Czytelnia

Skazani na zagładę

Rachmiel Frydland włącz .

Skazani na zagładę

 

 

Rachmiel Frydland

 



PRZEDMOWA

Tę książkę dedykuję pamięci moich rodziców, babki i czterech sióstr. Wszyscy oni zginęli, zamordowani w okrutny sposób przez hitlerowców tylko za to, że byli Żydami.

Poświęcam ją także pamięci setek chrześcijan żydowskiego pochodzenia, zabijanych w czasie II Wojny Światowej na terenie całej Europy, a którym „nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów”. Teraz odpoczywają od swoich dzieł i cieszą się obecnością ich Mesjasza, którego umiłowali ponad życie.

Modlę się, by ta książka była wyzwaniem dla moich rodaków — Żydów, do poważnego rozważenia słów Pana Jezusa — Mesjasza, „o którym pisał Mojżesz i prorocy.” Chciałbym również, żeby z jej pomocą chrześcijanie doszli do wniosku, iż powinniśmy „nosić brzemiona jedni drugich” i że Bóg nałożył na nas obowiązek wzajemnej miłości — powinniśmy szczególnie błogosławić potomstwo Abrahama. Niech Pan, bez którego nic nie możemy, pomoże nam zająć w tej sprawie stanowisko i wypełnić przykazanie o miłowaniu braci, bez względu na koszty.

Chcę wyrazić wdzięczność wszystkim, którzy pomogli w publikacji tej książki czytając i poprawiając jej rękopis, a także zachęcając mnie do ukończenia rozpoczętego dzieła.

„Niech cię wynagrodzi Pan (...), i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła [przyszedłeś] się schronić” (Rut 2:12).


SŁOWO WSTĘPNE

Sam fakt, że Rachmiel Frydland żyje, jest cudem. Być może wiele osób przejdzie nad jego niezwykłą biografią do porządku dziennego, lecz dla całej rzeszy tych, którzy dzięki jego wieloletniej posłudze narodzili się z Ducha Świętego i stali się uczniami Jezusa Chrystusa, historia tego człowieka będzie się kojarzyć z życiem wiecznym.

Rachmiel odczuł na własnej skórze, co to znaczy „przejść przez ciemną dolinę”, jak mówi psalmista. Najgorszym miejscem, gdzie można było się znaleźć podczas II Wojny Światowej była Europa Środkowa, a dokładnie Polska. Najgorszą religią, jaką można było wtedy wyznawać, był judaizm, a najgorszą jego formą — judeochrześcijaństwo. Rachmiel Frydland w pewnym sensie toczył samotną, prywatną wojnę z wojną. Przez lata przemierzał płonącą Polskę, w wielu przypadkach cudownie ocalony z niebezpieczeństwa. Przeniknął do warszawskiego getta w czasie, gdy Żydzi próbowali wydostać się na wolność podkopami. Rzucił wyzwanie Gestapo. Nieraz uciekał, wychodząc cało spod gradu pocisków.

Wciąż jednak pozostawał prostym i pokornym sługą swego Mesjasza, gotowym na śmierć, jeśli taka byłaby wola Boża. Nie był żołnierzem, to prawda, lecz wielu ludzi udekorowano za mniejsze zasługi. Nie uważał siebie za jakąś wyjątkową postać chrześcijaństwa, ale nie znam bardziej uświęconego człowieka, któremu odmówiono miejsca w Kościele. Jest godzien wielkiego szacunku, lecz woli otrzymać pochwałę od samego Pana, gdy nadejdzie czas ich spotkania.

Rachmiel Frydland wcale nie musi być wytrawnym pisarzem. W każdym jego zdaniu daje się natomiast odczuć to, że jest ono pisane z głębi serca. Jest taki sposób pisania, który wykracza poza utarte schematy gramatyki, składni czy stylu. Odczuwa się w nim tętno autora, składającego żywe i szczere świadectwo swego życia. Czytelnik może być zdziwiony, dlaczego tyle miejsca poświęcono wyjaśnieniu wielu zwyczajów żydowskich. Po prostu, były one organiczną częścią życia Rachmiela i dlatego ich znajomość jest nieodzowna w celu zrozumienia całości. Po co tyle nazwisk, których my, czytelnicy, i tak nie zdołamy zapamiętać? Ponieważ byli skazanymi na przedwczesną śmierć bohaterami, żyjącymi nadal w sercu Rachmiela Frydlanda.

Powiem tylko tyle, że zazdroszczę czytelnikowi, który za chwilę przewróci następną stronę tej książki. Szkoda, że nie mogę znów usłyszeć tej historii po raz pierwszy.

Zola Levitt

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0