Czytelnia

Zanim pomyślisz o rozwodze...

Przemysław Gola włącz .


W kościołach ostatnio wykształciła się dziwaczna praktyka. Zamiast studiować tekst biblijny, a zastaną rzeczywistość dostosowywać do jego wymogów, postępuje się odwrotnie, to znaczy, bada się zastaną rzeczywistość, a następnie szuka fragmentów biblijnych mogących tę rzeczywistość usprawiedliwić.


Tak też rzecz się ma z rozwodami. Zjawisko, które jeszcze nie tak dawno w naszych kościołach nie występowało prawie, dziś staje się czymś coraz bardziej powszechnym, a wierni, którzy popadli w jakieś małżeńskie problemy, coraz częściej dopuszczają rozwód jako jeden z możliwych sposobów rozwiązania owych problemów.

W niektórych zborach spotkać możemy osoby trwające w drugim lub trzecim związku, kobiety posiadające dzieci od różnych mężczyzn, wreszcie sporą część osób żyjących w separacji. Gdyby ten stan utrzymywał się od wieków, rzeklibyśmy: „taka już bezbożna natura ludzka.” Ale nie. Jakkolwiek cudzołóstwo jest zjawiskiem starym, to jednak rozwód w Kościele Bożym zawsze był zjawiskiem incydentalnym, nie zaś powszechnym. Co zatem sprawiło, że moda światowa tak mocno zaczęła wpływać na styl życia i sposób postępowania naszych braci i sióstr? Przyczyn jest kilka, jedną z głównych jest niebiblijne nauczanie na temat małżeństwa i rozwodu.



Czego niektórzy uczą o rozwodzie?

 Niektórzy tzw. nauczyciele Słowa Bożego, spotykając się w swej karierze z osobami żyjącymi w kolejnym małżeństwie, zaczęli głosić, że: - jeśli np. mąż dopuścił się zdrady małżeńskiej, wtedy żona jest wolna i może zawrzeć związek małżeński. - jeśli mąż jest niewierzący, to żona może go opuścić i zawrzeć inny związek małżeński. - jeśli ktoś ożenił się przed nawróceniem, to jego ślub jest nie ważny i może założyć nową rodzinę. - jeśli rozwód i ponowne małżeństwo stało się faktem, a zwłaszcza jeśli owocem powtórnego małżeństwa są dzieci, wtedy nie należy niepokoić tych ludzi, bo i tak szkody nie da się naprawić.



Czego uczy Biblia na temat rozwodów?

W Piśmie Świętym znajdujemy szereg fragmentów, które pomagają nam zrozumieć istotę małżeństwo i poznać Boży pogląd na temat rozwodów. Po pierwsze dowiadujemy się, że rozwód jest zawsze złem i nie podoba się Bogu:

Pilnujcie się więc w waszym duchu i niech nikt nie będzie niewierny żonie swej młodości! (16) Gdyż kto jej nienawidzi i oddala ją - mówi Pan, Bóg Izraela - plami swoją szatę występkiem - mówi Pan Zastępów. Pilnujcie się więc w waszym duchu i nie bądźcie niewierni! (Mal 2,15b-16).

Uczynek polegający na opuszczeniu żony lub męża w Ewagnelii wg św. Mateusza jest nazwany po imieniu. Według naszego Pana, Jezusa Chrystusa, jest to po prostu cudzołóstwo:

(31) Powiedziano też: Ktokolwiek by opuścił żonę swoją, niech jej da list rozwodowy. (32) A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży. (Mt 5,31-32)

Jedyną okolicznością, w której można przymknąć oko na rozwód jest fizyczna zdrada jednego z małżonków. Rozwód dalej jest złem, dalej nie jest wolą Bożą, ale Bóg przyzwala niejako na opuszczenie współmałżonka, jeśli ten współżył w kimś innym i złamał fizyczną jedność małżeństwa. Czy fakt ten oznacza, że małżonek zdradzony jest wolny do zawarcia kolejnego związku małżeńskiego? Na to pytanie odnajdujemy odpowiedź w Liście św. Pawła:

(10) Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, (11) a jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi. (I Kor 7,10-11)

Ponownie odnajdujemy konfirmację poglądu, że rozwód nie jest wolą Bożą. Paweł pisze: „[Pan nakazuje], ażeby żona męża nie opuszczała.” Jeśli, z przyczyn opisanych powyżej, to znaczy z powodu cudzołóstwa współmałżonka lub jego odejścia na własne życzenie, człowiek pozostaje sam, winien żyć w samotności do końca życia: „niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna.” Wypowiedź św. Pawła wieńczy stwierdzenie, że dotyczy to również mężczyzn. Cóż począć? Co począć jednak, jeśli współmałżonek jest bezbożną kanalią, która skutecznie zatruwa nam życie? Co począć, jeśli nasze uczucie dawno już wygasło, a w małżeństwie trwamy z przyzwyczajenia? Co zrobić, jeśli nasze pożycie małżeńskie odbiega drastycznie od romantycznych historii opowiadanych w kinie? Drogi czytelniku, miłość nie jest tylko uczuciem. Miłość to zobowiązanie, które wziąłeś na siebie wobec drugiego człowieka, wiążąc się z nim na całe życie. Jeśli związałeś się, twoim zdaniem, z niewłaściwą osobą, być może Bóg chce użyć tej sytuacji do kształtowania twojego charakteru lub użyć cię w planie zbawienia twojego małżonka. Jeśli jednak rozwód stał się faktem, powinieneś podjąć decyzję trwania w samotności do końca życia: „niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna.” Amen.

 

 

 

za zgodą autora ze strony

http://j1213.org

 

fShare
0