Czytelnia

Oczyszczenie trędowatego

H. T. włącz .

 "A gdy zstąpił z góry, poszło za nim wielkie mnóstwo ludu. I oto trędowaty, przystąpiwszy, złożył mu pokłon, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mię oczyścić. I wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony! I natychmiast został oczyszczony z trądu."

Mat. 8:1-3

 

Poselstwo zbawienia, które niósł Pan Jezus Chrystus, polegało na głoszeniu Radosnej Nowiny biednym, skołatanym duszom i niesieniu pomocy ludziom pogrążonym w niedoli i chorobie.

Pan Jezus leczył nie tylko dusze ludzkie, lecz także choroby. Przyszedł w postaci sługi, aby służyć biednym i nieszczęśliwym ludziom. W Swej służbie często spotykał szczególnie nieszczęśliwych ludzi złożonych chorobą trądu.

Trędowaci byli ludźmi wyrzuconymi poza nawias społeczeństwa. Byli jego marginesem. Nikt z nimi nie chciał i nie miał prawa obcować. Przyczyną tego był fakt, że trąd był bardzo zakaźną chorobą i nieuleczalną.

Trędowatych nie wolno było dotykać, dotknięcie trędowatego oznaczało złamanie Zakonu. Słowo Boże mówi, że Pan Jezus zstępując z góry Błogosławieństw spotkał trędowatego. Jakie dziwne, ale równocześnie wspaniałe było to spotkanie. Człowiek, od którego wszyscy stronili, przed którym każdy uciekał, i z którym nie zamieniano ani słowa, ten pogardzony człowiek doznał wreszcie współczucia. To Pan Jezus zatrzymał się na drodze i chce z nim rozmawiać, chce mu okazać miłosierdzie. Taki jest nasz Zbawiciel.

Czytamy, że trędowaty przyszedłszy złożył Mu pokłon i rzekł: "jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". Ten nieszczęśliwy człowiek postawił kilka ważnych kroków wiary. "Bez wiary nie można podobać się Bogu, kto bowiem przystępuje do Boga musi wierzyć, że Bóg jest i że nagradza tych, którzy Go szukają" (Hebr. 11:6).

Po pierwsze, padając na twarz i oddając pokłon uznaje Jezusa z Nazaretu za Pana i Boga. Wszak sam Bóg dał Izraelowi najważniejsze przykazanie:"nie będziesz miał bogów innych przede Mną, nie będziesz się im kłaniał, ani im służył". Tę prawdę Pan Jezus powtórzył nawet szatanowi: "Panu Bogu kłaniać się będziesz". Składając więc pokłon Panu Jezusowi nieszczęśnik ten uznaje Go jako swego Boga i Pana.

Po drugie, swoim wyznaniem stwierdza, że ten Pan, któremu oddał pokłon jest Wszechmogącym Bogiem: "jeśli chcesz możesz mnie oczyścić". Nikt nie może, żaden lekarz, nikt na świecie, ale Ty, Panie, wszystko możesz. Błogosławiona taka wiara, która woła do Boga w decydującym momencie, która mocno chwyta się Tego, który ma wszelką moc na niebie i na ziemi.

Po trzecie, swoją postawą i wyznaniem przez swój beznadziejny stan, uznaje swoją nieczystość. Jego zachowanie, jego głos, jego wygląd i ubiór wskazywały na to, że był nieczysty. Ponadto przestąpił prawo Zakonu zabraniające zbliżania się do ludzi zdrowych. Lecz wyznał swój grzech, swoją nieczystość i rzekł: "Ty możesz mnie oczyścić".

Niech będzie uwielbiony Pan Jezus Chrystus, który zawsze odpowiada czynem na taki krok wiary, bo tak kiedyś powiedział, że "tego, który do Mnie przyjdzie, nie wyrzucę precz". Nasz tekst podaje: ?i wyciągnąwszy rękę dotknął się go mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony". Czytamy dalej: "i natychmiast oczyszczony został z trądu". Tak cudownie Pan Jezus ratuje biedne dusze, które przychodzą do Niego w poczuciu zupełnej bezsilności, w stanie, po ludzku mówiąc, beznadziejnym. Żadna bowiem choroba do tego stopnia nie oddzielała ludzi od siebie, jak trąd. I właśnie takiego człowieka Pan Jezus się dotknął, aby go przywrócić do grona ludzi zdrowych.

Drodzy Przyjaciele! Ta, nadzwyczaj dziwna, historia ma wielką wymowę dla każdego z nas. Choroba trądu jest najważniejszym i najpoważniejszym obrazem grzechu przedstawionym na kartach Pisma świętego. Biblia wielokrotnie stwierdza, że trąd jest obrazem grzechu. Biblia mówi, że wszyscy ludzie urodzili się w grzechu, wszyscy są grzesznikami. I w tym sensie historia człowieka trędowatego jest naszą historią. Ludzie poświęcający się pracy wśród trędowatych podają przerażające opisy przebiegu choroby i historię życia ludzi trędowatych.

Trąd zaczynał się zupełnie niewinnie od małego guza, który przekształcał się w ropień stale się rozszerzający. Oczy chorego zaczynały błyszczeć, choroba uszkadzała struny głosowe, stąd też głos stawał się chrapliwy, a oddech świszczący. Następnie ręce i nogi ulegały owrzodzeniu, a wreszcie całe ciało pokrywały wrzody. Następowała utrata czucia w różnych częściach ciała. W dalszym procesie następowało zapalenie nerwów. Wiotczały muskuły, a ścięgna kurczyły się do tego stopnia, że palce wyglądały jak szpony. W późniejszym procesie odpadały palce u rąk i nóg, potem zaczęły odpadać ręce i nogi, i tak konał człowiek przy zupełnie zdrowych zmysłach. Było to umieranie cal po calu. Oto ponury obraz choroby trądu grzechowego.

Grzech w życiu człowieka bowiem również zaczyna się zupełnie niewinnie, niewidocznie. Dopiero z czasem widać jego skutki i opłakane rezultaty. Pijaństwo, nieczystość, nienawiść i morderstwa, i inne grzechy zaczynają się również od bardzo, na pozór, przyzwoitych ram i niewinnie wyglądających czynów. W niedługim czasie jednak widać kolosalne postępy choroby, która wiedzie do zupełnego wyobcowania, frustracji, a kończy się kompletnym zwichnięciem życiowym i śmiercią wieczną.

Ale jest ratunek na ten najgorszy i najstraszniejszy rodzaj choroby. Ratunek ten jest w objęciach Pana Jezusa Chrystusa, którzy przyszedł ratować z choroby grzechu. Więc i ty możesz dziś z odrobiną wiary przyjść do Pana Jezusa Chrystusa i zawołać jak ów nieszczęsny człowiek: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić".

Mój drogi Przyjacielu! Mogę z całego serca zapewnić cię, że Pan Jezus chce ciebie oczyścić z choroby trądu grzechowego. Jedynie Pan Jezus ma moc na ziemi odpuszczać grzechy. On i ciebie dotknie Swoją przebitą dłonią i powie: "Chcę, bądź oczyszczony". Przyjdź więc teraz taki, jaki jesteś, do Pana Jezusa Chrystusa, a On oczyści cię z trądu grzechu. Uczyń to dziś, uczyń to zaraz.

 

H. T.

_________

KPJCh Mikołajki

 

fShare
0