Czytelnia

O tradycji

William Burkett włącz .


Pozdrawiam wasz Zbór i wyrażam radość z pobytu na tym miejscu. Bardzo chciałem do was przyjechać i wierzę, że było to wolą Bożą. Moim celem jest być z wami i dzielić się tymi rzeczami ze słowa Bożego, które odnoszą się w tych ostatecznych czasach do naszej wiary.

Około dwudziestu lat temu ten coraz bardziej nowoczesny ruch zielonoświątkowy zaczął posługiwać się pewnym wyrażeniem ze świata brzmiącym: „konflikt pokoleń”. Chodziło w nim o to, że między młodym i starym pokoleniem jest taka różnica, która uniemożliwia porozumienie.

Diabeł chciał, aby Kościół mocno w to uwierzył i rzeczywiście w zielonoświątkowych Kościołach w Ameryce zaczęto coraz bardziej to podkreślać. Wprowadzono wiele zmian i zaczęliśmy mieć: młodzieżowe ruchy, młodzieżowe organizacje i młodzieżowe nabożeństwa. W ten sposób z biegiem czasu młodzi ludzie byli coraz bardziej oddzieleni od starszych.

W wielu Kościołach młodzież ma swoich własnych przywódców oraz swoje własne programy w których starsi mało się orientują. Jest to bardzo niebezpieczny trend. Młodzi nie powinni przewodzić młodym, a cała ta nauka, że młodzież w zborach to jacyś szczególni wierzący, których starsi często nie rozumieją nie ma podstaw Biblijnych. Każdy w zborze jest szczególny. Bez względu na wiek wszyscy jesteśmy tacy sami i gdy przychodzimy do Jezusa stawiane są przed nami takie same wymagania.

Kiedy poznajemy w Nowym Testamencie uczniów Pańskich, nie dowiadujemy się o ich wieku i gdybyśmy chcieli go określić, będą to tylko przypuszczenia. Wiek nie jest dla nas istotny. Nie jest powiedziane, że Jan miał tylko 20 lat. Niektórzy nauczyciele Biblii mówią, że kiedy był uczniem Chrystusa miał już 18 lat. Ale Mateusz już był dużo starszy, a także Piotr. Nie wiemy ile lat miał Piotr. Przyjmuje się, że miał około 40 lat.

Właściwie trudno jest określić w jakim wieku byli apostołowie. Kiedy czytamy o Marii i Marcie nie jest powiedziane, ile one miały lat. Tym się nie zajmujemy. Kiedy jest wspomniane o Marii Magdalenie lub o kimkolwiek, kto szedł za Jezusem nie mamy powiedziane ile miał lat.

Jest jedno miejsce w Nowym Testamencie gdzie jest mowa o wieku: Łuk.2,37. Podany jest wiek Anny, ale jest to jedyne miejsce w NT, gdzie jest podany wiek kogoś kto miał do czynienia z Jezusem.

I tak ludzie młodzi i ludzie starzy nie są od siebie oddzieleni. Wszyscy, bez względu na wiek, którzy przyszli do Jezusa są Jego uczniami i mają te same cele. Są poddani tej samej nauce i ta sama łaska Boża jest nad nimi. Nie ma żadnego biblijnego uzasadnienia na to, aby był dla młodych jakiś szczególny rodzaj chrześcijaństwa.

Jestem człowiekiem wierzącym już 40 lat i obserwowałem wiele zmian zachodzących w Kościele. Niektórzy z was są dłużej w Kościele ode mnie i jeszcze więcej widzieliście. A wy, młodzi ludzie, którzy narodziliście się 16, 17 lat temu, tych zmian nie mogliście obserwować i nie wiecie jaka była wiara zielonoświątkowa 30, 40 lat temu.

Kiedy urodziliście się, wzrastaliście w Kościele takim jakim jest. Ale Kościół 30, 40 lat temu i zielonoświątkowa wiara tamtych czasów z jej zaangażowaniem, poświęceniem i samodyscypliną, która była kształtowana w warunkach wojennych, pośród bomb, pocisków, ognia, krwi, cierpienia i śmierci, były czymś szczególnym, wpływającym na bezkompromisową jakość głoszenia Ewangelii. Wy, młodzi ludzie dzięki Bogu tych przeżyć nie znacie. Ja, a także niektórzy z waszych braci przeszliśmy przez okropności wojny. Okazało się to jednak dla nas dobre.

Mam sześćdziesiąt lat, ale jest tu wielu braci, którzy są starsi niż ja. Drogocenni, starsi bracia ze swoimi przeżyciami zakładania zborów, prześladowań, znienawidzenia i odrzucenia a także wytrwałości w wierze. Modlili się wiele razy nocami, szukali Boga, oglądali Jego cuda i przebudzenia, które obejmowały całe miasta, tysiące ludzi przychodzących do Chrystusa przez głoszoną Ewangelię.

Kiedyś ci bracia byli młodzi, przeżywali takie rzeczy, teraz są starzy i już nie są na tym polu walki. Siedzą w bujanych fotelach, patrzą w dal i zaczynają opowiadać. A ja lubię siedzieć i słuchać takich starszych braci i lubię tak się o nich otrzeć i mieć nadzieję, że ich duch przejdzie na mnie. Oni mogą wam opowiedzieć głębokie, bogate prawdy z ich rzeczywistych przeżyć.

Miałem takiego przyjaciela, który jest już u Pana. Ten człowiek był zdumiewający. Za każdym razem kiedy pukałem do jego drzwi, on wychodził z Biblią w ręku, otwierał drzwi i mówił: „witaj kochany, wejdź, siadaj i rozmawiaj z ojcem. On wiedział, że ja lubię go słuchać.

Kiedyś był on wielkim ewangelistą w Ameryce i prowadził wielkie nabożeństwa. Stale się modlił i pościł i było na nim pomazanie jak na Elizeuszu. Słyszałem historie o nim opowiadane przez ludzi. On był właściwie legendą Teksasu (Oregon, USA) i każdy mówił o tym bracie. Był niegdyś młodym, bardzo wysokim mężczyzną i wszyscy widzieli, kiedy było na nim to pomazanie. Stawiał sobie krzesło na podium i kładł na nie nogę, rękę podnosił do góry wskazując na niebo i głosił Ewangelię przez godzinę lub dwie a ludzie byli tak przekonywani przez Ducha Świętego, że zanim skończył biegli do przodu, aby się modlić. W czasie jego nabożeństw było wiele uzdrowień.

Bracia i siostry, kiedy tylko mam okazję słucham tego człowieka i coś mi w sercu mówi: „słuchaj go i rób tak jak on robił”. Kiedy on mówił o modlitwie i poście, to mnie chwytało za serce. Kiedy wychodziłem z jego domu i przychodziłem do żony to prosiłem ją, aby nie robiła mi jedzenia, gdyż chciałem być sam na sam z moim Bogiem i nie jadłem tych kilka dni.

On mi coś wkładał do serca. Dawał mi to pragnienie, modlić się, mieć moc Bożą, abym mógł przyjść do Słowa Bożego i żeby te stronice zostały mi oświetlone. Kiedy ten brat mówił do mnie zawsze wychodziłem z pragnieniem, aby być świętym.

Bracia i siostry, ludzie młodzi potrzebują starszych, a starsi młodych. Nie ma szczególnych kategorii, jedni drugich potrzebujemy. Wszyscy mamy takie same zadanie w życiu duchowym; spotykać się z Panem w swoim sercu, służyć Mu, modlić się i prosić Boga o to pragnienie, aby być świętym i chodzić w Jego bliskości. W Chrystusie nie ma mężczyzny ani niewiasty, starego ani młodego, Greka ani Żyda.

Jesteśmy wszyscy dziećmi Bożymi i kiedy Duch Boży zstępuje na Kościół daje objawienie tym, którzy bez względu na wiek pochylają się nad Jego Słowem i modlą się prosząc o światło w jego rozumieniu. Ludzie wierzący, którzy zostawiają swoje łzy na stronicach Biblii otrzymują coś od Pana bez względu na to ile mają lat. Najważniejsze jest serce.

Bracia i siostry w ostatnich latach weszła do Kościoła nauka odstępców, że pewnych rzeczy nie powinniśmy mieć w Kościele, że nie powinno się mieć żadnych przekonań o tym co jest dobre albo złe.

Posłużę się przykładem nakrywania głów przez niewiasty. Jeśli masz przekonanie, że tego naucza Biblia (a tego Ona naucza tak, że dziecko może zauważyć, że tak jest napisane ) to oni ci powiedzą, że to znaczy, że jesteś w niewoli. Jesteście w niewoli tych przekonań z powodu legalizmu. Tak nauczano młodzież na jednym z Obozów. Tak „głosił” Amerykanin: „młodzi ludzie, tradycje, których nauczają was wasi rodzice i tradycje Kościoła trzymają was w niewoli. To jest legalizm.” Takie nauki pochodzą od diabła!

Bracia i siostry, jeśli Biblia nas czegoś naucza, coś poleca nam czynić, to róbmy to ze względu na Pana. Amen. Apostoł Piotr mówi, że otrzymujemy od Boga te rzeczy, o które prosimy, gdyż przestrzegamy Jego przykazań i czynimy to co jest miłe w Jego oczach. Powiem wam młodzie­ży, że to nie przykazania są złe, lecz stan naszego serca. Jeśli kochamy Boga i kochamy Jego Słowo, to jest dla nas radością być Jemu posłusznymi. Jeśli nie kochamy Boga, to będzie nam bardzo trudno być posłusznymi Jego Słowu. Jeśli jesteśmy w ciele to odczuwamy, że Słowo Boże nas irytuje i jest dla nas niewygodne, ale jeśli jesteśmy pełni Ducha Bożego kochamy Je i pragniemy je wypełniać.

Ci młodzi ludzie na tym Obozie słuchali tego Amerykanina, który podważał w nich naukę rodziców i Kościoła opartą na Słowie Bożym, określając ją jako tradycję, która ich trzyma w niewoli; „tradycja jest zła”, „nie bądźcie w niewoli tradycji”. Oni słuchali i brzmiało to dobrze. „Dlaczego rodzice rodzice mają nas pouczać?”

I tak położone zostają podwaliny pod nieposłuszeństwo rodzicom, odrzucanie ich autorytetu i rad. Sprzeciwić się można już nawet Pastorowi, który poucza o pewnych niewłaściwych zachowaniach w Kościele Bożym.

Posłużę się następnym przykładem, który w polskim Kościele staje się również coraz bardziej powszechny. Niewiasty, które przychodzą do Kościoła w obcisłych spodniach i spódnicach lub bluzkach czy obnażających ciało krótkich sukienkach. Wy młode, czy starsze niewiasty nie róbcie tego. To nie jest bogobojne zachowanie. Przecież wiecie, że są pewne rodzaje ubiorów, które są prowokacyjne, erotyczne, zmysłowe, świeckie i one nie powinny mieć miejsca w domu Bożym!

Niektóre rzeczy nie powinny mieć miejsca nawet w domach wierzących! Ale wiecie co jest najważniejsze w tym co mówię? Nie musiałbym wam, ani wasz Pastor, tych rzeczy mówić. Jeśli kochacie Boga i modlicie się, Duch Święty sam wam to powie, ale jeśli nie ma w was Ducha Chrystusowego i chęci aby być posłusznymi Słowu Bożemu – mnie również nie posłuchacie.

Do was Pastorzy mogę powiedzieć, że to wszystko się dzieje w Kościele kiedy ludzie przestają kochać Boga całym sercem, całym umysłem i całą swoją siłą. Możecie im głosić tak twardo jak tylko chcecie – oni nie będą posłuszni Słowu Bożemu. Oni muszą mieć pragnienie, aby być posłusznymi. Jeśli ludzie mają takie pragnienie to wtedy praca Pastora jest bardzo łatwa. Nie musimy wtedy tak dużo mówić ani za czymś, ani przeciwko jakimś rzeczom, gdyż jesteśmy wszyscy w jednym duchu i Duch Święty wyjawia nam wszystkim te prawdy.

Jednak coraz bardziej jest powszechne, że Pastorzy muszą nauczać ciągle podstawowych rzeczy, gdyż w wielu Kościołach zielonoświątkowych pragnienie Boga w sercach ludzi wierzących jest coraz mniejsze.

Dziś za kazalnicą mogą mieć miejsce dwie rzeczy. Po pierwsze: Pastor będzie nauczał o tych rzeczach i będzie próbował skierować Zbór z powrotem na drogę świętości, lecz jeśli ludzie pożądać będą rzeczy tego świata to niemożliwe będzie dokonać w nich zmiany przez samo tylko głoszenie Słowa prawdy bez przemożnego działania Ducha Świętego. Słowo i Duch Święty muszą współpracować razem.

Po drugie: Pastor doznaje zniechęcenia, traci siły do ciągłego zmagania się i dołącza się do reszty zdradzając krzyż Jezusa Chrystusa. Zamiast reprezentować Boga przed ludźmi, reprezentuje ludzi przed Bogiem, a to jest odwrócenie się od swojego powołania.

Bracia i siostry, jestem powołany do głoszenia Bożego Słowa i nie moją sprawą jest czy je przyjmiecie czy odrzucicie, choć jest to moją troską.

Kiedy podróżuję po Zborach w różnych częściach świata widzę ten zastraszający trend. Młodzi ludzie albo uciekają z Kościołów, albo sami prowadzą Kościoły i mają większy wpływ na myślenie w Kościele niż starsi. To nie jest Biblijny porządek. To starsi powinni prowadzić Kościół i nauczać Słowa Bożego, a stosunek młodych do starszych powinien być jak właściwy stosunek dzieci do ojca lub matki.

Kiedyś Duch Święty położył mi na sercu usługę na temat tradycji i z wykładu na ten temat, który jest przygotowany w języku angielskim chcę wam podać tych kilka myśli. Otwórzcie Psalm 78. „Słuchaj ludu mój, nauki mojej, nakłońcie uszu na Słowa ust moich.”

Chcę przypomnieć Kościołowi, że Bóg jest odwieczny i ma wiedzę całkowitą o wszystkim w każdym czasie. Największe źródło wiedzy, które istnieje dla człowieka to Słowo, które pochodzi od Odwiecznego i dla tego Słowa powinniśmy mieć największe poważanie. „Nakłońcie uszu na Słowa ust moich! Do przypowieści otworzę usta moje, opowiem zagadkowe dzieje starodawne”. Nie nowe dzieje, nie nowe filozofie, ale starodawne. „Cośmy słyszeli i poznali i co nam opowiadali ojcowie nasi, tego nie zataimy przed synami ich, lecz opowiemy przyszłemu pokoleniu”.



Kiedy Bóg dał Mojżeszowi zakon w 6 rozdziale V Mojżeszowej to polecił mu nauczać tego prawa swoich dzieci i dzieci ich dzieci.

Słuchajcie młodzi ludzie myślę, że właściwe jest abyście słuchali waszych wierzących rodziców oraz dziadków, którzy żyją na tym świecie z bojaźnią Bożą. Oni mają wam do przekazania dobre rzeczy. Idźcie do nich, siądźcie z nimi, słuchajcie ich i rozmawiajcie z nimi. Jeśli sami piją ze źródła przekażą wam mądrość, którą tylko od nich możecie otrzymać.

Kiedy studiowałem zagadnienie o tradycji nagle uświadomiłem sobie, jak wielkie znaczenie dla mojego życia miała moja babcia. Umarła gdy byłem jeszcze młodym człowiekiem na studiach. Wtedy zacząłem się zastanawiać kto miał największy wpływ na moje życie. Doszedłem do wniosku, że moja babcia miała prawdopodobnie taki sam wpływ na mnie, jak moja mama.

Babcia była bardzo ostrą kobietą, ale było w niej coś takiego co mi się podobało. Teraz kiedy jestem już starszy, wiem co to było. Gdy byłem młodym chłopcem czytałem książki trzymając je blisko oczu, a ona mówiła: „nie trzymaj ich tak blisko bo to jest dla twoich oczu niedobre”. Więc trzymałem je z daleka. Kiedy siedziałem przy stole i podpierałem się łokciami, mówiła „Bill, wyprostuj ramiona, zdejm łokieć ze stołu”. Miała też taki zwyczaj, aby oduczyć mnie zostawiania resztek na talerzu. Gdy już zjadłem posiłek musiałem wytrzeć resztki jedzenia chlebem, zjeść go i wtedy mogłem odwrócić talerz do góry dnem i na spodzie talerza otrzymywałem deser, inaczej deseru nie dostałem.

Ona miała wiele takich zasad. Nie znałem drugiej takiej osoby, która miałaby tyle przepisów,ale coś mi się w niej podobało. Powiem wam co to było. Wszystkie jej przepisy i wszystkie jej prawa pochodziły z dobroci jej serca dla mojego dobra. Gdy byłem w służbie wojskowej o bardzo surowej dyscyplinie wiele razy przypominałem sobie rzeczy, których uczyła mnie babcia. Przeżyłem te trudne warunki, dzięki dyscyplinie, którą otrzymałem od mojej babci, kiedy byłem małym chłopcem. Ta służba wojskowa nawet nie mogła się porównać z tym, jaka ostra była moja babcia.

Bracia i siostry. W Nowym Testamencie jest dla nas napisane ponad tysiąc przykazań, ale zostały ustanowione z miłości do nas dla naszego dobra. Nie ma nic lepszego niż dyscyplina w miłości, ale powoli w Kościele ta wartość przestaje mieć znaczenie.

Kiedy stajemy się materialistyczni, rozmiękczamy się i tracimy naszą dyscyplinę, a kiedy tracimy dyscyplinę to tracimy wydajność, tracimy poczucie wartości, tracimy charakter, stajemy się miękkimi i pojawia się bunt.

„Cośmy słyszeli i poznali i co nam opowiadali ojcowie nasi, tego nie zataimy przed synami ich, lecz opowiemy przyszłemu pokoleniu: chwalebne czyny Pana i moc Jego oraz cudowne dzieła, których dokonał. Związał Jakuba przykazaniami i ustanowił w Izraelu zakon, który nadał ojcom naszym, aby głosili go synom swoim, aby poznało go następne pokolenie, a synowie, którzy się urodzą, znów opowiadali go dzieciom swoim: że mają pokładać nadzieję w Bogu i nie zapominać o dziełach Bożych, lecz strzec przykazań Jego”.

Matki i ojcowie, mamy odpowiedzialność, aby przekazać naszym dzieciom, dla ich dobra Boże sprawy, których nauczyliśmy się i te przeżycia, które mieliśmy. Słyszałem rodziców, którzy mi mówili, że nie będą swoim dzieciom mówić co mają robić, żeby się one same nauczyły na własnych doświadczeniach, choćby nawet miały cierpieć. To nie jest miłość. Jest takie stare przysłowie, że głupi uczy się na swoich błędach, a mądry na doświadczeniach innych.

Co to jest tradycja? Tradycja jest to coś, co jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. Są dwa rodzaje tradycji; świeckie i kościelne. Pośród świeckich, są tradycje rodzinne, narodowe, kulturalne itd. Jeśli byśmy mówili, że tradycja jest zła to trzeba zdawać sobie sprawę z tego jaki to będzie miało wpływ na nasze życie. Z wielu rzeczy trzeba będzie zrezygnować, choć to są tylko tradycje świeckie.

W 2Tes.2,16 jest mowa o tradycji nauki apostolskiej. Dlatego bądźcie czujni jakich nauczycieli słuchacie i jakie są ich poglądy na temat tradycji. Jeżeli nauczają przeciwko tradycji jest to pierwszym znakiem, że są odstępcami. Nie uczą was o różnicach między tradycją świecką a kościelną, a także o tym, że jest różnica między tradycją kościelną a biblijną.

Niektóre Kościoły mają kapłanów, którzy ubierają się w sutanny i czapy. Wiecie co mówi Biblia, że zabronione jest, aby mężczyźni modlili się z zakrytą głową. Kapłani mają długie ubiory, często czarne, czasem czerwone czy białe i to jest tradycja danego Kościoła, ale nie jest to tradycja biblijna. Tego Pismo Święte nie naucza.

Wieczerza Pańska jest dobrym przykładem tradycji biblijnej. Nakrywacie stół do wieczerzy, przygotowujecie chleb i wino. Niewiasty nakrywają głowy i to jest tradycja biblijna. Ona rozpoczęła się na stronicach Pisma Świętego w tym samym rozdziale co Wieczerza Pańska. Jeśli coś rozpoczę­ło się w Biblii to jest to tradycja biblijna, ale jeśli to zrodziło się w wyobrażeniu człowieka to jest wytworem ludzkiego umysłu.

Niektóre świeckie tradycje są dobre, a niektóre złe. Jeśli nie są w sprzeczności ze Słowem Bo­żym mogą być do przyjęcia w danej społeczności, ale są pewne tradycje, których przyjąć nie możemy. Jeśli będziesz w jakimś domu i naleją ci szklankę wódki i każą ci pić, wtedy musisz odmówić, choć to ich tradycja.

Kiedyś byłem w Rosji i siedziałem w restauracji. Weszła grupa robotników rosyjskich, którzy usiedli przy moim stoliku i zamówili wódkę. Ja w szklance miałem mleko. Zaczęliśmy rozmawiać, a potem oni wstali i powiedzieli; „teraz wypijemy za tego Amerykanina!” Oni już przedtem też pili. Ja też stanąłem z moją szklanką mleka. Popatrzyli na mnie i powiedzieli: „nie mleko – wódka!” Ja: „nie wódka – mleko!”. „Wódka!!!”- jeden już zaczął podnosić głos. Wyciągnąłem do niego rękę i powiedziałem: „mir wam kamrat”(pokój wam przyjaciele). Wziął moją rękę, a ja poprosiłem Boga, aby mi dał siłę Samsona. Jak go złapałem za rękę i potrząsnąłem to aż mu łzy pociekły, a ja odwróciłem się i wyszedłem. Kiedy się odwróciłem to on stał i patrzył....

Niektóre tradycje są złe, ale my wierzymy w tradycję biblijną i jeśli coś jest dobrą tradycją biblijną to róbcie to bracia i siostry. Trzeba zawsze zadać sobie kilka pytań odnośnie danej tradycji. Skąd się ta tradycja wzięła? Kto zaczął tą tradycję? Kto praktykuje tą tradycję? Za przykład weźmy kosmetyki. Kosmetyki to też tradycja. Skąd się wzięła? Czy z Biblii? Czy Jezus o tym nauczał? Wiemy skąd się to wzięło; od diabła! On tego nauczył Izebel. Kosmetyki pochodzą ze starodawnej kultury egipskiej, a byli to czciciele diabła, fałszywych bożków. Kosmetyki to tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ale gdzie się to zaczęło? Kto tego naucza? Kto i dlaczego praktykuje? Czy teraz wiemy już czy to jest dobre czy złe? Apostołowie nauczają przeciwko tym rzeczom i my wiemy, że to nie zaczęło się w Biblii. To jest tradycja tego świata, która oddaje chwałę ciału. Jest to zmysłowe, grzeszne i samolubne.

Bracia i siostry, dziwię się nowoczesnym Kościołom zielonoświątkowym i nowoczesnym wierzącym, którzy nauczają przeciwko tradycji a potem praktykują tradycję tego świata, a odrzucają tradycję biblijną. To dwulicowość i odstępstwo.

Co to jest dobra tradycja? To posłuszeństwo i przestrzeganie wszystkich nauk biblijnych przekazywanych dla Kościoła jako moralne przykazanie albo duchowa rada ugruntowana na Słowie Bożym. (...)

 

WISŁOCZEK 1998

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0