Czytelnia

Sędziowski Tron Chrystusa - Sąd nad wierzącymi

Leonard Ravenhill włącz .

"Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym" /Rzym. 14.10/

"Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy, wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście. Według łaski Bożej, która jest mi dana, jako mądry budowniczy założyłem fundament, a inny na nim buduje. Albowiem fundamentu innego nie można założyć, oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowlę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele, dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. /1 Kor. 3.9-13/."

Powyższe wersety mówią o dniu, w którym wszyscy wierzący staną przed Panem. Wtedy każdy Jego naśladowca zda sprawę ze swego życia i uczynków przed samym niebem. Zauważ co tu jest napisane: "a jakie jest dzieło każdego wypróbuje ogień". Nie jak wiele pracy, ale - jaki jej rodzaj. Nie ilość, ale jakość. Innymi słowy dzieło twojego życia może być drewnem, słomą lub sianem, albo też może być srebrem, złotem, czy też drogocennymi kamieniami. I w tym dniu ogień to ostatecznie sprawdzi. Jaki ogień? Biblia mówi, że Bóg jest miłością, ale mówi także, że jest On ogniem trawiącym. Paweł kontynuuje dalej: "Jeśli czyjeś dzieło zbudowane na tym fundamencie ostoi się, ten zapłatę odbierze; jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak jak przez ogień" /1Kor 3.14-15/.

Ilustracja ta, była bardzo przemawiająca do ludzi z Koryntu, do których on pisał, ponieważ niewiele wcześniej przed napisaniem tego listu, całe ich miasto zostało zniszczone przez ogień. Oni wszyscy wiedzieli z pierwszej ręki co mógł uczynić niszczący ogień. Gdy ogień przeszedł przez Korynt, każdy dom, który był zbudowany z drzewa, siana lub słomy został zniszczony i został tylko po nim popiół. Bardziej zamożni ludzie posiadali jednak domy zbudowane z granitu, a niektórzy nawet całkowicie z marmuru. Ich domy wznoszone z drogich kamieni ciągle stały po przejściu pożaru, aczkolwiek na pewno zastały bardzo poważnie przypieczone.

Zobrazujmy to w inny sposób. Pewien człowiek dostaje 10.000 dolarów i inwestuje je w drewno - być może w jakiś piękny mahoń. Więc dzieło jego całego życia jest wykonane z drzewa. Jest ono bardzo piękne, ale gdy przejdzie przez ogień, to co otrzymasz? Wszystko co będziesz miał to popiół, być może sięgający do kostek, ale nic poza tym. Inny człowiek również otrzymuje 10.000 dolarów i inwestuje je w siano. Jeszcze inny człowiek, który także otrzymał tyle pieniędzy inwestuje w słomę. Czy brzmi to głupio? Cóż, ludzie robią to każdego dnia. Dlaczego? Ponieważ, jeśli wkładam 10.000 dolarów w siano lub słomę to wydaje się, że otrzymałem bardzo wiele za swoje pieniądze. Prawdopodobnie mógłbyś kupić połowę słomy stanu Teksas za 10.000 dolarów, ale będziesz miał bałagan gdy dostanie się do niej ogień. Zamiast popiołu do kostek, bądź też do kolan, będziesz miał popiół sięgający być może do twego nosa. Ale tym właśnie będzie życie niektórych: drewno, siano, słoma - a potem popiół. A teraz spójrzmy na kilku ludzi, którzy uczynili znacznie mądrzejszą inwestycję. Oto człowiek, który ma 10.000 dolarów i inwestuje je w złoto /nie dostanie wiele przy 400 dolarów za uncję, czyż nie?/ Inny inwestuje w srebro, a jeszcze inny w drogocenne kamienie. Każdy z tych wyżej wspomnianych ludzi miał taką samą ilość pieniędzy, ale każdy z nich zainwestował je w odmienną rzecz.

Otóż my mówimy o dziele całego twojego życia. Czy dostrzegasz to podobieństwo? Całe nasze życie, od chwili gdy zaczniemy świadczyć dla Jezusa, włączając całą naszą służbę i pracę dla Niego, będzie wypróbowane przez ogień. Musimy być bardzo ostrożni, aby czynić mądre inwestycje, albo w końcu, wszystko co pozostanie będzie kupką popiołu. Czy dzieło naszego życia zniesie próbę ognia gdy staniemy przed Panem? Czy będzie ono miało wieczną wartość, czy też zostanie z niego tylko popiół? Jest interesująca różnica pomiędzy drzewem, sianem, słomą - a złotem, srebrem, drogocennymi kamieniami. Drewno, siano i słomę można znaleźć ponad powierzchnią. One zwracają na siebie uwagę tak jak wielu usługujących. Jest ich bardzo wiele i łatwo można je znaleźć. Z drugiej strony srebro, złoto, kosztowne kamienie można znaleźć tylko pod ziemią. Nikt ich nie widzi - tak jak wielu usługujących. One nie leżą sobie po prostu na polu tak, że każdy może je podnieść. Bardzo ciężko jest je zdobyć - potrzeba wiele bardzo ciężkiej pracy, aby je wydobyć. Dlatego są takie drogie. Mają o wiele lepszą jakość od innych rzeczy i są o wiele rzadsze. I znowu właśnie jakość, a nie ilość, stanowi o ich wartości.

Życie każdego człowieka, włączając w to całe jego usługiwanie przejdzie przez ogień. Wiele publicznego usługiwania spłonie w płomieniach, moi bracia. Ogień obejmie wielkie, efektywne życie każdego człowieka i spali je, aż pozostanie po nim tylko popiół. Jestem zmęczony widokiem wierzących żebrzących w telewizji o pieniądze. Wierzę, że za każde 10 centów, które wpływają na konta tych usługujących będą musieli oni odpowiedzieć któregoś dnia przed Sędziowskim Tronem Chrystusa. Jezus mówił o uczniach, którzy pójdą i pożrą domy wdów /Łuk.20.46-47/. Czym właśnie, jeśli nie tym jest to, czym teraz wielu się zajmuje. Nie są oni zadowoleni z tego co dajesz za swego życia, więc proszą cię, abyś przekazał im swój dom i inne posiadłości w testamencie. Oni zdadzą ów dzień z tego sprawę przed Bogiem, ale wierzę, że i my także zdamy z tego sprawę.

W tym tygodniu pewien brat opowiedział mi, że gdy miał być ochrzczony i wszedł do wody, nagle zdał sobie sprawę z tego, że ma portfel w swojej kieszeni. Jakże niewiele portfeli jest ochrzczonych. Mówimy coś w tym rodzaju: "Panie zajmij się moimi grzechami, a ja zajmę się resztą". Zdasz Bogu sprawę z każdego pensa, którego zarobiłeś, odkąd stałeś się własnością Jezusa. On nie zabiera tylko twoich grzechów. On zabiera całe twoje życie. O tak, wielu może pragnąć zostać napełnionym Duchem Świętym oraz wzbogacić się, ale jak wielu z was jest wystarczająco wielkich, aby powiedzieć: "Panie w tej decydującej godzinie historii ludzkości napełnij mnie cierpieniami Chrystusa?" Czy on może dzielić z tobą swój smutek? Czy jesteś przygotowany wyzwać siły demoniczne i powiedzieć: "Słuchajcie doszedłem do miejsca w którym był apostoł Paweł, gdy powiedział <> Uważaj, gdyż, jeśli zamierzasz stać się dojrzały w Bogu, wszystkie karły wokół ciebie, będą cię krytykować, szydzić z ciebie i mówić: "Próbujesz być świętszym od nas, ha ? Więc nie masz czasu na koszykówkę ani nie pójdziesz na mecz baseballu?" Nie, może nie masz, ale to jest sprawą tylko twoją i Boga, nikogo więcej. Czy zbliżasz się tak bardzo do serca Bożego, że dzielisz Jego smutek nad tym światem i zatwardziałym Kościołem, jaki dzisiaj mamy? Jeden z najsłynniejszych kaznodziei, prawie o północy, w maju, zadzwonił do mnie i powiedział:

"Doszedłem do tej konkluzji: Bóg wszechmogący już wyciągnął swą rękę nad Amerykę - z tego powodu, że mieliśmy tak dużo światła i je odrzuciliśmy!" Nie tylko jest to prawdą, że żyjemy w świecie zbankrutowanej polityki, ale /i to jest najbardziej tragiczne/ też i zbankrutowanego Kościoła.

Niedawno słyszałem kobietę, która powiedziała: "Cóż chwała Panu. Cieszę się, że nie będę musiała z niczego zdawać sprawy, gdy pójdę do nieba: Nie ma potępienia dla tych co są w Chrystusie Jezusie." Poczekaj chwilę, nigdy nie można oddzielić wersetu od kontekstu. Nie ma potępienia dla naszych przeszłych grzechów, z czego jak jestem pewien, wszyscy się cieszymy. Bóg jednak zawsze mówił do Izraela: "Pamiętajcie gdy byliście niewolnikami w Egipcie... pamiętajcie o swoim grzechu ... o swojej nieczystości." Moglibyście powiedzieć: "To nie prawda, że chrześcijanie będą sądzeni na podstawie ksiąg." Ja myślę, że tak. Gdzie to można znaleźć? W księdze Malachiasza 3.16 jest napisane, że Bóg ma Księgę Wspomnień i myślę, że byłoby dobrze, gdybyś każdej nocy w tym tygodniu przed pójściem spać spytał się Boga: "Co zapisałeś dzisiaj w Swej księdze o moim życiu?" To nie musi być jakiś zewnętrzny akt. Możesz oddawać cześć Bogu na traktorze. Nie musi to być najlepszy sposób, ale możesz to czynić. Biblia mówi, że my wszyscy staniemy przed Sędziowskim Tronem Chrystusa" /Rzym 14.10/. Myślę, że ten werset znaczy po prostu to, co mówi.

Twórca hymnów napisał: "Z krańców ziemi i najdalszych wybrzeży oceanów, przez bramy z pereł, ciągnie mieszany tłum śpiewając Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu Hallelujah." Wszyscy święci, wszystkich czasów będą tam. Jest, także inny stary hymn, który prawdopodobnie niewielu z was mogłoby zarecytować, ale mogę się założyć, że większość z was zna refren. "O, gdy święci wchodzą maszerując" Tańczy się do tych słów każdej nocy w Nowym Orleanie. Powłóczą nogami wzdłuż Bourbon Street do tej melodii i mają świetny czas, ale ta pieśń, nie jest dla nich - ona jest dla odkupionych, ona mówi: "Gdy Święci wchodzą maszerując" - święci wchodzą do nieba w tłumie, którego nikt nie będzie mógł policzyć. Nie mogę doczekać się chwili, gdy ujrzę wszystkich świętych wszystkich wieków. Człowieku, będę wzruszony, gdy ujrzę Izajasza i Jeremiasza oraz tych większych i mniejszych proroków. Będziemy się rozglądać wokół mówiąc: "Hej, tam jest Abraham, nie myślałem, że tak wygląda?" Ale on tam będzie. A pomyśl tylko, jak zobaczysz Mateusza, Marka, Łukasza, Jana i każdego z Dziejów Apostolskich, czyż nie będzie wspaniale ujrzeć tych, którzy chodzili z Jezusem. Pomyśl chwilę o Pawle. Oddał swój umysł Bogu. Napisał około 14 listów i przemierzył całą Azję Mniejszą, a przy końcu był ubiczowany 195 razy. Był w trudzie i znoju, strachu, bólu, cierpieniach i zmartwieniach, w głodzie i nagości. Był wśród fałszywych braci i w niebezpieczeństwie głębiny. Jak myślisz jaką nagrodę otrzyma za takie życie? Łaska jest dla każdego, ale nagrody nie. Mógłbyś powiedzieć: "Ale ty mówisz o uczynkach." Oczywiście, że tak, ponieważ Bóg i Jezus mówił o nich.

Ludzie, którzy byli najbardziej bohaterscy dla Boga byli ludźmi z najwspanialszym życiem modlitewnym. Ameryka "wyprodukowała" kilku z najwspanialszych wojowników modlitwy. Jednym z nich był John Hyde. Znałem kogoś, kto z nim się modlił i powiedział mi, że to było po prostu coś niesamowitego, gdy ten człowiek zaczynał się modlić. Jest w sprzedaży mała książeczka o nim zatytułowana "Modlący się Hyde", którą mógłbyś przeczytać. Edward Payson, lepiej znany jako "Modlący się Payson z Portlandii" był innym wielkim wojownikiem modlitwy. Klękał przy łóżku i modlił się, modlił i modlił. Gdy myto jego ciało przed pogrzebem, odnaleziono wielkie odciski na jego kolanach. Ktoś powiedział: "Co za nienormalne kolana. Są tak stwardniałe, że trudno nimi poruszać". To dlatego, że on modlił się przy brzegu swego łóżka z energią - wydrążył dwa wyżłobienia w podłodze (6 lub 7 cali długie), na której zwykł był klęczeć i wstawiać się. Spójrzmy na wszystkich apostołów i świętych wszystkich wieków. Oto Charles Finney z jego zadziwiającymi przebudzeniami, William Booth, John Wesley. Oto wszystkie bohaterskie osoby, o których czytaliśmy, patrzą, gdy ktoś podaje księgę i czyta zapisy życia. Czy powiesz ochoczo: "Cóż będę szczęśliwy przy czytaniu zapisu mojego życia". Przypuśćmy, że powiem: "Gabrielu, podaj mi księgę na rok 1724". Otwieram tę księgę i szukam nazwisk zaczynających się na B. Znajduję nazwisko Dawid Brainerd. Był on młodym Amerykaninem. Zmarł w wieku 28 lat. Wszystko, co posiadał to skóra wołowa, którą nosił przepasaną sznurem. Cierpiał on na ciężki przypadek gruźlicy i ważył około 43 kg. Pamiętam, kiedyś czytałem jego pamiętnik, w którym napisał: "Wstałem rano tego ranka. Indianie wciąż dopuszczali się cudzołóstwa, pili, bili w tam-tamy i krzyczeli niczym w samym piekle. Modliłem się od pół godziny po wschodzie słońca do pół godziny przed zachodem. Nie było miejsca w obozie Indian, więc poszedłem do lasu i klęknąłem w śniegu, który sięgał mi brody." Nie, nie miał ze sobą grzejnika, był tam w lodowatym śniegu, ze swą gruźlicą. Pisał dalej: "Zmagałem się w modlitwie do pół godziny przed zachodem i mogłem tylko czuć śnieg koniuszkami palców. Ciepło mego ciała roztopiło śnieg". Co za zadziwiająca modlitwa wstawiennicza. Pewnego dnia byłem w szkole biblijnej w Walii, w której była pani Rees Howalls. Staliśmy na tarasie i ona odwróciła się i powiedziała:" Widzisz pokój tam?". Odpowiedziałem: "Tak". "Te drzwi". "Tak". "Tatuś (tzn. jej mąż) wchodził przez te drzwi o 6 rano i pozostawał tam do 6 wieczór każdego dnia przez 11 miesięcy oprócz jednego dnia, w którym zmarła jego matka". Boże, zlituj się nad nami. Nie możemy nawet sprawić, aby ludzie w naszych kościołach się modlili, chociaż mamy aksamitne poduszeczki na siedzeniach i przyjemny materiał na podłodze, aby nasze małe kolanka nie uszkodziły się. Dawid Brainerd, Modlący się Payson z Portlandii, John Hyde, Rees Howells - gdy Bóg przyłoży ogień do ich modlitewnego życia, to nie wydaje mi się, aby został po tym jakikolwiek popiół. Nie będzie ono z drewna, ani siana, ani też słomy.

Jestem zawstydzony tym, że jestem częścią dzisiejszego Kościoła, ponieważ wierzę, że jest zawstydzeniem dla świętego Boga. Większość naszej radości to klaskanie w dłonie i przyjemne spędzanie czasu, a potem mówienie o tych wszystkich bezsensownych sprawach tego świata. Jesteśmy zbyt nastawieni na śmiech i szczęście. Jest takie stare powiedzenie w świecie: "Śmiej się a cały świat będzie się śmiał z tobą". Ja to zmienię na: "Śmiej się, a Kościół będzie śmiać się z tobą, ale gdy zapłaczesz, to będziesz płakał sam". Ponieważ nie ma wystarczająco dużo prawdziwej radości w Kościele to potrzebujemy rozrywki, która jest diabelskim substytutem radości. Ponieważ nie ma wystarczająco wiele mocy w domu Bożym, ludzie zawsze szukają czegoś, co zajęłoby jej miejsce. Wskazujemy palcem świat, ale nam potrzeba zwrócić się w stronę Kościoła i powiedzieć, że powinniśmy wszyscy ubrać się w wory i uniżyć się mówiąc: "Wszechmocny Boże!". Gdy patrzę na Kościół w Nowym Testamencie, to widzę, że oni nie mieli wielkich wystawnych budynków ani płatnych ewangelistów ani mnóstwa pieniędzy. Ale powiem co uczynili - przewrócili świat do góry nogami. Czy widziałeś kiedyś nalepkę z napisem: "Tylko jedno życie, wkrótce przeminie. Tylko to, co uczynione dla Chrystusa przetrwa". Cóż, to nie jest dokładnie to, co napisał poeta. On napisał: "Tylko jedno życie, wkrótce przeminie. Tylko to, co uczynione dla Chrystusa przetrwa. I gdy będę umierał, jaki będę szczęśliwy, jeśli lampa mego życia wypali się dla Ciebie". Czy myślisz, że wszyscy chrześcijanie umierają szczęśliwi? Oczywiście, nie. Niektórzy z nich umarli tak strasznie, jak grzesznicy. Dlaczego? Ponieważ zmarnowali swój czas i życie. Wielu z nich umierało na szpitalnym łóżku i modliło się: "Panie, gdybyś tylko mnie zachował to uczynię to, tamto lub coś innego". Cóż, czy to zrobiłeś? Jedyną rzeczą, która będzie mnie utrzymywała w zwycięstwie przez krew Chrystusa jest moje oddanie Mu mego podziwu, chwały i dziękczynienia każdego dnia. To znaczy, więcej niż moja służba, więcej niż dawanie pieniędzy. Ja potrzebuję kochać Go, wielbić i chwalić. Potrzebuję wziąć Go tak, jak kiedyś za stopy i oddać Mu cześć. Jeśli to będziemy czynić, to będziemy wtedy doświadczać prawdziwej radości i trwałego szczęścia.

Nie wierzę, żeby w niebie była zazdrość, ale przypomnę ci, że jest przynajmniej pięć koron, które zostaną rozdane w nagrodę. Paweł mówi, że Pan da mu koronę sprawiedliwości, nie tylko jemu, ale też wszystkim tym, którzy umiłowali przyjście Jego /2.Tym. 4.8/. Jest też korona dla męczenników - tych, którzy umarli i tych, którzy dopiero umrą. Nie będziemy wszyscy tacy sami w niebie. Będą tam wielkie różnice. Gdy oglądasz spotkanie polityczne, to widzisz znaki z Kalifornii, bądź skądś indziej. Może w niebie będą znaki typu "to są wojujący w modlitwie", "to są wielcy męczennicy", "to są ci, którzy ciężko pracowali", "to są misjonarze", "to są ci, którym nie wyszło". Wszystkie rodzaje ludzi będą wypisane w tym wspaniałym dniu. Tak, będą wielkie różnice pomiędzy ludźmi w niebie. W Irlandii żyła kiedyś kobieta, która miała dwa sklepy. Opłacała wszystkie rodzinne wydatki tym, co zarabiała z jednego sklepu i zachowywała wszystkie wpływy z drugiego na misje. W końcu wysłała czwórkę ze swoich dzieci na pole misyjne i finansowała każdego z nich. Człowieku, ona dostanie kiedyś nagrodę, czyż nie? Ponieważ uczyniła to, tak jak dla Niego. Spójrz na umierającego złoczyńcę. Dobrze, będzie on w niebie, gdyż tak powiedział Jezus - ale on zmarnował swe życie. A teraz spójrz np. na Johna Wesley'a. Został zbawiony gdy miał 35 lat, a następnie służył Panu przez 53 lata. Nie mógłbyś myśleć, że umierający złoczyńca, człowiek, który wszedł w ostatniej chwili, dostanie tę samą nagrodę co John Wesley, czyż nie? Wesley zarobił, strasznie dużo pieniędzy. Wiesz, co z nimi zrobił? Budował domy sierot i zbory, drukował Biblie i śpiewniki. Nie było zmarnowanego czasu w jego życiu. Był metodyczny i systematyczny. Pewnego razu poszedł na kolację z najsławniejszym człowiekiem angielskiej literatury. Człowiek ten powiedział: "Załóżmy nogi pod stołem i miejmy miły czas rozmowy". Wesley odpowiedział: "Przykro mi, ale muszę iść". "Ale nie ma jeszcze dziewiątej godziny, dlaczego odchodzisz?". Wesley powiedział: "Mam spotkanie jutro o 4 rano". "O 4 rano?". "Każdego ranka mego życia" - odpowiedział. "Z kim?". "Z Bogiem". Utrzymywał w karności swe życie, swe ciało w jedzeniu, swą rękę w kieszeni. Stanie przed Sędziowskim Tronem Chrystusa - niesamowity przykład dla każdego z nas.

Przez lata słuchałem historii o kobiecie, która przyszła do Jezusa z alabastrowym olejkiem, zanim ją zrozumiałem - zanim zdałem sobie sprawę z tego, że ona przyszła tylko z jednego powodu. Przyszła, aby oddać cześć Jezusowi. Skąd wiem?. Ponieważ przyniosła najbardziej godny dar, jaki miała i nie powiedziała ani jednego słowa, gdy tam była. Skąd wiem? Ponieważ obmyła Jego stopy łzami, a nie wodą. Nie osuszyła Jego stóp ręcznikiem, ale swymi włosami. I wylała ten cenny aromat, a następnie wytarła Jego nogi. Więc, co się stało? Zapach, który wylała na Niego powrócił do niej. Zastanawiasz się dlaczego twoje życie nie jest bardziej aromatyczne? Dlatego, że nie poświęcasz czasu, aby być świętym. Nie poświęcasz czasu na bycie z Jezusem, ponieważ uważasz, że wiedza, którą otrzymujesz w szkole biblijnej jest wystarczająca. O nie, Bóg nie będzie mierzył twojego intelektu. On wypróbuje twe życie ogniem. Czy wstałeś dziś rano i podziękowałeś Bogu, że jesteś czysty? Czy podziękowałeś Mu, że przełamał to diabelskie pragnienie, które kiedyś miałeś, aby wąchać kokainę lub coś innego? Czy naprawdę cieszysz się, że nie jesteś prostytutką, ale częścią Oblubienicy Baranka? Czy cieszysz się, że On usunął twoje złe usposobienie i wszystkie te straszne pełzające rzeczy, które kiedyś tobą rządziły? Myślę znowu o zdaniu, które powiedział mi kiedyś A.W.Tozer. Powiedział: "Len, wiesz, jeszcze nie przejdziemy naszymi stopami z tego czasu w wieczność, a już pochylimy nasze głowy w zawstydzeniu i upokorzeniu. Spojrzymy w wieczność i powiemy 'Spójrz na wszystkie bogactwa, które były w Jezusie, a ja tu przyszedłem przed Sędziowski Tron prawie jak biedak', gdyż Bóg dał nam nie tylko Jezusa Chrystusa, ale dał nam wraz z nim wszystko."

Cóż, my, jako chrześcijanie, jesteśmy częścią Bożej królewskiej rodziny i wszyscy ci, których spotykamy powinni widzieć, że jesteśmy odmiennym rodzajem ludzi. Jeśli nie potrafimy żyć jak odmienni ludzie na tej ziemi, to nie mamy żadnego prawa, aby tutaj żyć. Nie powinny mieć na nas wpływu zmieniające się zwyczaje, style, opinie, czy też to, czy notowania giełdowe idą w górę czy w dół, czy też to, czy zbierają się chmury na wojnę. Te rzeczy nie wywierają żadnej różnicy. Powinniśmy żyć każdego dnia tak, jak gdybyśmy przyszli z innego świata na ten świat, ale z mocą tamtego świata wciąż ponad nami. Powinniśmy żyć, mówić i poruszać się w tej mocy i mieć całe nasze życie w Jezusie Chrystusie.

Ostateczny dzień będzie dniem budzącym grozę. Czy wyobraziłeś sobie, jak się poczujesz, gdy staniesz tam? Ty i ja staniemy tam sami w tym dniu i będziemy sądzeni za każdy aspekt naszego życia - za nasze modlenie się, dawanie, mówienie i czynienie. Wciąż wierzę w majestat tego wiecznego sądu z Królem królów i Panem panów i Sędzią sędziów. Widzisz nie będzie żadnej możliwości powtórki, ponieważ to będzie Sąd Ostateczny i do niektórych Bóg powie: "Precz ode mnie". Cóż, nie jest tak prosto być chrześcijaninem. To jest majestatyczna rzecz. Powinniśmy być świadomi wieczności - gotowi odejść w każdej chwili. Gdybyś właśnie teraz miał stanąć przed Panem, to czy chciałbyś, aby historia twego życia była czytana przez miliony w wieczności. Nie będzie tam żadnego wyrzutka piekła. Czyż nie będzie to cudowne? Albo, czy sądzisz, że mógłbyś się trochę skurczyć ze strachu, słysząc jak Bóg używał Dawida Brainarda albo Johna Wesley'a albo małej praczki, która prowadziła wstawiennicze życie. Nie ma żadnego ciężaru zbyt ciężkiego ani sytuacji zbyt trudnej dla tego, którego kochasz. Jeśli jesteśmy kontrolowani motywami i pobudzani miłością to wszystko będzie w porządku, gdy staniemy tam w górze, ponieważ jeśli jest coś w miłości to jest to posłuszeństwo. Potrzeba nam się stać ludźmi, którzy są ochrzczeni posłuszeństwem. Potrzeba nam być poddanymi całej woli Bożej, nie przejmując się ludzkimi opiniami i nie proszącymi o więcej na wydawanie dla siebie. "O, Boże, chcę, aby moje życie uwielbiło Ciebie, abym gdy stanę w Twojej napełniającej grozą obecności nie był, jak mówi Jan, zawstydzony przy Twoim przyjściu".





Leonard Ravenhill




 

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0