Czytelnia

Nieczystego się nie dotykajcie...

Jarosław Domieniuk włącz .

Myślę, że zacytowany w tytule werset z II Listu do Koryntian 6,17 jest nam wszystkim bardzo dobrze znany, a jednak jakże rzadko stosowany w praktyce!

Pomyślmy, jak często zastanawiamy się czytając, słuchając czy oglądając różnego rodzaju produkcje, grając w rozmaite gry, bądź może przeglądając przeróżne strony w Internecie, nad tym, jakie jest źródło, jakie jest pochodzenie danej produkcji czy danej strony. Jak często uświadamiamy sobie, że takie czy inne „dzieło", z którym mieliśmy styczność wniosło coś nieczystego do naszego serca? Jak często szukamy przyczyny naszego duchowego osłabnięcia właśnie wśród tych czynników zewnętrznych, które spowodowały skażenie naszej duszy?

Myślę, a wręcz jestem przekonany, że tego rodzaju analizy nie są jeszcze niestety standardem naszego życia. Mnóstwo młodych osób, i to już od najmłodszych lat, dopiero pod wpływem działającej Bożej łaski i Bożego poruszenia, jest gotowych zmierzyć się z tą niechcianą, zaniedbaną i głęboko ukrywaną sferą ich życia. Gdy Bóg objawia nam nasze grzechy, najczęściej pokazuje też na źródło ich pochodzenia i dopiero wówczas otrząsamy się z duchowego letargu, widząc do jakiego stanu doprowadziły nas te przecież „niewinne" dźwięki, spojrzenia, rozmowy, teksty, obrazy...

A przecież Biblia tak wyraźnie zakazuje dotykania się czegokolwiek nieczystego! Apostoł Paweł apeluje: od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie (I Tes. 5,22). Dobitniej i wyraźniej już się tego powiedzieć nie da. Dlaczego więc tak wielu chrześcijan, zwłaszcza młodych (choć nie tylko), lgnie i chce zasmakować tego, co złe, nieczyste i nieświęte?

Pan Jezus, pokazując skąd biorą się rozmaite grzechy i obrzydliwości, wskazał też na źródło ich pochodzenia: Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa (Mat. 15,19). To właśnie serce, ludzkie serce znajdujące się w obrębie duszy, jest swego rodzaju skarbonką, do której wrzucamy rozmaite rzeczy: Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego (Łuk. 6,45).

Każdego roku, każdego miesiąca, dnia i godziny naszego życia coś w tym skarbcu gromadzimy. Pytanie tylko co? Poprzez nasze zmysły – wzrok, słuch, powonienie, smak czy dotyk, nasza dusza zbiera informacje o otaczającym nas świecie. Wykonuje to oczywiście za pomocą organów ciała, gdyż sama stanowi niematerialną, duchową cząstkę nas. Tym sposobem, to co otacza nas w fizycznej materii, zostaje przetworzone na „język duchowy" i zdeponowane w naszym duchowym skarbcu.

Zauważmy, jakże istotne jest więc dla naszego prawidłowego duchowego rozwoju i stabilizacji naszego chrześcijańskiego życia, wszystko, czego się dotykamy, co oglądamy, czego słuchamy, czym karmimy nasze wnętrza!

Nasze usta mówią z obfitości serca. O tym rozmawiamy, o tym myślimy, czym jesteśmy nakarmieni i nasyceni. Biblia mówi jeszcze więcej – jeśli zdeponowaliśmy w naszym wnętrzu złe rzeczy, jeśli wprowadziliśmy je do naszego życia, to jeśli nie zatrzymamy się, nie przerwiemy tego procesu, nie oczyścimy naszych serc z tych brudów, po pewnym czasie to wszystko, z pozoru tak niewinne wyglądające, stanie się przyczyną naszego upadku! To właśnie tam grzech bierze swój początek!

Niejednokrotnie wyznaje się grzechy i żałuje z ich powodu, a po jakimś czasie znowu powracają! Dlaczego? Gdyż nie został usunięty ich korzeń, ich źródło! Jeszcze raz to podkreślę: musimy dbać i być bardzo staranni w tym, co wpuszczamy do naszych serc. Biblijna zasada mówi nam, że to, co jest w naszym wnętrzu, będzie stawało się zasadą naszego życia i postępowania.

Dbajmy więc o czystość pokarmu dostarczanego naszej duszy: Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia (Przyp. 4,23). Nie zanieczyszczajmy tego źródła, które ma zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną moc oczyszczenia. Jeśli nasze serce, nasze wnętrze, będzie zdrowe, zdrowe będzie też i to co zewnętrzne, tzn. nasze ciało. Odzwierciedli się to w naszym wyglądzie, zachowaniu, mowie i będzie to tak wyraźnie zauważalne dla innych. Dokładnie tak samo działa to i w przeciwnym wypadku, o czym zresztą już wcześniej wspominałem.

Pamiętajmy o tym, że nie ukryjemy naszego wnętrza. Ono zawsze się uzewnętrzni.

Lokujmy więc w naszych skarbcach te drogocenne wartości Nieba, dzięki którym będziemy przynosili nie cielesne ale duchowe owoce. Przecedzajmy i analizujmy źródło i pochodzenie rzeczy, z którymi się stykamy, którymi się karmimy, aby czasem nie zanieczyścić tego życiodajnego źródła.

Życzę nam wszystkim wypełnienia się słów Pana Jezusa: Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej (Jana 7,38); Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu (Jana 4,14).
Czy w obliczu powyższych słów potrzeba nam jeszcze innej wody – wody, która nie pochodzi z Bożego źródła? Jestem przekonany, że nie!

Niech więc sam Jezus wypełnia nasze serca tą cudowną wodą i niech to czyni obficie!
Jemu niech płynie chwała teraz i na wieki!

 

Jarosław Domieniuk

 

artykuł zaczerpnięto ze strony

http://www.legnica.chwz.com.pl/

 

___________________________

Kościół Pana Jezusa Chrystusa w Mikołajkach

 

 

fShare
0