które tylko śmierć może zakończyć.

Ap. Paweł w 1Kor. 7 mówi o różnych aspektach życia małżeńskiego i dobitnie potwierdza naukę Pana Jezusa na temat nierozerwalności małżeństwa i zakazu rozwodów.

Wskazuje jednak na pewne wyjątkowe sytuacje, w których może nastąpić separacja małżonków – ale nie rozwód (choć w naszym tłumaczeniu tendencyjnie pojawia się to słowo).

1 Kor. 7:10-11 Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, A jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi.

To wyrażenie „nie ja, lecz Pan” odwołuje się do słów Pana Jezusa przekazanych przez Ewangelistów i znanych Pawłowi z ich relacji.

Z jednej strony mamy tu powtórzenie zakazu rozwodu z Ewangelii, a z drugiej strony mamy odwołanie do pewnych nieokreślonych bliżej sytuacji, w których żona opuszcza męża, ale wtedy musi pozostać niezamężnaalbo ma się pojednać z mężem. Żadnego przyzwolenia na rozwód, który umożliwiałby ponowne zawarcie małżeństwa!

Jednak wiersz 15 mówi: A jeśli poganin chce się rozwieść, niechże się rozwiedzie; w takich przypadkach brat czy siostra nie są niewolniczo związani, gdyż do pokoju powołał was Bóg.

 

 

Czyżby tutaj było pozwolenie na rozwód we współczesnym znaczeniu?

 

Przetłumaczone u nas jako „rozwieść” greckie słowo „choridzo” oznacza odłączyć, odejść, opuścić.

 

Posłuchajmy innych przekładów:

bg-       A jeźli ten, co jest niewierny, chce się odłączyć, niechże się odłączy; albowiem nie jest niewolnikiem brat albo siostra w takowych rzeczach;

nbg-   Zaś jeśli niewierzący się odłącza, niech się odłącza, w takich przypadkach brat albo siostra nie jest poddanym;

przekład dosłowny-   Jeśli jednak niewierzący odchodzi, niech odchodzi; brat lub siostra nie zostali [i nie są] w takich [przypadkach] zniewoleni;

bt-        Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani brat, ani siostra w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg.

Ponownie widzimy przyzwolenie na separację, ale nie na rozwód, umożliwiający ponowne małżeństwo.

To niewolnicze związanie ewidentnie odnosi się do tego istniejącego związku, którego wierząca strona nie jest w stanie zachować, jeśli niewierzący chce odejść.

Próbując na siłę zatrzymać niewierzącego, lub idąc za nim, kiedy ten chce się rozwieść, brat czy siostra nie spowodują pokoju, ale jedynie pogłębią konflikt.

A więc nie są niewolniczo związani z niewierzącym, który chce odejść.

Jest przyzwolenie na separację, ale nie na ponowne małżeństwo.

Ap. Paweł kończy cały ten rozdział słowami, które nie pozostawiają wątpliwości na temat jego zrozumienia jedynej przyczyny rozwiązującej więzy małżeńskie:

1 Kor. 7:39 Żona związana jest tak długo, dopóki żyje jej mąż; a jeśli mąż umrze, wolno jej wyjść za mąż za kogo chce, byle w Panu.

Podsumowując naukę Pana Jezusa na temat małżeństwa, jak również słowa Ap. Pawła widzimy, że jest to przymierze wiążące przed Bogiem dwoje ludzi – mężczyznę i kobietę – w nierozerwalną jedność aż do śmierci jednej ze stron.

Ktokolwiek by się rozwiódł z żoną i poślubił inną, cudzołoży. A jeśli kobieta rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, cudzołoży.

Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza!

 

 

Małżeństwo i rozwód – gdzie praktyka mija się z ideałem Prawdy.

 

2 Tym. 3:1-7 A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy: ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni, bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre, zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga, którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy; również tych się wystrzegaj.  Albowiem z nich wywodzą się ci, którzy wdzierają się do domów i usidlają kobiety opanowane przez różne pożądliwości, które zawsze się uczą, a nigdy do poznania prawdy dojść nie mogą.

2 Tym. 3:12-13 Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą.  Ludzie zaś źli i oszuści coraz bardziej brnąć będą w zło, błądząc sami i drugich w błąd wprowadzając.

 

Duch Święty przez Ap. Pawła zapowiedział, że czasy ostateczne będą charakteryzowały się masowym zwiedzeniem, obłudą i pozorem pobożności – wyznawaniem pewnych prawd, które nie znajdują pokrycia w codziennym życiu, zdominowanym przez grzech.

Współczesne podejście ludzi, mieniących się chrześcijanami, do małżeństwa, rozwodów i zawierania powtórnych związków, dowodzi, że żyjemy w dniach ostatecznych.

Czytając pobieżnie fragmenty na temat rozwodu zawarte w Ewangeliach, można odnieść wrażenie, że stanowią one relacje jednej wypowiedzi Pana Jezusa, choć Ewangeliści użyli nieco odmiennych sformułowań i gdzie indziej rozłożyli akcenty.

Jednak uważna analiza wszystkich ewangelicznych fragmentów wskazuje na fakt, iż Pan Jezus, zajmując radykalnie odmienne od ówczesnych nauczycieli stanowisko, poświęcił czas na jego uzasadnienie, jak też szczegółowo wykazał odpowiedzialność poszczególnych osób zaangażowanych w tę rodzinną tragedię.

Ta właśnie kwestia odpowiedzialności za rozwód i ewentualne kolejne związki, jest odmiennym elementem w relacjach Ewangelistów.

 

Uważnie prześledźmy to rozłożenie akcentów:

Łuk. 16:18  Każdy kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży.

Podobnie Mar. 10:11  Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo.

Czy to samo dotyczy żony, która opuszcza męża?

Oczywiście!  >  Mar. 10:12  A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa.

Czy żona rozwodzi się z mężem, albo czy mąż rozwodzi się z żoną, nie robi różnicy: dopuszczają się cudzołóstwa, jeśli zawrą kolejny związek.

A co z osobą, która jest ofiarą rozwodu? Co z porzuconym mężem, czy z odprawioną żoną? Czy oni mogą wejść w nowy związek małżeński?

Pan Jezus zamyka tę furtkę, obarczając winą za cudzołóstwo nie tylko odprawioną żonę, która zawrze nowy związek, ale także tego, który decyduje się poślubić rozwiedzioną:

Łuk. 16:18 … a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.

To samo mówi Mateusz w 5:32, jak i w 19:9.

Jeśli kawaler czy panna poślubią osobę rozwiedzioną, to stają się cudzołożnikami, gdyż, w oczach Bożych, ta druga strona jest nadal jednym ciałem z poprzednim małżonkiem – mimo formalnego rozwodu!

Jezus, jak żaden człowiek, widział zło takich sytuacji.

W Mat. 5:31-32 czytamy o kolejnym aspekcie odpowiedzialności męża, który odprawia swą małżonkę.

Pan Jezus naucza: Powiedziano też: Ktokolwiek by opuścił żonę swoją, niech jej da list rozwodowy.  A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży.

Zauważmy na co tutaj położony został akcent: każdy, kto opuszcza żonę swoją, … prowadzi ją do cudzołóstwa

Odpowiedzialność za cudzołóstwo odprawionej żony, spada na jej męża, który doprowadził do rozwodu, i w konsekwencji stwarza możliwość połączenia się jej z innym mężczyzną, kiedy nadal w oczach Bożych jest małżonką pierwszego.

Zauważmy, że ona cudzołoży (a więc jest skalana tym grzechem), ale jej mąż, przez rozwód, niejako prowadzi ją do tego cudzołóstwa, przez co staje się współodpowiedzialny za jej grzech!

Jakże to kłóci się z ludzką koncepcją rozwodu!  > Ludzie mówią: Nasze małżeństwo jest skończone, nie mamy już ze sobą nic wspólnego, co teraz ze sobą zrobisz to twoja sprawa – mnie to nie dotyczy!

