Czytelnia

Potrzeba świętej wewnętrznej ciszy

Carl W. Gearheart włącz .


W Objawieniu czytamy o pieczęciach, trąbach i czaszach. Każde z nich przedstawia proces Bożej działalności. Pieczęcie mówią o Bożej pracy w sercu wierzącego. Trąby mówią o oczyszczeniu kościoła. Czasze mówią o Bożym ujarzmieniu całej ziemi. W tym przesłaniu nie wyjaśnimy znaczenia każdej pieczęci, trąby czy czaszy. Chcemy raczej przedyskutować ważność ciszy w działaniu Bożym. „Nastało w niebie milczenie.”


Kiedy w niebie nastąpiło milczenie? Po otwarciu siódmej pieczęci. Siódma pieczęć jest otwierana pod koniec prześladowania świętych. „To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka” (Obj. 7:14). Święci pokonują swoje własne życie. Są oczyszczeni we krwi Baranka. Chrystus staje się dla nich ich jedynym pragnieniem. Siedem to liczba doskonałości. Siódma pieczęć zostanie otwarta, kiedy wierzący stanie się doskonały. Wtedy nastąpi czas milczenia. Jest to odpoczynek. (Heb. 4:4, 5, 9-11) Gdy Bóg stworzył świat, odpoczął siódmego dnia. Kiedy Bóg zakończy swoją pracę w nas, odpocznie, a i my odnajdziemy odpoczynek w Jego odpoczynku. Gdzie jest odpocznienie, tam jest cisza. W ciszy tej jest moc Wszechmocnego Boga poprzez modlitwę wstawienniczą.


(Obj. 8:35) Widzimy tu modlącego się świętego, który wszedł do świętej wewnętrznej ciszy. Staje się on Bożym głosem przemawiającym do kościoła, takim jak zilustrowany przez siedem trąb. Wnioskujemy stąd, że bez ciszy nie jesteśmy naprawdę użyteczni dla Boga. Bóg używa zwycięzców, którzy weszli do ciszy, by stać się Jego głosem mówiącym do kościoła, Jego narzędziem oraz Jego kanałem aktywności w życiu innych.


Nie mówię o doświadczeniu, jakie przeżyjemy któregoś dnia w dalekiej przyszłości. Już teraz możemy zacząć wchodzić do tej ciszy; już teraz możemy zacząć chodzić w Duchu. Już teraz możesz odnieść zwycięstwo. Doskonałość jest tylko stanem naturalnej stałości. Być może teraz czasami chodzimy w ciele, a czasami w Duchu. To, oczywiście, nie jest doskonałość, ale przynajmniej przez to uświadamiamy sobie, że możemy chodzić w Duchu, jeżeli zdecydujemy się czynić to przez wiarę. Doskonałość jest niczym więcej niż nieustannym chodzeniem w Duchu. Dowodem takiej doskonałości jest wewnętrzny odpoczynek i wewnętrzna cisza. Lecz w jaki sposób zaczynamy wchodzić w to życie świętej wewnętrznej ciszy?


„Ale Pan jest w swym świętym przybytku. Umilknij przed nim, cała ziemio!” (Hab. 2:20). Zaczynamy w tym punkcie. Jesteśmy świątynią Ducha Świętego. Jeżeli jesteśmy święci, to znaczy oczyszczeni przez krew Jezusa i oddzieleni od świata, tak że Bóg może nas używać, wtedy mieszka w nas Bóg. Potrzeba czasu, byśmy mogli uświadomić sobie tę więź – Bóg jest w nas. Nie wystarczy tylko o tym myśleć. Musimy głęboko odczuwać znaczenie tego faktu. Musimy w to wierzyć tak mocno, że stanie się to podstawą naszego postępowania. Bóg jest w nas – jak to możliwe? Ale jest to boskim faktem. Musimy odczuwać powagę i cud tej więzi. Święty, Sprawiedliwy Bóg mieszka we mnie! Czy śmiem myśleć o grzechu jako o przyjemności? Musi być lęk. Tak, Bóg jest w swym świętym przybytku; jak Mu odpowiemy?


„Umilknij przed nim, cała ziemio!” Bóg stworzył Adama z prochu ziemi. Ziemia reprezentuje nasze naturalne skłonności, które odziedziczyliśmy po Adamie. Życie naturalnie nie jest złym dziedzictwem, ale nie jest ono duchowe. „Mamy ten skarb w ziemskich naczyniach”. Popatrz, jak nieważne, ale pożyteczne jest życie naturalne, jeśli Bóg może je napełnić sobą! Popatrz, jakie niebezpieczne i grzeszne jest życie naturalne, jeśli Bóg go nie napełni! Nasze umysły, emocje i wola będą użyteczne dla Boga, jeżeli zrozumiemy nasze miejsce przed Nim. Bóg ma prawo uczynić z nami co zechce. My mamy prawo do ciszy, bierności i braku oporu. Dokładnie, jest to cisza wewnętrzna, nie – zewnętrzna. Jeżeli nie mówię, ciągle mogę mieć przekonania, uczucia, intencje, rozum itd. Cisza zewnętrzna nie ma tu żadnego szczególnego znaczenia. To wewnętrznej ciszy oczekuje Pan.
Nauczmy się sztuki wewnętrznej ciszy. Zacznijmy od odwrócenia się od wszystkiego, co zewnętrzne. Przyjdźmy do Boga, jak gdyby był On głęboko w nas, w samym środku naszej istoty. Gdyż On tam rzeczywiście zamieszkuje, jeżeli jesteśmy narodzeni na nowo. Przychodzimy z sercem pełnym miłości dla Niego i ustami deklarującymi Jego chwałę. Wchodzimy do Jego bram z dziękczynieniem. Gdy podchodzimy bliżej do Boga, odczuwamy Jego obecność. On objawia nam siebie. Nasza świadomość wielkości Jego mocy, potęga Jego miłości oraz głębia Jego sprawiedliwości powinny skłonić naszą „ziemię”, by przed Nim umilkła. Nasze serca są nie mniej napełnione miłością, pragnieniem i wdzięcznością, lecz teraz słowa nie są adekwatne. Umilknijcie, usta! Już nie mówcie! Uciszcie się, emocje! Nie wzbudzajcie się już! Bądź cicha i wierna, wolo! Bądźcie spokojne, myśli i umyśle! Teraz nie potrzeba zrozumienia, tylko wiary. Musimy nauczyć się czekać w tym milczeniu przed Bogiem z poddanym, wierzącym sercem pełnym miłości do Niego.


Jak długo czekasz? Aż czujesz, że Jego obecność oddala się od ciebie. Lecz nie daj się oszukać. Czy Bóg rzeczywiście ukończył swoje dzieło w tobie do tego czasu; czy zrobił wszystko to, co zamierzał zrobić? A może byłeś rozkojarzony? Czy Boża obecność oddaliła się od ciebie, czy może to ty oddaliłeś się od Bożej obecności? Och, musimy mieć serce poszukujące! Tak często, kiedy jesteś rozproszony, zwróć swoje serce z powrotem do Niego. Daj Bogu każdą okazję, by mógł wykonywać swoją wolę w tobie.
„Milczcie przed obliczem Wszechmogącego Pana, gdyż bliski jest dzień Pana! Bo Pan przygotował ofiarę, poświęcił swoich gości.” (Sof. 1:7). Istnieje żywa cisza i martwa cisza. Często jest nam wygodnie z martwą ciszą. W takiej ciszy oszukujemy sami siebie myśląc, że jest to modlitwa. Lecz jest nam wygodnie dlatego, że Bóg wtedy nie mówi, nie oskarża nas, nie zmienia nas i nie łamie nam serc, podczas gdy wyobrażamy sobie, że jesteśmy duchowi. Zdaję sobie sprawę z tego, że modlitwa czasem bywa trudna, czasem sucha, pozornie bez uczucia. Lecz nie czujmy się zaspokojeni i usatysfakcjonowani suchością. Ani też nie poszukujmy uczuć zamiast samego Boga. Jeżeli nie ma uczucia, jeżeli nie ma zrozumienia, istnieje przynajmniej świadomość. Możemy i musimy wiedzieć, że weszliśmy w obecność Boga. Skąd to wiemy? Czy skupiliśmy się i skoncentrowaliśmy całą naszą uwagę, miłość i pragnienie na Nim, ze względu na Niego samego? Jeżeli tak, to możemy po prostu wierzyć, że stoimy w Jego obecności i że On w nas działa. Jezus przyciąga naszą uwagę na siebie. On napełnia nas swoją miłością, tak że możemy modlić się: „Więcej miłości, o Chryste”. Jego pragnienie względem nas spowodowało nasze pragnienie względem Niego. Wierzymy, że Jezus w nas trwa poprzez Ducha Świętego. Jest to żywa cisza – gdy serce jest skupione na jednym obiekcie wartym jego uczuć, Jezusie Chrystusie i przepełnione jest wiarą, nadzieją, miłością, zaufaniem i poddaniem się Mu.


Przez większość czasu nie preferujemy tej żywej ciszy. Jeżeli jesteśmy zwyczajnie religijni, lubimy martwą ciszę. Jeżeli nie jesteśmy w ogóle religijni, lubimy hałas i ruch. Nawet jeśli na zewnątrz jesteśmy spokojni, nasze umysły są bardzo aktywne, a nasze myśli krzyczą w nas! Jest w nas opór wobec obecności Boga.


Parę lat temu miałem przyjaciółkę, która mało wiedziała o modlitwie, nie modliła się zbyt dużo, ale mówiła, że jest wierząca. Uczyłem ją o modlitwie, jak wejść w obecność Boga. Zrobiła tak, jak ją nauczyłem. Po raz pierwszy doświadczyła mocy żywej ciszy w obecności Boga. Jak cudownie! Była tak przekonana o grzechu; nie mogła mówić o swoim doświadczeniu nie płacząc. Powiedziała mi, że poczuła się zmuszona do pogodzenia się z niektórymi ludźmi, których skrzywdziła. Ale później przestała modlić się w ten sposób. Obawiała się, co jeszcze Bóg mógłby jej uczynić!


Dlaczego opieramy się obecności Boga, tej żywej, świętej wewnętrznej ciszy? Nasze własne życie zwraca się przeciwko Bogu. Chcemy żyć i wyrażać siebie oraz czynić tak, jak to się nam podoba. Ale Jezus chce w nas mieszkać i wyrażać siebie przez nas oraz używać nas tak, jak Jemu się podoba. Dlatego, w tej żywej, świętej ciszy, kiedy „milczymy w obecności Pana”, Jezus bierze nasze własne życie pod sąd krzyża.


„Dzień Pana jest bliski.” Dzień Pana jest dniem sądu nad własnym życiem i dniem zwycięstwa dla Jezusa. Sąd jest ofiarą. Bóg wymaga od nas, abyśmy oddali nasze ciała jako żywą ofiarę. Jesteśmy gośćmi na tej uroczystości. Jesteśmy zaproszeni, aby ofiarować się Chrystusowi, tak jak On ofiarował siebie Bogu dla nas. Jesteśmy wezwani, byśmy utożsamiali się z Jego śmiercią, pogrzebaniem i zmartwychwstaniem. Doświadczymy boskiej społeczności, gdy nauczymy się milczeć w obliczu Boga. Nie krzyczmy i nie opierajmy się Bogu w żaden sposób. Pozwólmy Mu czynić Jego wolę w naszym wnętrzu. Jezus nie oparł się swemu krzyżowi; nie opierajmy się naszemu. Zaprzyjmy się naszych opinii i preferencji. Nie próbujmy nawet zrozumieć lub szukać wyjaśnienia. Po prostu poddajcie się i milczcie.


Wtedy, gdy będziesz wiedział, czego Bóg od ciebie oczekuje, bądź Mu posłuszny. Nie zadawaj pytań. Twój wzrost i dojrzałość w Chrystusie zależy od twojego posłuszeństwa Bogu. Jak masz być Mu posłuszny, jeśli nie zaczniesz słuchać? Jak masz słuchać, jeśli nie będziesz cicho?
Jakiś czas temu modliłem się i zapytałem Pana, dlaczego nie zostaliśmy ochrzczeni w Duchu Świętym, tak jak jest to opisane w Księdze Dziejów Apostolskich, dlaczego doświadczamy tak mało mocy w naszej służbie, dlaczego jest tak mało cudów, tak mało dusz trwale nawróconych. Najpierw Bóg powiedział do mnie: „Jest wśród was wielki grzech”. Bóg nie mógł objawić mi tego grzechu, gdyż moja wyobraźnia nagle stała się bardzo głośna. Chciałem, żeby Bóg pokazał mi, kto co robi! Chciałem wiedzieć, jak najlepiej skonfrontować i zbadać niektórych podejrzanych! Po tygodniu zamętu, gdy w końcu znowu stałem się spokojny, Bóg pokazał mi ten grzech. Większość wierzących była lub jest winna. „Pan przygotował ofiarę i poświęcił swoich gości!” Ale my odmawiamy ofiary!
(Ew. Łuk. 14:16-27, 33) Święto tutaj wspomniane jest ofiarą. Jezus odnosi się do tego samego święta w Ew. Jana 6:53-57. Jesteśmy wezwani do tego, by być podobnymi do Jezusa, być posłusznymi do śmierci, uczyć się posłuszeństwa przez próby przynoszące cierpienie. Jesteśmy wezwani, by wylać nasze życie, tak jak Jezus wylał swoje. Jesteśmy wezwani, by wziąć swój udział w Chrystusie. Wielu ludzi uwielbia modlić się, podczas gdy odmawiają krzyża pokory i posłuszeństwa. Takim chciałbym powiedzieć: „Proszę! Udawajcie, że jesteście spokojni i duchowi! Mówcie o głębokich rzeczach, o których nie macie pojęcia! Jeżeli nie jesteście uniżeni i posłuszni, oszukujecie samych siebie. Bóg czegoś od was wymaga, ale wy czynicie Mu wymówki. Odmawiacie przybycia na święto, złożenia ofiary z siebie i udziału w Chrystusie.”


Niektórzy mówią: „Bóg nie przemawia do mnie. Nie objawił mi swojej woli. Nie dał mi słowa, którym mógłbym się podzielić.” Takim chciałbym powiedzieć: „Bóg przemawia zawsze. Nie możesz Go usłyszeć, ponieważ odmawiasz tego, czego On od ciebie wymaga.” Niektórzy nie znają Bożej woli, ponieważ nie chcą działać tak długo, aż ich siły się wyczerpią. Inni doświadczają uczuć oddzielających ich od Boga. Chrystus wymaga całego naszego uczucia. Jeżeli chcemy mieć społeczność z Jezusem, musimy poświęcić wszystko. Niektórzy nadal wolą rozkazywać niż słuchać, nauczać raczej niż uczyć się samemu. Ktokolwiek pragnie kontrolować swoje własne życie oraz życie innych, na pewno nie jest prowadzony przez Ducha Świętego.


Kochani moi, nie oszukujcie się! Prawdziwa i święta cisza jest w naszym wnętrzu. Nie jest to głos ani ruch, który musi ustać. Musicie uciszyć swoją dumę i obawy. Wasza wola i myśli muszą poddać się w posłuszeństwo Jezusowi Chrystusowi. Kiedy posiądziecie taką ciszę, Bóg usłyszy was i będzie do was przemawiał. Który grzech jest największy ze wszystkich? Jest nim wymyślanie pretekstów, aby nie poświęcić wszystkiego. Módlmy się o siebie nawzajem. Bóg wzywa nas. Uciszmy nasze wymówki i oddajmy wszystko Jezusowi!


fragment książki "Wyzwamie dla Kościoła"

 

 

 

 

Carl W. Gearheart

 

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach