Czytelnia

Zasłonięte oczy

Waldemar Świątkowski włącz .

„A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się szedł z nimi. Lecz oczy ich były zasłonięte, tak że go poznać nie mogli. I rzekł do nich: Cóż to za rozmowy, idąc, prowadzicie z sobą? I przystanęli przygnębieni.” (Łuk. 24/15-17)

Mieć zasłonięte oczy, to prawdziwa tragedia. Oto do uczniów przyłącza się zmartwychwstały Mistrz i Nauczyciel, lecz oni Go nie rozpoznają... Jest to tym bardziej smutne, że nie mogą rozpoznać Go teraz - w nowym, uwielbionym ciele, po wielkim zwycięstwie nad piekłem i śmiercią. Widzieli Go, gdy był między nimi ubogi, bez własnego dachu nad głową... Widzieli Go, gdy był wyśmiewany, biczowany i ukrzyżowany... A teraz, gdy jest Mu dana wszelka moc na Niebie i na ziemi, gdy dane jest Mu imię ponad wszystkie imiona... Teraz Go nie rozpoznają! Nie widzą tej chwały, nie mają udziału w tej wielkiej radości. „Przystanęli przygnębieni...".

Zasłonięte oczy, to prawdziwa tragedia. Dlaczego tak się stało? Czy tylko za przyczyną wielkiego smutku, który ich ogarnął, gdy widzieli Jego śmierć? Nie! Przyczyna leży o wiele głębiej. Oni nie zaakceptowali do końca drogi, którą poszedł Pan Jezus. Przeżyli szok, gdy zobaczyli Jego hańbę przed Piłatem i Radą, gdy ujrzeli Jego śmierć - jak najgorszego złoczyńcy. „A myśmy się spodziewali, że...". Tak, wszystko inne było do przyjęcia... Rozmnożenie chleba, wyganianie demonów, uzdrowienia, wskrzeszenia... Tak! To był wspaniały Mistrz! Halleluja! Wtedy Go akceptowali. A ponieważ On powiedział - „Ja jestem droga..." - akceptowali również tę drogę. Wszystko było dobre, aż do wieczerzy paschalnej. Potem przyszło wielkie załamanie. Jak na niewinnego i pełnego miłości Jezusa może spadać takie cierpienie. Nad sprawiedliwym i czystym Zbawicielem triumfuje niesprawiedliwość i nienawiść. Czy to może przyjść na Syna Bożego? Czy On naprawdę jest Synem Bożym?
Teraz, gdy idą z opuszczonymi głowami mogą o nim tylko powiedzieć: „mąż, prorok...". Nie rozumieli i nie przyjęli drogi, którą szedł Pan Jezus Chrystus. Teraz słyszą wyraźną naganę: „O głupi i gnuśnego serca... Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały?" (w.25-26). Tak, On naprawdę musiał to wszystko wycierpieć. Lecz uczniowie Jezusa nie chcieli się z tym pogodzić. Dlatego teraz mają zasłonięte oczy. Dlatego nie widzą Bożej chwały i wielkiej radości, która powinna być ich udziałem.
Tak jest po dzień dzisiejszy. Wielu chrześcijan znajduje się na drodze do Emaus. Są sfrustrowani, przygnębieni, bez żywej nadziei. To są ci, którzy nie rozumieją i dlatego nie akceptują w pełni Pana Jezusa ani drogi, którą On utorował dla swoich naśladowców. Jeśli przychodzi na nich cierpienie, doświadczenie czy ucisk - popadają w rozpacz. Jeśli są świadkami cudu, uzdrowienia, jeśli Pan „rozmnaża chleb" (np. dobra praca), jeśli wyciągną „rybę ze staterem" (biznes) lub „mnóstwo ryb" (dostatek), wtedy wołają: Halleluja. Takie chrześcijaństwo chcą znać. Ale wystarczy, że przyjdzie im cierpieć w imię sprawiedliwości Bożej, a entuzjazm pryska, jak bańka mydlana. Wewnętrzne cierpienie przychodzi zawsze, gdy chcemy wypełnić wolę Bożą. Przychodzi dlatego, ponieważ nasze cielesne pożądliwości są przeciwne czynieniu woli Bożej i buntują się przeciwko niej (Rzym. 8:6-7).
Doświadczamy tego w rozmaitych sytuacjach:

• gdy na rzuconą obelgę trzeba odpowiedzieć błogosławieństwem (1 Piotr 3:9);

• gdy dzieci mają czcić swoich rodziców i być im we wszystkim posłuszne (Kol. 3:20);

• gdy żona ma we wszystkim ulegać mężowi... jak Panu (Ef. 5:22); • gdy mąż ma okazywać żonie cześć (1 Piotr 3:7);

• gdy trzeba szanować i darzyć uznaniem tych, którzy pracują wśród nas (1 Tes. 5:12-13);

• gdy trzeba się uniżyć przed drugim i uważać go za wyższego od siebie (Fil. 2:3);

Wtedy wzrasta w nas wewnętrzny bunt. „To niesprawiedliwe" - wołamy. Nie zgadzamy się z taką drogą. Jeszcze gorzej dzieje się, gdy przyjdzie choroba, utrata bliskiej osoby czy choćby utrata posady. Wtedy wszystko wali się w gruzy - nie ma już nadziei ara radości. Wtedy są pytania: dlaczego? Czy Bóg mógł na coś takiego pozwolić? „l przystanęli przygnębieni...". Jakże smutne i beznadziejne jest takie życie! I będzie to wielką łaską, jeżeli usłyszymy: „o głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć w to, co wam powiedziałem":

• czy nie musicie „wiele wycierpieć, by wejść do Królestwa Bożego"? (Dz. Ap. 14:22);

• czy nie czytałeś, że „to jest laska, jeśli ktoś znosi utrapienie i cierpi niewinnie"? (1 Piotr 2:19);

• czy nie wiecie, że „dla Chrystusa zostało wam darowane to, że możecie nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć"? (Fil. 1:29).

Jesteśmy powalani do tego, aby odziedziczyć chwalebne Królestwo Niebios. Ale zanim to się stanie, musimy przejść drogę, którą otworzył dla nas Pan Jezus Chrystus. On pierwszy przeszedł tą drogą i teraz mówi do nas: „Pójdź za mną". Na tej drodze jest radość i smutek, szczęście i łzy, góra przemienienia i Getsemane. Rzeczy, które chętnie odbieramy i te, które wolelibyśmy ominąć. Jeśli nie zaakceptujemy do końca tej drogi, jeśli będzie nas ona gorszyć - będziemy podobni do dwóch uczniów, którzy szli do Ernaus. Nie poznamy mocy i radości zmartwychwstania naszego Pana, nie będziemy mieli udziału w Jego zwycięstwie i chwale.

Jeśli zatem chcemy mieć pełnię radości i pokoju Bożego - zaakceptujmy do końca drogę, która została dla nas otwarta. Przyjmijmy w pokorze i cichości cierpienie, które przychodzi niespodzianie i z różnych stron czy to niewdzięczność ze strony bliskiej osoby, czy niesłuszne oskarżenie, czy fałszywa plotka. Czyńmy sprawiedliwość Bożą nawet wtedy, gdy ten drugi odpłaca nam niesprawiedliwością, złością czy nienawiścią. Bądźmy gotowi zrezygnować z własnej racji w imię tego, by zachować pokój między sobą. Niesprawiedliwie potraktowani - nie czyńmy wyrzutów Bogu - lecz w pokorze i cichości znośmy krzywdę, bo tak czynił nasz Mistrz. Jeśli pójdziemy bez wahania za Jezusem Chrystusem - nasze oczy nie będą zasłonięte. Wtedy ujrzymy prawdziwe oblicze Syna Bożego. Gdy inni będą ze spuszczonymi głowami iść do Ernaus - my będziemy pełni nadziei. Gdy inni będą się smucić niepotrzebnie - my będziemy mieć radość Ducha (por. 2 Kor. 6:9-10). W szczególny sposób będziemy doświadczali obecności Bożej w naszym życiu.

Słowo ciałem się stanie i zamieszka wśród nas, i ujrzymy chwalę jego, chwalę, jaką ma jedyny Syn od Ojca... (Jan 1:14).

 

 

Waldemar Świątkowski

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0