Jezus, ewidentnie, nie zgadza się z takim myśleniem. Wg Jego Prawa, człowiek jest nie tylko odpowiedzialny za swój własny grzech, ale dźwiga brzemię odpowiedzialności za przestępstwa innych, którzy grzeszą w wyniku jego nieprawości.

Ap. Paweł oskarżając Żydów za ich hipokryzję w liście do Rzymian 2:24 obarcza ich winą za to, że w konsekwencji ich obłudy poganie bluźnili imieniu Bożemu.

Podobnie tutaj – wina męża, odprawiającego swą żonę, nie kończy się wraz z rozwodem, ale trwa w wyniku cudzołóstwa, które jest następstwem tego rozwodu.

Jest jednak wyjątek od tej zasady – i tutaj prawdziwie mamy do czynienia z wyjątkiem.

W zeszłym tygodniu omawialiśmy podobny fragment z Mat. 19: 9, gdzie wyjątek okazał się wielkim oszustwem, powstałym na bazie błędu Erazma z Rotterdamu, który dodał tam małe słowo „ei” w swym wydaniu greckiego Nowego Testamentu, dramatycznie zmieniając sens tamtego wiersza.

Tutaj natomiast użyte jest zupełnie inne greckie słowo oznaczające szczególny wyjątek.

To słowo występują tylko w 3 miejscach Nowego Testamentu: tutaj, w Dz.Ap. 26:29 i 2Kor. 11:28

Fragment z Dz. Ap. dobrze ilustruje właściwe znaczenie tego słowa: Ap. Paweł stojąc przed królem Agrypą w Dz.Ap. 26:29 mówi: Dziękowałbym Bogu, gdyby, … wszyscy, którzy mnie dziś słuchają, stali się takimi, jakim ja jestem, pominąwszy te więzy. (Innymi słowy: Chciałbym aby wszyscy tu obecni wierzyli tak jak ja i byli na wąskiej drodze do wieczności, ale nie musieli znosić więzienia – wszystko inne tak, ale nie to)

Użyte tutaj greckie słowo PAREKTOS stosowano w sytuacji gdzie oddzielano jeden z elementów spośród pozostałych.

Jeszcze dwa proste przykłady, kiedy użylibyśmy tego słowa: „zamykamy wszystkie drzwi, z wyjątkiem drzwi od kuchni”, albo „przynieś wszystkie krzesła, pominąwszy to połamane”.

A więc używając tego słowa robimy różnicę między jedną kwestią, a pozostałymi.

Przeczytajmy ponownie Mat. 5:32, pamiętając o znaczeniu użytego tu słowa:

A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa...

Czego dotyczy ten wyjątek?

Sytuacji w której żona już dopuściła się wszeteczeństwa, czyli jakiejś nieprawości seksualnej, co w związku małżeńskim oznacza cudzołóstwo – wtedy mąż nie prowadzi jej do cudzołóstwa, bo ona już sama skalała się cudzołóstwem.

A więc mąż nie jest odpowiedzialny za ten konkretny grzech wszeteczeństwa, którym ona sama się skalała, w wyniku którego on postanawia się z nią rozwieść.

Jednak jak widzieliśmy w naszych poprzednich rozważaniach pozostałych fragmentów Nowego Testamentu odnoszących się do takich sytuacji, zawarcie kolejnego związku przez jedną z rozwiedzionych stron oznacza wejście w cudzołożny związek, kalający zarówno rozwodnika, jak i osobę  zawierającą małżeństwo z rozwodnikiem.

Każda ze stron biorąca udział w ponownych koligacjach dopuszcza się cudzołóstwa.

 

Podsumowując całość nauki Pana Jezusa na temat małżeństwa – widzimy jego nierozerwalność aż do śmierci jednego z małżonków i zupełny zakaz rozwodów umożliwiających zawarcie kolejnego związku, za życia pierwszego małżonka.

 

Jak więc mamy podchodzić do tego problemu w Kościele?

Obecnie w zborach ewangelicznych są przynajmniej 3 podstawowe stanowiska wobec rozwodu i powtórnego małżeństwa:

1. Ci, którzy akceptują rozwód i powtórne małżeństwo z różnych przyczyn – opuszczenie, fizyczne bądź psychiczne znęcanie się, niszczący nałóg (alkoholizm, narkomania, pornografia), niewierność małżeńska i inne tragiczne sytuacje, gdzie uznaje się konieczność rozwiązania małżeństwa i przyzwala się na zawarcie nowego związku.

