Czytelnia

Przebudzenie bez krzyża

Carl W. Gearheart włącz .

„Jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje” (J. 12:24).
 Mówię o przebudzeniu bez krzyża. Każdy chciałby pójść do nieba; nikt nie chce umrzeć. Diabeł obiecuje nam dziś pokój bez konfliktu, radość bez cierpienia, miłość bez odpowiedzialności, błogosławieństwo bez pracy, przyjaźń bez kruchości, bezpieczeństwo bez zaufania, odwagę bez niebezpieczeństwa, cnotę bez prób i cierpliwość bez zmartwień. To wszystko można przyrównać do szczęścia bez metki z ceną. Biblia mówi nam wyraźnie, że ziarnko pszeniczne musi obumrzeć, zanim wyda obfity owoc.
Prawdziwe przebudzenie nie jest możliwe bez krzyża. Nie możesz wejść do nieba nie przechodząc przez grób.
Pokój jest wynikiem rozwiązania konfliktów, nie ucieczki od nich. Radość jest wynikiem udanego przetrzymania bólu, nie uniknięcia go. „Jezus (...) zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę” (Heb. 12:2). Jest niemożliwym kochać innych bez ponoszenia za nich odpowiedzialności. Czy pamiętasz, w jaki sposób Kain po zabiciu Abla odpowiedział Bogu? „Czy jestem stróżem mojego brata?” Zauważ, że ponieważ nienawidził, zaprzeczył odpowiedzialności za niego. Nie istnieje błogosławieństwo bez pracy. Pole leniwego człowieka porośnięte jest cierniami i pokryte pokrzywami. „(...) Trochę się prześpisz, trochę podrzemiesz, trochę założysz ręce, aby odpocząć, a wtem zaskoczy cię ubóstwo jak włóczęga i niedostatek jak zbrojny mąż” (Przyp. 24:30?34). Nie można mieć przyjaciół bez otwarcia serca. Jednak, gdy otworzysz serce, inni mogą zranić twoje uczucia. Jesteś bezbronny wobec swoich przyjaciół. Jesteś bezpieczny tylko wtedy, gdy ufasz. Jeśli nie ufasz, nie jesteś bezpieczny. Odwaga musi zarobić na swoją reputację. Ten, kto nigdy nie stawił czoła niebezpieczeństwu, nie może być uważany za odważnego. Cnota musi zostać wypróbowana. Każdy może być dobry, jeśli nie jest sprowokowany do grzechu. Troska doskonali cierpliwość. Nie ma szczęścia bez ceny. Nie może zaistnieć nowe życie bez uprzedniej śmierci. Jeśli ziarnko pszeniczne obumrze, przyniesie obfity owoc.
(2 Moj. 32:1-6; 21-25) Jakiego przebudzenia właśnie doświadczyli Izraelici! Po 400 latach niewoli w Egipcie (obraz ciała i świata) bez żadnych cudów, proroctw czy przejawów boskiej mocy, Bóg wyzwala ich okazując przy tym wiele znaków i cudów. Zostają oddzieleni od świata, zwani są odtąd ludem Bożym. „I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus” (1 Kor. 10:2-4).
Dochodzą do Synaju, góry Bożej. Ponownie Bóg manifestuje siebie z mocą w ogniu, błyskawicy, grzmocie, dymie i trzęsieniu ziemi. W obecności Wszechmogącego Boga, w obliczu chwalebnych przejawów Bożej mocy, w czasie przebudzenia, ...Izrael odstąpił od Boga! Uczynił sobie złotego cielca. Co za wspaniałe nabożeństwo! „Wstali, aby się bawić.” Wielbili złotego cielca i rzekli: „To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej.” Bawili się. Nie chcieli dotknąć Boga wiarą. Chcieli uwielbiać coś namacalnego.
Mówię teraz głównie do wierzących z kościoła zielonoświątkowego i charyzmatycznego, tych którzy twierdzą, że doświadczają więcej obecności Bożej niż inni. Jeśli to prawda, to Bóg jest łaskawy, ale bądźmy czujni. Większość kościołów zielonoświątkowych dawno temu rzuciło świętość na wiatr, a wielu charyzmatyków nawet nie wiedziało, czym jest uświęcenie. Przez lata trwa spór między legalizmem i wolną łaską, a wolna łaska może wkrótce zwyciężyć. Jednakże, żadne z nich nie jest świętością; są one złotym cielcem. Święty Bóg wzywa nas, abyśmy uczestniczyli w jego własnej boskiej naturze, lecz większość wierzących nie jest w stanie odpowiedzieć na ten głos, ponieważ nigdy nie poznała dyscypliny wynikającej z prawa Bożego. Nie możesz przyjść do Chrystusa, dopóki prawo nie pokaże ci twojego grzechu i doprowadzi cię do końca twojego „ja”. Obecnie kościoły wypełnione są ludźmi, którzy nigdy nie uważali siebie za nikczemnych, zagubionych i idących do piekła. Zmówili oni modlitwę grzesznika, tak zwyczajnie jak gdyby podpisywali ubezpieczenie gratis. Paul Harvey powiedział z sarkazmem o ewangelizacji Billy’ego Grahama w Korei, że 4 000 ludzi „głosowało” za Jezusem. Potrzebujemy nauki o prawie w naszych kościołach, nie w celu zarobienia na zbawienie, ale aby służyła nam jako lustro, w którym możemy siebie zobaczyć. Z tego powodu Bóg przyprowadził Izraelitów do góry Synaj, aby nauczyć ich o ołtarzu, który dla wierzących Nowego Testamentu oznacza krzyż. Nie ma przebudzenia bez krzyża; nie ma odnowy bez ołtarza.
Nasze oczy są często utkwione w rzeczy namacalne a nie duchowe. Izraelici powiedzieli: „Nie wiemy, gdzie jest Mojżesz, ani co robi”. Dlatego wykonali coś namacalnego, aby to coś uwielbiać. Złoty cielec wyraża bogactwo materialne. Ludzie ze świata pragną pieniędzy ponad wszystko. Pieniądze są największym bożyszczem. „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia” (1 Tym. 6:10). Większość wierzących troszczy się o pieniądze jak niejeden niewierzący. Jeśli uważasz, że potrzebujesz więcej pieniędzy, więcej pożywienia, więcej ubrań, nie przestrzegasz przykazania Jezusa. „Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? (...), bo tego wszystkiego poganie szukają (...). Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mt. 6:31-34).
„Pobożność jest wielkim zyskiem (...). Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym” (1 Tym. 6:6-8). Jeśli poczujemy się zadowoleni, nie będziemy mieć zachcianek. Otrzymamy wszystko z dziękczynieniem. W Ameryce czy w Zachodniej Europie, dla wielu tragedią byłby brak mięsa na stole. Oczywiście jedzenie mięsa nie jest rzeczą złą. Jednak w wielu krajach ludzie jedzą mało lub w ogóle nie jedzą mięsa, ponieważ jest ono rzadkością. Ci ludzie nie głodują. Jeśli masz mięso, podziękuj i spożyj je. Jeśli masz tylko ziemniaki, również podziękuj i zjedz. Rosjanie uważają, że nie do pomyślenia jest, aby w pożywieniu zabrakło chleba. Składam dziękczynienie za to, czegokolwiek Bóg dostarcza, czy to jest mięso, czy chleb, czy ziemniaki, czy ryż, czy może tylko fasola. Jeśli jesteś zadowolony, nie będziesz wybredny ani wymagający. To samo można powiedzieć o odzieży. Jak często kupujemy odzież tylko dlatego, że ktoś inny kupuje nowe ubrania? Jeśli masz ubranie i jeśli ono pasuje i nie ma na nim żadnych plam ani dziur, prawdopodobnie nie potrzebujesz niczego nowego. Niektórzy mają szafy pełne odzieży i nieustannie narzekają, że nie mają nic do ubrania! Bądź zadowolony z tego, co dał ci Bóg. Nie kłaniaj się złotemu cielcowi, pożądliwości pieniędzy i dóbr materialnych.
Z powodu tego złotego cielca ludzie schodzą na złą drogę w obliczu wielkiego przebudzenia. Jak ludzie mogą odrzucić Boga, gdy widzą uzdrowienia i cuda, gdy doświadczają na sobie mocy Ducha Świętego? Pamiętam niektóre wielkie dzieła Boże, które widziałem będąc dzieckiem. Przez ostatnie 15 lat rzeczy takie prawie zupełnie zanikły. Tak zwane przebudzenia, które przyciągają uwagę w obecnych czasach nie wydają mi się podobne do tych, których doświadczyłem w dzieciństwie. Przebudzenia, które pamiętam, wywoływały strach w sercach grzeszników. Nie było żadnej atmosfery karnawału, takiej jaką widzi się w tych nowoczesnych przebudzeniach. Dzisiaj ludzie tłoczą się do przodu, aby powtórzyć modlitwę i doświadczyć pewnego rodzaju wstrząsu duchowego. Pamiętam nabożeństwa przy ołtarzu, gdzie ludzie płakali, modlili się i wykrzykiwali o swojej drodze do zwycięstwa. Dzisiaj modlą się przy ołtarzu przez około 5 minut, a ja pamiętam, gdy szukali Boga przez godzinę lub dłużej, jeśli odczuwali poruszenie Ducha. Pamiętam, kiedy prorocy trzęśli się pod mocą namaszczającego i z siłą grzmotu ogłaszali swe przesłanie. Większość współczesnych proroków przekazuje swoje poselstwo tak zwyczajnie, jakby to był talk show. Jak łatwo wstaliśmy, aby bawić się w dniu dzisiejszym i obecnym wieku! Jak łatwo odrzuciliśmy święty lęk Boga!
W jaki sposób odeszliśmy tak daleko od prawdziwej, widocznej obecności Bożej? Kiedy zboczyliśmy z drogi? Kiedy doświadczyliśmy przejawów Bożej obecności, nauczyliśmy się tworzyć ją sami. Zaczęliśmy iść na skróty. Ludzie zrozumieli, jak odrzucać krzyż w domu, podczas gdy nadal mogą mówić językami w kościele. Nauczyli się, jak płakać z powodu Bożego poruszenia ich dusz bez całkowitego poddania się Jezusowi. Nauczyli się, jak prorokować w kościele, a mimo to oglądają brudy w telewizji. Mógłbym opowiedzieć o wielu dziwnych przeciwieństwach. Takich rzeczy nie powinno być, a jednak szerzą się w obecnych czasach.
Wyznaję, że sam raz omal nie zboczyłem na złą drogę. W wieku 18 lat mocno kusiło mnie, aby porzucić moje życie chrześcijańskie i żyć jak grzesznik, którym zresztą się czułem. Moje serce było tak zatwardziałe, że przeklinałem na boisku do gry w koszykówkę, tak łatwo jak mówiłem językami.
Wychowywałem się w domu chrześcijańskim. Przeklinanie nigdy nie było moim przyzwyczajeniem. Jaki teraz miałem problem? Duch Boga poruszył miasteczko akademickie, gdzie uczyłem się w college’u biblijnym. Na nabożeństwach kościelnych znałem obecność Bożą i zawsze odpowiadałem na nią. Jednak na boisku do koszykówki zachowywałem się tak, jakbym nigdy nie był w kościele. Nauczyłem się zachowania w kościele. Byłem wierny w przestrzeganiu obowiązków modlitwy i czytania Biblii. Gdzieś, jakoś opuściłem Boga. Zwykłe mówienie modlitw o przebaczenie nie pomagało. W mojej rozpaczy płakałem, ale nie mogłem zmienić się. Nie odniosłem zwycięstwa, dopóki nie uporałem się ze złotym cielcem w swoim życiu. Moim złotym cielcem był sukces. Chciałem dobrze wypaść na boisku do koszykówki. Bóg chciał, abym grał jak chrześcijanin. Musiałem wybrać pomiędzy pogonią za mistrzostwem, którego nigdy nie mogłem zdobyć, a pójściem za Jezusem. Musiałem dokonywać takiego wyboru nie raz, ale często. Za każdym razem, kiedy grałem, musiałem poświęcić pragnienie sławy i po prostu nacieszyć się ćwiczeniem polegającym na bieganiu wzdłuż boiska. Musiałem nauczyć się grać spokojnie. Krzyż był jedynym rozwiązaniem mojej sytuacji.
Ciekaw jestem, czy ten złoty cielec nie jest obecny w każdym przebudzeniu. Hekinah – chwała Boża – napełniła świątynię Salomona z taką mocą, że kapłani nie mogli stać, aby usługiwać. Mimo to Salomon ciągle pożądał kobiet i pieniędzy. Miał 1000 żon. Bezlitośnie ściągał od ludzi podatki. Kiedy umarł, co Izrael wybrał w celu uwielbienia? Oddał cześć złotym cielcom, które wykonał Jeroboam.
Wiele lat później, Jehu przewodniczył narodowemu przebudzeniu. Ludzie odwrócili się od składania czci Baalowi, zniszczyli wszystkie jego obrazy i zabili wszystkich kapłanów i proroków Baala... lecz nadal czcili złote cielce.
Podczas każdego przebudzenia następuje chwila decyzji. Za każdym razem, gdy Bóg manifestuje swoją moc, ma w tym cel. On nie przechwala się zwyczajnie! Przyprowadza nas do punktu decyzji. W tym punkcie decyzji stoi krzyż. Nie ma przebudzenia bez krzyża! Kiedy napotykasz krzyż, to albo jesteś posłuszny, albo nieposłuszny Bogu. Przyjmiesz Bożą wolę albo ją odrzucisz. Poddasz się cały Jezusowi albo zatwardzisz swoje serce. Jeżeli ludzie nie dochodzą do tego momentu decyzji, to nie może być mowy o prawdziwym przebudzeniu.
Dzieje Apostolskie 2:1-4
Oto historia początków największego przebudzenia w dziejach kościoła. Zostało ono poprzedzone krzyżem. Zwykliśmy myśleć, że przebudzenie następuje wtedy, gdy Bóg manifestuje siebie, lecz to jeszcze nie jest przebudzenie. Wtedy Bóg jedynie wzywa nas, przyciąga do krzyża. Musimy ponieść krzyż, jeśli chcemy ujrzeć przebudzenie. Duch Święty nie mógłby być posłany, gdyby Jezus nie umarł, nie był pochowany, nie zmartwychwstał i nie wstąpił do Ojca. Duch Święty nie zadziała w sercu, które odrzuca krzyż.
Krzyż symbolizuje nam utratę wszystkiego. Uczniowie porzucili wszystko, aby pójść za Jezusem, lecz jeszcze musieli coś stracić. Utracili to, gdy Jezus został ukrzyżowany. On był wszystkim, co posiadali. Cała ich nadzieja była w Nim. On był wszystkim, przez co warto było żyć. Pomimo to, nie zrozumieli swojego Pana. Mówił im o swojej śmierci i zmartwychwstaniu. Nie uwierzyli Mu. Piotr raz poprawił Jezusa, za co Jezus go skarcił. Uczniowie nie myśleli w sposób duchowy. Musieli utracić swoje zrozumienie koncepcji religijnych. Wszystkie ich nadzieje i ambicje oparte były na tych właśnie koncepcjach. Spodziewali się, że Jezus uwolni Izrael od Rzymu. Wyobrażali sobie wielką moc i chwałę. Kłócili się o to, kto będzie największym w Królestwie. Gdy Jezus poddał się, by być ukrzyżowanym, uczniowie doznali wewnętrznego zniszczenia i ogarnął ich strach. Stracili wszystko.
W dniu Pięćdziesiątnicy ci ludzie, którzy wszystko utracili, otrzymali 100 razy więcej. Jezus nie był już z nimi jako osoba, ale Jego Duch napełniał ich i trwał w nich. Królestwo Boże okazało się o wiele większe, niż to sobie wyobrażali; Królestwo to było w nich. Potęga i chwała przerastała ich oczekiwania. Potęga i chwała Wszechmogącego Boga zamieszkała w nich. Co za przebudzenie! Pośród apostołów nie było żadnego zejścia na złą drogę. Zmienili oni bieg historii swoim nauczaniem i swoimi wielkimi dziełami.
Czyż nie zrobiono w czasie tego przebudzenia żadnego złotego cielca? Oczywiście, że tak! Czy pamiętasz Ananiasza i Safirę? Czy pamiętasz Szymona Czarnoksiężnika? Zauważmy jednak, że żaden złoty cielec nie może zakłócić przebudzenia, które następuje po krzyżu. Ananiasz i Safira byli żądni pieniędzy i chwały ludzkiej. Okłamali Ducha Świętego, aby to otrzymać. Piotr ujawnił ich grzech, a Bóg zabił ich w obecności całego kościoła. Szymon chciwie żądał mocy i próbował nabyć Bożą moc za pomocą pieniędzy. Piotr przeklął go tymi słowami: „Niech twoje pieniądze przepadną razem z tobą”. Tak, był tam złoty cielec chciwości i pożądliwości, żądzy bogactwa, mocy i sławy. Ale złoty cielec ma moc przed krzyżem, nie po krzyżu. Krzyż jest odpowiedzią daną złotemu cielcowi. Poprzez potęgę krzyża przebudzenie będzie trwać i nie ustanie.
Obawiam się o dzisiejsze kościoły. Prawie każde wyznanie mogłoby wskazać na pewien czas w swojej historii, kiedy Bóg zawitał do niego i poruszył je swoim Duchem. Czy powinniśmy być dumni z „bogatego dziedzictwa”? Bóg nie ma żadnych wnuków. Nie możesz mieć nadziei, że posiadanie bogatego dziedzictwa zapewni ci jakąkolwiek łaskę u Boga. Jeżeli poruszenie ducha i cuda są tylko częścią twojej historii, dlaczego jest to tylko historia, a nie fakt dnia dzisiejszego? Dlaczego dziś nie oglądamy tego, co widzieliśmy kiedyś? W każdym przebudzeniu następuje moment decyzji. Lud Boży zawsze musi zdecydować, czy poniesie krzyż, czy też ukłoni się złotemu cielcowi. Przesłanie przebudzenia zawsze niesie tę samą treść. Czy cały poddasz się? Czy powiesz: „Niech się dzieje Twoja wola”? Widziałem mnóstwo ludzi przychodzących po kilka razy do tego samego momentu decyzji.
Pewnego razu modliliśmy się w niedzielę wieczorem, czekając na Boga. Wtedy dane nam było usłyszeć krótkie proste przesłanie powiedziane językami i przetłumaczone. Nie wydawało się ono niezwykłe. Było to po prostu wezwanie do poddania się woli Bożej, takie jak wspominałem o tym wcześniej. Młoda kobieta wybuchnęła płaczem i głośnym szlochem. Nie mogłem sobie wyobrazić, co na to wpłynęło. Rok później, dowiedziałem się, że w tym czasie była ona uwikłana w związek pozamałżeński. Bóg wzywał ją do upamiętania. Żałuję, że nie mogę powiedzieć inaczej, jednak mimo swoich łez, kobieta ta nie upamiętała się całkowicie.
Wielu przychodzi do punktu decyzji i odmawia krzyża. Łzy nie są dowodem na to, że krzyż zostaje przyjęty. Wielu płacze, gdyż jest w stanie frustracji lub walczy z podjęciem tej decyzji. Po tym, jak już wycisną łzy i wypłaczą swoją frustrację, czują się o wiele lepiej i pocieszają się myślą, że Bóg zajmuje się nimi. Pozostaje jednak faktem, że wbrew wspaniałemu wezwaniu ich przez Boga, tak naprawdę jeszcze go nie usłuchali. Są oni jak leniwy pies, który słysząc wołanie swojego pana, przekrzywia ucho i macha wesoło ogonem na miły dźwięk głosu pana, lecz odmawia posłuszeństwa. To nie jest przebudzenie. Przebudzenie przychodzi wtedy, gdy weźmiesz swój krzyż i słuchasz Jezusa.
Jeśli do tej pory jeszcze nie wziąłeś krzyża, może to być spowodowane tylko jednym. Musisz obawiać się utraty czegoś. Może musisz utracić swoje pojęcie duchowości. Post nie jest bardziej duchowy niż praca, jeśli nie jesteś wolny od obowiązku pracy. Odosobnienie z Bogiem nie jest bardziej duchowe niż udzielanie się w społeczności, jeśli jesteś jednym z tych, którzy są kłótliwi i nie mogą w żaden sposób pogodzić się z innymi. Rada ani nie jest duchowa, ani pomocna, jeśli pochodzi z ust człowieka wszystkowiedzącego, który rzadko podporządkowuje się władzy.
Może potrzebujesz utracić pewność siebie. Gdyby niektórzy spojrzeli na siebie uczciwie, przyznaliby, że myślą o tym, że wiedzą więcej niż ich pastor. Taka postawa jedynie przeszkadza pastorowi w wykonywaniu Bożej woli. Może potrzebujesz porzucić swoje ambicje, jak na przykład ambicję przewodniczenia, albo zdobywania więcej pieniędzy. Nie jesteś wart przewodzenia, jeśli nie potrafisz słuchać ludzi będących u władzy bez pytania czy kłótni. Bóg nie jest zainteresowany tym, ile masz czy nie masz pieniędzy. Jeśli myślisz z pobożnością, że z większą ilością pieniędzy byłbyś w stanie przyjść z pomocą innym, myśl tak nadal. Jeśli natomiast nie jesteś skłonny poświęcić się teraz, aby pomóc innym korzystając z pieniędzy, które posiadasz, dlaczego Bóg miałby zaufać ci i dać ci więcej pieniędzy?
Może musisz stracić swój prywatny czas. Wielu ludzi ma czas na kawę czy herbatę, podczas gdy brakuje im troski o zagubione dusze. Wielu mówi, że nie ma czasu na pracę dla Boga z powodu pracy zawodowej i własnych zajęć. Jednakże większość ma czas. Muszą tylko mniej jeść, mniej spać i mniej mówić. Wtedy znajdą czas na pracę dla Boga, modlitwę i napełnienie Bogiem, na to, aby uczyć się i przygotować odpowiedzi dla zadających pytania niewierzących.
Bóg wzywa nas do głębszego zaangażowania się w sprawę krzyża. Chce napełnić nas Duchem Świętym, lecz wielu jeszcze nie przyszło do krzyża. Jeśli czujesz, że Bóg woła i mówi do ciebie teraz, czy znajdziesz miejsce, aby pomodlić się i odpowiedzieć: „Tak, Panie, poprzez Twoją łaskę, oddam Ci wszystko”?


                          fragment książki "Wyzwamie dla Kościoła"

 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0