Czytelnia

Walka duchowa według nowego paradygmatu, cz. 2

Kazimierz Sosulski włącz .

Tytułem wstępu

Ustosunkowując się do niektórych tylko tez "wstawienników" trzeba stwierdzić, że w tzw. "walce duchowej" koncentrują się oni na mocach ciemności i demonach. Piszą o demonach "które przeszkadzają w głoszeniu ewangelii, przeciwstawiają się Bożemu ludowi i trzymają niewierzących w niewoli". Tymczasem naszym największym przeciwnikiem nie są rozpoznane przez nas po usilnym badaniu konkretne demony. Naszym największym przeciwnikiem jest grzech! To w jego sprawie przyszedł na ziemię Jezus Chrystus. Ukierunkowywanie naszych poczynań na walkę ze Złym to pokłosie gnostyckiego dualizmu.

W tekście "wstawienników" czytamy też: "Uważamy, że duchowa walka nie ogranicza się do obrony przed atakami wroga, ale że to my mamy go atakować i (z)wiązać, żeby móc zebrać łupy i uwolnić jeńców (doprowadzić do poznania Boga); Łk 11,20-22; Iz 61,1-2." Jest to podejście do sprawy z gruntu fałszywe, bo oba teksty biblijne odnoszą się wyłącznie do Chrystusa, nie do nas. My jesteśmy w Nim ukryci i mamy "stać" oraz "być". Jeśli w Nim pozostajemy, to jest to już wystarczający powód, aby pierzchała wszelka ciemność. Nie musimy jej ścigać. W Chrystusie jesteśmy światłością świata, solą ziemi, listem Chrystusowym i wonią Chrystusa. NT nic nie mówi o atakowaniu! Ani zwierzchności na powietrzu, ani choćby jednego demona nie przepędzi się skandowaniem, wrzaskiem, tupaniem, "namaszczonymi" dźwiękami instrumentów, wbijaniem palików czy polewaniem olejem. Są to czynności magiczne i pogańskie. To prorocy Baala szaleli przez kilka godzin. Eliasz pozostawał spokojny i zwyciężył, bo z nim był Wszechmogący.

Przebudzenie zawsze przychodzi przez głoszone Słowo Boże i modlitwę wzmocnioną postem. Oto, co pisze w swej książce "Modlitwa zmienia narody" choćby Ulf Ekman: "Paweł stosował mozolną, wytrwałą modlitwę, kiedy walczył z nadziemskimi władzami, zwierzchnościami i siłami ciemności w okręgach niebieskich. Nie możemy tak po prostu powiedzieć: "W imieniu Jezusa związuję wszystkie duchowe siły ciemności w tym kraju, odtąd mamy całkowite zwycięstwo w naszym narodzie, amen". Taka modlitwa jest nieskuteczna. Jednakże równie bezowocne jest prowadzenie upartej, długiej walki, podczas której staramy się zlokalizować każdego istniejącego demona, poznając jego imię i związując go. Są skuteczne sposoby przepędzenia mocy ciemności. Jednym z nich jest uwielbianie Boga i oddawanie mu chwały. Inny to głoszenie Ewangelii na każdej ulicy i na każdym rogu. Oba te rodzaje działania są prowadzeniem walki."

W tezach wstawienników czytamy także: "Wierzymy mocno, że ciemność duchowa na poszczególnych obszarach posiada swoje duchowe korzenie, dające mocom ciemności prawo działania. Uważamy, że dobrze jest takie korzenie (pierwotne przyczyny) wyśledzić w historii - na tym właśnie polega tworzenie duchowych map. Uważamy, że wiedza taka pomaga we właściwym ukierunkowaniu modlitw i pokuty, szukaniu Bożego przebaczenia i odnowy. Wiele z takich korzeni sięga bardzo odległej historii, czasem sprzed kilku wieków." Absolutne nieporozumienie. Przecież to nie zdobyta wiedza pomaga nam w modlitwie, lecz Duch Święty, który wszystko bada, nawet "głębokości Boże". On "wspiera nas w niemocy naszej, nie wiemy bowiem o co się modlić..." (Rz 8,26). Te "duchowe mapy" są pomysłami byłych okultystów, którzy swoją wiedzę czerpią z dawniejszych praktyk, nie z Biblii. Dowodem może być choćby jeden z wykładów Any Mendez (kiedyś była zwolenniczką voodoo - czarnoksięskiego kultu przodków pochodzenia afrykańskiego, którego rytualne obrzędy magiczne mają na celu przebłaganie bóstw animistycznych) na konferencji w Kaliszu w kwietniu 2000r. zarejestrowany na kasecie video. Wyraźnie tam widać i słychać skąd bierze ona swoją "strategię". Po przeczytaniu dwóch wersetów z księgi Ezechiela o świątyni Pana, niewiele korzysta z przeczytanego tekstu (traktuje go raczej jako pretekst). Swoją strategię walki buduje natomiast na takim założeniu: ponieważ szatan zawsze kopiuje Boże wzorce, dlatego też obserwując jego strategię, możemy poznać, jaka jest strategia Boża. Demony danej specjalności, np. seksu, hazardu czy alkoholizmu stwarzają swoje centra oddziaływania poprzez wykorzystywanie takich ośrodków jak bary alkoholowe, domy publiczne czy kasyna gry. W promieniu takiego ośrodka działają demony odpowiednich specjalności. Pomiędzy tymi lokalami istnieją tzw. linie ezoteryczne, które rozciągają się także pomiędzy dzielnicami, miastami i krajami. Chrześcijanie powinni zatem zlokalizować takie ośrodki, by w tych właśnie miejscach ustanowić własny duchowy ołtarz.

Wnioskowanie o tym jak postępuje Bóg na podstawie znajomości postępowania szatana jest co najmniej niedorzeczne. Gdyby Bóg chciał, byśmy tracili czas i siły na badanie historii i geografii konkretnego terenu w kontekście lokalizowania centrów przeciwnika, sam dałby nam co do tego wskazówki. Tymczasem wystarczy się przyjrzeć choćby apostołowi Pawłowi w Atenach, gdy jego duch obruszał się na widok miasta oddanego bałwochwalstwu (Dz 17,16nn). Zamiast budować swój "duchowy ołtarz" i niszczyć rozliczne pogańskie ołtarze, nawiązuje w swej przemowie do jednego z nich i GŁOSI SŁOWO BOŻE! Bo tylko w Słowie jest życie i światłość, tylko ono jest mieczem i młotem kruszącym skałę ludzkich serc, a sam Duch Święty dobrze wie jak przekonać człowieka o grzechu. A choć po kazaniu poszło za Pawłem tylko kilka osób, nie zrażał się tym, bo Chrystusowi i jego apostołom nie o tłumy przecież chodziło...

W tezach czytamy: "Wierzymy, że również dzisiaj żyją na ziemi prorocy i apostołowie, którzy odgrywają istotną rolę w tym, co czyni Bóg". Zawsze istnieli w historii Kościoła ludzie, którzy mieli znaczące w nim miejsce. Ale należy tu przypomnieć, że tylko Dwunastu ma autorytet apostolski (Paweł został powołany w okresie apostolskim i przez Jezusa, nie przez jakiegoś anioła jak poniektórzy współcześni). Pozostali więc pracownicy Kościoła mają służbę o apostolskim czy proroczym charakterze, ale bez autorytetu Dwunastu, bo ten został zamknięty w kanonie NT. Przyglądając się zaś wymysłom licznych pseudoproroków i pseudoapostołów można śmiało powiedzieć, że jest to uzurpacja ludzi, którzy przede wszystkim dążą do przejęcia rządu dusz nad szczerymi lecz naiwnymi gorliwcami. Nic zatem dziwnego, że na początku wspomnianego wykładu Mendez zarządziła zbiorowe skandowanie: "Duch jest ponad umysłem, a ja jestem duchem. Jestem duchem, jestem duchem, jestem duchem, a mój umysł jest poddany mojemu duchowi, dlatego biorę od niego każdą myśl w posłuszeństwo Jezusowi Chrystusowi". Jasne! Nie rób człowieku użytku ze swojego mózgu. Jeszcze by ci się przypomniało co naprawdę mówi Nowy Testament! Takie skandowanie spokojnie można zaliczyć do pewnego rodzaju techniki prania mózgów. Tylko ci, co chcą rządzić na sposób totalitarny zmuszają ludzi do bezmyślnego skandowania haseł. Wiadomo, że wielokrotnie powtarzany fałsz może zostać przez człowieka wbrew wszelkiej logice uznany za prawdę. Nam, żyjącym w postkomunistycznym kraju chyba łatwiej powinno być to zrozumieć. Bóg nigdy nie każe nam przestać myśleć!

Czytamy jeszcze w tezach: "Czy cały naród może zostać dotknięty i potrząśnięty przez Boża moc? Niewątpliwie dobitnym tego przykładem jest przebudzenie walijskie z 1904 roku albo przebudzenie na Hebrydach". Chwała Bogu za te przebudzenia, które powstały w wyniku modlitwy prostych ludzi i odważnego głoszenia Słowa Bożego (a nie praktyk szamańskich!). Ale też trzeba wiedzieć, że np. przebudzenie walijskie trwało tylko rok i choć jego płomienie rozniosły się po całym ówczesnym Imperium Brytyjskim, to jednakże sama Walia prawie na sto lat zamknęła się na Ewangelię, a główny kaznodzieja tego przebudzenia, 27­letni Evan Roberts, po ustaniu przebudzenia żył do swojej śmierci jako całkowicie świecki człowiek. Piszę to gwoli dania świadectwa prawdzie. Wszelkie prezentacje wspaniałych duchowych wydarzeń, które mają pobudzić naszą wiarę muszą ukazywać te zjawiska we właściwej perspektywie. Nie należy stwarzać wrażenia jakoby w niektórych regionach świata nastało już wręcz Tysiąclecie. Dlatego słuszne jest to, co napisał George Otis, jr w cytowanym przez "wstawienników" liście: "Przeobrażone społeczności to nie są społeczności doskonale - przynajmniej nie w sensie millennialnym. (...) Słyszeliśmy i oglądaliśmy pewne dowody, które potwierdzały wyraźne i znaczne zmiany, które nastąpiły w rzeczonych społecznościach. Nie jest to zmiana absolutna i ostateczna, niemniej jednak zachęcająca - szczególnie dla badaczy nastawionych na obserwowanie procesów długoterminowych". Jednakże kaseta mówiąca po przeobrażonych miastach pozostawia wrażenie czegoś innego.

Poniżej zamieszczamy artykuł o aktualnej sytuacji w Kolumbii. Nie ma tym kraju sielanki i bezpieczeństwa, jak to można odebrać z wideo. Zamieszczone w artykule "Walka wg nowego paradygmatu" informacje na temat Ruth Ruibal, jej rodziny i zboru pochodziły z jej własnych newsletterów zamieszczanych w Internecie w latach 1999-2000. Jeśli teraz, w swoim wyjaśnieniu, pisze ona bardziej okrągło, to trzeba by jej spytać, dlaczego? Niedobrze też, że z jej męża, pastora Julio Ruibal, robi się męczennika za wiarę, gdy faktycznie zginął on w wyniku sąsiedzkiego konfliktu o swą posiadłość. Gwoli prawdzie dobrze jest zatem mieć informacje ze źródeł obiektywnych. Producenci filmu, który przecież ma uzasadniać ideologię twórców "walki strategicznej", nie mogą być za takowych uznani, bo "nikt nie może być sędzią we własnej sprawie".

Jeszcze inne zagadnienie to sprawa podstawy, na której się zasadza jedność chrześcijan. Bałamutne jest twierdzenie: "Cieszymy się, że mimo wszelkich różnic możemy zachować jedność, bo przecież nie wspólna doktryna nas łączy, ale Duch Święty i Boża miłość". Czym innym jest miłość do ludzi w ogóle, a jedność i miłość wyznawców Chrystusa do siebie nawzajem. Cały NT sprawę nauki, doktryny stawia bardzo mocno. Wystarczy wziąć do ręki konkordancję biblijną i zobaczyć takie teksty jak: "trwali w nauce apostolskiej" (Dz 2,42); "(...) wy, którzy byliście sługami grzechu, przyjęliście ze szczerego serca zarys tej nauki, której zostaliście przekazani" (Rz 6,17); "A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich." (Rz 16,17); por. 1Tm 1,10; 4,6.13; 6,1.3, 2Tm 3,10. Tt 1,9; 2,1.7 itd. Twierdzenie "nie doktryna nas łączy, ale Duch Święty i Boża miłość" robi obecnie karierę, bo jest wygodne i pojemne, zgadza się też z trendami New Age, w ogóle z trendami obecnego świata. Ale Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie jest Bogiem Prawdy, Duch Święty jest Duchem Prawdy i dzieci Boże chodzą w Prawdzie.

Przedstawiam zatem następujące zagadnienia do rozważenia na gruncie Bożego Słowa w związku z tzw. "strategicznym planowaniem" i innymi głoszonymi dziś nowymi naukami.

    Proszę uzasadnić na podstawie Nowego Testamentu, że żyjemy dziś w czasach tzw. "odnowy Kościoła" i należy go "odbudować" na fundamencie składającym się z NOWYCH apostołów i proroków o szczególnym namaszczeniu i NOWYM objawieniu, mimo że jest napisane wyraźnie w Ef 2,20-22, iż ten fundament już dawno został położony (oparty na Chrystusie i BIBLIJNYCH apostołach i prorokach, którzy już zapisali Jego Słowo) i nikt nowego założyć nie może - 1Kor 3,11.
    NT zachęca nas do modlitwy o przywódców narodu (1Tm 2,1-8), nigdzie jednak nie ma mowy o tym, że mamy pokutować za ich grzechy, czy też za grzechy "całego narodu" (tzw. "pokuta zbiorowa"). To samo dotyczy Kościoła - proszę na podstawie NT (jako nasz wzór wiary i praktyki) wykazać, że wierzący podlegają nakazowi zbiorowej pokuty za "grzechy Kościoła".
    Proszę biblijnie uzasadnić, że "grupy komandosów" to Boży nakaz pełnienia tego rodzaju służby, a nie tylko ludzki wymysł.
    Proszę wyjaśnić na podstawie Słowa, skąd się wziął zwrot "modlitwa na wysokim poziomie duchowym" i na jakiej zasadzie opiera się różnicowanie "poziomów" modlitwy.
    Proszę podać biblijny przykład z życia nowotestamentowego zboru tzw. "walki na szczytach gór" i "burzenia warowni na górach".
    Proszę podać biblijny przykład chodzenia po jaskiniach, aby szukać tam "skupisk demonów".
    Na jakiej biblijnej podstawie opiera się polecenie szukania "znaków" i legend nt. gór oraz poznawania historii ich okolic.
    Na czym ma polegać badanie rzek i proszę podać chociaż jeden werset uzasadniający stosowanie tej praktyki przez nowotestamentowy zbór.
    Proszę udowodnić na podstawie Pisma, że jako wstawiennicy, powołani jesteśmy do rysowania "duchowych map" np. głównych sanktuariów czy cmentarzy.
    Jakiemu celowi ma służyć praktyka wieszania plastykowych tabliczek z napisem "Jezus zmartwychwstał" na krucyfiksach w całym kraju i czy nauczyli nas takiego sposobu postępowania uczniowie Jezusa; czy jest to raczej wymysł "nowych" współczesnych nam tzw. "apostołów".
    Czy ten "plan bitwy" jakim dzisiaj posługują się wstawiennicy z "Armii Pana" został nam objawiony w Biblii? Jeśli nie, to jaką mamy gwarancję, że jest od Boga? (Pwt 29,28 i 1Kor 4,6).
    Gdzie w Biblii jest powiedziane, że zadaniem Kościoła na ziemi (w oczekiwaniu na przyjście Chrystusa) jest "uwolnienie" całych narodów i kontynentów spod panowania mocy ciemności?
    Sformułowanie, że trzeba "wierzyć w STRATEGIĘ" pokazuje, iż ludzkim wymysłom i planom ufamy bardziej niż Bogu i Jego Słowu. Czy tej "strategii" nauczał Jezus i apostołowie? Proszę podać konkretne przykłady z NT.
    "Strategiczne konferencje nowych proroków i apostołów" lub właśnie "wstawienników" okryte są pewną tajemnicą. Chodzi o to, by nie zdradzać pozostałym wierzącym wszystkiego, co zostało tam objawione ani co robili podczas nich uczestnicy. Oznaczałoby to, że istnieje w tych kręgach pewna "duchowa elita" stawiająca się ponad resztą Kościoła i to na skalę światową (2Kor 10,14). Proszę uzasadnić, na podstawie NT, że jest to normalna praktyka, a nie po prostu gnostyczny "elitaryzm" (Łk 14,11 i J 18,20).
    Proszę uzasadnić na podstawie Pisma, że mamy prawo rozkazywać aniołom - Bożym posłańcom - aby wykonywali duchową pracę na rzecz Kościoła.


Kazimierz Sosulski, Warszawa, 15.02.2001
Dawid Wilkerson o ruchu tzw. wstawienników

Drodzy Bracia,

Jeżeli chodzi o Ruch Wstawienników, to szczerze wierzę, że jest to jeszcze jedna nowość wprowadzona przez ludzi, którzy szukają czegoś nowego i spektakularnego. Mówią o okrążaniu miast samolotami i udawaniu się na góry i wyżyny, aby przejmować zwycięstwo nad diabłem. Jednak Słowo Boże przypomina nam, że Bóg ostrzegał przed szukaniem Go na wyżynach i wysokich miejscach.

W Słowie Bożym nie ma ani jednej wzmianki dla poparcia takiej całkowitej głupoty. Gdyby to był sposób na walkę z diabłem, to nie mają żadnej szansy matki Syjonu w wieku 70 czy 80 lat, i które przez wiele lat prowadziły potężną modlitwę wstawienniczą w swojej słabości - niektóre z nich na wózkach inwalidzkich. Ci ludzie ogłaszają fantastyczne oświadczenia, które nie mogą zmaterializować się tutaj w Stanach Zjednoczonych. Myśmy to już widzieli: ludzi poubieranych w żołnierskie mundury i wojskowe buty. Są to legalistyczne, cielesne wysiłki, które miałyby jakoby poruszyć rękę Bożą bez zapłacenia ceny godzin spędzonych sam na sam z Bogiem w komorze modlitwy.

A co mówi Biblia? Kiedy się modlisz, wejdź do komory! Módl się tam do Ojca, który widzi w ukryciu, a On tobie odda. Zaangażowało się w to wielu szczerych ludzi, ale faktycznie oni zostali zwiedzeni i Pan im chce powiedzieć: "Już macie swoją nagrodę." Ich nagrodą jest to, że ich modlitwy są prezentowane publicznie. Pan wcale nie popierał takiej działalności.

Jest to dokładnie to, przed czym ostrzegałem, kiedy byłem w Polsce ostatnim razem - że będziecie zalewani przez takie właśnie amerykańskie nowości. Nie znam żadnej spolegliwej organizacji religijnej w Stanach Zjednoczonych, która by się włączała do takich działań.

Prawie każdego roku z Kansas City wychodzi jakiś nowy rodzaj duchowej innowacji. Bądźcie ostrożni moi drodzy bracia. Nie ma żadnych skrótów i wszystkie mapy i plakietki tego świata nie pokonają zwierzchności i mocy ciemności. Są to cielesne metody i diabeł śmieje się z takiej głupoty. Diabeł boi się jedynie takich mężów i niewiast, którzy chodzą w świętości i osobiście spędzają w samotności cenny czas z Bogiem.

Niech Bóg wam błogosławi drodzy bracia.

Wasz w Chrystusie
David Wilkerson
List wysłany 30.01.2001 r. w odpowiedzi na pytania z Polski.


Wojna, której nikt nie jest w stanie wygrać

Ani rząd, ani partyzanci (rebelianci/guerrillas) nie są w stanie wygrać wojny domowej w Kolumbii. Dlatego obecnie jedynym promykiem nadziei na pokój jest spotkanie prezydenta z przywódcą partyzantów, które odbędzie się pod koniec tego tygodnia.

W czwartek (8.02.2001, przyp. tłum.) odbędzie się spotkanie prezydenta Andreasa Pastrany z Manuelem Marulanda, przywódcą 15 tysięcznej grupy partyzantów (FARC) - będzie to na razie ostatnie spotkanie mające na celu ocalenie procesu pokojowego w Kolumbii.

Proces ten ma doprowadzić do zakończenia 40-letniej wojny domowej, którą przypłaciło życiem co najmniej 130 tys. osób. Jeśli ci dwaj liderzy nie osiągną porozumienia, jedyna alternatywa jaka pozostaje, to konflikt zbrojny. Konflikt ten może zainfekować również kraje sąsiednie, w tym także USA. Spotkanie to powinno było się odbyć już dawno temu. Prezydent Pastrana wyznaczył partyzantom termin powrotu do okrągłego stołu pokojowych obrad do końca stycznia. Po tym jak Marulanda, w ostatniej chwili, odpowiedział na to pozytywnie - Pastrana zgodził się na przedłużenie terminu do 9 lutego.

Na porządku dziennym spotkania, trzeciego z kolei licząc od lipca 1998, jest dyskusja dotycząca uwolnienia chorych więźniów, walki z prawicowymi bojówkami "death squads" i kontrowersyjny plan Pastranasa zwany "Planem Kolumbia", na który składa się pomoc militarna z USA przeciwko narkotykowym gangom (producentom kokainy). Partyzanci obawiają się, być może nie bez racji, że pomoc wojskowa ze Stanów Zjednoczonych zostanie użyta głownie przeciwko nim.

Trudny proces

Pastrana i ponad 70-letni Marulanda mają również przedyskutować sprawę przedłużenia umowy dotyczącej kontrolowanego przez partyzantów obszaru rozmiarów Szwajcarii, liczącego 100.000 mieszkańców. Terytorium to, całkowicie wyjęte spod władzy rządu, utworzone zostało w listopadzie 1998 r., kiedy to zostało stamtąd wycofane wojsko. Tylko pod tym warunkiem partyzanci zgodzili się na przystąpienie do pokojowego procesu. Jednak wszystkie starania zmierzające do osiągnięcia pokoju jak dotąd dały bardzo nikłe rezultaty. W listopadzie ub. r. zostały one przerwane przez FARC. Był to wyraz protestu przeciwko polityce rządu, który - wg partyzantów - za mało zajmował się problemem masowych masakr ludności cywilnej dokonywanych przez "death squads" - bojówki radykalnej prawicy.

Prezydent Pastrana znajduje się pod presją opinii tych, którzy uważają, że należy wysłać rządowe wojsko na teren tego wolnego obszaru, gdyż, jak wielu uważa, partyzanci wykorzystują to miejsce na własne uzbrajanie się. Jeśli czwartkowe (8.02) spotkanie nie da oczekiwanego rezultatu, jakim jest rozpoczęcie rozmów w celu zaprowadzenia w kraju pokoju, wówczas wojska rządowe znowu mogą zająć ten teren.

Mocna pozycja partyzantów

Trudno jest tam spacerować sobie po parku. FARC - z hiszp. skrót oznaczający uzbrojonych rewolucjonistów kolumbijskich - jest najsilniejszą i najstarszą organizacją partyzancką na półkuli zachodniej. FARC posiada 12-15 tys. żołnierzy, stosunkowo nowoczesną broń, mnóstwo pieniędzy, jak również jest wspomagany przez kolumbijski handel kokainą. Przez 40 lat kolejne rządy próbowały zniszczyć ten ruch partyzancki przy użyciu sił wojskowych, ale nigdy się to nie udało. Jeśli ma się to udać tym razem, potrzebna jest duża pomoc militarna z USA.

Stany Zjednoczone dały już ponad milion dolarów na wsparcie walki przeciwko produkcji narkotyków. Większa część tych środków została użyta do uzbrojenia armii, m.in. w helikoptery. Można ich również użyć do akcji przeciwko partyzantom, których politycy amerykańscy określają mianem "narkopartyzantów".

Obawa, że powtórzy się Wietnam

Z drugiej strony, amerykańscy politycy obawiają się, że sytuacja ta spowoduje kolejny "Wietnam" w ich własnej części świata i zakończy się długą walką w dżunglach Kolumbii. Waszyngton zapewnia, że jego wsparcie dla "Planu Kolumbia" nie oznacza zaangażowania się w większy konflikt zbrojny. Ale co się stanie, jeśli amerykańskie helikoptery zostaną zestrzelone? Albo jeśli amerykańscy dowódcy wojskowi zostaną wzięci do niewoli? Albo kiedy kraje sąsiednie, takie jak Ekwador i Peru, zażądają od Amerykanów pomocy, aby ów konflikt w Kolumbii nie rozprzestrzenił się na ich terytoriom? Lub też co się stanie, kiedy wojska partyzantów staną na przedmieściach Bogoty?

Wielu mieszkańców Ameryki Łacińskiej obawia się, że wojna domowa w Kolumbii może się stać ogniskiem zapalnym w całym tym regionie świata.

Wielu uczestników

Istnieje też więcej grup bezpośrednio zaangażowanych w ten konflikt. Radykalna Prawica (Death Squads) lub AUC (zjednoczone grupy samoobrony) przeprowadziły szereg masakr ludności cywilnej, która podejrzewana była o sprzyjanie partyzantom. Prezydent Pastrana obiecał zaostrzyć walkę przeciwko AUC, lecz zarówno partyzanci jak i międzynarodowi obserwatorzy uważają, że starania rządu są zbyt słabe. Obok FARC, istnieje również trochę mniejszy ruch partyzancki (ELN), tak zwani "partyzanci-duchowni", gdyż w jego skład wchodzą księża i pastorzy, którzy opowiadają się za teologią wyzwolenia. ELN jest być może ruchem bardziej kompromisowo nastawionym niż FARC i otwartym na międzynarodowe próby rozwiązania konfliktu. (...)

Ale również rozmowy pokojowe z ELM zależą od rezultatu procesu pokojowego z FARC. Jeśli czwartkowe spotkanie pomiędzy prezydentem a przywódcą FARC zakończy się brakiem konkretnego rezultatu, wtedy istnieje tylko jedno wyjście: powrót to zbrojnego konfliktu i gwałtu jako jedynego znanego sposobu rozwiązywania problemów w Kolumbii.

W wojnie tej żadna ze stron nie może wygrać. Lepiej by było, gdyby obaj przywódcy to zrozumieli, zanim będzie za późno.

Lars M. Hjorthol, Dagen, skandynawska gazeta chrześcijańska, środa 7 lutego 2001


"Nowa" służba w Kościele: Odźwierni - czyli ci, którzy trzymają klucze

1. Walka duchowa - rytuały i zabobony

Szczególnie niepokojący aspekt w tzw. służbie "odźwiernego", stanowi "walka duchowa". Nie oznacza tu ona osobistego odpierania ataków szatana, ale polega na "burzeniu warowni", oczyszczaniu niebios z mocy ciemności, ustanawianiu sprawiedliwości na ziemi i nazywaniu po imieniu duchów znajdujących się w powietrzu - mimo, ze nie ma o takich praktykach mowy w Biblii.

Zadaniem "odźwiernych" ma być otwieranie i zamykanie duchowych bram, poprzez które moce ciemności dostają się na ziemię, aby negatywnie wpływać na ludzkość.

Na spotkaniu przebudzeniowym w Baltimore, (pastor) Tommy Tenney powiedział:

?"Niech każdy po kolei przytrzyma drzwi, aby stale pozostawały otwarte nad Baltimore. To nie jest miejsce geograficzne, ale miejsce duchowe. Dołączcie się do przywódców uwielbiania, odźwiernych, aby trzymać otwarte niebiosa".

Każdy kto czeka na obecność Bożą, z całych sil naparł na te niebiańskie drzwi. To było tak, jakbyśmy zwrócili na siebie Bożą uwagę.? (Baltimore Rock Church: Detail and Entertain, XI 98)

Porównajmy to z opisem, który znajdziemy w literaturze pogańskiej:

?ODŹWIERNI EGIPSCY: Odźwierny to ktoś, kto strzeże wejścia do bram prowadzących do innych (duchowych) wymiarów. Odźwierni używają kluczy lub symboli, aby otwierać lub zamykać bramy. The Hathors (Hazorzy?) podobno są Odźwiernymi Sfinksa i Wielkiej Piramidy?.

Tak więc walka duchowa staje się coraz bardziej podobna (lub identyczna!!) do rytuałów uprawianych przez czarownice i zniża się stopniowo do poziomu zwykłych zabobonów pozostałych po praktykach średniowiecznych. Mimo to ludzie, którzy się tym zajmują szczerze wierzą, iż dokonują wielkich dzieł i sprowadzają dzięki temu wspaniałe zmiany zarówno w niebie, jak i na ziemi!

Jak wynika z poniżej cytowanego sprawozdania, uczestnicy tego przedsięwzięcia naprawdę wierzą, że ich praktyki doprowadziły do masowego nawrócenia Indian - zarówno umarłych, jak i żywych:

19 sierpnia, Pan dał mi słowo do Odźwiernych, że już czas otworzyć bramy. 20 sierpnia poszłam nad rzekę główną w tym regionie (Wabash River) (...) Odczulam, że mam tam prorokować całą księgę Joela. Odczuliśmy, że mamy odbyć zbiorową pokutę za grzechy popełnione względem Indian na terenie stanu Indiana i kiedy to już uczyniliśmy, zobaczyłam w duchu rzeki wody żywej, które zaczęły się gwałtownie wylewać na cały stan, zmywając z tego terenu wszelką krew, jaka została przelana podczas tych bitew, jakie miały tu ongiś miejsce. (...) Pokuta za te ziemie musi również objąć czasy przed wkroczeniem do tego kraju białego człowieka. Aby uzdrowienie tego terytorium było całkowite, przedstawiciele Indian muszą odpokutować za grzechy swoich przodków, którzy odłączyli się od Izraela.

Wylałam wodę-ogień z rzeki Wabash na skale oraz wokół niej i otworzyłam bramy zbawienia, uwolnienia, uzdrowienia i błogosławieństw. Odczulam, że był to czyn proroczy w regionie zwanym Skałą Proroka i akt ten obrazował to, co robi Bóg: otworzył bramę, przez którą Indianie mogą wejść do Bożego Królestwa i cieszyć się odnowieniem i uzdrowieniem.

Podczas gdy prorokowałam fragmenty Pisma z Pwt 29 i 30, miałam w duchu odczucie, że wszyscy Indianie zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości, zgromadzili się w niebiosach aby tam, w tym miejscu poza czasem i przestrzenią, mogli wybrać: błogosławieństwo czy przekleństwo, śmierć albo życie. Czułam, że wybiorą życie!

Wysłałam ogień wzdłuż rzek. Otworzyłam pradawne bramy (...) Terry i ja zaczęliśmy nalewać wodę z Mississippi do głównego źródła rzeki Wabash, prosząc Boga, aby zesłał ogień, oczyszczające strumienie wód, i aby wzburzył wody niosące uzdrowienie (...). Odczuliśmy, że "Brama Wodna" została otwarta - żywa woda przynosząca uzdrowienie, zbawienie i uwolnienie.?

[Następnie "prorokini" rozpoznaje, że Izebel-Królową Niebios to "religijne zbory starego porządku" i prorokuje sąd nad nimi]

Wokół obelisku było 12 słupów i wylałam wodę na każdy z nich, co miało symbolizować ogień sądu, jaki spadnie na duchy religijne, które dotąd rządziły w Kościele, a jest to również symbol ognia, jaki przyjdzie na ziemię w wyniku prawdziwych rządów Bożych - dzięki synom o duchu Eliasza. Kolejna rzecz, jaka przyszła mi do głowy podczas kiedy prorokowałam na tym miejscu to to, że nasze zadanie to nie tylko otworzenie bram Córek Syjonu, ale mamy również otworzyć bramy nieprzyjaciela w sensie przełamania jego oporu, tak abyśmy mogli wejść i go SPLĄDROWAĆ!? (Open Up the Gates, A Gatekeeper's Journey By Diane Bahler)

Zauważmy te zwroty: "brama wodna" czy "ogień-woda". W kolejnym cytacie mamy podobną terminologię oraz wykorzystywanie elementów przyrodniczych, w tym wypadku kamieni i minerałów:

[Pan rzekł]: Weź z każdej rzeki po 10 kamieni. W miejscu gdzie obie rzeki się stykają, namaść jedną solą, a drugą olejem. Nazwij te kamienie rzeczne zgodnie z tym, w jaki sposób żywe kamienie były przyciągane przez mojego Ducha do Skały, aby im tam usłużyć' (nadają 10-ciu kamieniom różne nazwy). Po czym byliśmy nakłonieni przez Ducha Żywego Boga, aby nazwać skałę imieniem JEZUS. Wokół niej i na tej skale położyliśmy te kamienie z rzeki. Po czym zadęliśmy w szofar [róg barani - przyp. tłum.], zamachaliśmy siekierą waleczną Pana i ogłosiliśmy, że w tej dolinie z centrum Ohio i na wszystkich obszarach, przez które płynie ta rzeka (Ohio) brama jest otwarta). Ogłosiliśmy, że odtąd Szatan i jego demony w tej ziemi, która teraz należy do naszego Pana, Króla Jezusa, są związane.? (TEN STONES X 2000: Michael Watson, Harvest Ministry, Report Of A Gatekeeper)

W obu cytowanych przypadkach elementy przyrody wiązane są z "wrotami-bramami", a duchowy efekt osiąga się dzięki posługiwaniu się nimi w czasie odprawiania rytuałów. W okultyzmie również otwiera się i zamyka bramy przy użyciu przedmiotów należących do tworów natury, które spełniają swą rolę w stosowanych rytuałach. Kolejny fragment ilustruje na czym to polega:

Nazwa "odźwierny" wzięta jest z szamanizmu znanego w plemieniu Dagara, które zamieszkuje w środkowozachodniej Afryce. "Odźwierny" to tytuł nadawany przez plemię Dagara szamanom, którzy mają moc otwierania i zamykania bramy pomiędzy różnymi wymiarami duchowymi, światem zmysłowym i duchowym oraz innymi rzeczywistościami.

Wg światopoglądu plemienia Dagara, jest pięć podstawowych bram, przez które może się przedostać szaman. W każdym wymiarze istnieje mnóstwo niezliczonych światów i rzeczywistości, i człowiek może poznać tylko niektóre z nich. Odźwierni znają te pięć bram i wiedzą jak je otworzyć lub zamknąć, również przed innymi szamanami, którzy chcą zbadać, co się poza nimi znajduje.

Światy podstawowe to światy niższe - mikrokosmos - przedstawiają stan świadomości odpowiadający naturalnym zdolnościom człowieka. Tradycyjnie nazywa się je "światami podziemnymi": (1) ogień,(2) minerały (skały) (3) woda/rośliny (4) przyroda/zwierzęta i (5) planeta Ziemia.

Każda brama posiada również drogę do nieba - do tzw. makrokosmosu - i jest to rzeczywistość wyższego poziomu niż nasza ludzka świadomość. Tradycyjnie nazywa się je "światami niebiańskimi". Są to: (6) przodkowie, (7) duchy demoniczne (9) muzy i (10) istnienie we wszechświecie. Wszystkie te światy są ze sobą powiązane w ramach EWOLUCJI, jak przysłowiowa "drabina twórcza", wymieniona np w Biblii jako "drabina Jakuba" ("Gate Keeper" CD from PrimaSoundsŽ Music Composed and Performed by Ralph C. Losey)?

I choć chrześcijanie, którzy pełnią rolę szamańskich odźwiernych celem wkroczenia do innych światów, zapewne nie zdają sobie z tego sprawy, że robią to samo, co afrykańscy poganie, jednak, jakby przez przypadek, natknęli się właśnie na te dwie "bramy" (bramę wodną i bramę skalną), znane właśnie w świecie magii.

W tych kręgach równie często jest mowa o "wspinaniu się na górę"- do bram niebieskich, chociaż niedokładnie słowami okultystów, rzecz jasna. Ale spotkaliśmy się już z nauczaniem w Kościele na temat tego, jak można się kontaktować z tymi, którzy są w niebie, np. naszymi "przodkami", duchami demonicznymi, "aniołami" czy "muzami", którymi są duchowe moce dające ludziom nowe objawienia, natchnienie do tworzenia muzyki i inspirujące pozostałe rodzaje twórczości artystycznej; oraz z "istotami we wszechświecie", które są bogami, tzn. tymi, których Biblia nazywa "mocami ciemności w okręgach niebieskich".

Bitwa pomiędzy światłością a ciemnością, dobrem a złem - ta duchowa walka wg nowego paradygmatu - stała się tym, czym jest dzisiaj, dzięki gnostycznemu dualizmowi, a nie biblijnej nauce na ten temat. Jest to walka, w której dwie równe sobie a przeciwstawne siły toczą wieczny bój (tak jasno przedstawiony w "Gwiezdnych Wojnach").

Ale Bóg nie walczy ze złem - ON JUŻ ZWYCIĘŻYŁ! Szatan jest pokonany! Istotą chrześcijańskiej wiary nie jest uczestniczenie w walce pomiędzy dwiema równymi sobie mocami, w której każde zwycięstwo zależy wyłącznie od NASZEJ mocy i stanu naszej (ukrytej) wiedzy. My widzimy tylko Boga - triumfującego i zwycięskiego, Stwórcę, który uczynił wszystko, nawet UPADŁYCH ANIOŁÓW.

Stąd twierdzenia, których przykładem jest poniższy cytat, bardzo przypominają spirytyzm, mimo że są wypowiadane przez chrześcijan:

WYWOŁUJĘ MOICH ODZWIERNYCH...

Oprócz pozostałych informacji na ten temat, pragnę dodać, że białe czarownice (Wicca) również stosują rytuał wywoływania "odźwiernych" poprzez swoją główną bramę: Północno-Wschodnią, Salem oraz Mszę. Proszę, nie módlcie się przeciwko tej bramie (aby została zamknięta), chyba że wiecie, iż macie autorytet by to zrobić? (Joanne Gavlick - prorokini tego ruchu, podobnie jak Ana Mendez).

Diane Bahler również odmówiła pewnego zadania, a to dlatego że, jak sama powiedziała: ?Nie mogę iść teraz na ten teren, ponieważ "odźwierny" na tamtym obszarze był tak zły na chrześcijan, którzy się tam modlili zeszłego listopada, że poproszono mnie, bym trzymała się stamtąd na razie z daleka?.


2. Osobiste duchy przewodnie i aniołowie stróże

Kolejny i mało omawiany aspekt nowych nauk stanowi niebezpieczeństwo tego rodzaju, że ludzie, w ufnej wierze iż są to ANIOŁOWIE Pana lub Duch Święty, zaczynają się kontaktować z duchami.

W okultyzmie ważną rzeczą jest mieć ducha-przewodnika, który staje się towarzyszem, naucza i daje rady oraz pokazuje "głębsze prawdy duchowego światła". Czy nie powinien nas martwic fakt, że takie duchy-przewodnie w pogańskich religiach nazywa się właśnie "odźwiernymi"?

"Molly Rowland przekazała słowa od ducha Saint Germain i Braterstwa Światła - są to tzw. Ascended Masters (Nauczyciele/Mistrzowie, którzy zstąpili z góry), Archaniołowie i członkowie Braterstwa Kosmosu. St. Germain oznajmił: "Zostanie ona nazwana Głosem Odźwiernych". Zdolność Molly, by każdego połączyć z jego osobistym odźwiernym jest wyjątkowa. Jej duchową podstawę stanowią tzw. Porady Astrologiczne i ma ona ponad 30-letnie doświadczenie w paraniu się astrologią i kartami tarota. Jej przekazywanie informacji z zaświatów nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek organizacją kościelną".

Drzwi do Wieczności, Hasła Pozagrobowe i Odźwierni (jest to materiał ze strony Ducha w Internecie - astrologicznej): ?Główny ośrodek zainteresowania w każdej religii stanowi życie pozagrobowe i jego tajemnice. Chrześcijańska wersja, którą wszyscy znamy, przedstawia nam obraz Św. Piotra, który stoi u Perłowych Bram w niebie. Gnostycy i chrześcijanie z wczesnej Wspólnej Ery Gnostycyzmu i Chrześcijaństwa, którzy rozwinęli naukę o życiu pozagrobowym , czerpali swoje informacje z licznych opowieści odźwiernych i duchów z zaświatów na podstawie swoich własnych subiektywnych doświadczeń polegających na podróżach wewnątrz siebie (...) Hasła i Odźwierni są częścią klasycznej astrologii, praw fizyki i świata starożytnego. Gnostycy i chrześcijanie wczesnej Wspólnej Ery, rozprowadzali listę takich haseł (pomagających wejść w kontakt z zaświatami), które byłyby znane tamtejszym odźwiernym (duchom). Mówiono, że hasła te były częścią nauki Jezusa? (Claire Watson, excerpted from her book Tarot and the Universe).

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że w jednej z najgroźniejszych odmian magii, tzw. "Świętej Magii Abramerlina Maga", inicjacja maga odbywa się poprzez konwersję świętego anioła stróża. Nawiasem mówiąc był to ulubiony rodzaj magii Alistera Crowley'a , człowieka uważanego za najwybitniejszego okultystę XX wieku, i zostało przez niego opisane w książce "Magia w teorii i praktyce". Do inicjacji tej mag przygotowuje się poprzez półroczne odosobnienie poświęcone na medytację, posty oraz specyficznie pojętą modlitwę. Od momentu konwersji, czyli nawiązania więzi z aniołem stróżem, anioł ten staje się duchowym przewodnikiem maga w jego drodze rozwoju, a postęp w praktykowaniu magii jest zależny od coraz ściślejszej więzi z tą anielską istotą. Myślę iż na temat tego zagadnienia właśnie, wypowiada się Ap. Paweł, w Liście do Kolosan 2,18-19 Niech was nikt nie potępia, kto ma upodobanie w poniżaniu samego siebie i w oddawaniu czci aniołom, a opierając się na swoich widzeniach, pyszni się bezpodstawnie cielesnym usposobieniem swoim, A nie trzyma się głowy, z której całe ciało, odżywiane i spojone stawami i ścięgnami, rośnie wzrostem Bożym.

Ruch wstawienników prezentuje schrystianizowaną wersję tej właśnie starożytnej magii. W hinduizmie istoty te przyjmują nazwę duchów przewodników i tak nazywane są we współczesnym ruchu New Age. W magii kahunów, istoty te przedstawiane są jako wyższe ja człowieka. Uważam, że są to różne formy tego samego okultystycznego zjawiska, różniące się wyłącznie nazwą, w zależności od tego z jakiego kręgu kulturowego pochodzą.

Należy zwrócić uwagę na to, że w Piśmie Świętym kontakty pomiędzy ludźmi i aniołami należą do rzadkości, oraz na to, że chrześcijanie są powołani do społeczności z Bogiem i Jego Synem Jezusem Chrystusem poprzez Ducha Świętego. Co prawda List do Hebrajczyków 1:14 informuje nas o aniołach, że: (...) są oni wszyscy służebnymi duchami, posyłanymi do pełnienia służby gwoli tych, którzy mają dostąpić zbawienia (...) ale nigdzie w Biblii nie znajdujemy nakazu, bądź zalecenia kontaktowania się z nimi czy poddawania się ich przewodnictwu.

Pomysł nawiązywania takich relacji i ich inicjowania przez człowieka oraz próba oparcia tej nauki na fragmentach biblijnych opisujących kontakty mężów Bożych z aniołami, wydaje się pochodzić stąd, że ludzie ci nie są w stanie rozróżnić tych tekstów Pisma Świętego, które mają charakter przekazu historycznego, od fragmentów instruujących chrześcijan odnośnie do ich postępowania, czyli wyznaczających krąg działania Kościoła. Takie podejście jest jednym z podstawowych błędów hermeneutycznych. Ruchy tego typu charakteryzuje takie podejście do wszystkich doktryn biblijnych.

Związywanie demonów w Baltimore

Przyjrzyjmy się teraz praktykom towarzyszącym "walce duchowej" i "sprowadzaniu królestwa Bożego na ziemię". Zawierają one te same elementy "bram" i rytuałów.

Ale zanim to zrobimy, chciałabym zadać pytanie: Jak mogło dojść do tego, iż ewangeliczni chrześcijanie zaczęli aprobować podobne nauki, a w dodatku setki pastorów i innych wierzących ludzi posłusznie wg nich postępuje, nie wyczuwając w tym żadnej niezgodności z Pismem Świętym, i że robią to, co nie zgadza się z biblijną nauką na ten temat?

Zachęca się pastorów, aby widzieli siebie jako Odźwiernych, którzy mają moc i prawo ogłosić, że ich posiadłości należą odtąd wyłącznie do Boga, bez prawa wstępu dla demonów (duchów terytorialnych), a dane terytorium czy nawet kraj, dzięki ich władzy, należy do Boga. Następnie mają to zadeklarować, tego zażądać i tym samym zamknąć drzwi dla sił Złego, a otworzyć bramy w niebiosach, aby przyszła sprawiedliwość, i w ten sposób zostały zbawione całe miasta. Nauka ta pochodzi od propagatora "walki duchowej" Franka Damazio i Tomma Tenney'ego z Baltimore, autora (bardzo mistycznej i bardzo popularnej) książki pt "God Chasers" ("Polowanie na Boga")

Zdobywanie terytorium miasta Baltimore

?Na spotkaniach w zborze "the Rock Church" w Baltimore, Tommy Tenney i pastor Bart Pierce wytłumaczyli jak zabezpieczyć granice miasta, aby je z powrotem zdobyć dla Boga, na Jego chwałę. Pod koniec 1997 r., pastor Frank Damazio koordynował oznaczanie granic miasta (przez wbijanie słupów) w Portland, Oregon. Baltimore planuje zrobić to samo w swoim mieście w kwietniu 1998. Tommy wyjaśnił, że zanim można będzie zagarnąć na własność dane terytorium, należy je dokładnie zbadać i pomierzyć, a potem wbić te pale w odpowiednie miejsca graniczne. Pastorzy jako odźwierni w danej miejscowości, mają sami te miejsca wybrać, i to oni osobiście powinni wbić słupy głęboko w ziemię (...) Nieprzyjaciel będzie wówczas trzymany na zewnątrz granic miasta, ale część jego sił zostanie również uwięziona w mieście, gdzie można je będzie zniszczyć /te moce ciemności)?.

Rytuał ten jest dokładnie opisany w broszurach wydanych przez zbór w Baltimore, podających instrukcje jak należy przygotować owe słupy do wbicia: trzeba się nad nimi modlić przez tydzień, wewnątrz nich umieścić kartki papieru z zapisanymi wersetami i deklaracjami, a przed ostatecznym wbiciem w ziemię namaścić je olejkiem.


3. Rola muzyki w służbie odźwiernego

Modlitwy wstawiennicze, uwielbianie, pieśni i muzyka to środki używane przez odźwiernych w celu otwarcia duchowych drzwi.

?Już czas, by w pełni zdać sobie sprawę z tego, że specjalnie przygotowani przez Boga słudzy (muzycy), którzy zarazem są apostołami i prorokami, mają za zadanie muzycznie stać na straży drzwi - dzięki temu, że zapłacili cenę i "umarli dla siebie" na pustyni. Takich ludzi jest BARDZO NIEWIELU. [porównajmy to z twierdzeniami ruchu New Age, że tylko NIEWIELU ludzi dostąpi przemienienia!] .Nie mówię tutaj o zwykłych liderach uwielbiania, ale o usługujących muzycznie, którzy wiedzą jak prowadzić walkę z mocami w powietrzu i mają na sobie namaszczenie, aby te moce pokonać - ich autorytet pochodzi zaś od samego Jezusa.?

?W ramach tego wielkiego Bożego poruszenia na ziemi, nareszcie nadeszła pora na wyzwolenie Jego proroczych i apostolskich muzyków. Przeczytajmy Iz 30,31-32. Znajdujemy tutaj biblijny przykład rozbrojenia i pokonania mocy ciemności, w tym wypadku ducha terytorialnego zwanego Asyryjczykiem. Zwycięstwo zostało dokonane dzięki grze na instrumentach perkusyjnych i strunowych. Nasze dzisiejsze pianino pełni obie te funkcje. W tym fragmencie Słowa powiedziane jest JASNO i dokładnie co należy zrobić. Ale aby tego dokonać, trzeba mieć na sobie namaszczenie proroka lub apostola w dziedzinie muzyki. TAKICH muzyków jest bardzo niewielu. Jeśli chcesz otworzyć konkretną bramę, zaangażuj do służby takiego właśnie muzyka. Tacy ludzie mogą grać nawet na grzechotkach czy patykach, a i tak bramy się otworzą?.

Tak wiec, wg powyższego wykładu, duchowa walka prowadzona przez muzyków może pokonać ducha terytorialnego Asyrii? Zobaczmy, co mówi na ten temat Biblia! Czy rzeczywiście znajdujemy w tym fragmencie Pisma Świętego takie DOKŁADNE instrukcje?

"I odezwie się Pan swoim potężnym głosem i ukaże ciosy swojego ramienia w zapalczywości gniewu i w płomieniu pożerającego ognia, wśród burzy i ulewy, i ciężkiego gradu.

Bo głosem Pana przerazi się Asyria, gdy On rózgą uderzy. I stanie się, że każde uderzenie rózgą karania, którą Pan na niego spuści, nastąpi przy wtórze bębnów i cytr i będzie nimi walczył ramieniem walecznie wyciągniętym. Gdyż od dawna jest przygotowane palenisko przeznaczone także dla króla, głęboko i szeroko ułożono stos paliwa i drzewa jest w obfitości; dech Pana jak strumień siarki zapali go" (Iz 30,30-33).

Wystarczy tylko przeczytać ten fragment, by od razu rzuciły się nam w oczy pewne fakty: Asyryjczykiem NIE jest duch terytorialny, ale nieprzyjaciel Izraela z krwi i kości. Asyria to nazwa kraju i potężnego imperium, które zdominowało starożytny biblijny świat w okresie IX - VII wieku p.n.e. Asyryjczycy zaatakowali i pokonali Izrael, zabrali ze sobą mnóstwo jeńców (większość ludności). Jedyna klęska Asyryjczyka miała miejsce podczas jego późniejszego ataku na Judeę, Królestwo Południowe, kiedy to "Anioł Pana" sam uśmiercił przeciwników (Iz 37,36-38).

Jak zwraca uwagę jeden z komentatorów biblijnych, dźwięk bębnów i cytr był oznaką radości i dziękczynienia za zniszczenie w tak cudowny sposób nieprzyjaciela, dlatego właśnie rozlegały się hymny uwielbienia przy akompaniamencie instrumentów. Cały kontekst wydarzenia jest w Biblii tak jasny, że nie da się tego inaczej zinterpretować. NIE MA TUTAJ MOWY O ŻADNEJ WALCE DUCHOWEJ!

Skąd więc pochodzi ta myśl? W Starym Testamencie nigdzie nie ma mowy o tym, że granie na instrumentach, uwielbianie, śpiewanie czy modlitwa wstawiennicza "otwiera bramy niebios" wpuszczając na ziemię sprawiedliwość zalewającą naród jak powódź lub ma moc niszczenia duchowej opozycji Złego.

Oddawanie chwały Bogu wywyższa Jego imię, to fakt. W związku z tym Jego nieprzyjaciele nienawidzą uwielbiania (jeśli jest to czynione w Duchu Świętym i w prawdzie). Dlatego jasne jest, że demony działające w danej sytuacji lub wpływające na jakąś osobę uciekają na dźwięk chwały oddawanej Bogu (historia Dawida i Saula - przyp. tłum.).

ALE ta prosta zasada nijak nie potwierdza, że już sam dźwięk muzyki (instrumentu) ma taką magiczną, mistyczną moc, że gra na pianinie (pianino ma tu być duchową bronią) może pokonać duchowe moce królestwa ciemności panujące w powietrzu. Takiej nauki nie ma w Biblii, wiadomo natomiast, że pochodzi ona z "nowych objawień" w "przebudzeniu" znajdującym się pod tak silnym wpływem okultyzmu - to w okultyzmie naucza się, że muzyka sama w sobie zawiera moc duchową.

Gdzie widzimy wzmiankę o tym, że Odźwierny umiejący wykorzystać moc muzyki może otworzyć i zamknąć duchowe bramy? W Biblii? NIE! Spójrzmy na tekst pochodzący z reklamy pewnej płyty CD zawierającej nowy rodzaj muzyki, która ma wpływać zarówno na umysł, jak i na ducha. Tytuł płyty brzmi "Odźwierny", została wydana przez Prima Sounds Music, a kompozytorem i wykonawcą jest Ralph C. Losey:

?Muzyka na tej płycie odgrywa rolę pewnego rodzaju 'odźwiernego', dźwiękowo otwierając i zamykając bramy do innych wymiarów (duchowych). 'Odźwierny' to tytuł znany w kulturze szamanów należących do plemienia Dagara w centrum środkowozachodniej Afryki. 'Odźwierny' ma za zadanie otwierać i zamykać drzwi pomiędzy różnymi wymiarami, różnymi światami (...) Odźwierni mają dokładną znajomość 5-ciu głównych bram i wiedzą jak je otwierać i zamykać, aby pozostali koledzy szamani również mogli tam wejść i zbadać inną rzeczywistość.

Jest to muzyka wg tradycji Orfeusza i słuchanie jej to jak uczestniczenie w świętym rytuale (...) Masz wtedy świadomość szczególnie wyczuloną na spotkanie z istotami z innych światów, zupełnie ci nieznanych i nowymi, wyjątkowymi sposobami, które nie są dostępne dla pięciu zmysłów. Tego rodzaju przeżycia są bezpośrednio powiązane z danym rytuałem i daną społecznością oraz wywołują uczucie zachwytu, jest to coś na granicy cudu i absolutnej świętości (...) Jeśli uda ci się pokonać wszelkie niepokoje i góruje w tobie nastrój pełnego rozluźnienia, wtedy przeniknie Cię poczucie ogromnej miłości i radości?. [Gdzie my to już słyszeliśmy? "Wylanie się ogromnej miłości i radości na wszelkie ciało" to obietnica nowego "przebudzenia" z serii Toronto Blessing, jak również tzw. "Planetarna Pięćdziesiątnica" niuejdżowców].

Uwielbianiu w powyższym stylu towarzyszy "modlitwa wstawiennicza", często wręcz utożsamiana z muzyką, oddawaniem chwały i pieśniami (zamiast zwykłej modlitwy).


4. Odźwierni - wstawiennicy

Kiedy normalni wierzący używają zwrotu "modlitwa wstawiennicza" mają na myśli modlitwę o kogoś, za kim się wstawiają do Boga. Słowo "wstawiać się" oznacza wejść pomiędzy dwie osoby - Boga i bliźniego - i prosić Pana o łaskę i pomoc dla tej osoby, w imieniu której się modlimy.

Wniosek z tego prosty: modlitwa wstawiennicza ZAWSZE ma być kierowana do Boga-Ojca w imię Jezusa Chrystusa i poprzez Ducha Świętego. Biblijna modlitwa nigdy nie jest skierowana NA daną osobę czy rzecz.

Ale wg "nowych wstawienników", takich jak pastor zboru Vineyard Dutch Sheets, ich modlitwa ma inny punkt odniesienia, cytuję:

Niech nasze modlitwy będą wysyłane jak pociski, pociski zdalnie sterowane i ukryte bomby".

Wskazuje to na niebezpieczny, inny sposób rozumienia i stosowania modlitwy. Słowo "modlić się" oznacza normalnie "prosić". Modląc się, PROSIMY Boga o coś.

Gdy tak właśnie rozumiemy modlitwę, trudno nam zrozumieć tę jej nową koncepcję, wg której stała się ona bronią, zdalnie sterowanym pociskiem, bombą czy strzałą lub też laserem mającym za zadanie dotrzeć do celu (osoby, sytuacji lub miejsca) i dokonać tam zmian (na gorsze?). Ten sposób traktowania modlitwy odpowiada bardziej praktykom czarownic. Rzucają one zaklęcia i wierzą w moc swoich słów mogących zmienić rzeczywistość. Czarownice wysyłają swoje "pociski", a są to tak naprawdę demony, które mają działać w danej sytuacji czy w życiu danej osoby.

Modlitwa skierowana NA kogoś czy przeciwko komuś jest ZAWSZE zła! I znam wielu wierzących ludzi, którzy mogą zaświadczyć, że tego rodzaju duchowe kierowane w ich stronę pociski miały na nich ujemny wpływ! Stad, jak mówi nam Biblia, musimy zawsze mięć pod ręką "tarczę wiary", aby zgasić nią ogniste pociski wymierzane w nas przez tego rodzaju ludzi współpracujących ze Złym.

Nie wiem, czy jesteście tego świadomi, wy którzy stoicie po stronie Prawdy, że nawet w tej chwili "przebudzeniowe" zbory odbywają modlitwy, aby "zmiękczyć" naszą antagonistyczną postawę do ich praktyk i nauk. Wysyłają swoje "pociski" i "bomby" prosto NA nas, aby nasze serca i umysły stały się bardziej otwarte na "nowe objawienia".

Zatem w zborach "Nowego Ładu" (New Order churches), modlitwa wstawiennicza stała się czymś innym niż była dotychczas, podobnie jak zmieniła się też rola muzyki. Wstawiennictwo to przede wszystkim kolejna broń używana do niszczenia "warowni" diabła. Teraz to właśnie Odźwierni otwierają i zamykają bramy niebios poprzez swoją modlitwę wstawienniczą.

"Pan pokazał mi poprzez swojego Ducha, że Jego odźwiernymi są właśnie wstawiennicy, więc przyjrzyjmy się bliżej jak powstała ta służba...

OBOWIĄZKI ODŹWIERNEGO WSTAWIENNIKA.

Odźwierni byli ustanawiani i stawiani na swoim miejscu oraz byli obdarowani szczególnym powołaniem (zadaniem). Stąd wiadomo, że każdy proroczy wstawiennik otrzymał od Pana konkretne zadanie. Odźwiernych stawiano przy każdej bramie, przy wejściu do namiotu zgromadzenia z czterech stron świata: od wschodu, zachodu, północy i południa. Reprezentują oni narody i służbę modlitwy za narodami, ponieważ niektórzy z wstawienników taką właśnie mają rolę".

Widzimy z tego fragmentu, że jest to alegoryczna interpretacja służby rzeczywistych stróżów stawianych przy wejściach do starożytnej Świątyni Pana w Izraelu. Dzięki nowemu, "proroczemu" zrozumieniu tych tekstów biblijnych, mamy teraz jakoby uzasadnienie dla istnienia służby "odźwiernych" w Kościele, którymi są wstawiennicy mający pełną duchową władzę nad duchowymi bramami czterech kierunków świata. Ich głównym zadaniem jest trzymanie na zewnątrz złych sił szatana, a wpuszczanie do kraju "dobra" i "sprawiedliwości".

Oto zaczerpnięty z ich Proroczej Konferencji przykład, w jaki sposób odbywa się taka modlitwa,:

?Teraz ogłaszamy: niech nasze modlitwy idą na miejsce przeznaczenia jak pociski, pociski zdalnie sterowane i jak ukryte bomby. Panie, Ty wiesz gdzie maja one trafić. Weź je przez swojego Ducha i zanieś na miejsce przeznaczenia. Mówimy, w imieniu Jezusa, one uderzą prosto w cel! Każda Brama na Wschodnim Wybrzeżu, Wschodnia Bramo, mówimy, otwórz się, w imię Jezusa, na Ducha Pana! Otwórz się! Otwórz się! Bramy Sprawiedliwości, nakazujemy wam się otworzyć na Wschodnim Wybrzeżu, Psalm 118, Otwórz się! Niech chwała Pana przyjdzie w imię Jezusa. Wysyłamy strzałę Pana, strzałę wyzwolenia, uwolnienia Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych Ameryki. Mówimy jako laser Ducha: Niech błyskawica Boża się tam ukaże i spenetruje, tak spenetruje, spenetruje (teren)!! Tak! Tak! Tak! Tak! Tak! Tak! Namaszczenie tego, który łamie opór. Wywołujemy tego, który łamie wszelki opór, niech to namaszczenie zwycięży za nas.

Prosimy Cię, Panie teraz, prosimy Cię abyś uwolnił zastępy aniołów na Wschodnim Wybrzeżu. Prosimy, żebyś wysłał wielkie zastępy, legiony, tryliardy aniołów! Panie Zastępów, przyślij zastęp aniołów, aniołów walecznych na Wschodnie Wybrzeże, aby otworzyły Bramy Sprawiedliwości!! OTWÓRZ! OTWÓRZ! OTWÓRZ! Tak!?

To jest, rzecz jasna, jakaś parodia "modlitwy wstawienniczej" - nie jest to wcale modlitwa ani wstawiennictwo, skoro zawiera tyle elementów nakazywania Bogu co ma robić lub wykrzykiwania rozkazów w powietrze, co nie prowadzi do niczego dobrego ani nie daje pożądanych rezultatów: oni przecież pragną, aby zapanowała sprawiedliwość, lecz BEZ głoszenia Ewangelii, czyli nikt nie słyszy swoimi uszami Dobrej Nowiny. Nie postała nawet na tym terytorium ich stopa, a tak wielkie mają co do niego ambicje! (Jeśli ktoś wierzy, że Wschodnie Wybrzeże USA stało się już oazą sprawiedliwości i nastąpiła tam dramatyczna zmiana w rezultacie wykrzykiwań wstawienników, proszę, dajcie nam znać!).

Odźwierni powołani wg Nowego Ładu w Kościele są nie tylko wstawiennikami, ale również PROROKAMI, na co wskazuje następujący fragment pewnego artykułu:

Prorocza Służba Wstawiennika: Wołam tych, którzy mają służbę odźwiernego-wstawiennika, "proroczego wstawiennika", ponieważ wierzę, że są częścią służby proroczej opisanej w Efezjan 4,11. To znaczy, że ta służba jest jedną z wielu służb typu proroczego?.

Wstawiennikom z ruchu "przebudzenia" przypisana jest rola prorocza zgodnie z nazwą i służbą ludzi ze ST, którzy rzeczywiście byli odźwiernymi - stróżami w starożytnej Świątyni.

Ale stosowane rytuały i opis roli tych obecnych "odźwiernych" zdradzają prawdziwe ich przeznaczenie: mają oni dokonać sądu na tych, którzy - wg nich -zatrzymują "nadejście Królestwa"!

SZALLUM (1Krn 9,19) był nadzorcą stróżów i jego imię oznacza: ODNOWIĆ, ZAPŁACIĆ NALEZNOŚĆ, WYMIERZYĆ ZASŁUŻONĄ KARĘ ZA ZŁO.

Psalm 149 nawołuje Dzieci Syjonu, aby chwaliły Pana pieśnią, muzyką i tańcem. Wersety 5-9 mówią o tym, że pobożni będą się radować na swoich posłaniach. W ich ustach jest pieśń chwały, a w ich rękach ostry obosieczny miecz (Hbr 4,12),i to oni dokonają pomsty na narodach, ludach i królach ziemi. Wierzę, że te narody opisane w w.7-9 to są właśnie demoniczne moce związujące ludzi. W księdze Judy mamy opis złych ludzi w Kościele czasów ostatecznych i jest tam powiedziane, że Enoch prorokował nad nimi sąd (w.14-15) a przekonanie o grzechu przyjdzie na nich dzięki ukazaniu się zastępów Pana. Jezus powiedział, że nie przyszedł po to, aby sądzić świat, ale rzekł też, że to Jego Słowo będzie sądzić ludzi (Hbr 4,12). WSTAWIENNICY MUSZĄ ZOSTAĆ UWOLNIENI OD DUCHA REILIGIJNEGO!? (Froukje Eibrink Jansen, Airlift Ministries. January 1998).

Wynika z tego jasno, że dzisiejsza służba wstawiennicza, szczególnie ta praktykowana przez Odźwiernych, daleko odbiega od prostej wstawienniczej modlitwy polegającej na przynoszeniu jedni drugich w naszych prośbach do Boga.

Wstawiennictwo stało się teraz ofensywną walką duchową rzucającą rozkazy w kierunku ludzi, miejsc i mocy ciemności, ściągającą tym samym sąd na "buntowników" i wyzwalającą "dobre duchy", aby wpływały pozytywnie na ludzi na całej planecie, sprawiając, że ich umysły coraz bardziej będą się otwierać na nowe objawienia i nauki Kościoła, który uległ zwiedzeniu (odpadł od Prawdy).

Nie mam wątpliwości, że większość ludzi, którzy się tym zajmują nie ma pojęcia o tym, co tak naprawdę robią! Ale czy ich niewiedza, wyraźna ignorancja oraz dobre intencje chronią ich przed konsekwencjami tych czynów (złych w oczach Bożych), lub też czy można mieć nadzieję, że szatan będzie tak uprzejmy, że nie użyje ich w swoich własnych celach? (nie mówiąc już o tragicznych skutkach takich akcji dla co poniektórych, włącznie z utratą życia, jest to tzw. "magia odbijana" - przyp. tłum.).

Szatanowi jest wszystko jedno czy czary lub mamrotanie mantry odprawiają okultyści czy chrześcijanie w kaplicy (sam budynek zborowy nikogo nie ochrania przed złymi konsekwencjami diabelskich praktyk!). Ważne, że obie te grupy w rezultacie wywołują duchy demoniczne i taki jest w końcu tego skutek. Nawet jeśli robią to chrześcijanie, nie zmienia to faktu, że stoi za tym szatan.

Bóg oczekuje od nas, że będziemy szukać mądrości, badać duchy, używać ROZUMU oraz we wszystkim podporządkowywać się JEGO WOLI, również wtedy, kiedy Go wielbimy czy się modlimy. Nie dał nam żadnego zezwolenia na praktykowanie rytuałów czarowników w imieniu Chrystusa, ani też nie obiecał nam ochrony przed konsekwencjami złych praktyk, jeśli sami zdecydujemy się przekroczyć te barierę.


5. Wnioski końcowe

Z przedstawionych w powyższych punktach rozważań i faktów wynika, że Odźwiernymi są:

    Pastorzy i Starsi Zboru, którzy ogłaszają wolność i sprawiedliwość w swoich miastach dzięki mocy zawartej w języku (pozytywne wyznanie), to oni mają klucze poznania do "zasad działania Królestwa".
    Prorocy, którzy ogłaszają, jakie są Boże cele w podobny sposób jak powyżej, ale też dzięki proroczym objawieniom mogą przedstawić nowe strategie walki w celu "zaprowadzenia Królestwa" i pokonania przeciwników/buntowników.
    Liderzy o namaszczeniu i powołaniu apostolskim, którzy "przynoszą nowe nauki i ustalają nowy rząd" w Kościele i w ten sposób otwierają bramy "nowego paradygmatu".
    Proroczy/apostolscy odźwierni z Nowej Świątyni (Przybytku Dawida), którzy otwierają wrota "wybranym" ludziom, a zamykają je przed "buntownikami" (przeciwnikami "nowego ładu").
    Wstawiennicy i muzycy, którzy otwierają duchowe bramy, w celu pokonania mocy ciemności i duchów rządzących w powietrzu, oraz którzy mają moc, by trzymać drzwi niebios otwarte, aby nastąpiło masowe przebudzenie i "chwała Pana" nareszcie zalała ziemię.
    Żołnierze z Armii Pana praktykujący walkę duchowa, którzy otwierają i zamykają duchowe drzwi, wyrzucając demony z danego terytorium i z powietrza.
    "Józefowie" i "Danielowie", czyli polityczni i socjalni aktywiści, którzy mają wpływy w świecie i nawiązują kontakty z głowami rządów państw, szefami wielkich koncernów czy biznesmenami, aby nowy Kościół miał dostateczne poparcie i środki materialne na osiągnięcie swoich celów.


Co można powiedzieć na temat tych nauk i praktyk? Wszyscy chrześcijanie pragną, aby zło zostało wypędzone z tego świata i nareszcie zapanowała sprawiedliwość. Wszyscy wierzący ludzie chcą, aby na ziemi już nastało królestwo Boże. Dlaczego więc sprzeciwiamy się takim naukom i praktykom jak rzekoma służba Odźwiernych? Ponieważ nie postępują oni zgodnie z wolą Boga, bo , jak wiemy z Biblii, to nie w ten sposób zrealizuje Pan swoje plany na ziemi.

Mimo, że nie mam żadnego współczucia ani miłosierdzia wobec tych przywódców, którzy celowo nauczają fałszywych doktryn będących dokładnym zaprzeczeniem nauki apostolskiej, jest mi żal tych, którzy dali się tak zwieść. Często dobre były ich motywacje i intencje. Są to ludzie pełni zapału. To wielka szkoda, że ich zapał marnuje się w tak niewłaściwy sposób, jakim na pewno jest - w wielu przypadkach - paranie się okultyzmem w chrześcijańskim przebraniu .

Jest możliwe mieć dobry zapał i szczere chęci, ale nie mieć rozumu i kroczyć złą drogą! (Rz 10,2).

Wielu Żydów za czasów apostołów służyło Panu w sposób ofiarny i pełen zapału, chcąc wypełniać przykazania i być świętymi, jednak odpadli od łaski, gdyż nie przyjęli zbawienia Chrystusa według Nowego Przymierza, które było wolą Bożą.

A wiemy, że WIELU przyjdzie do Jezusa mówiąc: "Panie, Panie, czyż nie służyliśmy Ci" i wtedy odkryją, że nie wypełniali woli Ojca w niebie, ale własne "widzimisię", nowe objawienia, ekscytujące duchowe przeżycia, co w końcu odebrało im wszelkie błogosławieństwo zbawienia wg prostego, Bożego planu i Słowa (Mt 7,22).

Nieważne jak pożyteczne i skuteczne podobne praktyki mogą się wydawać ludziom: JEDYNYM prawdziwie skutecznym, duchowym i pobożnym sposobem postępowania jest postępowanie według objawionej woli Bożej. Jak już wiadomo, nowe objawienia w dużym stopniu zaprzeczają nauce Pisma Świętego i NIE są Bożą metodą działania.

A poza tym, jeszcze ważniejszy fakt stanowi to, że nic dobrego nie może wyniknąć z celowego ignorowania proroctw biblijnych dotyczących czasów ostatecznych. Wynika to z braku zrozumienia, w jaki sposób Bóg zaprowadzi swoje widzialne Królestwo na ziemi. Ludzie koncentrują się na liczbach czy własnych "pozytywnych wyznaniach", zamiast na literalnym zrozumieniu Bożego Słowa.

Nastanie Królestwa nie odbędzie się poprzez oczyszczenie niebios z panowania mocy ciemności dzięki nowej "duchowej walce". Nie stanie się to dzięki "ogłaszaniu panowania sprawiedliwości" nad naszym miastem. I już na pewno nie stanie się tak dzięki wywoływaniu jakiegoś mistycznego "Obłoku Chwały Pana" podczas nabożeństwa!

Królestwo Jezusa znajduje się obecnie w naszych sercach, w których panuje On jako nasz Zbawiciel - i to On powróci osobiście na ziemię, fizycznie, dosłownie i w widzialny sposób - nasz Pan Jezus, który objawi się wszystkim jako KRÓL, ale najpierw czeka ludzkość czas gniewu i sądu - tak jak to zapowiada Biblia. Do tego czasu możemy się spodziewać, że duża część tzw. "chrześcijan" zacznie odpadać od prawdziwej wiary i na ziemi zapanuje pełen odstępstwa system religijny, który będzie prześladował prawdziwy Kościół Chrystusa!

Ten prawdziwy Kościół nie będzie się cieszył szacunkiem i wolnością oraz wpływami w świecie, nie będzie doświadczał tego oczekiwanego "Złotego Wieku", ale będzie niszczony i tępiony, co oczywiście w końcu się nie uda, dzięki Bożej łasce i obietnicy. Tych "pesymistycznych" perspektyw na przyszłość nie można zmienić, nie można wymodlić tego, by się tak nie stało, nie można oczekiwać, że w ostatniej chwili Bóg odwróci bieg wydarzeń. One są zadeklarowane w Jego Słowie, które jest niezmienne i trwa na wieki - czy nam się to podoba czy nie.

Podczas gdy "przebudzeniowcy" mówią o sądzie i o gniewie, nie wiedzą, że obrali sobie za przeciwników niewłaściwe obiekty: prześladują i wyśmiewają oraz przeklinają wierzących, których postrzegają jako "buntowników" sprzeciwiających się nowym objawieniom. Natomiast siebie samych uważają za bezpiecznie ukrytych w "Arce Bożej Obecności", która spoczywa na nich (fizycznie!). Jednak Biblia naucza, że gniew Boga spadnie na ziemię na tych, którzy się zbuntowali przeciwko Niemu, zaś Jego lud zostanie stąd zabrany - a więc nie my mamy rządzić tu na ziemi i na niebiosach podczas tego złego czasu, jakim będzie dokonujący się nad ludzkością sąd Boży!

My, którzy trwamy w Prawdzie, mamy nadzieję wieczną, która daje nam radość także w tych trudnych dniach. Stąd nie jest to dla nas przesłanie "negatywne".

Ci zaś, którzy poszli za nowymi naukami mają jeszcze czas zawrócić, ale polegać to może tylko na odłączeniu się od tych, którzy zwodzą lud Pana (Rz 16,17, Obj 18,4).

"Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa 'dzisiaj' (Hbr 3,12), gdyż "z powodu niewiary one (gałęzie, czyli Żydzi, przyp. red.) zostały odłamane, ty zaś trwasz dzięki wierze; nie wzbijaj się w pychę, ale się strzeż. Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędzi też ciebie. Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Boża - surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie, O ILE WYTRWASZ W DOBROCI, bo inaczej i ty będziesz odcięty" (Rz 11,20-22).


Artykuł jest własnością redakcji Miesięcznika "Chrześcijanin".
Przedruk dla celów komercyjnych możliwy jest po uzyskaniu zgody redakcji oraz podaniu źródła.

Żródło:
Miesięcznik "Chrześcijanin"
Artykuł nie służy celom komercyjnym.

fShare
0