2. Ci, którzy akceptują rozwód i powtórne małżeństwo, wyłącznie gdy jedna ze stron dopuszcza się niewierności małżeńskiej.

3. Ci, którzy nie widzą żadnych biblijnych podstaw do udzielenia rozwodu i w konsekwencji zawarcia kolejnego związku.

Mam nadzieję, że nasze ostatnie rozważania przekonały nas o słuszności tej trzeciej pozycji i dowiodły błędów zajmowania pozostałych dwóch stanowisk.

 

To, co jednak mnie najbardziej zdumiewa, to praktyczne podejście do problemu wielu z tych, którzy twierdzą iż uznają słuszność tej trzeciej, najbardziej radykalnej, pozycji.

Z jednej strony zgadzają się z biblijną niepodważalną prawdą, a z drugiej wskazują na  „życiową konieczność” zmuszającą do dopasowania Bożych ideałów do realiów niedoskonałego świata.

Twierdzą, że rozwód jest niebiblijny i zawarcie kolejnego związku jest cudzołóstwem, a jednak swymi decyzjami przeczą swym przekonaniom i wykonują pozbawiony logiki manewr usprawiedliwienia czy odpuszczenia grzechu, który nadal ma miejsce!

Sam niegdyś byłem gotów tak postępować, więc dobrze wiem o czym mówię.

 

Jeśli do zboru trafia osoba będąca w cudzołożnym związku, to uznaje się, iż nawrócenie niweluje to cudzołóstwo, tak jak i wszystkie inne stare błędy, minione grzechy i życiowe pomyłki.

Aby to uzasadnić, cytujemy  2 Kor. 5:17  Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.

Ponadto, Ap. Paweł w 1 Kor. 7:20 napisał:  Niech każdy pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany.

Zadajmy sobie kilka logicznych pytań:

1. Jeśli w nowym stworzeniu wszystko stało się nowe, to czy oznacza to kontynuację starego postępowania, czy jego zmianę? Czy nowe stworzenie to tylko nasza duchowa pozycja w Chrystusie, czy także nowe doczesne życie?

2. Jeśli nawraca się złodziej będący w złodziejskiej mafii, to czy ma pozostać w tym stanie, w jakim został powołany, czy raczej ma przestać kraść i uczciwą pracą zarabiać na życie?

Ap. Paweł nie mówił o pozostawaniu w grzechu, w jakim tkwiliśmy w momencie naszego zbawienia i powołania, ale o akceptacji swego naturalnego położenia. Wyjaśnia to w sąsiadujących wierszach:

Zostałeś powołany, będąc niewolnikiem? Nie trap się tym;  Był ktoś w chwili powołania obrzezany? Niech nie ukrywa obrzezania. Był ktoś w chwili powołania nieobrzezany? Niech się nie obrzezuje.

Nie ma tu mowy o kontynuacji w jakiejkolwiek nieprawości!

- No, ale przecież niewierzący się rozwodzą i zawierają kolejne związki w nieświadomości Prawdy, wg stylu życia tego świata, gdzie nie liczą się kwestie moralne ani tym bardziej Boże przykazania!

Właśnie tak! I jeśli prawdziwie przeszli z królestwa ciemności pod panowanie Władcy Światłości, to ich całe życie musi ulec zmianie, która jest możliwa tylko poprzez zerwanie z dotychczasowym grzesznym postępowaniem!

Jeśli przed nawróceniem handlowałem pornografią i to było grzechem, to czy gdy się nawróciłem przestało to być grzechem i mogłem to teraz dalej czynić bez poczucia winy?  Co za bezsens?

Nie! Gdy się nawróciłem to spaliłem te wszystkie plugawe zdjęcia i skończyłem z ich handlem – nie mogłem dalej tego kontynuować!

Dlaczego więc przyzwalamy, aby nawracający się cudzołożnicy trwali w cudzołóstwie?

Pan Jezus powiedział w Ew. Marka 10:11 Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo. A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa.

Czy Pan Jezus mówi tu tylko o wierzących czy także o niewierzących?

Mówi: Ktokolwiek… , a w ewangelii Łukasza mówi „Każdy”

Czy jeśli niewierzący rozwodzi się z żoną i poślubia inną, to popełnia wobec niej cudzołóstwo, czy nie?

Czy fakt dopuszczania się cudzołóstwa w niewierze, w moralnej nieświadomości, „na haju”, czy w rozpaczy, może anulować grzeszność tego czynu?

„Ktokolwiek” zawiera wszystkich bez wyjątku, którzy tak czynią!

- Ale przecież oni się pobrali już tyle lat temu! Z pierwszą żoną był tylko rok czy dwa, a z drugą żyje już od 20-u lat! Czy chcesz powiedzieć, że cały ten czas cudzołożą?!

Pozwólcie że odpowiem pytaniem: Ile razy trzeba dopuścić się cudzołóstwa, aby przestało być cudzołóstwem?

Wg Pana Jezusa, jeśli ktoś rozwiódłby się z żoną swoją i poślubił inną, to popełnia wobec niej cudzołóstwo.

Jak długo? Tylko ten pierwszy raz? A drugi już nie? W czym ten drugi raz jest lepszy od pierwszego? A trzeci raz? A dziesiąty? A setny?

Jak długo trzeba cudzołożyć aby przestało to być cudzołóstwem?

Jak widzieliśmy wcześniej, dopóki żyje pierwsza żona czy mąż, nie można z czystym sercem stać się jednym ciałem z kimkolwiek innym, gdyż pierwsza więź nadal istnieje – Bóg ich złączył, a człowiek nie ma mocy tego rozłączyć – żadnym rozwodem, żadnym kolejnym związkiem.

- Ale przecież gdy taki cudzołożnik się nawraca i pokutuje ze swojego grzechu rozwodu i cudzołóstwa, to czy Bóg mu nie przebacza, nie obmywa go i nie uświęca?

Ponownie odpowiem pytaniem: Czy gdy złodziej się nawraca i pokutuje ze swojego grzechu złodziejstwa, to czy Bóg mu nie przebacza, nie obmywa go i nie uświęca?

Tak - przebacza, obmywa go i uświęca – jeśli szczerze, prawdziwie pokutuje – a to oznacza zerwanie ze złodziejstwem, zaprzestanie tego co miało miejsce do tej pory!

Dlaczego jednak sądzimy, że cudzołożnik może otrzymać przebaczenie i uświęcenie, kiedy nadal kontynuuje swój stary grzech? Czy to jest w ogóle pokuta? Czy to jest nawrócenie?

Dlaczego nakazujemy zerwanie z każdym innym grzechem, z wyjątkiem tego, tak okropnego i niegodziwego przestępstwa?

Jak wielu przywódców kościelnych, kierując się współczuciem, opacznie pojętym miłosierdziem, w tzw. „dobrej wierze” i duchowej ślepocie, dopuszcza się świętokradztwa i współuczestnictwa w grzechu swych pseudo-nawróconych zborowników-cudzołożników?

- Ale bracie, oni mają trójkę dzieci w tym drugim małżeństwie? Chyba nie chcesz rozbić im domu, odebrać rodziców, zniszczyć rodziny?

Moje kolejne pytanie brzmi następująco: Jeśli nawraca się homoseksualista, będący w zalegalizowanym przez państwo, a nawet metodystyczny kościół, związku małżeńskim, i posiada trójkę adoptowanych dzieci – to czy zalecimy mu pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany, czy uznamy, że prawdziwe nawrócenie i pokuta wymaga zmiany w takiej rodzinie?

 

Możemy szukać różnych usprawiedliwień i tłumaczeń nienaruszalności cudzołożnych związków, ale jeśli rozważymy analogiczne sytuacje biorąc pod uwagę inne grzechy, to przekonamy się o braku konsekwencji i nielogiczności takiego postępowania.

Jedynym biblijnym sposobem przebaczenia grzechu i uwolnienia z pod jego mocy jest szczera wiara w moc ofiary Pana Jezusa Chrystusa, zaparcie się samego siebie, wyznanie grzechu i porzucenie go (znienawidzenie go i zaprzestanie popełniania tego grzechu).

Wszelkie próby tłumaczenia się i usprawiedliwiania grzechu prowadzą do trwania w nim i zniewolenia.

 

A jak wygląda kwestia rozwiedzionych wierzących, którzy decydują się na powtórne małżeństwo za życia ich pierwszego współmałżonka?

O ileż większa jest ich odpowiedzialność? Jak wielką szkodę wyrządzają sobie samym, swym dzieciom, braciom i siostrom ze zboru, ludziom ze świata, którzy nie widzą różnicy miedzy ich życiem a własnym?

Mat. 18:7  Biada światu z powodu zgorszeń! Wprawdzie zgorszenia muszą przyjść, lecz biada człowiekowi, przez którego zgorszenie przychodzi.

Ile kłótni, ile rozłamów, ile tragedii w zborach przyniosły takie przypadki?

Jednak ponownie zdumiewa procedura postępowania przywódców wielu zborów, którzy nazywają cudzołóstwem zawarcie ponownego związku za życia pierwszego małżonka.

Najpierw wykluczają takie osoby ze zboru, a następnie (najczęściej po roku) ponownie przyjmują, uznając, że zastosowano odpowiednią dyscyplinę zborową, oni pokutowali, Bóg przebaczył im grzech cudzołóstwa i nadszedł czas abyśmy także im przebaczyli i ponownie przyjęli (tak to najczęściej przebiega w wielkim uproszczeniu – pomijając towarzyszące emocje, łzy, rozmowy duszpasterskie, tłumaczenia i perswazje).

Podejmuje się starania, aby temu zapobiec, a jeśli to się stanie, to z bólem podejmuje się dyscyplinarne kroki.

Jednak w końcowym rozrachunku godzimy się na akceptację powtórnego małżeństwa, które nie wiadomo kiedy przestało być cudzołóstwem.

Jaki jest tego rezultat?

Teoretycznie są trzy stanowiska, a praktycznie w końcowym rozrachunku efekt jest ten sam – uznaje się cudzołożny związek za małżeństwo.

Jaka będzie nasza postawa?

W Ew. Łukasza  w 18 rozdziale Ap. Piotr mówi o wielkiej cenie uczniostwa: wiersze 28-30  A rzekł: Oto my opuściliśmy, co było nasze, a poszliśmy za tobą. On zaś [Jezus] rzekł do nich: Zaprawdę powiadam wam, że nie ma takiego, który by opuścił dom czy żonę, czy braci, czy rodziców, czy dzieci dla Królestwa Bożego, a nie otrzymał w zamian daleko więcej w czasie obecnym, a w świecie przyszłym żywota wiecznego.

Jeśli pójście za Jezusem, wiąże się czasem z tak ogromnym wyrzeczeniem i poświęceniem, rezygnacją z dobrych rzeczy, utratą czy zerwaniem prawych rodzinnych relacji – to czy wymóg rozwiązania cudzołożnego związku, jest nie do przyjęcia?

Czy jest to zbyt wysoka cena, aby dostać się do Królestwa Bożego i uniknąć wiecznej śmierci w jeziorze ognistym wraz ze wszystkimi cudzołożnikami?

Czy nie warto szczerze pokutować, zerwać z grzechem, stać się trzebieńcem dla Królestwa Bożego i cierpieć, aby uratować swą własną duszę i innych?

Czy też wolimy złagodzić ludzki ból nieposłuszeństwem, zachować nasze życie na tym świecie i w konsekwencji stracić je na wieczność?

Czy nasza pobożność to tylko pozór, czy moc Boża, przezwyciężająca nasze słabości i niemoce, uzdalniająca nas do prowadzenia innego, oddzielonego, świętego życia pośród tego cudzołożnego rodu?

 

 

art. ze strony

Kościół Pana Jezusa Chrystusa w Wejcherowie

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0