Czytelnia

Ostrzeżenia w historii o synu marnotrawnym

Waldemar Świątkowski włącz .

Bardzo często przypowieść Jezusa o synu marnotrawnym służy temu, by podkreślić miłość ojca, przebaczenie, przywrócenie do synostwa – jednym słowem – szczęśliwy finał.

Proponuję jednak analizę następujących po sobie wydarzeń w historii o synu marnotrawnym, by nie pominąć ważnych nauk płynących z tej przypowieści. Niech przez chwilę szczęśliwe zakończenie historii nie przysłania nam tragicznych wydarzeń mających miejsce przed finałem.

Nie jest to już żadną tajemnicą, że życie wielu ludzi nazywających siebie chrześcijanami, niewiele różni się od życia ludzi w świecie. Miłość do świata jest wielkim problemem zarówno wśród ludzi młodych jak i starszych. Świat „da się lubić” i robi wszystko, by skusić każdego. Ci, którzy dają się oszukać i wchodzą w układy ze światem, wpadają w przeróżne sidła, i nie wiedzą, jak z nich wyjść. Wielu myśli, że ze świata zawsze da się wyjść, przecież syn marnotrawny jest tego przykładem, jednak życie pokazuje, że niestety – wielu tam umiera. Przyłóżmy więc serce, by wziąć z tej przypowieści właściwą lekcję.

Ojcze, daj mi część majętności, która na mnie przypada”. w. 12

Oto moment, kiedy syn dorósł do tego, by „wziąć swój los w swoje ręce”. Oto upragniony przez wielu młodych ludzi czas, gdy mogą sami zadecydować o swoim życiu.

Zaledwie początek – a już zaznaczony głupotą i brakiem zdrowego rozsądku.

Opuścić dom, ojca, brata i iść po lepsze w kolorowy, kuszący, bajeczny świat. Tylko głupiec może tak myśleć. Tylko młody, nic nie rozumiejący, niedoświadczony naiwniak może myśleć, że świat jest kolorowy i bajeczny.

Bardzo wielu młodych ludzi z naszych zborów naśladuje syna marnotrawnego. Opuszczają Dom Ojca, rodzinę, zbór i wyruszają w świat. Też wydaje się im kuszący, atrakcyjny i wart poznania.

Skąd ta głupota w sercach? Może wyniesiona ze szkoły, od rówieśników, z telewizji? Może wzorowana na bohaterach filmów, gdzie mądrość i filozofia życia jest tak prymitywna, płaska i żenująco pusta, że wstyd o tym mówić, a co dopiero oglądać.

A w wielu zborach, jak gdyby nigdy nic, dalej najwięcej wysiłku wkłada się w zdobywanie nowych zwolenników, nie głosząc tym, co już się nawrócili nauki o sprawiedliwości, o zerwaniu ze światem, o krzyżu i o świętym życiu. Cieszymy się, że ludzie przychodzą na niedzielne nabożeństwo, nie wnikając wcale w to, jak żyją w domach, w małżeństwie, w szkole, w pracy. A tam często nie ma różnicy między wierzącymi a światem. Takie życie prowadzi nieuchronnie do zguby. Jezus nie przyzna się do letnich. Niestety, dalej ostrzeganie przed zgubnym wpływem telewizji, kina czy internetu jest „politycznie niepoprawne”, a karcenie złych czynów na podstawie Słowa Bożego jest uważane za wtrącanie się w nie swoje sprawy.

prowadząc rozwiązłe życie” w. 13

Tak, ci którzy idą do świata – idą tam tylko po to, by prowadzić rozwiązłe życie. Chociaż może mydlą oczy wszystkim naokoło, mówiąc o szczytnych ideach, wysokich celach i chęci zrealizowania się. Nie będzie tak, że ty jako prawy, tylko przebywasz w złym świecie.

Świat pociąga dzisiaj tylko rozwiązłością, rozpustą i wyuzdaniem – nic innego nie może bowiem zaoferować. Żyjemy w czasie, gdy świat otworzył się na wszystkie najohydniejsze grzechy. Każdy może realizować tam swoje najbrudniejsze pożądliwości, nieczyste zamiary i nikt nie nazwie go już grzesznikiem, rozpustnikiem, cudzołożnikiem, kłamcą, lub bezbożnikiem. Nikt – prócz Boga...

i tam roztrwonił swój majątek” w. 13

To jest nieuniknione. W świecie wydasz wszystko! Nie przechytrzysz go. Tak naprawdę, idąc do świata, poddajesz się w niewolę jego władcy, szatana. A on ograbi każdego. (zob. 1P 5,8)

W świecie roztrwonisz cały swój majątek. Nie tylko pieniądze, ale również zdrowie, szczęście, radość, sens życia. Stracisz w pierwszej kolejności rodzinę, dzieci, przyjaciół, zdrowie a potem kumpli od zabaw i szaleństw. Staniesz się rozbitkiem w wierze a dla świata - niewyraźną plamą w tle.

I jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz: czy pomyśleliście kiedyś o tym, że po powrocie do ojca, syn marnotrawny został wprawdzie przyjęty, dostał nowe szaty, lecz... nie dostał nowego działu w majątku? Jego dział przepadł bezpowrotnie! To okropna tragedia! Mylą się ci, którzy myślą, że po nasyceniu się światem, po zrujnowaniu życia w świecie, wrócą do Ojca i wszystko będzie po staremu. To jest nieporozumienie, gdy np. ludzie, którzy zniszczyli swoje małżeństwo, przychodzą do Boga i żądają nowej szansy z następnym współmałżonkiem.

Syn marnotrawny nie otrzymał swego dawnego działu, bo go po prostu już nie było. Roztrwonił go w świecie, podobnie jak Ezaw swoje dziedzictwo. Szczęście syna marnotrawnego polegało na tym, że uniknął strasznej śmierci w świecie, uniknął potępienia wiecznego. Został zbawiony, jednak tak, „jak przez ogień” 1 Kor 3,15.

Lepiej być wiernym, jak drugi syn, któremu ojciec mógł powiedzieć:„synu, wszystko moje jest twoim”! w.31. Zachęcam – nigdy nie opuszczaj domu Ojca!

A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód” w.14

Potem na pewno nastanie głód. Nie ominie cię! Gdy stracisz Jezusa, społeczność, radość zbawienia – nastanie duchowy głód. Ten głód nazywa się dzisiaj kryzysem, duchowym dołkiem, rozpaczą, załamaniem nerwowym. One ciągle pustoszą mieszkańców świata. Co chwila o nich słyszymy:

popełnił samobójstwo,
znowu popadł w uzależnienie od narkotyków, alkoholu,
wpadł w depresję,
jego dzień zaczyna się i kończy lekami psychotropowymi.

To współczesne „głody w owym kraju”, świat jest ciągle nimi nawiedzany. Ludzie mówią o tym: „coś mu się stało, przytrafiło się mu nieszczęście, tak tragicznie wyszło”. Ale to jest właśnie ten głód, który następuje u każdego, kto rzuca się w wir świata.

I pragnął napełnić brzuch swój omłotem, którym karmiły się świnie” w.16

Tak, w tym momencie „atrakcje” świata brzmią już pełnym akordem. To właśnie jest pełny, rzeczywisty obraz świata. Nie ten, który jest reklamowany i promowany w mediach, lecz prawdziwy. Syn marnotrawny, niedawny bywalec dyskotek, dusza towarzystwa, facet z gestem, zdobywca kobiet, nie myśli już o salonach, rozrywkach, upojnych chwilach. Tak, nie tylko ich nie ma, lecz nawet nie tęskni za nimi. Nie myśli nawet o normalnym stole, cóż dopiero wykwintnym.

Jedyne, czego pragnie, to omłotu dla świń!

Dobrze, żeby dotarło to do twojego serca, biedny człowieku, który może dzisiaj myślisz, że dla marzeń o pięknym świecie warto porzucić Boga.

lecz nikt mu nie dawał” w.16

Oto zapłata! W ten sposób świat i jego pan – szatan, odpłaca tym, którzy dali mu „całe swoje mienie”.

Był ich przyjacielem, gdy bawili się i trwonili swoje dziedzictwo. Teraz nie chce dać im nawet omłotu dla świń. Już ich nie foruje, nie bawi i nie zaprasza na swoje salony - przestali się liczyć. Świat jest zajęty następnymi naiwniakami... Może wśród nich będziesz i ty, bo właśnie wybierasz się w daleki, piękny świat? Zastanów się!

a ja tu z głodu ginę” w. 17

Tak, w obcym, dalekim kraju giniesz! Tam nie można zachować życia. Jeśli nie uda ci się wyrwać i uciec z tego kraju – zginiesz na pewno! To tylko kwestia czasu – może już godzin?

Tak, historia o synu marnotrawnym jest nie tylko przykładem pięknego happy endu, lecz jednocześnie głośnym ostrzeżeniem przed konsekwencjami wynikającymi ze zlekceważenia Bożego przykazania:„nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie” 1J 2,15

Dlaczego jesteś jeszcze w świecie? Dlaczego miłujesz świat? Myślisz, że dla ciebie będzie inny, przyjazny?

Nie łudź się – w świecie ciągle tracisz. Masz mniej, i mniej, i mniej... Tracisz życie! I w końcu umrzesz. Nie w wymarzonym pałacu ani w salonach. Niedaleko koryta z omłotem...

Jest jednak szansa. Jedyna szansa! Syn marnotrawny w ostatniej chwili zdołał z niej skorzystać:

Wstanę i pójdę do ojca mego...” w. 18

Obyś zdążył...

 

 

 

Waldemar Świątkowski

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

 

 

 

fShare
0