Czytelnia

Udzielaj potrzebującemu

Ryszard Słapik włącz .

Raz po raz w Słowie Bożym znajdujemy tam wyzwanie, abyśmy w praktyce potwierdzili swoje deklaracje o przynależności do Jezusa Chrystusa. Dzisiejsze czasy czynią to wyzwanie jaskrawym, świadcząc o jego ciągłej aktualności.

Wezwanie do miłości – przeciwieństwa egoizmu – tak trudne do zrealizowania przez posiadającego grzeszną naturę człowieka, może być spełnione przez Ducha Świętego, którym Pan obficie obdarzył każdego nowonarodzonego.        
Dla wszystkich tych, którzy umieją i chcą patrzeć realnie, nie będzie zaskoczeniem fakt, że żyją wśród nas ludzie z tzw.  Marginesu społecznego, bezdomni, brudni, obdarci, nie posiadający środków do życia. Poszukują oni jedzenia w śmietnikach lub dojadają pozostawione resztki w barach, żyjąc z żebraniny i śpiąc na dworcach i klatkach schodowych. Ich widok staje się dla nas żywym wyrzutem sumienia, które zagłuszamy czasem zdawkowym westchnieniem” tak Boże, pomóż temu człowiekowi”, po czym staramy się jak najszybciej zapomnieć, co widzieliśmy.  Takie „umycie rąk” od sprawy jest wstrętne dla pełnego miłości Boga. Nasze „dobre chęci”, które nie prowadzą do zaspokojenia pierwszych potrzeb człowieka są obłudą (Jk 2:15-16). Jak my, jako chrześcijanie, mamy reagować na takie potrzeby? Słowo Boże jest jednoznaczne w tej kwestii: „…nie zamkniesz serca i nie zaciśniesz swojej ręki przed twoim ubogim bratem” (5 M 15:7) Jeżeli nie otwierasz swojej ręki, to najprawdopodobniej masz zamknięte serce. Wszystko, co  czynimy na zewnątrz, wypływa z naszego wnętrza, albowiem „z obfitości serca mówią usta” i „z dobrego skarbca wydobywa człowiek dobre rzeczy…” Może Twój skarbiec nie jest taki dobry, jak przypuszczasz. Jeśli tak, to nie będzie właściwą rzeczą sztuczne, przymusowe niejako otwieranie ręki. Nie ma co usuwać objawów naszego duchowego niedomagania, lecz jego przyczynę. „Wszystko co nie wypływa z przekonania, jest grzechem” (Rz.4:23). „Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza…” (1 Kor 11:28) i przegląda się w zwierciadle Słowa Bożego, badając swą szczerość i motywacje.

„…podzielisz twój chleb z głodnym…” (Iż. 58:7) Co cię wstrzymuje od takiego postępowania? Czy dlatego, że to jest Twój chleb? O, łatwo jest dysponować nam dobrami, które do nas nie należą i łatwo wydawać cudze pieniądze, majątki naszych organizacji, zborów, komitetów, lecz trudniej już rozstać się ze swoim (kolekta na niedzielnym nabożeństwie). Jesteśmy bardzo silnie przywiązani do naszych dóbr, zapominając, że one nie powinny być celem samym w sobie i nie mają służyć „zaspakajaniu naszych namiętności” (Jk 4:3) Apostoł Paweł ukazuje wyraźnie cel naszego trudu: „…Aby mieć z czego udzielać potrzebującym…” (Ef 4:28) Dobrą rzeczą jest bogacić się. Lecz jeżeli potencjał ten nie zostanie wykorzystany zgodnie z Bożym zamiarem, usłyszymy kiedyś następujące słowa: „Bogactwo wasze zmarniało…, złoto wasze i srebro zaśniedziało a śniedź ich świadczyć będzie przeciwko wam” (Jk 5:2)

„…Biednych bezdomnych przyjmiesz do domu…” (Iz 58:7) Niewygodnym jest dla nas dosłowne tłumaczenie tego polecenia. Nasze mieszkanie (wypielęgnowane parkiety, puszyste dywany, sprowadzone z zagranicy dużym sumptem meble) nie są miejscem, gdzie chcielibyśmy widzieć istoty ludzkie zapomniane przez świat. Pragniemy spokoju, stabilizacji, bezpieczeństwa, komfortu, pragniemy rodzinnej atmosfery, ciesząc się dziećmi, znajomościami,  życiem towarzyskim, lubimy fotel, gorącą kawę i ukojenie po trudach pracy zawodowej, a tego wszystkiego oczekujemy od naszych domów.
Nie takim był nasz Pan. On kocha każdego bezdomnego i rozumie go, ponieważ gdy chodził po Ziemi, sam „nie miał miejsca, gdzie by mógł głowę skłonić” (Mt 8:20) Jeżeli nie chcemy pobudzać Go do gniewu, nie miłujmy nagromadzonych dóbr bardziej, niż „jednego z tych najmniejszych” Być może widząc ich potrzeby, wykręcamy się stwierdzeniem, „jakbym miał, to bym dał”.  Boża mądrość pogardza i takim sposobem myślenia. „Jeśli bowiem jest ochotna wola, zasługuje ona na uznanie według tego, co ma, a nie według tego, czego nie ma” (2 Kor 8:12). Bezsensem jest deklarować coś, co by było, gdyby. Dajesz z  tego, co masz, a nie z tego, czego nie masz. Nie jest najważniejsze ile dasz, lecz jak się zachowasz (Mk 12:41-44).

Nie bójmy się, że ci nieszczęśliwi ludzie wykorzystają nas tak, że sami nie będziemy mieć co jeść. Jeżeli mamy taką postawę, to bierze się ona z braku zaufania Panu. Gdy Eliasz przyszedł do Sarepty Syjońskiej do pewnej wdowy, aby go żywiła,  nie miała ona nic prócz odrobiny mąki i oliwy na ostatni głodowy posiłek dla siebie i swojego syna. Stojąc w obliczu śmierci głodowej, potrafiła wykazać się prawdziwą wiarą w obietnicę Bożą i dać resztkę pożywienia, by zaspokoić głód Eliasza. W konsekwencji Bóg sprawił, że przez cały czas miała ona pełne naczynia mąki i oliwy.

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam dodane…” (Mt 6:33). Jeżeli będziemy z całych sił trzymać się tej obietnicy, to nie ma  miejsca na strach i niepewność jutra. Posłuszeństwo Słowu Bożemu i kroczenie drogą Pańską czyni nas błogosławionymi i przyjaciółmi Pana. Przychylność Boża sprzyja nam, jeżeli polegamy na Jezusie, realizując Jego wolę względem nas (2 Kor. 9:8-9). „Gdzie skarb twój, tam serce twoje…” (Mt 6:21) Niechże dla nas skarbem będzie nasz Pan, nie mamona. Używajmy jej, aby” zyskiwać sobie przyjaciół” i będąc wiernymi w tym szafarstwie stać się godnymi, aby powierzono nam prawdziwą wartość (Łk 16:11).

Myślę, że potrzeba chwili pomoże nam  w realizacji wskazówek Jezusa: „…Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi” (Mt 6:19-21) Potrzeba ta będzie ciągle wzrastać, bowiem przybywać będzie ludzi, którzy oczekują od nas pomocy. Daje nam to wspaniałe możliwości do obfitego składania świadectwa, dzielenia się dobrą nowiną o miłości Bożej w Chrystusie Jezusie, bowiem społeczeństwo patrzy na nas, chrześcijan, szukając potwierdzenia naszych słów stylem naszego życia, aby „…widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. (Mt 5:16)

 Ryszard Słapik

- - - - - - -
Społeczność Chrześcijańska w Mikołajkach

fShare
0