Czytelnia

Potrzebny: Chrzest wyraźnego widzenia

A. W. Tozer włącz .


Przeglądając scenę religijną obecnie, jesteśmy kuszeni, aby skoncentrować się na tej czy innej słabości i powiedzieć: "Właśnie to jest nie w porządku w kościele. Gdyby to zostało naprawione, moglibyśmy na nowo oglądać chwałę pierwszego Kościoła i mieć wśród nas znowu czasy Pięćdziesiątnicy."

Ta tendencja do zbytniego upraszczania jest sama w sobie słabością i powinniśmy się jej zawsze wystrzegać, a szczególnie wtedy, kiedy mamy do czynienia z czymś tak kompleksowym, jak religia w czasach nowoczesnych. Bardzo młody człowiek może zredukować nasze zagrożenia do jednej prostej choroby i uleczyć całość przy pomocy jednego prostego środka. Starsze i mądrzejsze głowy będą bardziej ostrożne, bo nauczyły się już tego, że to przypisane lekarstwo rzadko działa z tego powodu, że diagnoza była niewłaściwa. Nic nie jest takie proste. Niewiele chorób duchowych występuje pojedynczo. Prawie wszystkie są skomplikowane poprzez obecność innych i są tak wzajemnie ze sobą powiązane i rozciągają się na całe ciało religijne, że trzeba by mądrości Salomonowej, aby znaleźć proste jedno rozwiązanie.

Dlatego nie chciałbym wskazywać na jakiś jeden defekt w obecnym chrześcijaństwie i powiedzieć, że wszystkie nasze kłopoty z niego wynikają. Tego, że religia w naszych czasach cierpi gwałtowny spadek jest tak oczywiste, że nie potrzeba nikomu udowadniać; ale nie jest tak łatwo stwierdzić co spowodowało ten upadek. Mogę tylko powiedzieć, że zaobserwowałem jeden znaczący brak wśród ewangelikalnych chrześcijan, który może się okazać przyczyną większości naszych duchowych kłopotów; i oczywiście gdyby to było prawdą, to uzupełnienie tego braku byłoby naszą najbardziej krytyczną potrzebą.
Brak duchowego rozeznania

Tym wielkim brakiem, o którym mówię jest brak duchowego rozeznania, szczególnie wśród przywódców. Jak może być tyle wiedzy Biblijnej, a tak mało rozeznania, tak mało moralnej penetracji; oto zagadka obecnego świata religii. Mogę chyba śmiało powiedzieć, że nigdy w historii Kościoła nie było tylu osób zaangażowanych w studiowanie Biblii, jak obecnie.

Gdyby znajomość doktryny Biblijnej była gwarancją pobożności, to niewątpliwie byłoby to znane w historii, jako wiek uświęcenia. Niestety, może to być znane jako wiek Niewoli Babilońskiej Kościoła, albo wiek świeckości, kiedy ta która nazywa się Oblubienicą Chrystusa, pozwala sobie na zalecanie się do upadłych synów człowieczych w niewyobrażalnych ilościach. Ciało ewangelikalnych wierzących, pod złymi wpływami, w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, przeszło do świata w całkowitym poddaństwie, unikając tylko kilku większych grzechów, takich jak pijaństwo i rozwiązłość seksualna.

To, że ta haniebna zdrada nastąpiła za pełną zgodą naszych nauczycieli Biblijnych i ewangelistów, jest jedną z najstraszniejszych afer w historii duchowej świata. Ja jednak nie wierzę, że to wielkie poddanie się było wynegocjonowane przez ludzi o złych zamiarach, którzy świadomie postanowili zniszczyć wiarę naszych ojców. Wiele dobrych i żyjących w czystości osób współpracowało z tymi zdrajcami, którzy nas sprzedali. Dlaczego? Można by powiedzieć: z powodu braku duchowego widzenia.

Coś jakby mgła zawisła nad kościołem: "zasłona rozpostarta na wszystkimi ludami i przykrycie rozciągnięte nad wszystkimi narodami" /Iz.25.7/. Taka zasłona kiedyś spadła na Izrael: "Lecz umysły ich otępiały. Albowiem aż do dzisiejszego dnia przy czytaniu starego przymierza ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta, gdyż w Chrystusie zostaje ona usunięta. Tak jest aż po dzień dzisiejszy, ilekroć czyta się Mojżesza, zasłona leży na ich sercu" /2Kor.3.14-15/. To była tragiczna godzina Izraela. Bóg wzbudził Kościół i tymczasowo odrzucił swój wybrany lud. Nie mógł powierzyć swego dzieła ludziom ślepym.
Potrzeba proroczego widzenia

Na pewno potrzebujemy chrztu wyraźnego widzenia, jeżeli mamy uniknąć losu Izraela i każdego innego ciała religijnego w historii, które opuściło Boga. Jeżeli nie jest to największa potrzeba, to na pewno jedną z największych jest pojawienie się przywódców religijnych z proroczą wizją. Rozpaczliwie potrzebujemy widzących, którzy będą widzieć poprzez mgłę. Jeżeli nie pojawią się wkrótce, to dla tego pokolenia będzie już za późno. A jeżeli przyjdą, to niewątpliwie niektórych z nich ukrzyżujemy w imieniu naszej świeckiej ortodoksji. Ale krzyż jest zawsze zwiastunem zmartwychwstania.

Zwykła ewangelizacja, to nie jest nasza obecna potrzeba. Ewangelizacja tylko rozszerza religię, jakakolwiek by ona była. Zdobywa akceptacje dużej liczby ludzi, bez poświęcenia większej uwagi jakości tej religii. Tragedią jest to, że obecna ewangelizacja przyjmuje zdegradowaną formę obecnego chrześcijaństwa, jako religię Apostołów i zajmuje się nawracaniem do niej ludzi, bez zadawania pytań. Cały czas oddalamy się coraz bardziej od wzoru nowotestamentowego.

Potrzebna nam jest nowa reformacja. Musi nadejść gwałtowne zerwanie z tą nieodpowiedzialną, nastawioną na zabawę i spoganizowaną religią, która jest obecnie przyjmowana za wiarę w Chrystusa i rozprzestrzeniana po całym świecie przez nieduchowych ludzi, wykorzystujący nieduchowe metody dla osiągnięcia swoich celów. Kiedy Kościół Rzymski odstąpił od Boga, Bóg sprowadził reformację. Kiedy Reformacja ześwieczczała, Bóg wzbudził Morawian i Wesleyan. Kiedy te ruchy zaczęły zamierać, Bóg wzbudził Fundamentalizm i grupy "głębszego życia". Teraz, kiedy one prawie wszystkie zaprzedały się temu światu - co będzie dalej?

 

 

 

 

A. W. Tozer

 

 

___________________________

Kościół Pana Jezusa Chrystusa w Mikołajkach

 

 

fShare
0