Czytelnia

Cudzy ogień

Bogdan Stepaniuk włącz .

Jedną z tendencji współczesnego chrześcijaństwa, jest niewłaściwe rozumienie darów duchowych. Ta nauka swoimi gorzkimi wodami, dąży do zalania wielu Zborów. Zakłada ona pozbawienie realnej Duchowej Mocy, wprowadza nie zrównoważenie, czyli sztuczne chrześcijaństwo. Gorące konferencje, duchowe wybuchy, wyganianie duchów biedy i chorób, pozytywne myślenie i pozytywne spowiadanie, muzyczne modlitwy i kazania, padanie, popychanie, ryczenie, święty śmiech, dowolne wkładanie rąk jeden na drugiego, uwolnienie Bożych Darów, związywanie i deptanie szatana, duchowa bieganina, to jeszcze nie pełna ilość nowej nauki i form duchowego samo wyrażania, można by było jeszcze dużo wyliczać, ale poprzestaniemy na tym.

W realności to ruch do nowego, albo do tak zwanego nowego chrześcijaństwa, często wyraża się to w ambicjach i nie pewną pogonią za czymś dziwnym i nowym. Natomiast to stare ojcowskie,- odrzuca się, lekceważy i wyśmiewa się z tego, bo ono w żaden sposób nie pasuje do koła nowych chrześcijan, już krytykują nawet i błogosławieństwa. Przy tym, spostrzega się, osłabienie zdolności dalszego myślenia, chrześcijanin nie chce, postępowo samodzielnie, uczyć się, modlić, i głosić Słowo Boże, modlitwę podgrzewa się specjalną muzyką.

Na niektórych masowych nabożeństwach, takim rewolucyjnie – krzykliwym, często histerycznym i agresywnym głosem robi się wezwanie do duchowego przebudzenia i odnowienia, do zawojowania wiosek, miast, krajów i kontynentów. Za pomocą krótkich, emocyjnych (ale żal) abstrakcyjnych wezwań i haseł, człowiekowi proponują; „przyjmij ogień”, kwitnij i władaj... Kościół i miasta to twoja zdobycz.

Współcześni charyzmatyczni liderzy mogą nakazywać Bogu to lub tamto. Grożą diabłu pięściami, związują go, pomimo, że w Biblii są podane sposoby duchowej walki. Michał archanioł, kiedy układał się o ciało Mojżesza nie odważył się wypowiedzieć bluźnierczego osądu, ale rzekł niech cię Pan potępi. ( Juda 1;9) Trudno powiedzieć, co mają na uwadze ci wszyscy, którzy chcą walczyć z diabłem i jak oni w praktyce zabierają się go wiązać. Jeszcze nikomu nie udało się go związać, odprawić do głębin morskich lub do otchłani. Wygląda to tak jakby oni szatana związywali, a ktoś go znowu rozwiązuje...

Czy takie podejście odpowiada Ewangelicznemu nauczaniu? Czy może być związany szatan modlitwą wiary? Sam Pan Jezus Chrystus przebywając na pustyni, nie związywał diabła, a przeciwstawiał się mu Słowem Bożym. Gdy diabeł zakończył kuszenie Jezusa, to odstąpił od Niego do pewnego czasu. (Łuk. 4;13) i odstąpił nie związany. Uzdrawiając chorych i wyganiając demony, Pan Jezus Chrystus nigdy nie wiązał diabła, ale w pełni zwalniał i rozwiązywał tych ludzi, którzy przez diabła byli związani. Łuk (13:16).

Biblia jasno nam mówi, że on do pewnego czasu działa. Książę świata tego, duchowo zwodzi, i kusi wszystkie narody, szatan działa w synach opornych. Efezjan (2:2) – którzy żyją według modły świata tego. Co robić chrześcijaninowi, jak wierzący nie mają wskazówek i takiej władzy, aby wiązać diabła. Chrześcijanin musi strzec siebie od złego. 1 Jan.(5:18) nie dawać miejsca diabłu w swoim życiu przez swoje grzechy. Efezjan (4:27) i nie zanieczyszczać się od świata.

Słowo Boże wzywa chrześcijan i bądźcie trzeźwi, czuwajcie!, przeciwnik wasz diabeł, Chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć, 1 Piotra (5:8). < Poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was > Jak (4:7). Tylko w przyszłości książę światu tego będzie związany – będzie to poleceni Boga Wszechmogącego.

Co to za formy duchowego wyrażania które nam proponują. Czy naprawdę fundamentalne chrześcijaństwo tak się zakompleksowało. Czy nam naprawdę trzeba przechodzić na ten żargon; spontanicznie wykrzykiwać, tupać, klaskać, histerycznie śmiać się od napełnienia < ducha >, wyprawiać coś ordynarnego, nauczać tym cały świat. Nauczać jakiejś nowej duchownej kultury, nieznanej poprzedniemu pokoleniu.

Zauważając te nowe tendencje w sercu robi się smutno, za niektórych chrześcijan – których Stwórca stworzył nie tylko emocyjnymi i ruchliwymi, - ale także obdarzył rozumem. Żeby oni znali czasy i chwile, postępowali mądrze, przystojnie i dobrze. Historia chrześcijaństwa zachowała, pozostawiła dla nas wielki spadek chrześcijańskiej kultury - chrześcijańskie drogocenności, chrześcijańskiego doświadczenia i chrześcijańskiego wizerunku.

Biblia naucza nas, że wszystko ma swój czas; „Jest czas płaczu i czas śmiechu”. Jeżeli chrześcijanin radując się życiem biega i skacze razem z dziećmi- to jest normalne. Jeżeli chory otrzymuje uzdrowienie ciała, nóg albo rąk i z radości podskakuje lub tańczy, wymachuje uzdrowionymi rękoma i chwali Boga.(Dz. Apostolskie 3;8 ) w Zborze to nie ma w tym niczego grzesznego. Ale jeżeli on po uzdrowieniu będzie regularnie krzyczeć, skakać, tańcować i klaskać w dłonie, to otaczającym go ludziom trzeba zastanowić się nad jego duchowym stanem.

Fałszywych procesów charyzmatyzmu chrześcijaństwa nie można zrozumieć bez wzięcia pod uwagę osobistej psychologii pojedynczej osoby, jak również grupy tych ludzi. Każdy człowiek to osobowość, która włada pewnym genetycznym spadkiem. Formuje się ona w pewnych socjalnych i duchowych warunkach. Każdy człowiek ma pewne emocyjne i intelektualne potrzeby. Istnieje grupa ludzi, wyjątkowo skłonna do wszystkiego sentymentalnego, uczuciowego, symbolicznego i oni bardzo lekko popadają pod czyjś wpływ. Biorąc pod uwagę charakter takich ludzi, widzimy, że u nich na pierwszym miejscu są emocje, uczucia i pragnienia.

Dla tych ludzi racjonalne myślenie, krytyczne zrównoważenie analizy, zdrowy umysł to sprawy drugorzędne. Na gruncie takiej dominacji i panowania rozwijają się takie które my teraz widzimy u chrześcijan. Bardziej psychologiczne grupowe procesy zachodzą w grupowych zebraniach. Już dawno stwierdzono, że psychika człowieka doznaje istotnych zmian, gdy człowiek wchodzi w zgromadzenie wielu ludzi. Człowiek wchodzi w atmosferę w której będą miały na niego wpływ różne faktory w formie wizualnej i głosowej informacji, emocjonalnego nastroju masy ludzi, świeckość czy duchowość.

Gdy człowiek lekko poddaje się ogólnemu wpływowi, jeżeli on nie myśli trzeźwo i nie analizuje tego, to na pewno on popadnie pod władzę i wpływ tłumu. Wspólne ruchy ciała, klaskanie (owacje) kołysanie na boki, tańce. Pewne muzyczne rytmy, głośne wykrzykiwanie, zaczynają działać i człowiek rozkłada się w tym tłumie. Niekiedy traci swoją indywidualność i zaraża się ideami i nastrojem tych mas. Przechodzi dosyć cienkie psychologiczne zaplanowane zazębianie i indywidualność w tym tłumie przestaje być osobowością, a staje się mechanicznym wykonywaniem tego co mu się proponuje.

Współcześni charyzmatyczni liderzy czują się jak ryba w wodzie, gdy zbierają się tłumy ludzi. Wtedy zaczynają nimi manipulować, wzbudzać emocje, a potem kierować ich w potrzebnym dla nich kierunku. Dlatego też w takich zgromadzeniach są świsty, krzyki, dźwięki, głośne światowe osiągnięcia z obowiązkowym kierownictwem, od którego człowiek się napije. Gdy potem popadnie w atmosferę normalnego chrześcijaństwa, gdzie nie ma tego wszystkiego, gdzie obca dla niego atmosfera, to wydaje mu się i nie duchowym. I według jego słów on się nie buduje, bo nie odczuwa ducha życia.

Chciałbym podkreślić, że prawdziwe chrześcijaństwo nie racjonalizuje wiary, Ono nie odrzuca wszystkiego emocjonalnego i nadprzyrodzonego w służbie dla Boga, A tylko domaga się służenia w duchu i prawdzie, chce aby ta służba była naprawdę mądra.(Rzym. 12;1) Bardzo ważna sprawa, że w takim mądrym nabożeństwie, człowiek będzie w stanie odróżnić cielesne od duchowego, ludzkie od tego, co jest z Ducha. Duchowość i mądrość są ze sobą bardzo powiązane. W związku z tym chrześcijanie, którzy polegają na emocjach i uczuciach, powinni prześledzić swoje pragnienia.

Rozum i świadomość zawsze zajmują pewną pozycję w uczuciach. Apostoł Paweł, mówiąc o darach duchowych, rozróżnia w swoich listach różnice między darami miłości. Duch jest ten sam, a jest różnica w działaniu i Bóg jest ten sam, który różnie u wszystkich się przejawia. Każdemu daje się Ducha dla korzyści. Jednemu przez Ducha daje się słowa mądrości, a drugiemu słowo poznania w tym samym Duchu. (Kor. 12;4-8) W tym tekście Pisma Świętego na pierwszym miejscu stoją dary mądrości i poznania.

Taki porządek to nie przypadek!- to zasada Ducha Świętego. Z tego też wynika, że jeden z podstawowych kryteriów tego lub innego wydarzenia w Zborze powinien być rozważany w oparciu o mądrość Słowa Bożego, A nie według swojego rozumowania, uczucia czy przeżywania. Dlaczego apostoł Paweł naucza chrześcijan; Będę się modlił Duchem i będę się modlił rozumem, będę śpiewał Duchem i będę śpiewał rozumem, IKor14;15) Innymi słowy w prawdziwie duchowym nabożeństwie przejawia się harmonia rozumu i uczuć. Mądrość i duchowość to taka symbioza, która jest pierwszym i fundamentalnym kryterium oceny prawdziwej duchowości, uniżania i służenia Żywemu Bogu.

 

Bogdan Stepaniuk

z j. rosyjskiego przetłumaczył;

Cz.W.

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach