Czytelnia

Modlitwa w zgodzie z Bogiem

Andrew Murray włącz .

"Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał. A Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz." (Jn.11.41-42).
"Synem moim jesteś, dziś Cię zrodziłem. Proś mnie, a dam Ci" (Ps.2.7-8)


Andrew Murray
(9 Maja 1828 - 18 stycznia 1917)



     W Nowym Testamencie znajdujemy rozróżnienie między wiarą a wiedzą. "Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy, inny wiarę w tym samym Duchu" (1Kor.12.8-9).

Dziecko albo prostoduszny chrześcijanin może mieć wielką wiarę i zarazem niewielką wiedzę. Dziecięca prostota bez trudności przyjmuje prawdę i często niewiele się troszczy o to, by sobie lub innym podać jakieś wyjaśnienie swojej wiary, poza takim jak: tak powiedział Bóg.
Ale jest Bożą wolą, byśmy Go kochali i służyli Mu nie tylko z całego serca, ale także całym umysłem i byśmy dorastali do wejrzenia w Bożą mądrość i piękno wszystkich Jego dróg, słów i dzieł. Tylko wtedy wierzący będzie mógł w pełni zbliżyć się, by prawdziwie uwielbiać chwałę Bożej łaski. Tylko wtedy nasze serce może ze zrozumieniem przyjąć skarby mądrości i wiedzy, które są w odkupieniu i przygotować się, by w pełni podjąć tę najwyższą nutę pieśni, która intonowana jest przed tronem: "O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga!"(Rz.11.33).

Prawda ta ma pełne zastosowanie w naszym życiu modlitewnym. Podczas gdy modlitwa i wiara są tak proste, że świeżo narodzony wierzący może się modlić z mocą, chrześcijanin napotyka w nauce o modlitwie pewne trudności. Do którego momentu moc modlitwy jest rzeczywistością? A dalej, jak Bóg może nadawać modlitwie tak wielką moc? Jak czynność modlitwy jest zharmonizowana z wolą i postanowieniami Bożymi? Jak można pogodzić Bożą suwerenność i naszą wolę, Bożą wolność z naszą?

Te i tym podobne pytania są przedmiotem ciągłych rozważań i dociekań chrześcijan. Z im większą szczerością i czcią zbliżamy się do takich tajemnic, z tym większym podziwem pełnym uwielbienia upadniemy na kolana, by oddać chwałę Temu, który w modlitwie obdarzył człowieka tak wielką mocą.

Jedna z ukrytych trudności związanych z modlitwą, która choć nie wyrażona, często naprawdę wstrzymuje modlitwę, wypływa z doskonałości Boga i Jego absolutnej niezależności od wszystkiego, co jest poza Nim. Czyż nie jest On Nieskończonym Istnieniem, które samo sobie wszystko zawdzięcza, które samo o sobie decyduje i które w swej mądrej i świętej woli zdecydowało o wszystkim, co ma być?

Czy obietnica odpowiedzi na modlitwę jest jedynie łaskawością wobec naszej słabości? Czy to co się mówi o wszystko zwyciężającej mocy modlitwy jest czymś więcej niż dostosowaniem naszego sposobu myślenia, jako że Bóstwo nigdy nie może być zależne w swym działaniu od jakichkolwiek czynności z zewnątrz? Czy błogosławieństwo płynące z modlitwy jest jedynie wpływem ćwiczeń na nas?
Poszukując odpowiedzi na takie pytania znajdujemy klucz w samej istocie Boga, w tajemnicy Trójcy Świętej. Gdyby Bóg był tylko jedną Osobą, zamkniętą w sobie samej, nie można by myśleć o zbliżeniu się do Niego, czy wpływaniu na Niego. Są w Bogu jednak trzy Osoby. Mamy w Nim Ojca i Syna, którzy przez Ducha Świętego mają żywą więź jedności i społeczności. Gdy wieczna miłość poczęła Syna i Ojciec dał Synowi jako Drugiej Osobie miejsce obok siebie jako Sobie Równemu i Swojemu Doradcy, otworzona została droga dla modlitwy i wpływu na najgłębsze życie samego Bóstwa.

Tak jak na ziemi, podobnie i w niebie, cała relacja między Ojcem, a Synem opiera się na dawaniu i braniu. Jeśli branie ma być tak samo dobrowolne i niewymuszone jak dawanie, Syn musi prosić i otrzymywać. W świętej relacji Bożych Osób składanie próśb przez Syna było jednym z najwspanialszych działań Potrójnie Błogosławionego Życia Bożego. Stąd mamy w 2 Psalmie: "Synem moim jesteś: proś mnie, a dam Ci". Ojciec udzielił Synowi pozwolenia i mocy, by oddziaływał na Niego. Zanoszenie próśb przez Syna nie było jedynie na pokaz, ani nie było bez znaczenia, ale było jednym z tych wydarzeń życiowych, gdzie spotykały się i uzupełniały miłość Ojca i Syna.
Ojciec zdecydował, że nie będzie sam w Swych postanowieniach. Miały być one zależne od próśb Syna i tego, czy zaakceptuje odpowiedzi na nie. Zanoszenie próśb było w samej istocie i życiu Boga, a ich odbiciem i odpływem miała być modlitwa na ziemi. Obejmowało to także powiedzenie Jezusa: "A ja wiedziałem, że mnie wysłuchujesz" (Jn.11.42).

Tak jak nie można oddzielić synostwa Jezusa na ziemi od Jego synostwa w niebie, tak samo należy spojrzeć na Jego modlitwę na ziemi - jest ona kontynuacją i powieleniem Jego wstawiania się w niebie. Modlitwa człowieka - Jezusa Chrystusa jest połączeniem między odwiecznym wstawiennictwem Jednorodzonego Syna na łonie Ojca i modlitwą człowieka na ziemi. Modlitwa ma swój początek i najgłębsze źródło w samej istocie Boga. Na łonie Bóstwa nic nie dzieje się bez modlitwy - Syn prosi, a Ojciec daje.

To pomaga nam nieco zrozumieć, w jaki sposób modlitwa człowieka, zanoszona za pośrednictwem Syna, może wpływać na Boga. Postanowienia Boga nie są decyzjami podejmowanymi przez Niego bez porozumienia się z Synem, Jego prośbami czy prośbami zaniesionymi poprzez Niego. Stanowczo nie. Pan Jezus jest pierworodnym, Głową i Dziedzicem wszystkiego. Wszystko zostało stworzone przez Niego i dla Niego, i wszystkie rzeczy od Niego zależą. Syn jako Reprezentant całego stworzenia zawsze ma udział w postanowieniach Ojca. W rozporządzeniach dotyczących wiecznego celu zawsze pozostawione było miejsce na wolność Syna jako Pośrednika i Wstawiającego się, a także na prośby wszystkich, którzy przystępują do Ojca i Syna.

Jeśli przychodzi nam na myśl, że wolność i moc Syna, by wpływać na Ojca są w sprzeczności z niezmiennością Bożych postanowień, musimy pamiętać, że u Boga, w przeciwieństwie do człowieka, nie ma przeszłości, z którą jest nieodwołalnie związany. Bóg nie żyje w czasie z jego przeszłością i przyszłością. Rozróżnienia czasowe nie mają odniesienia do Tego, który zamieszkuje wieczność. Wieczność jest nieustannie obecnym teraz, w którym przeszłość nigdy nie jest przeszła, a przyszłość jest zawsze obecna.

Dostosowując się do ludzkiej słabości Pismo musi mówić o przeszłych postanowieniach i nadchodzącej przyszłości. W rzeczywistości niezmienność Bożych zamiarów ciągle pozostaje w doskonałej harmonii z wolnością Boga do czynienia tego, czego On pragnie. Modlitwy Syna i Jego ludu, które były brane pod uwagę przy wiecznych postanowieniach nie miały na celu jedynie pozornego efektu. Przeciwnie, Ojcowskie serce pozostaje otwarte i gotowe, aby wysłuchać każdą modlitwę, która jest zanoszona przez Syna i Bóg naprawdę dopuszcza, aby dzięki modlitwie decydować się na zrobienie czegoś, czego inaczej by nie uczynił.

Ta doskonała harmonia i jedność Bożej suwerenności i ludzkiej wolności jest dla nas niezgłębioną tajemnicą, ponieważ Bóg jako Ten Wieczny przekracza wszystkie nasze myśli. Ale niech ta pewność będzie dla nas pociechą i siłą, że moc modlitwy ma swe źródło i podstawę w odwiecznej relacji Ojca i Syna i że dzięki jedności z Synem nasza modlitwa jest przyjmowana i może wpływać na wewnętrzne życie Błogosławionej Trójcy.

Boże postanowienia nie są żelaznymi ramami, przeciw którym ludzka wolność usiłuje na próżno walczyć. Nie, Bóg jest Żyjącą Miłością, która w swoim Synu jako człowieku weszła w najbliższą relację ze wszystkim co ludzkie. Przez Ducha Świętego przyjmuje wszystko co ludzkie do Boskiego życia miłości i jest wolna, by każdej modlitwie człowieka dać miejsce w zarządzaniu światem.

W jasnym świetle takich myśli, nauka o Błogosławionej Trójcy przestaje być abstrakcyjną spekulacją i staje się żywą manifestacją sposobu, w jaki było możliwe dla człowieka, by został przyjęty do społeczności z Bogiem, a dla jego modlitw, by stały się rzeczywistym czynnikiem w Bożych rządach na ziemi. Możemy niejako z oddali uchwycić światło, które z wiecznego świata rozbłyskuje słowami: "Przez Niego mamy dostęp do Ojca w jednym Duchu" (Ef.2.18).
 

fShare
0