Czytelnia

Doktryna i rozum - wrogowie czy przyjaciele?

Jan Pazio włącz .


Mało  kto dziś zaprzeczy, że sytuacja chrześcijaństwa pod koniec XX wieku w Polsce i poza jej granicami jest oględnie mówiąc — złożona. Odnosi się to zarówno do jego kondycji wewnętrznej, jak i pozycji w otaczającym go świecie.

Z jednej strony dezorientująca różnorodność Kościołów i wyznań, doktryn i poglądów teologicznych, zjawisk i prądów, z drugiej zaś presja ze strony kultury humanistycznej, konkurującej ze światopoglądem chrześcijańskim, a jednocześnie oferującej Kościołowi sprzeczne ze Słowem Bożym rozwiązania.

Dzisiaj, jak i w całej swojej historii, Kościół niezmiennie stoi przed zadaniem rozróżniania między prawdą a fałszem, oryginałem a falsyfikatem; tym, co pożyteczne, a tym, co szkodliwe, ponieważ jest on "filarem i podwaliną wiary" (1 Tym. 3:15). Na poziomie indywidualnego wierzącego zadanie to wiąże się z rozwijaniem opartej na faktach biblijnych mądrości i rozwagi wiary, która może skutecznie oprzeć się "miotaniu się i unoszeniu lada wiatrem nauki" (Ef. 4:14) i prowadzi do"pełnego poznania woli Jego we wszelkiej mądrości i duchowym zrozumieniu" (Kol. 1:9).  Poniższe rozważanie dotyczy roli doktryny i rozumu w realizacji tego zadania.

 

Negatywne skojarzenia

Słownik wyrazów obcych podaje, że doktryna (po łacinie "doctrina" — nauka) to "ogół poglądów, twierdzeń i założeń z określonej dziedziny wiedzy właściwy danemu myślicielowi albo szkole". W definicji tej nie ma nic, co by tłumaczyło negatywne skojarzenia, które zwykle towarzyszą temu słowu. Dopiero pokrewne słowo "doktrynerstwo" wyjaśnia sprawę. Jest to bowiem "bezkrytyczne, uporczywe trzymanie się jakiejś doktryny bez względu na rzeczywistość; rozważanie wszystkiego ze stanowiska jakiejś teorii, doktryny". W języku potocznym doktryna kojarzy się więc często z bezduszności ograniczeniem horyzontów, brakiem tolerancji, uporem bez względu na przedstawione racje, tworzeniem podziałów, itp.

 

Zdrowa nauka

Jest więc doktryna czymś dobrym czy złym, pożytecznym czy szkodliwym? Pismo Święte używa słowa "doktryna" (gr. didache, didaskalia) po prostu w znaczeniu "nauka". Dlatego, biblijnie rzecz biorąc, doktryna jest przede wszystkim prawdziwa albo fałszywa.

Ta prawdziwa, to nauka Jezusa (Mat. 7:28), to "zdrowa nauka zgodna z ewangelią" (1 Tym. 1:10- 11), to "dobra nauka", za którą poszedł Tymoteusz (1 Tym. 4:6), to "nauka zgodna z prawdziwą pobożnością" (1 Tym. 6:1-3), to "zdrowa nauka", której nie ścierpią (2 Tym. 4:3) i której będą się sprzeciwiać (ryt. 1:9), czemu trzeba dać odpór. Jest to treść Słowa Bożego, podstawa wiary, która "raz na zawsze została przekazana świętym" (Jud. 3) i która ma być pokarmem "dobrych sług Jezusa Chrystusa" (1 Tym. 4:6).

Doktryna fałszywa to ta, która jest niezgodna ze Słowem Bożym, będąca "nakazem ludzkim" (Mar. 7:7-9; Kol. 2:22) i która faktycznie jest pochodzenia demonicznego (1 Tym. 4:1).

W praktyce często używa się słowa "doktryna" na określenie części nauki biblijnej, odnoszącej się do wybranego zagadnienia, np. doktryna zbawienia, doktryna człowieka, doktryna grzechu itd. Pomaga to w usystematyzowaniu całości nauki biblijnej w formie łatwo przyswajalnej. Taki jest bowiem zamysł Boży w stosunku do Pisma świętego i jego nauki — aby było ono przyswajane przez wierzących jako duchowy pokarm niezbędny dla wzrostu i uświęcenia, aby było narzędziem Kościoła w jego służbie, obejmującej także przeciwstawienie się błędnej nauce.

 

Mam ci to za złe

Słowo Boże przykłada wielką wagę do nauczania zdrowej doktryny i do demaskowania fałszywej. Apostoł Paweł w liście do Galacjan pisze: "ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty" (Gal. 1:8).

Apostoł Jan kieruje również mocne słowa:  "kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga... Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach" (2 Jan 10-11). Sam Chrystus, mówiąc do zboru w Pergamie, po pochwaleniu wierności mimo prześladowań, wytknął zborowi tolerowanie fałszywej doktryny: "lecz mam ci nieco za złe, mianowicie, że są tam tacy, którzy trzymają się nauki Balaama" (Obj. 2:14) Podobnie, mówiąc do zboru w Tiatyrze, wskazawszy na jego mocne strony, których pozazdrościłby dziś niejeden zbór (uczynki, miłość, wiara, służba i wytrwałość), wyraził swoje niezadowolenie z powodu tego, że w zborze zezwala się na nauczanie fałszywej doktryny: "lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście lzebel, która podaje się za prorokinię i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo" (Obj. 2:19-20).

 

Jedność w prawdzie

W świetle tak kategorycznego wezwania Słowa Bożego — skierowanego zarówno do Kościoła, jak i indywidualnych chrześcijan — do rozróżniania między prawdą i fałszem, doktryną poprawną a błędną, zastanawiająca jest otwartość i bezkrytyczność z jaką dzisiaj przyjmuje się wszelkiego rodzaju doktrynalne dewiacje.

Często, prawdopodobnie jako wyraz tradycyjnej polskiej gościnności, za kazalnicą stają kaznodzieje – goście, którzy w dobrej wierze oferują błędne nauki. Równie często księgarnie chrześcijańskie oferują w dobrej wierze książki, które z powodu błędów doktrynalnych przynoszą więcej zamieszania niż pożytku. Postawa akceptowania doktrynalnej różnorodności, nawet jeśli te doktryny są wzajemnie przeciwstawne, zaliczana jest dziś do cnót chrześcijańskich. Sprawę komplikuje fakt, że do akceptacji takiej wzywa się w imię miłości i jedności, które niewątpliwie są nakazami Słowa Bożego.

Jednak Pismo Święte nigdzie nie wzywa do poświęcenia prawdy w imię miłości i jedności. Wręcz przeciwnie! Apostoł Paweł modlił się "aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie (albo: prawdziwą wiedzę i rozeznanie), abyście umieli odróżniać to, co słuszne, od tego, co niesłuszne" (Flp. 1:9-10). Odróżnianie doktryny prawdziwej od fałszywej jest owocem miłości! Podobnie Pan Jezus modlił się o jedność, ale o taką jedność, która wypływa z uświęcenia w prawdzie: "poświęć (albo uświęć) ich w prawdzie twojej; słowo Twoje jest prawdą... i za nich poświęcam siebie samego, aby i oni byli poświęceni (uświęceni) w prawdzie... aby wszyscy byli jedno" (Jan 17:17-21). I tutaj ewidentne jest, że jedności nie można osiągać kosztem prawdy, ponieważ jedność jest w prawdzie zakorzeniona.

 

Prawdziwi czciciele

Rozróżnianie między prawdą a fałszem nie jest oczywiście jedynym, ani nawet głównym zdaniem Kościoła i poszczególnych wierzących. Misją Kościoła, ogólnie rzecz biorąc, jest przysparzanie Bogu chwały poprzez objawianie otaczającemu światu jego natury w Jezusie Chrystusie. Apostoł Paweł ujął to tak: "temu niech będzie chwała w Kościele i Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków" (Ef. 3:21). Realizacja misji Kościoła odbywa się poprzez ewangelizację i wewnętrzny rozwój Kościoła w duchowej dojrzałości. Innymi słowy, dla skutecznego głoszenia Dobrej Nowiny o Chrystusie, Kościół i jego członkowie muszą być i działać jak Chrystus. To zaś wiąże się z pozostawaniem w równowadze ducha i prawdy, o czym mówi Pan Jezus w ewangelii Jana 4:23: "prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by Mu tak cześć oddawali". Oznacza to, że oddawanie czci Bogu angażuje całkowicie serce wierzącego, ale to duchowe doznanie pozostaje w zgodzie ze zdrową doktryną.

Oddawanie czci w prawdzie (a więc i rozróżnianie między prawdą a fałszem) bez ducha prowadzi. do zimnej ortodoksji. Oddawanie czci w duchu bez prawdy prowadzi do mistycyzmu (zwrócenie się po duchową realność do sfery własnych wewnętrznych przeżyć  i charyzmatycznych przejaskrawień.

 

Wiara i rozum

Co do tego wszystkiego ma rozum? Bardzo wiele. Współczesna cywilizacja, a w tym chrześcijaństwo, wyrosła w kontekście kształtującej się relacji między wiarą i rozumem. Renesans  i racjonalizm dały priorytet rozumowi kosztem wiary. Z kolei mistycyzm, oraz religijny egzystencjalizm nawiązywały do wiary, ale do wiary opartej na subiektywnych odczuciach a nie na obiektywnej prawdzie, stając się przez to irracjonalne, antyintelektualne, skierowane przeciwko rozumowi i rozsądkowi.

Tylko biblijne chrześcijaństwo, oparte na absolutnej prawdzie objawionej w Piśmie świętym, sprowadza wiarę i rozum do doskonałej harmonii. Nowonarodzony chrześcijanin przez wiarę dochodzi do oświeconego umysłu, aby umiał "rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe" (Rzym. 12:2). "Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy" (1 Jan 5:20). Biblijna wiara jest racjonalna (choć obcy jest jej racjonalizm), rozważna, rozróżniająca i kultywująca doktrynalną glebę, bo z niej za sprawą Ducha Świętego wyrastają duchowe owoce.

 

Zatarte granice

Dziś, może bardziej niż kiedykolwiek przedtem, chrześcijaństwo poddane jest wpływom, które w szybkim tempie zmieniają jego oblicze. Wobec wielkiej różnorodności prądów i doktryn zacierają się granice między prawdą a nieprawdą. Rozpowszechnia się sceptycyzm, wyrażający się w przekonaniu, że naprawdę nic nie jest albo czarne, albo białe, że Biblia nie jest dostatecznie klarowna, aby można było wiedzieć coś na pewno. Nacisk życia kościelnego przenosi się ze służby Słowa na inne formy, angażujące nie tyle rozum, co uczucia wierzących. Przeżycie duchowe staje się głównym punktem zainteresowania wiary i na jego platformie prawda i fałsz spotykają się jak najlepsi przyjaciele. Wszelkie zjawiska religijne i duchowe, jeżeli tylko występują w kręgach chrześcijańskich, przyjmowane są za dobrą monetę bez względu na wartość, jaką mają w świetle Słowa Bożego. Kościół powoli zatraca chęć i zdolność do "badania duchów" (1 Jan 4:1) mimo, że to decyduje o jego kondycji duchowej.

Miecz Ducha

Istnienie różnic doktrynalnych nie powinno wymuszać na nas postawy kompromisu i rezygnacji z dochodzenia do prawdy. Wręcz przeciwnie, to przywrócenie ważności nauczania doktryny może uchronić Kościół i poszczególnych wierzących przed popadnięciem w duchową anemię i "ociężałość w słuchaniu" (Hebr. 5:11), niezależnie od szczerości i żarliwości, z jaką szukają Pana w modlitwie i uwielbianiu. Apostoł Paweł napisał do Tymoteusza słowa, które z równą mocą odnoszą się do nas: "staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy" (2 Tym. 2:15). Wymaga to od nauczycieli dobrego przygotowania i ciężkiej, rzetelnej pracy z tekstem Pisma Świętego. Szczególnie dziś, w czasie kryzysu wartości oraz religijnego i filozoficznego galimatiasu, kiedy Kościół toczy bój "nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich" (Efez. 6,12), niezbędne jest wyposażanie wierzących w "miecz Ducha, którym jest Słowo Boże" (Efez. 6,17), aby słali się tymi, "którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego" (Hebr. 5,14).

 

Jan Pazio

 

Ze "Słowa i Życia" nr 7-9/95

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

 

 

 

 

 

fShare
0