Czytelnia

Czy idziesz za Jezusem?

Szymon Lambert włącz .

Obrazek KPJCh - Czy idziesz za JezusemMając w pamięci werset ze Słowa Bożego zapisany w Jakuba 1:23-24

„ Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest.”, zrozumiałem jaka może być postawa ludzkiego serca. Człowiek przegląda się w lustrze, stwierdza że jest brudny i odchodzi, nic z tym nie robiąc. Myślę, że nie ma na świecie kościoła, domu modlitwy, zboru, miejsca w którym zbierają się „chrześcijanie” a w którym nie byłoby krzyża. Bez względu na to jak ten krzyż jest rozumiany, czy jest tylko symbolem, czy też ma dużo głębsze znaczenie dla człowieka, to jednak faktem jest,  że wielu ludzi również nie jest przemienianych w jego obecności. Dlaczego ludzie przychodzą by spotkać się z Bogiem i nic się nie dzieje? Dlaczego często nie ma to wpływu na ich życie? Żeby odpowiedzieć na te pytania należy zadać kolejne dwa.. Odpowiedź na nie pozwoli zrozumieć jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy.

Czy idziesz za Jezusem? Co z tego wynika?

Kiedy zastanawiałem się nad odpowiedzią na te pytania stwierdziłem, że odpowiedź tylko na pierwsze, nawet jeśli będzie twierdząca, nie będzie pełna, ponieważ przykłady, które znajdujemy w biblii potwierdzają to.

Czytamy, że dwa tysiące lat temu kiedy Pan Jezus wędrował z miasta do miasta „szły za nim tłumy ludzi”. Wielu z nich było naocznymi świadkami cudów, które uczynił Jezus. Widzieli zmartwychwstałych ludzi, widzieli chromych, którzy chodzili o własnych siłach,  ślepców bez laski ani przewodnika. Nie umknęło ich uwadze jak Pan Jezus rozprawiał się ze złymi duchami. Sami również doświadczyli dobrodziejstwa Jego obecności, kiedy to zostali nakarmieni w cudowny sposób. Wiedzieli,  że oto jest ktoś, kto zachowuje się niezwyczajnie. Jest sabat a On pozwala zrywać kłosy. Jedni widzieli w nim nauczyciela, uzdrowiciela, inni proroka. Byli też i tacy, którzy dostrzegali coś więcej. Przykładem jest tu Nikodem i jego historia opisana w Ew. Jana w 3. rozdziale. Jak podaje słowo, on i inni których reprezentował widział w Jezusie kogoś więcej. Gdybyśmy zadali pytanie tym ludziom. Czy chodzicie za Jezusem? Wielu odpowie  - tak. „Wczoraj słuchałem Go jak nauczał nad brzegiem morza”, inny powie „a ja byłem z nim kiedy przemawiał w górach”, inny zaś powie „ja z Nim nawet zamieniłem kilka zdań”. Przekładając na język współczesny „oto byłem na konferencji >>Spotkanie z …<<  w górach”, „a ja nad morzem”. Tak więc wielu ludzi chodziło za Jezusem. W tłumie jest się anonimowym. Każdy wie jak jest z odpowiedzialnością  - łatwo się ukryć. Można być w pewnym miejscu ale nie uczestniczyć w wydarzeniach owego miejsca. Tak wielu ludzi przychodzi na spotkanie z Jezusem a tak nie wielu go spotyka. Często motywacją nie jest Chrystus ale to co wokół może się dziać. Ludzie chcą się pokazać, że też byli uczestnikami danego wydarzenia, że widzieli to i owo, słyszeli to i tamto. Jaki wpływ ma to na ich życie. Przychodzą często by zaspokoić swoją ciekawość. Być może zobaczyć cud. Są anonimowi. Czują się bezpiecznie. Pan Jezus zna serca ludzi i wie czym się kierują. świadczą o tym słowa z Ew. Łukasza 7:24-26, kiedy to mówi o Janie „A gdy odeszli posłańcy Jana, zaczął Jezus mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustynię? Czy trzcinę chwiejącą się od wiatru? Ale coście wyszli widzieć? Czy człowieka w miękkie szaty odzianego? Oto ci, którzy w szatach wspaniałych chodzą i w przepychu żyją, są w pałacach królewskich. Ale coście wyszli widzieć? Proroka? Owszem, powiadam wam, i więcej niż proroka.”

Zasadnym w związku z tym wydaje się postawić pytanie „Czy idziesz za Jezusem i co z tego wynika”.

Ktoś przymierzył się do drogi za Jezusem. Czytamy o tym człowieku w Ew.  Mateusza. 19:16-22  „I oto ktoś przystąpił do niego, i rzekł: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć żywot wieczny? A On mu odrzekł: Czemu pytasz mnie o to, co dobre? Jeden jest tylko dobry, Bóg. A jeśli chcesz wejść do żywota, przestrzegaj przykazań.  Mówi mu: Których? A Jezus rzekł: Tych: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa.  Czcij ojca i matkę, i miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Mówi mu młodzieniec: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej; czegóż mi jeszcze nie dostaje? Rzekł mu Jezus: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, potem przyjdź i naśladuj mnie. A gdy młodzieniec usłyszał to słowo, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele majętności.”

W tym miejscu dowiadujemy się co człowiek kocha bardziej. Jest to miejsce kiedy ktoś, kto chodzi za Jezusem zostaje skonfrontowany z prawdziwym celem drogi. Nie jest już anonimowy. Zna oczekiwania. Swoje dotychczasowe życie ceni sobie bardziej. „A gdy młodzieniec usłyszał to słowo, odszedł zasmucony”.

Kiedy myślałem o tym człowieku przed oczyma widziałem wersety z trzeciego rozdziału Ew. Jana. (Jan. 3:16)

 „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.”. Tak, Bóg dał Syna swego jednorodzonego. A co dane było Synowi na tej ziemi? Krzyż. I Syn Boży wziął ten krzyż dobrowolnie, bo tak Bóg umiłował świat. Co jest naszą miłością? Kto nią jest? Czy potrafisz wyrazić swoją miłość do Boga w podobny sposób? Czy jesteś gotów umrzeć? Umrzeć aby żyć. Czy chcesz zachować swoje życie? Krzyż Chrystusa miał swój początek, miał swoją drogę i miejsce gdzie został wbity w ziemię. W miejscu tym umarł Pan Jezus Chrystus.
 

Łuk. 14:27
„Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.”

Łuk. 9:23-24
I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie. Kto bowiem chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci duszę swoją dla mnie, ten ją zachowa.”

Jan. 12:25
„Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowuje ku żywotowi wiecznemu.”
 

O czym mówią te fragmenty? Pierwszy pozwala zrozumieć, że można iść za Jezusem, jednak jeśli nie niesie się krzyża, nie można być Jego uczniem.

Chcesz być uczniem Pana Jezusa? Bierz swój krzyż na siebie – codziennie. To jest inny krzyż od krzyża Chrystusa. Ale też ma swój początek i miejsce gdzie zostaje wbity. W tym miejscu się umiera. Krzyża nie nosi się dla parady. Nie nosi się go też bez powodu. Na krzyżu się umiera. Jeśli to jest twój krzyż. Musisz umrzeć na nim Ty. Miłujesz swoje życie?

Czym jest krzyż dla mnie i dla Cebie? Czym jest miłowanie życia? Przykład bogatego człowieka trochę nam wyjaśnia. Jego życiem było jego bogactwo. Po dzień dzisiejszy spotykamy się ze stwierdzeniami „praca jest całym moim życiem”, przyjaciele są całym moim życiem”,  „żona jest całym moim życiem”, „moja pasja jest całym moim życiem”, że nie wspomnę już przykładów natury zdecydowanie gorszej np. „hazard jest całym moim życiem” itp.

Tak Bóg umiłował świat…” – jak ty umiłowałeś Boga? Kogo lub co darzysz większą miłością? Czy jesteś gotów stracić „to” życie by zyskać o wiele lepsze? Czy tylko w tym życiu pokładasz nadzieję? Czy możesz powiedzieć: to w moim życiu musi umrzeć?

Wielu chrześcijan widzi krzyż Chrystusa nie zauważając własnego. Przynoszą pod ten krzyż wszystko co tylko się da. Bogactwa natomiast i „swoje życie” niosą całymi latami. To jest ich krzyż. Wiedzą, że coś musi umrzeć ale łatwiej jest nieść niż znaleźć miejsce gdzie zostanie wbity w ziemię i ktoś na nim umrze. Łatwiej nie umierać. „Kto miłuje życie swoje, utraci je”

Tak więc czy idziesz za Jezusem? Czy bierzesz swój krzyż codziennie? Czy naśladujesz Go?
 

Mat. 19:27-29
„Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy? A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich. I każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny.”

 

Szymon Lambert

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach