Czytelnia

Rzecz zwana równowagą

Michael S. Martin włącz .


Jednym ze znaczeń słowa równowaga może być „harmonijne ułożenie” lub „proporcja elementów”. Dążenie do harmonijnego duchowego życia ma podstawy biblijne, a jest to życie, w którym elementy świętości i prawdy są dobrze i ponadnaturalnie zaprojektowane. Jednakże, niewłaściwe skupienie się na równowadze kryje w sobie niebezpieczeństwo. Jednym z nich jest:

Wywyższanie ludzkiego rozumowania

Na przykład, ludzie zrównoważyli nauczanie biblijne na temat nakrywania głowy przez chrześcijanki religijną tradycją, studiami nad Słowem i współczesnymi trendami, modą. A jednak jeśli generalizują swoje własne poglądy z tego punktu widzenia przeciwko Pismu, unieważniają biblijny pogląd.

Nietrudno jest uznać jedne doktryny biblijne za ważniejsze od drugich na podstawie swoich własnych poglądów lub doświadczeń. Mocny nacisk na niektóre doktryny a mniejszy na inne doprowadza do porażki, ponieważ przypisuje człowiekowi ludzką skalę wartości i ważności doktryn biblijnych.

Biblia mówi: „każde słowo Boga jest prawdziwe” (Prz 30,5; Biblia Gdańska: „Wszelka mowa Boża jest czysta”) oraz „Całe Pismo jest natchnione przez Boga” (2 Tm 3,16). Tak, więc co jest bardziej ważne – komunia (wieczerza) czy dyscyplina kościelna? Chrzest czy niesienie krzyża? Niebo czy niestawianie oporu? Obojętność czy ewangelizacja? To wszystko są integralne zarysy prawdy. Bóg wplótł je w całość i zbudował kościół tak dobrze, że każdy brakujący element bardzo szybko skutkuje tym, że całość konstrukcji się chwieje lub nawet rozpada. Gdy brakuje jakiegoś elementu prawdy, żadna inna część nie może prawidłowo funkcjonować.

Dlatego właśnie każdy pastor i brat nauczający w kościele musi modlić się do Ducha Świętego o wprowadzenie we „wszelką prawdę” (J 16:13). Gdy jesteśmy prowadzeni ludzkim rozumowaniem zamiast Duchem, inni często rozpoznają w naszym nauczaniu osobiste idee i powtarzające się upodobania. Wówczas tak naprawdę inspirować nas będzie zaledwie kilka tematów i zagadnień. Kazania będą miały sens ograniczający się tylko do tych tematów. Nie będziemy mieć pełnej zachęty ani troski o kościół.

Nie możemy podtrzymywać prawdy koncentrując się na własnym postrzeganiu równowagi. W okresie szczególnych potrzeb w kościele powinniśmy strzec się przed skupieniem każdego nauczania na swoistym balansowaniu. Powinniśmy nauczać „wszystkiego” z zapałem w taki sposóbi o takim czasie, jak poprowadzi nas Duch Święty. Pan buduje i naprawia swój kościół według własnego wzorca.

 Niezbędne jest też wychodzenie naprzeciw wyzwaniom i pytaniom przy użyciu Pisma Świętego. Nauczaj prawdy i recytuj ją zamiast próbować osiągnąć równowagę poprzez przeciwstawianie się opozycji za pomocą spornych, ludzkich argumentów. Nierzadko ludzkie rozumowanie jest ojcem Sporu, a dzieci Sporu to Gorycz i Zatwardziałość. Wielu grzesznikom wydawało się, że odnieśli zwycięstwo w sporze z religijnym przeciwnikiem, co sprawiło im zadowolenie. Wielu religijnych ludzi angażuje się w spory, zaniedbując braci, i planuje następny atak, zamiast pokornie modlić się i otwierać na Słowo Boże i Ducha Bożego.


 Używaj Słowa Bożego, jak sznura pionującego harmonijną, zwykłą prawdę. Kiedy ktoś usprawiedliwia grzech mówiąc, że najważniejsza jest postawa serca, zacytuj mu Mateusza 12,35. "Dobry człowiek wydobywa z dobrego skarbca dobre rzeczy, a zły człowiek wydobywa ze swego skarbca złe rzeczy.." Niektórzy obawiają się publicznego świadectwa, ewangelizacji i skromnego ubioru, ponieważ myślą, że te rzeczy mogą kryć obłudne serce. Podaj mu wersety takie jak Ew. Mateusza 28,19–20; "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata."; Ew. Łukasza 12,8  "Powiadam wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi. " oraz Filipian 1,27  "Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej, abym czy przyjdę i ujrzę was, czy będę nieobecny, słyszał o was, że stoicie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii"

