Czytelnia

Kosmonauta o Bogu

Administrator włącz .


Fragment wywiadu z Mirosławem Hermaszewskim na łamach „Forum”.

 

…Proszę opowiedzieć o korzyściach duchowych. Jak to na pana wpłynęło?


Wróciłem stamtąd z przekonaniem, że wszystko ma sens. Na orbicie jest się w pracy i nie ma specjalnie czasu na rozmyślanie – każda minuta jest szczegółowo rozplanowana. Spać trzeba przez osiem godzin, ale to nie znaczy, że… każdy spał przez cały przepisowy czas. A to niespanie to podziwianie najpiękniejszego: błękitno-białej Ziemi i dalekiego kosmosu. Z początku doznaje się uczucia pewnej nieskromności – otóż ja jestem TUTAJ, a wy jesteście TAM. Ale to trwało krótko, ułamek sekundy, i zaraz przychodzi refleksja – bez was, by mnie tu nie było. Rzeczywiście – na moją obecność w kosmosie pracowały tysiące ludzi. A to uczy pokory i szacunku dla ludzkiej współpracy na całe życie. A potem myśli lecą w drugą stronę, daleko w rozgwieżdżoną czerń i – to nie pusta gadka – nagle człowiek sobie zdaje sprawę: „Jestem tu, a to znaczy, że jestem człowiekiem myślącym”. To po pierwsze zobowiązuje do myślenia, a po drugie przychodzi wtedy do głowy inna rzecz: „Owszem, może jestem bytem myślącym, ale w porównaniu z kosmosem jestem drobiną zupełnie nic nieznaczącą”. I to znowu uczy pokory oraz patrzenia z dystansem na własne problemy. Uczy tego na zawsze. Ale to i tak nie jest najważniejsze. Dopiero z orbity widać wielkie uporządkowanie wszechświata. Harmonię. I nagle każdy, kto zna mechanikę nieba, zaczyna sam siebie pytać, gdzie jest środek tego kosmicznego wiru i kto kręci korbą. Ktoś, kto tam siedzi w środku – nie ma innego wyjścia.

Bóg?

Tak. Kiedy się tam poleci, to staje się oczywiste. Nie znam kosmonauty – a jest ich już blisko 500 – który by wyleciał niewierzący i niewierzący wrócił. A wiara wierzących się pogłębia. Wraca się stamtąd z przeświadczeniem o istnieniu Boga i jeszcze większą potrzebą czynienia dobra innym.

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

 

 

 

fShare
0