Czytelnia

Wejdź pod górę!

Administrator włącz .


     

     Jezus, najprawdopodobniej chcąc odpocząć, wszedł na górę i usiadł tam. Widząc Jezioro Galilejskie, mieniące się tysiącem kolorów, uwielbiał swojego Ojca. Ale siedząc tam, zobaczył coś jeszcze. Coś, co poruszyło Jego serce o wiele bardziej, niż piękny krajobraz u podnóża góry.


      Zobaczył wielki tłum, który ze wszystkich stron wchodził na górę! Chromi, którzy nie mogli chodzić, byli wnoszeni na specjalnie przygotowanych lektykach. Wyobrażam sobie kalekich, którzy być może pierwszy raz w życiu wchodzili na jakąkolwiek górę. A ślepi? Każdy nieostrożny krok mógł zakończyć się tragedią. Jednak szli wytrwale, nie patrząc na trud i niebezpieczeństwo. Nie wiem jak wysoka była ta góra, choćby nawet najniższa z możliwych, musiała musiała sprawić tym ludziom mnóstwo kłopotu. Nie był to łatwy spacer do pobliskiego Kościoła, pięknym, gładkim jak stół, chodnikiem. Nie była to krajoznawcza wycieczka. Nikt z nich nie odważyłby się w wyruszyć w najtrudniejszą podróż swojego życia w takim właśnie celu! Oni wchodzili pod górę z jednego tylko powodu. Na szczycie siedział Jezus Chrystus! Ten, o którym tyle słyszeli! Ten, który zmieniał życie ludzi w całej Galilei! I tylko On mógł im pomóc... Tylko On mógł zmienić ich życie. Tylko On mógł uzdrowić ich chore ciała i przywrócić sens życia.

     Kładziono chorych u stóp Jezusa. Nie czytamy o prośbach, błaganiach i petycjach. Po prostu kładli chorych u Jego stóp. Milczenie niemych było najgłośniejszym krzykiem, jaki mógł usłyszeć Jezus. Niemoc chromych wyzwaniem dla, pełnego miłości, serca Jezusa. On patrzył na te rzesze i w Jego sercu zbierała się ogromna miłość. Uzdrowił ich. Czy potrafisz sobie wyobrazić tych, których wnoszono na górę, jak zbiegają z niej skacząc po śliskich kamieniach? Czy potrafisz wyobrazić sobie radość ślepych, którzy po raz pierwszy zobaczyli Jezioro Galilejskie? Czy potrafisz wyobrazić sobie głuchych, którzy wreszcie mogli usłyszeć szum fal, rozbijających się o brzegi? To jest niesamowite dzieło Chrystusa!

      Czytamy, że lud, zobaczywszy te wszystkie cuda, zdumiewał się i wielbił Boga. Chcesz wiedzieć dlaczego Kościół nie potrafi dzisiaj wielbić Boga? Dlaczego nasze modlitwy są tak zimne, że należałoby przychodzić w rękawiczkach na spotkania modlitewne? Odpowiedź jest prosta. Nie znamy Chrystusa! Nie znamy realności Jego obecności. Nie doświadczamy w swoim życiu cudów i realnego Bożego działania. Gdy widzisz Chrystusa, który zmienia Twoje życie, po prostu nie potrafisz nie-wielbić. Serce wyrywa się z wdzięczności do ukochanego zbawiciela! Jednak nam dzisiaj, nie chce się wchodzić na górę...Wiemy, że On tam jest i to nam wystarcza. Wiemy, że uzdrawia, a nigdy tego nie doświadczamy! Wiemy, że uwalnia, a żyjemy w świecie pełnym opętanych ludzi! Chromi nie potrafią sami wejść na szczyt, a nie ma nikogo kto by ich tam zaniósł. Kościół nie ma dzisiaj czasu i ochoty na przynoszenie cierpiących ludzi przed Boży tron. Nie stać nas na zanoszenie ludzkich potrzeb i układania ich u Jego stóp. Mówimy tylko: „Tam na górze...Tam jest Jezus! Wejdź tam, a On Cię uzdrowi! Nie dasz rady wejść? To poszukaj kogoś, kto Cię tam zaniesie. Muszę lecieć. Powodzenia!”. Prowadzimy kalekich, prostą asfaltową szosą, do naszych kościołów. Ale tam nie znajdują uzdrowienia. Wsadzamy chromych do samochodów i zabieramy na konferencję. Ale również tam nic się nie dzieje. Nie dlatego, że na konferencjach Bóg nie może działać, ale dlatego, że aby znaleźć Go musisz wejść na górę! Musisz poszukać Jego samego! Musisz przyprowadzić potrzebujących do samego Chrystusa! Wejść z nimi na górę! To kosztuje wiele więcej niż wizyta w kościele lub na konferencji. Zbyt wiele dla wielu z nas. A później przychodzimy do Kościoła i nie potrafimy wielbić Boga... Dopóki nie zapłacisz ceny, wchodząc na górę, dopóty nie będziesz miał powodu, by wielbić Boga! Dopóki nie poznasz realnej mocy Chrystusa, dopóty twoje chrześcijaństwo będzie tylko martwym formalizmem. Ci ludzie, o których czytamy w Biblii nie zanieśli chorych do synagogi lub świątyni. Zanieśli ich do stóp Chrystusa! Pozwól, że zadam ci pytanie. Czy zechcesz wejść na górę? Czy zechcesz wchodzić tam w pełnym słońcu, zmagając się z każdym nowym krokiem? Twoje oczy będą zalewane potem, nogi będą odmawiać posłuszeństwa. Pewnie odpowiesz: „Oczywiście! Gdy będę miał potrzebę, wejdę tam!”. A teraz zadam Ci inne pytanie... Czy zechcesz zanieść kogoś, kto tego potrzebuje do stóp Jezusa? Nie z powodu twojej potrzeby. Z powodu potrzeby innego człowieka! Z powodu jego bólu i jego cierpienia. Czy zechcesz zanieść chromego na swoich barkach? Czy zechcesz poprowadzić ślepego? Czy zechcesz podeprzeć kalekiego? Czy będziesz w stanie walczyć w modlitwie o swoich umarłych duchowo lub chorych i cierpiący przyjaciół, znajomych lub sąsiadów? Będziesz musiał zostawić wszystko inne. Wszystko, co na dole będzie musiało poczekać, aż zejdziesz. Przyjemności, obowiązki, zajęcia – to wszystko zejdzie na drugi plan. Ty będziesz niósł kogoś do Jezusa! Po twojej twarzy będzie spływał pot, później łzy zmęczenia i bólu. Godzina za godziną będziesz niósł ich przed Boży tron. Twoje stopy natrafią na ostre kamienie, a gorące słońce zaleje cię falą żaru. Zniechęcenie przyjdzie bardzo szybko. Wielu dochodzi do połowy i stwierdza, że cena jest zbyt wysoka. Zbyt wiele wysiłku. Nie potrafią nieść w modlitwie swoich potrzebujących przyjaciół. Muszą zbiec na dół, aby pozałatwiać, niecierpiące zwłoki, sprawy!

      Rozejrzyj się dookoła. Świat potrzebuje pomocy. Żyjesz otoczony ludźmi, których przeznaczeniem jest piekło. Ludźmi cierpiącymi, płaczącymi, pozbawionymi nadziei i sensu. Czy zechcesz zostawić wszystko i zanieść ich do Jezusa? Czy zechcesz wejść na górę i złożyć ich u Jego stóp? Czy zapragniesz obecności realnego Chrystusa? Czy zechcesz poszukać go? Nie zadowalaj się opowiadaniami i tym, co słyszysz o nim! Znajdź Go! Wejdź na górę! Jeśli to zrobisz, uwielbienie stanie się treścią Twojego życia. Bo znajdziesz Chrystusa i doświadczysz Jego mocy! Przestaniesz znać Chrystusa tylko z opowiadań. Teraz to Ty będziesz opowiadał o tym, co na własne oczy widziałeś! To będzie Twój tryumf! Twoje zwycięstwo! Twoja walka! Wejdź na górę. Zgubiony świat jest tego warty, skoro był warty samego Chrystusa. Wejdź na górę!

 

 

Art. ze strony:

http://pinechas.cba.pl

 

fShare
0