 


Kolejnym niebezpieczeństwem jest:
Usprawiedliwianie Samego Siebie

Potrafimy z zapałem zwozić siano lub budować domy i to przez cały tydzień, przykrywając tym wyrzuty sumienia, którenam wyrzucają, że zaniechaliśmy rozdawania traktatów lub odwiedzenia chorych. Usprawiedliwiamy się przysłowiem Salomona: „Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę”( Kaznodziei Salomona 3:1). Mówimy sobie, że gdy później w pracy będzie nieco luźniej, wówczas nadrobimy ten czas z Bogiem.

Próbujemy też znaleźć równowagę pomiędzy dobrami ziemskimi a duchowym życiem. Pragniemy komfortu życia fizycznego, jak też dobrego zdrowia duchowego. Więc postanawiamy tak wydawać pieniądze i spędzać czas, aby zrównoważyć te dwa cele, próbując zachować oba lepsze światy. Patrzymy na naszych zborowych przyjaciół i innych religijnych ludzi i uspokajamy swoje sumienie, że o wiele lepiej niż oni równoważymy sprawy w naszym życiu, zadowalając tym Boga.

Być może próbujemy znaleźć jakąś pośrednią drogę pomiędzy nauczaniem prawdy, a zachowaniem naszej wysokiej pozycji osoby publicznej. Do składania świadectwa wobec świata lub do pełnienia naszych obowiązków kościelnych podchodzimy rutynowo, unikając cierpienia i ryzyka osobistego odrzucenia.

Lecz Paweł nigdy nie powiedział Tymoteuszowi: „Znajdź równowagę pomiędzy publicznym stanowiskiem a głoszeniem Ewangelii”. Jan nie powiedział nam, żebyśmy szukali równowagi pomiędzy miłowaniem Boga a miłowaniem tego świata. Jezus nigdy nie powiedział, abyśmy utrzymywali równowagę pomiędzy szukaniem Boga a dążeniem do pieniędzy. Paweł powiedział: „Głoś Słowo”, Jan powiedział: „Nie miłujcie świata ani żadnej z tych rzeczy, które są w świecie”. A Jezus powiedział: „Nie możesz służyć Bogu i mamonie”.

Nie możemy punktować ani prowadzić rejestru duchowych spraw, ponieważ nie ma żadnej takiej punktacji ani rejestru. Bóg nie kupczy swoim Słowem, mówiąc na przykład, że dawanie pewnej ilości pieniędzy może zastępować poświęcenie komuś czasu; że troskliwie dbając o dzieci, będziemy usprawiedliwieni, jeśli nie nauczymy ich kulturalnego zachowania.

Żaden nakład naszych wysiłków w jakiejkolwiek dziedzinie życia nie usprawiedliwia nieposłuszeństwa. Ewangelizacja nie umorzy liberalizmu. Umiłowania naszej farmy lub biznesu nie możemy zrównoważyć słabnącym konserwatyzmem.

Składanie dodatkowej ofiary na tacę jest bez znaczenia, jeśli jesteśmy chciwi. Rozdawaniem traktatów nie odpokutujemy wrodzonej dumy naszego dziedzictwa. Uczestnictwo w kościelnych zwyczajach nie ma wartości, jeśli z rezerwą odnosimy się do tego, co jest prawdziwym sednem działalności Kościoła Jezusa Chrystusa.

Jesteśmy jednym duchowym oddziałem przed Bogiem. Wszystko jest złe w naszym życiu dopóty, dopóki nie uporządkujemy wszystkiego. Egoizmu nie można przykryć i zastąpić altruizmem. Zawsze jest czymś uciążliwym i spaczonym. Pozwólmy Bogu to wyprostować, zamiast samemu równoważyć egoizm gorliwością w innych dziedzinach.

 



Ważnym kluczem do duchowej równowagi jest:
Korzystanie z pełnej Ewangelii i słuchanie jej

Czy możemy jednocześnie głosić Pawła i Jakuba? Czy możliwe jest głoszenie Ewangelii i zapominanie o Listach Apostolskich lub odwrotnie?

Czy możemy tak bardzo skoncentrować się na zbawieniu, że zapomnimy o uczniostwie? Czy możemy tak się skoncentrować na potrzebach naszej rodziny, że zapominamy o ewangelizacji świata?

Takie zdania jak: „Musimy zrównoważyć zaspokajanie potrzeb naszej rodziny naszą odpowiedzialnością za ewangelizację świata” oraz „Głoś Pana Jezusa, albo wyrównaj to Listami” sugerują, że Biblijne nauczanie ciągnie nas w dwie, przeciwne strony. Lecz Biblia jest jednolita. Każdy, kto zaprzecza nauczaniu Jakuba, wypiera się dużej części nauczania Pawła, i odwrotnie. Nauczanie prawdziwego zbawienia wymaga głoszenia uczniostwa, a uczenie prawdziwego uczniostwa wymaga głoszenia zbawienia. Chcąc uczciwie zaspokoić potrzeby rodziny, trzeba ewangelizować otaczających nas ludzi, podobnie prawdziwa ewangelizacja wymaga zaspokajania duchowych potrzeb rodziny.

 Odstąpienie kościoła od wiary w XX wieku można podsumować na dwa sposoby. Większość członków kościoła kładło nacisk na służbę i ewangelizację, zaniedbując uświęcenie. Mniejszość odrzuciła służbę i misję, kładąc nacisk na uświęcenie. Dzisiaj obie strony odznaczają się dużą słabością. Zależy nam na tym, by reszta wiernych unikała obu skrajności. Biblia zajmuje wyraźne stanowisko, że uświęcenie zawiera w sobie służbę i misję. Natomiast ewangelizacja i służba w oderwaniu od świętości są jak wyschłe skorupy. Sprawy te nie wykluczają się wzajemnie. W zasadzie jedno gwarantuje istnienie drugiego, jeśli występują razem. Ewangelizując musimy być święci, a chcąc być świętymi, musimy ewangelizować. Odsuwanie przez usługujących uświęcenia na drugi plan jest błędem, i podobnym błędem jest uświęcenie połączone z lekceważeniem służby. Porównaj wersety z Pisma Świętego 1 Tesaloniczan 4,7  "Albowiem nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do uświęcenia." i Hebrajczyków 12,14 "Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana,,"  z Rzymian 10,14–17  "Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.." Kolosan 1,27 "Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały."  i Marka 16,15."I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu."
W prawdziwym duchowym życiu, każda część Słowa Bożego jest ważna. Gdy naśladujemy Chrystusa wraz ze swoimi braćmi, jesteśmy zanurzeni w Słowie i jesteśmy wrażliwi na Ducha Świętego, a wtedy nie czujemy takiej potrzeby, aby świadomie doszukiwać się równowagi.

 Natomiast, jeśli szeregujemy doktryny pod względem wartości, jeśli staramy się wywyższać nasze umiejętności, aby przekonywać ludzi, jeśli nasze umysły są zajęte własnymi tradycjami i myślami, wówczas będziemy potrzebować ludzkiej równowagi.

 

 

Harmonijne duchowe życie jest:
Wąską drogą, nie liną akrobatyczną

Niektóre stwierdzenia na temat równowagi wskazują, że my chrześcijanie chodzimy jakby po linie i zawsze obawiamy się, aby nie zejść w prawo ani w lewo i aby nie spaść z tej subtelnej linii równowagi. Jeśli to jest nasze doświadczenie, to chodzimy po ludzkiej linie. Droga do nieba jest wąska ale nie jest to lina akrobatyczna. Nie stąpamy po niej pełni lęku, chwiejąc się i sapiąc aż osiągniemy niebiańską przystań. Jest na tyle wąska, że egoista uzna ją za niemożliwie surową, natomiast jest na tyle szeroka, że duchowy i święty może iść nią ostrożnie i ufnie. Jest tam tyle miejsca, że chrześcijanie z różnych środowisk mogą się zjednoczyć i wzrastać, jeśli tylko ich celem jest służenie Bogu. Możemy troszczyć się o nasze osobiste zwycięstwo i duchowe dobro dla innych, możemy być zajęci dzieleniem się błogosławieństwem i bogactwem z innymi, bez martwienia się, że przez naszą gorliwość ześlizgniemy się w jakąś przepaść.

Liny są zawsze utkane przez człowieka. Próby, aby wyglądać na pokornych, podczas gdy jesteśmy dumni, lub udawanie posłuszeństwa, podczas gdy jesteśmy zbuntowani, czy próba życia dla Chrystusa bez Chrystusa – skutkują jedynie próbami złapania równowagi!

Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, na drugim nasi bliźni, a my sami na końcu, staniemy się tacy, jakimi mamy być według woli Boga – duchowymi, biblijnymi osobami. Wtedy to, co jest dobre w równowadze – będzie naszym udziałem.

 

Michael S. Martin

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach