Czytelnia

Petra w proroctwach

Alfreda J. Palla włącz .


   Na południe od Morza Martwego rozciąga się malowniczy, pustynny kraj zamieszkany przez Beduinów, których życie niewiele różni się od jego starotestamentowych mieszkańców – Edomitów. Dawna stolica Edomitów to jedno z najbardziej intrygujących miejsc na świecie. Po grecku zwie się Petra, a po hebrajsku Sela. Oba te słowa znaczą „skała”, gdyż miasto wykute jest w skałach mieniących się czerwonym, brązowym, fioletowym i żółtym kolorem.
         

        Przylegający do niej teren zwany jest w Biblii „górą Seir”. Seir znaczy „owłosiony”, zapewne przez aluzję do owłosionego Ezawa, którego potomkami byli Edomici. Ich nazwa znaczy „czerwony”, być może także ze względu na rudy kolor włosów ich przodka Ezawa  (1Mojż 25,25).

 
 

          Najwyższy szczyt w górach Seir liczy blisko 1500 m i zwany jest górą Hor (arab. Jebel Harun). Stoi na nim meczet zbudowany nad starodawnym grobowcem, który uważany jest za grób Aarona. Józef Flawiusz potwierdza, że główny szczyt w okolicach Petry to góra Hor, na której zmarł Aaron  (4Mojż 20,23-29). Pokrywa się to ze starotestamentową relacją, że góry Seir zamieszkiwali niegdyś Horyci, od których pochodzi nazwa tej góry  (1Mojż 14,6).

 

 

 

          Petra była praktycznie nie do zdobycia. Jedyna droga do niej prowadziła wąskim i łatwym do obrony wąwozem, który Arabowie nazwali Siq, czyli „szczelina”. Ma zaledwie kilka metrów szerokości i ciągnie się ponad dwa kilometry wzdłuż stromych zrębów skalnych, które sięgają stu metrów wysokości.

 

          W starożytności wąwóz był wybrukowany. Wpływała nim do miasta woda z Wadi Musa, czyli „strumyka Mojżesza”. Korzystano też z wody deszczowej, którą kierowano z wąwozu do skalnych pieczar. Wystarcza niewielka ulewa, aby Szczelina w kilka minut zamieniła się w rwącą rzekę. Ulewa nieraz zaskoczyła wspinających się wąwozem podróżników. W jednym z takich wypadków zginęło dwadzieścia osób. Po tej tragedii zbudowano u jej wejścia niewielką tamę, która odprowadza wodę do kanału.

 
 

Edomici i Nabatejczycy

 

            Edomici, choć spokrewnieni z Izraelitami, gdyż Ezaw był bratem Jakuba  (5Mojż 23,8) , byli do nich wrogo nastawieni. Odmówili im przejścia przez swój kraj, gdy ci szli z Egiptu do Kananu pod wodzą Mojżesza. Izraelici musieli pójść uciążliwą drogą przez pustynię  (4Mojż 20,17-21). Pogłębiło to wzajemny antagonizm, który nieraz przeradzał się w otwarty konflikt między tymi narodami  (1Sam 14,47 / 2Sam 8r.).

 

          Mieszkańcy Edomu, tak jak Ezaw, byli ludźmi dumnymi (Jer 49,16-18) , którzy bardziej niż pokój lubili wojaczkę (1Mojż 27,40) , dając się poznać z mściwości, okrucieństwa (Ez 25,12)  i bałwochwalstwa (2Kron 25,14).


          W Petrze, na jednej z wysokich i niedostępnych skał, wyciosano słupy służące Edomitom w obrzędach związanych z kultem słońca i płodności. Był tam także kamienny ołtarz. Składali na nim ofiary ze zwierząt i ludzi bogini zwanej Al Uzza. Jej imię znaczy to samo, co Lucyfer, a więc Gwiazda Zaranna, Jutrzenka, Wenus. Na takich „wyżynach” poganie składali ofiary swoim bożkom. Biblia mówi zaś, że faktycznie składali je demonom, które - według Pisma Świętego - kryły się za tymi bożkami (4Mojż 33,52 / Ps 106,37).

 
          W VI wieku p.n.e. Edomici złączyli siły z Babilończykami (Ps 137). Najechali Judeę, łupiąc i mordując jej mieszkańców z większą zaciekłością, niż sami Babilończycy. Z tego powodu prorok Abdiasz wypowiedział przeciwko nim taką klątwę:


           „Z powodu zbrodni na twoim bracie Jakubie, okryje cię hańba i będziesz wytępiony na zawsze. Wówczas gdy stałeś na uboczu, kiedy to wrogowie brali do niewoli jego wojsko, a cudzoziemcy wkraczali do jego bram i rzucali losy o Jeruzalem, także ty byłeś jednym z nich. Nie paś oczu widokiem swojego brata w dniu jego nieszczęścia! Nie ciesz się z powodu synów Judy w dniu ich zagłady i nie mów zuchwale w dniu niedoli! Nie wkraczaj do bramy mojego ludu w dniu jego klęski; nie paś i ty oczu widokiem jego nieszczęścia w dniu jego klęski! I nie wyciągaj ręki po jego mienie w dniu jego klęski! Nie stój na rozstaju dróg, aby zabijać jego uchodźców! I nie wydawaj jego zbiegów w dniu niedoli! Gdyż bliski jest dzień Pana na wszystkie narody. Jak postępowałeś, tak postąpią z tobą. Odpłata za twe postępki spadnie na twoją głowę.” (Abd 1,10-15)

          Podobne proroctwo znajdziemy w księgach Izajasza, Jeremiasza i Ezechiela. Na ich podstawie można wynotować przynajmniej siedem specyficznych zapowiedzi w odniesieniu do Edomu:

1. Stanie się pustkowiem aż po Teman (Iz 34,13 / Ez 25,13)

2. Nie będzie ponownie zamieszkany (Jer 49,18)

3. Jego ziemie dostaną się w ręce ludu ze wschodu (Ez 25,4)

4. Podbije go Izrael (Ez 25,14)

5. Jego historia będzie krwawa (Ez 35,5-6 / Iz 34,6-7)

6. Zamieszkiwać go będą dzikie zwierzęta (Iz 34,13-15)

7. Przechodnie będą się nad nim zdumiewać (Jer 49,17)




            Słowa te wypowiedziano w ciągu VIII-VI wieku p.n.e., a więc kiedy Edomitom powodziło się najlepiej, zwłaszcza gdy umocnili swoją pozycję łącząc siły z Babilończykami. A jednak wypełniły się.
 Arabskie plemię Nabatejczyków, które w V w. p.n.e. przybyło ze wschodu, wypędziło ich z kraju Seir. Musieli przenieść się na zachód, gdzie znani są w historii jako Idumejczycy, a ich kraina jako Idumea.


          Nawet zapowiedź, że Izrael podbije Edomitów, mało prawdopodobna, gdyż wypowiedziana w czasach, gdy Izrael trafił na 70 lat do niewoli babilońskiej, stała się faktem. Juda Machabeusz pokonał Idumejczyków, a zginęło ich wówczas około 40.000. Podboju dokończył król żydowski Jan Hyrkanus (135-104 p.n.e.). Idumejczycy musieli wówczas przyjąć religię żydowską wraz z obrzezką, a ich kraj – Idumea – stał się częścią Izraela. Z Idumei wywodził się Antypater, ojciec Heroda Wielkiego (40-4 p.n.e.). O rodzinie Heroda i jego szaleństwach napisałem w książce Skarby Świątyni.


           Nabatejczycy rozbudowali Petrę. W jej masywnych skałach wyciosali świątynie, bramy, pałace, domy, grobowce. Zachowało się tam około tysiąca budowli pełnych pięknych komnat, nawet wyciosany ze skały teatr (zapewne z czasów rzymskich) na kilka tysięcy widzów.


           W rękach Nabatejczyków znalazły się szlaki karawanowe. Przez ich teren prowadziły główne drogi między Arabią i Etiopią, Egiptem i Mezopotamią, Chinami i południową Europą. Pobierane myto uczyniło ich zamożnym narodem. Rzymianie szybko dostrzegli walory tego regionu i po wyprawie Trajana w 106 roku n.e. i uczynili z niego rzymską prowincję zwaną Arabia Petrea.


          Wraz ze wzrostem znaczenia szlaków karawanowych wiodących do Europy przez Palmirę kupcy rzadziej przemierzali kraj Nabatejczyków. Po upadku Imperium Rzymskiego zabrakło siły militarnej utrzymującej bezpieczeństwo na drogach. Petra opustoszała. Z czasem pamięć o niej zaginęła. Nikt nie był pewien, czy kiedykolwiek istniała.

 


 
          Z początkiem XIX wieku na jej poszukiwanie wyruszył Johann Burckhardt. Bliski Wschód był wtedy w rękach muzułmanów, toteż Szwajcar wcześniej uczył się ich zwyczajów i arabskiego, gdyż ostrzegano go, że bez tego niechybnie zginie. Posiadł on tak wielką wiedzę o islamie i zwyczajach muzułmańskich, że pewien sławny imam w Mekce uznał go najbardziej poświęconym i uczonym muzułmaninem.


           J. Burckhardt podróżował w przebraniu arabskim, pod imieniem Ibrahim ibn Ab-dallah. Musiał ukrywać poznawczy cel swej podróży, aby nie posądzono go o szpiegostwo, za co groziła kara śmierci. Dziennik podróży trzymał zawsze głęboko za pazuchą.

 
          Kiedy muzułmanie dziwili się jego ciężkiemu akcentowi, tłumaczył, że pochodzi z Hindustanu. Poproszony, aby przemówił po hindustańsku, używał gwary szwajcarsko-niemieckiej, co satysfakcjonowało nawet najbardziej dociekliwych. „Mając taki język za ojczysty, nic dziwnego, że tak kaleczy arabski” – mawiali.


           Przygód Burckhardt miał bez liku. Dwukrotnie przewodnicy zostawili go na pastwę losu w pustynnych, nieoznaczonych na mapie terenach. Za każdym razem ratowała go z tarapatów bystrość umysłu i jak mawiał „pragnienie, aby nie umierać zbyt młodo”.

 

          Burckhardt wiedział, że w pobliżu ruin Petry pochowano Aarona. Mówił więc, że ślubował Allachowi złożyć ofiarę przy grobie Aarona na górze Hor. Muzułmanie podziwiali czcigodny cel podróży, chętnie go wspomagając. Znalazł się nawet przewodnik, który 22 sierpnia 1812 roku wprowadził go do skalnego miasta przez Szczelinę. Szwajcarski podróżnik nie mógł uwierzyć, że Petra leżała zaledwie 80 km na południe od Morza Martwego!


           Widok, jaki rozciągał się przed jego oczyma, w pełni odpowiadał słowom, które Jeremiasz skierował dwa i pół tysiąca lat wcześniej przeciw osadzonej na szczycie gór stolicy Edomitów:


 „Strach przed tobą i zuchwałość twojego serca omamiły ciebie, który mieszkasz w rozpadlinach skalnych, zajmujesz szczyty pagórków. Choćbyś założył swoje gniazdo wysoko jak orzeł, jednak i stamtąd cię strącę – mówi Pan. Edom będzie budził grozę; ktokolwiek będzie przechodził koło niego, będzie przejęty grozą i będzie świstał nad wszystkimi jego ciosami. Jak Sodoma i Gomora, i sąsiednie ich miasta zostały doszczętnie zburzone – mówi Pan – tak nikt tam nie zamieszka i żaden człowiek się tam nie zatrzyma.”  (Jer 49,16-18)

 

           Burckhardt mógł się naocznie przekonać o wypełnieniu się siedmiu proroctw wypowiedzianych o Petrze, gdy była stolicą liczącego się królestwa:

 

- Edom jest opustoszałym regionem (Iz 34,13); aż po Teman, dziś Maan (Ez 25,13)

- Uległ Nabatejczykom (Ez 25,4), a potem Izraelitom (Ez 25,14)

- Zamieszkują ją dzikie zwierzęta (Iz 34,13-15), a turyści zdumiewają się nad jej losem i osobliwym usytuowaniem (Jer 49,17-18)


 

dr Alfreda J. Palla  

fShare
0