Czytelnia

Płonący krzew - Hineni

Jacob Prasch włącz .

 Autor: James Jacob Prasch

Artykuł ten jest tym drugim - zapowiedzianym kilka dni wcześniej - rozważaniem na temat Mojżesza oraz jego przebywania na pustyni. Dlaczego w życiu Mojżesza tak się stało? Jaki to miało cel? Czy on w ogóle był w Woli Bożej? Co z tego wyniknęło dla niego samego, a w późniejszym czasie i dla Żydów? Czy te trudne doświadczenia przez które przechodził w jakikolwiek sposób go zmieniły?
Na te i tego typu pytania, myślę, że choć po części znajdziesz odpowiedź w poniższym opracowaniu. Może zobaczysz pewną paralelność czy zbieżność Twoich osobistych doświadczeń i prób z tymi, przez które przechodzili ci mężowie Boży, o których chociażby opowiada 11 rozdział Listu do Hebrajczyków.

Jeżeli zaś jeszcze to nie nastąpiło w Twoim życiu, a prawdziwie chcesz iść za Panem Jezusem w swojej ziemskiej wędrówce to pamiętaj, że przyjdzie taki czas kiedy doświadczysz odrzucenia, odrzucenia przez braci, odrzucenia przez siostry, odrzucenia przez najbliższych, odrzucenia przez rodzinę, odrzucenia przez rodaków - takiego odrzucenia doświadczył Józef, Mojżesz, Dawid, Jeremiasz, Jezus, Paweł i wielu wielu innych, takiego odrzucenia na pewnym etapie swojego życia doświadczysz i ty.

W którymś momencie znajdziesz się na pustyni, gdzie wszystkie Twoje umiejętności, Twoje zdolności, Twój spryt, Twoje kwalifikacje, tytuły naukowe, doświadczenie zawodowe, to wszystko na pustyni będzie bezużyteczne. Jedyną alternatywą, jedyną opcją, jedynym wyjściem będzie całkowite zaufanie Panu Jezusowi. To On Cię poprowadzi przez to pustkowie, ale też On Cię w którymś momencie zaprowadzi do "płonącego krzewu". To po tym spotkaniu z Żywym Bogiem, właśnie tam, na pustkowiu, przy gorejącym krzewie wszystko się zmieni. I kiedy wyjdziesz ze swojej pustyni, będziesz innym człowiekiem niż kiedy wchodziłeś.

Czy tego musimy doświadczać? Tak!!! Absolutnie tak i jeżeli prawdziwie chcesz podążać za Panem Jezusem to nie ma żadnej innej alternatywy, pustynia prędzej czy później Cię "spotka".
Każdy kto wyszedł z Egiptu, każdy kto wyszedł z tego świata, musi przejść przez pustynię, aby nauczyć się prawdziwie polegać na Bogu, prawdziwie polegać na Jego zaopatrzeniu, na Jego codziennym prowadzeniu, na Jego "nawigacji". Wchodząc do miejsca Twojej pustyni, być możesz będziesz miał nawet dużo właściwie poukładanej teologii judeochrześcijańskiej, ale wychodząc z pustyni będziesz znał swojego Boga, poznasz Go prawdziwie, doświadczysz tam - na tym miejscu, gdzie wokoło mnóstwo skorpionów, węży i niesprzyjających warunków do życia - Jego nadprzyrodzonej opieki, i cudów dostosowanych do Twoich okoliczności oraz potrzeb życiowych, Twojego wytryśnięcia wody ze skały, Twoich przepiórek na pustyni, Twojej manny na co dzień, Twojego słupa ognia w nocy (aby Ci oświetlać drogę) i Twojego słupa obłoku za dnia (aby Cię nie prażyło słońce i aby Cię chronić przez tym zabójczym upałem).

Doświadczysz jeszcze wielu, wielu innych nadprzyrodzonych Bożych manifestacji i zobaczysz, że tego nie da się wyjaśnić przez rachunek prawdopodobieństwa czy jakąś przypadkowość :-) Ty i tylko Ty będziesz wiedział, że to Święty JHWH Sam interweniował w Twoje życie i właśnie tam, na pustyni poznasz Go jak jeszcze nigdy wcześniej i doświadczysz Go jak jeszcze nigdy do tej pory ……. i to zmieni całkowicie Twoje życie. Od tej pory będziesz już inny, mimo że na zewnątrz pewnie będziesz wyglądał tak samo, to jednak doświadczenie, którego nabierzesz w tym ustronnym miejscu sprawi, że będziesz wewnętrznie zmieniony, duchowo zahartowany ……. i dopiero teraz Bóg prawdziwie będzie Cię mógł użyć, między innymi po to, abyś był realną pociechą, Jego narzędziem i jakby latarnią dla tych, którzy właśnie będą przechodzić przez swoją pustynię, w których życiu zawali się wszystko w czym pokładali swoją ufność, kiedy okoliczności w których się znajdą spowodują, że żadne ludzkie instynkty samozachowawcze na nic się nie przydadzą. To będzie początek długiej wędrówki ......

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach