Czytelnia

Subtelne niebezpieczeństwo odstępstwa

Carl W. Gearheart włącz .


Twó wybór2 Pt. 2:19-22: „Obiecując im wolność, chociaż sami są niewolnikami zguby; czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje. Jeśli bowiem przez poznanie Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa wyzwoli się od brudów świata, lecz potem znowu w nie uwikłani dają im się opanować, to stan ich ostateczny jest gorszy niż poprzedni. Lepiej bowiem byłoby dla nich nie poznać drogi sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania. Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie.”
Chcę wyrazić troskę, jaką czuję do dzisiejszego kościoła. Obawiam się, że wielu profesorów chrześcijaństwa nie uświadamia sobie subtelnego niebezpieczeństwa odstępstwa.
W wielu chodzących do kościoła dostrzegamy nastawienie, które mówi: „Nigdy nie popełniłbym takiego grzechu, jaki czyni ta osoba!” To niebezpieczne nastawienie. W wielu ludziach widzę tendencję do krytykowania innych i usprawiedliwiania samych siebie. To niebezpieczna tendencja. Widzę, jak wielu wierzących tak łatwo ulega zmysłowym i świeckim atrakcjom. Cóż mogłoby być bardziej niebezpiecznego? Niektórzy wykładający chrześcijaństwo bardziej faworyzują niewierzących niż wierzących. Jestem bardzo zaniepokojony, gdy widzę, jak wierzący atakują innych wierzących, podczas gdy bronią i usprawiedliwiają grzechy swoich niewierzących przyjaciół. Ale najbardziej zasmuca mnie panujący w kościele obojętny stosunek do obecności Bożej i do grzechu wokół nas. Moim celem nie jest atakować, ale przestrzec kościół. Kościołowi zawsze grozi niebezpieczeństwo odstępstwa.

Czym jest odstępstwo? Każda chwila bez miłości do Boga jest krokiem oddalającym nas od Niego. Odstępstwo to nic innego tylko brak miłości do Boga. Skąd wiesz, że kochasz Boga? Nie daj się oszukać. Miłość nie jest uczuciem, ale faktem. Fakt miłości da się udowodnić przez twoje czyny. Nastawienie, które mówi: „Nigdy nie popełniłbym takiego grzechu” jest oznaką odstępstwa. Ten, któremu wiele przebaczono, bardziej kocha; ten, któremu mało przebaczono, kocha mniej.
Wielu wierzących zapomniało o głębi grzechu, z której zostali wyratowani. Znałem wielu, którzy dawniej byli pijakami, sutenerami, oszustami, złodziejami, bluźniercami. Ci sami ludzie zaczną patrzeć z pogardą na innych, którzy są zniewoleni podobnymi grzechami i będą twierdzić z oburzeniem: „Co za okropność!”, jak gdyby oni sami nigdy nie popełnili takich czynów. Dziwię się, że ludzie potrafią tak łatwo zapomnieć, jacy kiedyś byli i skąd przyszli. Wszyscy powinniśmy płakać za duszę, która nigdy nie doświadczyła zbawienia, jakiego my doświadczyliśmy. Gdyby Bóg nie okazał nam miłosierdzia, bylibyśmy takimi samymi wielkimi grzesznikami, których jesteśmy skłonni krytykować, jeśli nie większymi. Jeżeli Bóg przestałby okazywać miłosierdzie, moglibyśmy się stać gorszymi grzesznikami niż kiedykolwiek wcześniej. Boże miłosierdzie zbawiło nas; to samo miłosierdzie utrzymuje nas. Skoro raz zgrzeszyliśmy, tylko Boże miłosierdzie może powstrzymać nas od ponownego popełnienia grzechu. Czy tak łatwo można zapomnieć o silnej atrakcyjności grzechu? Czyż nie powinniśmy modlić się o tych, którzy ciągle walczą z grzechem? Czyż nie jesteśmy dziś zbawieni, bo ktoś się o nas modlił?
1 J. 1:9, 10-2:1: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa Jego. Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy.”

Usprawiedliwianie małych grzechów jest niezmiernie niebezpieczne. Niewyznane, zakryte grzechy pozostają niewybaczone i stają się przeszkodą w relacji z Bogiem. Jeśli będziemy prawdziwie kochać Boga, nazwiemy grzech tym, czym jest i nie spróbujemy się usprawiedliwiać nazywając go inaczej. Zamierzony grzech nie jest błędem albo złą decyzją; jest buntem. Strach nie powinien być nazwany nerwowością czy niepokojem. Nerwowość i niepokój powinno nazywać się strachem. Również niewiary nie powinno nazywać się wątpliwością albo powściągliwością opinii. Kwestionowanie Bożego Słowa i powściągliwość opinii odnoszących się do niego jest właściwie niewiarą. Niewiara to nie słabość w wierze. Nazwij ją tym, czym jest! To wybór, by zaufać sobie samemu, lecz nie Bogu.
Jeżeli bierzesz to, co nie twoje, bez wcześniejszego pozwolenia, nie mów, że to tylko pożyczanie. Nazwij to kradzieżą! Nie mów, że nikt nie zauważy, że używasz nie swojej rzeczy. Każdy złodziej używa takiej wymówki! Nie popełniaj jednego grzechu, aby zakryć drugi. Ludzie często kłamią, aby ukryć kradzież albo inne grzechy. Król Dawid popełnił morderstwo, by ukryć swój grzech cudzołóstwa. Jednakże wiemy, że niczego nie ukrył przed Bogiem.

Osobiście wyznaję, że kiedyś miałem idealną wymówkę dla niektórych podejrzanych czynów, na które zwykłem sobie pozwalać. Nie byłem pewien, czy rzeczywiście popełniłem grzech. Wydawał się on zwyczajną rzeczą, powszechną wśród wielu innych. Nie czułem się z tym źle, więc sądziłem, że to musi być w porządku, pomimo że Słowo Boże mocno się temu sprzeciwiało. Teraz stoję na stanowisku, że jeżeli mamy wątpliwości, czy coś jest grzechem czy nie, powinniśmy po prostu uważać to za grzech. Musimy mieć czyste sumienie. Musimy wyznać nasze grzechy Bogu bez ociągania się. Niewyznane grzechy tylko zatwardzą nasze serce i przerwą naszą społeczność z Bogiem.

Tak łatwo jest zauważać grzech u innych. Jeśli inni wydają się być tacy źli, to wierzymy, że my jesteśmy bardziej sprawiedliwi. Jezus powiedział: „A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? (...) Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.” Przy takiej tendencji do krytykowania innych i usprawiedliwiania siebie, osoba może zejść na złą drogę i nawet o tym nie wiedzieć. Uważajmy na Słowo Pana. Jeżeli wyznamy swoje grzechy, Bóg wybaczy je. Jeżeli mówimy, że grzechu nie mamy, nie ma w nas Słowa Bożego. Nauczmy się mówić jak Dawid: „Mój grzech jest zawsze przede mną.” Nigdy nie powinniśmy zapominać o grzesznej naturze, z którą zrodziliśmy się. Bóg nie pogardzi złamanym, skruszonym sercem, które pokornie przed Nim pokutuje.
Diabeł zwodzi nas wspaniałościami i blaskiem tego świata, zapraszając nas do wzięcia udziału w jego próżności. Każe nam zaakceptować wszystko, co miłe dla oka i naszych uczuć. Zachęca, abyśmy szukali wszystkiego, co mogłoby wzmacniać nasze ego. Wielu wierzących nie jest w stanie odróżnić dobra od zła. Jeśli niewierzący odnosi się do nas w sposób przyjazny, pomocny i uprzejmy, czy powinniśmy uwierzyć, że naprawdę nie jest samolubny? Nieodrodzona natura może być tylko samolubna, bez względu na to, jaka może się wydawać. Często prowadziłem interesy z niewierzącymi. Prawie wszyscy byli mili, pomocni i przyjaźni. Jednak, nie mogłem nazwać ich dobrymi, widząc ich styl życia, gdy upijają się, kłamią, kradną, popełniają cudzołóstwo, a nawet walczą w gangach. Tacy ludzi nie są niczym więcej niż niż dzikusami przebranymi w ubranie cywilizacji. Czemu kobieta mogłaby chcieć takiego mężczyzny? Tylko dlatego, że uśmiecha się do niej, mówi jej, że jest piękna i daje jej kwiaty i czekoladę? Czy zamiast przywiązywania się do ludzi ze świata, wierzących w swoje potencjalne dobra, nie powinniśmy raczej gorliwie modlić się za ich dusze?

Dlaczego mielibyśmy akceptować wszystko, co jest modne? Mężczyźni, którzy noszą najdroższe garnitury mogą przecież pracować dla mafii. Nie możesz sądzić z pozoru, kto jest mężem Bożym, a kto przestępcą. Dlaczego ludzie są bardziej akceptowani, kiedy są dobrze ubrani? Jakub poucza nas, abyśmy nie byli stronniczymi. Spódniczki mini są bardzo modne, ale zostały zaprojektowane z myślą o prostytutkach, a sugestywność spódniczki mini pozostaje taka sama. Tylko kobieta z sercem prostytutki założy na siebie jedną z nich. Czy uwierzymy, że taka uśmiechnięta, piękna, pogodna, uprzejma młoda kobieta niezdolna jest do cudzołóstwa? „Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata” (1 J. 2:16)
Niektórzy ludzie sprawiają wrażenie takich dobrych. Mają takie cudowne charaktery. Wydaje się, że nigdy nie sprawiają kłopotu, ani nie wchodzą w konflikt z innymi. Każdy ich lubi. Inni nie mają takiego miłego usposobienia. Łatwo dostrzec ich wady. Dlatego czasami może się okazać, że wierzący borykający się z grzechem wydaje się być gorszym od miłego niewierzącego. Czy powinniśmy ufać wyglądowi? Czy Bóg kiedykolwiek osądziłby, że wierzący walczący z grzechem jest gorszy od niewierzącego, którego nic nie obchodzi Królestwo Boże? Mówię: „Nigdy!”
Istnieją wierzący, którzy wydają się nie mieć żadnej trudności w byciu dobrymi. Czy to znaczy, że są duchowi? Prawdopodobnie nie. Jeżeli są zadowoleni ze swojej naturalnej dobroci, są winni najgorszego rodzaju duchowej pychy. Jeżeli są dumni z ich naturalnej dobroci i nie używają jej jako daru Bożego, by błogosławić innych, okradają Boga. Dlatego, nie osądzaj tych, którzy opierają się krwi, walcząc z grzechem. Silni powinni nosić słabości słabych. Nigdy nie powinniśmy faworyzować niewierzących. Powinniśmy modlić się o zbawienie grzeszników, zamiast próbować wierzyć w ich potencjalną dobroć. Jeżeli możemy uwierzyć, że niewierzący jest lepszy od wierzącego, to dlaczego mielibyśmy wierzyć, że Jezus zbawia grzeszników? Czy ośmielamy się wnioskować, że zbawienie potrzebne jest tylko niektórym, a pozostałym nie?

Skąd pastor wie, że jego owce schodzą na złą drogę? Skąd jakikolwiek nauczający Słowa Bożego wie, czy wierzący nie błądzą? „Temu (pasterzowi owiec) odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je. Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych. (...) Ja jestem dobry pasterz i znam owce swoje, i moje mnie znają (...). Lecz wy nie wierzycie, bo nie jesteście z owiec moich. Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną” (J 10:3-5, 14, 26, 27).

Owce idą za Nim, bo znają Jego głos. Jednak, gdy wierzący stają się coraz mniej wrażliwi na głos Boga, a nawet cieszy ich życie bez słyszenia tego głosu, jest to oczywistym znakiem odstępstwa. Obecność Boża manifestująca się pośród nas jest sprawdzianem naszej duchowości. Kiedy Bóg cię wezwie albo zwrócisz się w jego kierunku, albo odwrócisz się od Niego. Albo otworzysz swoje serce, albo je zamkniesz. Być może pastor ujrzy wśród swych wiernych reakcję na obecność Bożą i po tym pozna ich sytuację duchową.

Osobiście obserwowałem, że wielu wierzących zbiera się na uwielbianie bez najmniejszego oczekiwania spotkania z Wszechmocnym Bogiem. Nie są oni gotowi do zmiękczenia swoich serc, aby pozwolić Bogu dotknąć ich, by działał w ich życiu. Takie zjawisko może spowodować, że sługa Boży będzie zastanawiał się, w co tacy wierzący naprawdę wierzą! Trudno jest wielu chrześcijanom swobodnie chwalić Pana podczas usługi uwielbiania, gdyż nigdzie indziej też tego nie czynią. Niektórzy wierzący nie pozwolą sobie na płacz. Opierają się dotykowi Bożemu w ich sercach. Modlitwy i oddawanie chwały niektórych chrześcijan brzmią nieco pusto. Czy są znudzeni rutyną? Czy są gotowi do następnej pieśni? Wielu czuje się niezręcznie, gdy następuje chwila ciszy. Czy opierają się oni pokojowi i odpocznieniu w Bogu? Oczywiście, pastor może wyczuć, gdy pewni członkowie wspólnoty nie szukają Boga całym swoim sercem.

Grzech nie oburza wielu pastorów chrześcijaństwa. Można na przykład zaobserwować, jak usprawiedliwiają oni uparty bunt swoich dzieci, pozwalając im krzyczeć i płakać, by w końcu dostać to, czego chcą. Przez to staje się jasne, że usprawiedliwiają oni ich własny bunt i samowolę. Wszyscy zauważamy bliźnich żyjących w grzechu, ale czy naprawdę troszczymy się o nich? Jeśli nasze życie nie różni się od życia niewierzących bliźnich, jak możemy być dla nich światłością?
Nie ośmielamy się oglądać ich teleturniejów telewizyjnych, słuchać ich muzyki, czytać ich książek albo śmiać się z ich dowcipów. Nie potrzebujemy martwić się o pieniądze, pożywienie i ubranie, tak jak oni. Nasze życie musi być wyzwaniem dla ich życia. Grzesznicy muszą czuć się wśród nas w jakiś sposób gorzej. Powinni w sposób naturalny bardziej uważać na to, jak mówią i postępują w naszym otoczeniu. Jeśli grzesznicy wyśmiewają się, to dlatego, że nie widzą żadnej różnicy pomiędzy nimi a nami. Myślą, że my mamy tylko inną opinię teologiczną. Śmieją się, bo nie uważają, że traktujemy chrześcijaństwo poważnie. Gdy jesteśmy letni, grzesznicy czują się zachęceni, by siebie usprawiedliwiać.

Tak, można zejść na złą drogę, nawet nie opuszczając kościoła. Odejście na złą drogę jest upadkiem w miłości Boga. Każda chwila bez miłości do Boga jest krokiem oddalającym nas od Niego. Według Księgi Objawienia 2:2-4, cały kościół w Efezie zboczył na złą drogę: „Znam uczynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami. Masz też wytrwałość i cierpiałeś dla imienia mego, a nie ustałeś. Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość.”
Możliwe, że niektórzy z Efezjan mogli powrócić do grzesznego stylu życia. Jednak wydaje się oczywiste, że większość z nich pozostała w kościele. Można zaobserwować chodzących do kościoła, którzy są wierni, aktywni i gotowi do pomocy pastorowi. Mimo to, wrażliwy pastor może wyczuć, czy ktoś porzucił swoją pierwszą miłość. Istnieje zmiana w nastawieniu, która trudna jest do zdefiniowania słowami, ale która może być jednak wyczuwalna. Mąż Boży może wyczuć, gdy niektórzy członkowie kościoła nie szukają Boga na poważnie. Wkrótce wyjdzie to na jaw, że tacy ludzie niezbyt często słuchają Boga i już nie są wrażliwi na Bożą obecność. Oznaki odstępstwa nie mogą być długo ukrywane podczas manifestowania się obecności Bożej, kiedy Duch Święty porusza serca.

A co stanie się, jeśli już odstąpiłeś od Boga? Czy będziesz miał chęć, by wyznać Bogu, że miałeś wyniosłego ducha albo tendencję do krytykowania, albo pociągał cię świat, albo wolałeś niewierzących od wierzących, albo odczuwałeś obojętność co do obecności grzechu wokół ciebie?
Kościołem najsławniejszym pod względem odstępstwa i letniości jest kościół w Laodycei. Jezus powiedział do niego: „Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuje, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły, radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się. Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną” (Obj. 3:15-20). Jeżeli odstąpiłeś, Jezus oferuje drogę powrotną do społeczności z Nim. On stoi u drzwi twojego serca i puka. Czy nie otworzysz Mu jeszcze raz?


fragment książki "Wyzwanie dla Kościoła"

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

 

fShare
0