Czytelnia

Zaprzestańmy błaznowania

Denzil D. Holness włącz .


W ostatnich latach daje się zauważyć w wielu zborach brak powagi i poszanowania świętości, a przecież w naszych świątyniach, gdy zbieramy się dla uwielbienia Boga, przebywa również sam Bóg. Gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich powiedział Pan Jezus (Mt 18,20). Niektórzy prowadzący nabożeństwa, usługujący słowem, przez swoje dowcipy i sposób zachowania wykazują, że stracili świadomość, że znajdują się w obecności Boga. To błaznowanie podczas nabożeństw czy wykładów Pisma Świętego, mówienie dowcipów w celu rozśmieszenia obecnych i stwarzania swobodnej atmosfery — czego to dowodzi? Czy nie jest to dowodem krańcowej nieformalności naszych nabożeństw? Swobodna atmosfera nie ma miejsca podczas nabożeństwa, ponieważ nie prowadzi ona do uwielbienia, czci i poszanowania Boga, co powinno być celem nabożeństwa. Luźna atmosfera nie stwarza poczucia świętości, nie podnosi na duchu, nie inspiruje. Brak porządku podczas nabożeństwa jest tendencją do sprowadzenia tego, co święte, do poziomu codzienności - jest profanacją. Taka atmosfera czyni również z nabożeństwa rozrywkę w celu propagandy, w celu wzrostu liczebności zboru i wtedy nabożeństwo służy raczej naszej agendzie niż uwielbieniu Boga. Czy naprawdę uważamy, że błaznowaniem zaapelujemy do ludzi dzisiejszych czasów?

Nasuwa się pytanie, czy w pełni rozumiemy znaczenie i sens nabożeństwa. Dopóki nie pojmiemy, że nabożeństwo to jest przebywanie w Bożej obecności, bo się zgromadzamy w imieniu Pańskim (por. Mt 18,20), będziemy nadal błaznować, zdradzając swoją ignorancję.

Jakie jest lekarstwo na tę szerzącą się chorobę? Przede wszystkim musimy odzyskać świadomość świętości zgromadzeń, bo nasze miejsce zgromadzeń jest rzeczywistą świątynią, miejscem świętym, oddzielonym dla świętego użytku.

Świadomość ta uratuje nas od niebezpieczeństwa skrajnego bałaganu w nabożeństwie — od niebezpieczeństwa znieczulenia świadomości. Czy obecny trend niedbałego ubierania się na nabożeństwo nie wskazuje na zanik poszanowania dla tego, co święte? Tak samo jak na to wskazuje błaznowanie, żucie gumy i szepty i rozmowy w czasie nabożeństwa. Odnalezienie i przywrócenie poczucia świętości wywoła w nas również boży strach, który kiedyś zmusił Jakuba do zawołania Zaprawdę, Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem! (Rdz 28,16).

Musimy sobie jeszcze raz przypomnieć, że pracą Kościoła jest uwielbianie Boga. Zbyt wielki nacisk kładziemy często na sam akt uwielbiania, zamiast na znaczenie uwielbienia. Nasza ofiara chwały, czci i uwielbienia Boga Ojca przez Syna w Duchu Świętym — oto sens i cel naszych nabożeństw, to główne zadanie Kościoła (por. Ap 4,8- 11). Ewangelizacja i inne rozgałęzienia działalności Kościoła wypływają z uwielbienia. Wystrzegajmy się szatańskiej pułapki uczynienia z nabożeństwa przyjemności, rozrywki, lepu przyciągającego ludzi na zgromadzenie.

W poszanowaniu dla urzędu prezydenta, niewielu ośmieli się przyjść do Owalnego Gabinetu w Waszyngtonie w ubraniu nieporządnym, zachowując się swobodnie, nonszalancko.

O ile z większym szacunkiem i czcią powinniśmy stawać w Bożej obecności!

Nie chodzi o sztywne, zimne, suche i szablonowe nabożeństwo, raczej o ukrócenie i skorygowanie wkradającego się nadmiaru chaosu. O ile nadmiar formalności grozi niebezpieczeństwem stworzenia „liturgicznego Kościoła", o tyle krańcowy jej brak grozi niebezpieczeństwem stworzenia „luźnego Kościoła". Przywróćmy więc godność i powagę naszym nabożeństwom, w czasie których nie ma miejsca na błaznowanie.

 

Denzil D. Holness

 

___________________________

Kościół Pana Jezusa Chrystusa w Mikołajkach

 

 

fShare
0