Czytelnia

Dolina suchych kości

Ch. T. Russella włącz .


Czy jest możliwe, aby wyschnięte kości na powrót ożyły? Czy jest nadzieja dla rozproszonego narodu izraelskiego, który nie tylko w swym sercu, ale także swymi ustami wyznaje, iż jest rozproszony, iż nie jest już więcej jednym narodem, ale że jest zasymilowany z pogańskim najeźdźcą pod względem gospodarczym, społecznym i stosunków małżeńskich? Prorok, pokładając zupełną ufność we Wszechmogącym, kieruje to pytanie do Boga, jak gdyby sugerując, iż jakakolwiek nadzieja w reorganizacji Izraela musi pochodzić od Stwórcy i próżno jej wyglądać skądinąd.


Artykuł napisany w XIX wieku przez Ch. T. Russella


Ezech 37-1-11:

Spoczęła na mnie ręka Pana; i wyprowadził mnie w swoim duchu, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości. I kazał mi przejść dokoła nich, a oto było ich bardzo dużo w tej dolinie i były zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy ożyją te kości? I odpowiedziałem: Wszechmocny Panie, Ty wiesz. I rzekł do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i powiedz do nich: Kości wyschłe! Słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan do tych kości: Oto Ja wprowadzę do was ożywcze tchnienie i ożyjecie. I dam wam ścięgna, i sprawię, że obrośniecie ciałem, i powlokę was skórą, i dam wam moje ożywcze tchnienie, i ożyjecie, i poznacie, że Ja jestem Pan. Prorokowałem więc, jak mi nakazano. A gdy prorokowałem, rozległ się głos, a oto powstał szum; i zbliżyły się kości, jedna kość do drugiej. I spojrzałem: a oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlokła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie było. I rzekł do mnie: Prorokuj do ożywczego tchnienia, synu człowieczy, i powiedz ożywczemu tchnieniu: Tak mówi Wszechmocny Pan: Przyjdź, ożywcze tchnienie, z czterech stron i tchnij na tych zabitych, a ożyją. I prorokowałem, jak mi nakazano. Wtem wstąpiło w nich ożywcze tchnienie i ożyli, i stanęli na nogach - rzesza bardzo wielka.



Opis Księgi Ezechiela jest często źródłem mniejszych lub większych nieporozumień wśród ludu Bożego, nawet mimo tego, iż zdaje on sobie sprawę ze słów apostoła św. Pawła, który jednoznacznie stwierdza, że to, co jest zasiane jako skażone, zasadzone w śmierci, nie jest tym, co będzie wzbudzone; że kości, ścięgna i ciało, które ulega rozkładowi, nie ma nic wspólnego z ciałem wzbudzonym przez Pana. Rozważając ten problem, można zauważyć, że apostoł oparł swoje stwierdzenie nie tylko na inspiracji Duchem Świętym, ale że jest ono również logiczne i racjonalne: jedna cząstka materii nie ma większego znaczenia niż inna w wielkim dziele restytucji (hebr. tikkun), które ma być ukończone w zmartwychwstaniu świata. Wszyscy wiemy, iż ciało ludzkie poddane rozkładowi staje się w końcu materią organiczną, którą wykorzystują rośliny, które wzrastając przynoszą różnorakie owoce, a te z kolei stanowią pokarm człowieka i innych niższych zwierząt. Oznacza to, iż atomy, z których składa się ludzkie ciało, w ciągu stuleci bezustannie krążą w obrębie przyrody. Obieg ten trwa nawet za naszego życia, tak iż nauka jest w stanie potwierdzić całkowitą wymianę materii w naszych organizmach w przeciągu 7 lat. Atomy materii, z której składa się ciało w chwili śmierci, nie są wiele więcej warte i cenne z punktu widzenia przyszłego ciała niż atomy, które opuściły ciało w ciągu życia. Tym, co Bóg obiecał wzbudzić z martwych, jest istota, dusza, której podczas zmartwychwstania zostanie dane ciało, jakie się Bogu upodoba - każdemu rodzajowi nasienia odpowiadające mu ciało: cielesnemu człowiekowi - poprzez restytucję jego naturalne, ziemskie ciało, zaś nowemu stworzeniu w Chrystusie - nowe, duchowe ciało, zgodnie z Boską obietnicą.

Rozważany tekst Pisma Świętego pierwotnie był adresowany przez Boga, za pośrednictwem proroka, do narodu żydowskiego, który w tamtym czasie znajdował się w niewoli babilońskiej. Suche kości wyobrażają samych Żydów, którzy jako ludzie stracili w sercach nadzieję, mówiąc: "Uschły nasze kości, rozwiała się nasza nadzieja, zginęliśmy" - wszelka jedność państwowa przestała istnieć. Byli obcymi w obcej ziemi, bez możliwości zaistnienia jako państwo. Gdy patrzyli wstecz, na swoją przeszłość, wspominali Boskie wstawiennictwo za nimi, gdy byli w ziemi egipskiej, czas łaski za panowania króla Dawida i Salomona. Wspominali te wielkie chwile jako minione okresy chwały, błogosławieństw i możliwości. Gdy patrzyli zaś w przyszłość, nie widzieli szans na ponowne zaistnienie jako naród, a wszystkie wielkie obietnice i oczekiwania, którymi cieszyli się jako naród wybrany przez Boga, będący dziedzicem obietnicy danej Abrahamowi - że będą królować i błogosławić wszystkie narody ziemi - wszystkie te nadzieje były martwe, przeminęły. Stan narodu izraelskiego, rozrzuconego po terytorium Babilonii, w rzeczy samej doskonale zilustrowany jest poprzez suche kości rozrzucone w dolinie.

Ręka Boża (moc) spoczęła na Ezechielu, dając mu ujrzeć tę wizję, gdyż fizycznie nie był on przeniesiony do żadnej doliny wypełnionej suchymi kośćmi. W swej wizji przechadzał się pomiędzy tymi kośćmi, widział je rozrzucone po całej dolinie, zupełnie suche. Wtedy Bóg wyjaśnił mu, iż kości te przedstawiają cały dom Izraela. Nie przedstawiały one jedynie dwóch plemion, zabranych niedawno do niewoli babilońskiej, nie tylko te dziesięć plemion zabranych wcześniej, ale cały dom Izraela, dwanaście pokoleń. Nie miało już być więcej podziału na dwa odrębne narody, jaki rysował się przez minione cztery stulecia. Mieli oni zrozumieć, iż w Boskim zamiarze mają być oni ponownie zjednoczonym narodem, a zjednoczenie to pokazane jest w tym samym rozdziale (wersety 15-22) w cudownym połączeniu w rękach proroka dwóch kawałków drewna w jedną całość.

I tak się też stało: od czasu wydania przez Cyrusa dekretu głoszącego, iż wszystkie dzieci Izraela mogą wyjść wolne i powrócić do swej ziemi ojczystej, podział na dwa narody nie był już więcej zauważalny. Lud, który powrócił, choć w większości było to pokolenie Judy, to byli wszyscy ci, którzy mieli wiarę w Boskie obietnice i tęsknili za powrotem do Palestyny. Nazwa "Izrael" odnosiła się odtąd do tych, którzy powrócili; nie tylko do tych, którzy żyli pięć stuleci przed pierwszym przyjściem naszego Pana, ale również do tych z czasów misji Jezusa i działalności apostołów, którzy opisali ich w swoich listach znajdujących się w Nowym Testamencie. Nie ma zatem "dziesięciu straconych plemion", o których mówią często ludzie, mając dobre intencje, lecz będąc w błędzie i w nich szukając oparcia dla swych nadziei, zamiast w Ewangelii.

Pan stawia pytanie: Czy jest możliwe, aby wyschnięte kości na powrót ożyły? Czy jest nadzieja dla rozproszonego narodu izraelskiego, który nie tylko w swym sercu, ale także swymi ustami wyznaje, iż jest rozproszony, iż nie jest już więcej jednym narodem, ale że jest zasymilowany z pogańskim najeźdźcą pod względem gospodarczym, społecznym i stosunków małżeńskich? Prorok, pokładając zupełną ufność we Wszechmogącym, kieruje to pytanie do Boga, jak gdyby sugerując, iż jakakolwiek nadzieja w reorganizacji Izraela musi pochodzić od Stwórcy i próżno jej wyglądać skądinąd.


Bóg nakazuje Ezechielowi prorokować, przekazywać Boską nowinę przepowiadającą rzeczy, które miały dopiero nadejść jako wyraz działania woli Bożej. To przesłanie mówiło, że Bóg ma moc i moc ta zostanie użyta, aby ci, którzy są martwi i osuszeni ze swoich nadziei narodowych, zostali stopniowo ożywieni, zjednoczeni jako naród w swej ojczyźnie. Wszystko to nie miało się stać nagle, lecz stopniowo, także dzięki Boskiemu posłannictwu, głoszonemu przez proroka. Najpierw wszyscy wysuszeni i pozbawieni nadziei mieli się do siebie zbliżyć, następnie zjednoczyć się ze sobą, aby w końcu stworzyć państwowość, a następnie być napełnieni duchem Pańskim jako tchnieniem energii życia państwowego, poczętego w wierze w obietnice, że znów zaistnieją jako naród.


W owym czasie nadzieje ludzi były martwe, ukazane przez Boga w obrazie suchych kości jako pogrzebane w grobach w różnych prowincjach Babilonii. Pan mówi: "Oto Ja otworzę wasze groby i wyprowadzę was z waszych grobów, ludu mój, i wprowadzę was do ziemi izraelskiej. I poznacie, że Ja jestem Pan" - Ezech. 37:12-13 (NP). W dalszej części tej wizji prorok widzi proces, w wyniku którego kości są gromadzone, reorganizowane i ożywiane. Mówi on, iż temu wszystkiemu towarzyszył "trzask i szum" (BT) - ang. przekład mówi o "grzmotach i trzęsieniu ziemi". Po tych zjawiskach, kości łączą się ze sobą.

Bez wątpienia, jednym z powodów, które przyczyniły się do rozpaczy Izraela, była potęga imperium, które wzięło ich w niewolę. Imperium Babilońskie w owym czasie było najpotężniejszym królestwem znanym człowiekowi. Jego upadek wydawał się wręcz niemożliwy, a ucieczka spod jego władzy - nie do pomyślenia. Grzmoty i trzęsienia ziemi w obrazie bez wątpienia reprezentują burzliwe wydarzenia związane z upadkiem tego imperium i przejęciem władzy przez Medów i Persów. W wyniku tych wydarzeń odżyła nadzieja Żydów w Boskie obietnice i wkrótce naród został wybawiony.

Nie należy jednak zapominać o drugim wypełnieniu się tego proroctwa, na wiele szerszą skalę, co realizuje się za naszych czasów. Obumarłe nadzieje Izraelitów, rozproszonych na obszarze Babilonii, odciętych od kontaktów ze sobą, od siebie nawzajem, od innych pokoleń i jedności narodowej, były tylko zapowiedzią jeszcze większego rozproszenia tego narodu między wszystkimi narodami cywilizowanego świata - mistycznym Babilonem, podczas Wieku Ewangelii. Większość ich nadziei związanych z wypełnieniem się obietnic Abrahamowych wyblakła, wygasła i nie miały one większej żywotności niż sucha kość. Ale teraz, pod koniec Wieku Ewangelii, nadszedł słuszny czas, aby wszystkie te kości, rozrzucone po całym obszarze mistycznego Babilonu, zostały zebrane i połączone ze sobą, odnowione i ożywione nadzieją w obietnice dane ojcom. Hałas, jaki towarzyszy temu procesowi, to dźwięk "siódmej trąby", która zaczęła grzmieć; trzęsienie ziemi to nadchodząca rewolucja, w której mistyczny Babilon upadnie przed Wielkim Księciem, którego wyobrażał Cyrus. Tymczasem, kiedy spoglądamy na suche kości, możemy zauważyć, iż one już są w ruchu, zbliżają się do siebie i organizują się jako "ruch syjonistyczny", planujący reorganizację narodową i powrót do ziemi obiecanej. Prawdopodobnie nadzieje Żydów zaczęły odżywać, kiedy dowiedzieli się, że armie Cyrusa rozpoczęły podbój Babilonu; tak i teraz nadzieje Izraela odżywają, gdy widzą oni rozwój wypadków i zdają sobie sprawę, że czas dnia wielkiego ucisku zbliża się dla całego chrześcijańskiego świata. Ich nadzieje będą się potęgować i ukierunkowywać na Palestynę i reorganizację narodową, w miarę jak ucisk dnia gniewu będzie się przybliżał. (...).

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach


 

fShare
0