Czytelnia

Cofnij dla mnie choć jedną chwilę

Drogowskaz włącz .

„Tak mówi Pan: Przystańcie na drogach waszych i patrzcie, pytajcie się o odwieczne ścieżki, która to jest droga do dobrego i chodźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszej duszy.” (Jr 6, 16).

Urodziłem się na Ukrainie. Wychowałem się w rodzinie wierzącej. Od dzieciństwa uczęszczałem na nabożeństwa. Kochałem Boga. Kiedy skończyłem 14 lat, zacząłem oddalać się od Boga. To, co proponował świat, pociągało mnie i zaczęło bardzo mi się podobać.

Razem z przyjacielem, którego rodzice też byli wierzący, zaczęliśmy odwiedzać bary, pić alkohol, palić papierosy. Stałem się niepokorny wobec swoich rodziców, którzy ciągle modlili się za mnie. Aby nie robić im zbyt wiele przykrości, często chowaliśmy się w lesie. Pewnej nocy miałem sen. Śniło mi się, że razem z przyjacielem jesteśmy w lesie. Będąc przekonani, że nikt nas nie widzi, palimy papierosy i pijemy piwo. W pewnej chwili podniosłem oczy do góry i zobaczyłem coś strasznego... Wielka, czarna chmura zakrywała całe niebo i szybko zbliżała się do nas. Zawisła nad całą ziemią. Zerwał się silny wiatr. Ogarnął mnie wielki strach. Wyrzuciłem papierosa i zapytałem przyjaciela:

„Tola, zobacz, co to jest?” On popatrzył i odpowiedział:

„To nie może być nic innego, jak przyjście Pana Jezusa Chrystusa.” Zerwałem się przerażony i co sił pobiegłem do domu. Wokoło było bardzo ciemno i wiał silny wiatr. Gdy znalazłem się koło domu. Zobaczyłem wielką światłość, a w tej światłości, w górze, Jezusa Chrystusa siedzącego na tronie z wielką księgą w ręku. Obok naszego domu siedzieli na ławkach ludzie w białych szatach. Dobrze ich znałem. Siedziała tam moja mama, tato i cała nasza rodzina. Widząc to wszystko, zacząłem gorzko płakać, bo zrozumiałem, że czeka mnie wieczne cierpienie. Patrzyłem na twarze tych ludzi i wszyscy oni byli radośni i szczęśliwi, a ja stałem w moim ziemskim ubraniu. Podbiegłem do mojej mamy i płacząc zapytałem:

„Skąd macie te białe szaty? Dlaczego ja nie jestem w białej szacie?” Mama odpowiedziała: „Synu, ja nie wiem, to wie tylko Bóg. Ja nie wiem, w jakim stanie ducha byłeś, kiedy nastąpiło przyjście Jezusa Chrystusa.”

Mama była radosna i szczęśliwa. Myślałem sobie: Dlaczego ona cieszy się, a nie płacze? Przecież jej syn zostaje na wieczne cierpienie! Później zrozumiałem, że Bóg już otarł wszystkie jej łzy i ona przeżywa teraz wieczną radość. Złamany odwróciłem się i poszedłem do domu. Zacząłem gorzko płakać. Przypomniało mi się, jak rodzice nieraz mówili mi: „Synu, pojednaj się z Bogiem. Nie grzesz, chodź na nabożeństwo... ” Zobaczyłem siebie, jak wiele razy przychodziłem w nocy do domu pijany i słyszałem modlitwy rodziców. Wiedziałem, że robię źle i że nie idę tą drogą, co trzeba.

Bywałem na nabożeństwach, znałem Biblię, ale myślałem sobie: jestem jeszcze młody, zdążę się jeszcze nawrócić...

Rozpamiętując to wszystko zrozumiałem, jak mnie diabeł oszukał i ja sam siebie. Wszyscy w białych szatach wznieśli się do góry, do nieba, a ja zostałem sam...

Drodzy przyjaciele, nie jestem w stanie przekazać wam, co wtedy przeżywałem. Wiedziałem, że jest za późno żeby zmienić cokolwiek. Pozostało mi tylko czekanie na wieczne cierpienie. Czekałem na ogień z nieba, który spali całą ziemię i wszystko, co na niej jest. Gorzko płakałem i modliłem się: „Boże! Ja wiem, że jesteś wierny swojemu Słowu i że już nic nie zmienisz. Ty widzisz moje cierpienie, może mnie usłyszysz?... Proszę Cię, cofnij to wszystko z powrotem, chociaż na jedną chwilę, żebym zdążył pokutować.” Z tymi słowami na ustach obudziłem się. Wbiegłem do pokoju mamy, by przekonać się, czy ona jest. Zobaczyłem ją, upadłem na kolana i dziękowałem Bogu, że pokazał mi, w jakim strasznym położeniu się znajdowałem.

Kochani przyjaciele! – czytający to świadectwo a nie pojednani z Bogiem, nawróćcie się do Boga jak najszybciej, pojednajcie się z Nim, żeby nie było za późno. Bo nie wiemy, co nas czeka jutro, czy dzisiejszej nocy. A przecież kiedyś każdy stanie przed Panem Bogiem! „Szukajcie Pana dopóki można Go znaleźć, wzywajcie Go póki jest blisko.” (Iz 55, 6-9).

 

DROGOWSKAZ 2/2007 z ukr.

tł. Teresa T.

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach