Czytelnia

Śmierć obietnicy - Łazarz

Bartosz Sokół włącz .

Dwie siostry czuwały przy zwłokach brata. Łazarz odszedł na zawsze. Ale razem z nim umarło coś większego - Boża Obietnica.

Życie w spokojnej wsi Betani zostało poważnie zakłócone. Łazarz, brat Marii i Marty poważnie zachorował. Biblia mówi, że dwie siostry nie namyślając się wiele, wysłały wiadomość do Jezusa: ?Panie, ten którego kochasz, choruje? (Ew. Jana 11:3). Odpowiedź Jezusa była natychmiastowa: ?Ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwałę Bożą? (Ew. Jana 11:4). Gdy posłaniec przybył z pomyślną wiadomością, siostry poczuły się bezpieczne. Łazarz nie umrze! Jezus tak powiedział, a on nigdy się nie myli...

Mijały dni. Czuwały przy łożu Łazarza. Myślały, że po prostu wyzdrowieje. Ale z każdym dniem było coraz gorzej. Gorączka była coraz wyższa, symptomy coraz poważniejsze. W końcu, zdały sobie sprawę z faktu, że nie ma innej nadziei, niż osobista interwencja Jezusa. Uzdrowił tak wielu! Dlaczego nie miałby przyjść do swojego przyjaciela? Poza tym dał obietnicę. Obiecał, że Łazarz nie umrze. Maria siedziała przy oknie. Jej wzrok wędrował od wiejskiej drogi do zmęczonej twarzy Łazarza. Mijały sekundy, minuty, godziny i dni. Niewidzialny zegar bezlitośnie odmierzał czas. Widziała krople potu na jego czole, słyszała ciężki oddech. Łzy zalewały jej oczy. Kochany brat odchodził na zawsze. ?Nie! To nie może się wydarzyć! Przecież Jezus obiecał! Przecież mam jego obietnicę!?. Łudziła się, że krzyki dochodzące z dworu świadczą o nadejściu Nauczyciela. Obserwowała drogę, która zamazywała się pod wpływem płynących łez. ?Jezu! Dlaczego nie nadchodzisz? Jezu! Przecież Łazarz zaraz wyzionie ducha!? - rozpaczliwe wołanie rozrywało jej serce, ale niebo milczało. Milczało także wtedy, gdy balsamowa zwłoki, szykując martwego Łazarza do pogrzebu. Milczało, gdy Marta po raz ostatni przytuliła się do ukochanego brata. Milczało, gdy zaciągano olbrzymi kamień nad jego grobowiec. Stały tam w żałobnych szatach. Wszystko wokół szeptało: ?To nie jest choroba na śmierć, to nie jest choroba na śmierć...?. A jednak... Jezus zawiódł... Zwłoki brata i rozpaczliwe okrzyki żałobników nie pozostawiały wątpliwości. Ten, który uzdrowił tak wielu, tym razem zawiódł. Nie przyszedł.

Minęło kilka dni. Maria siedziała na ganku swego domu. Właśnie wróciła z cmentarza. Czarnobiałe wspomnienia tworzyły w jej myślach piękny film. Pamiętała jak Łazarz bawił się z nią, gdy była małą dziewczynką, wracała do chwil, w których tak troskliwie opiekował się swoimi siostrzyczkami. Łzy kapały jej z oczu. Już nigdy jego usta nie poślą uśmiechu, a jego dłoń nie pozostawi uspokajającego dotyku. Zatopiona we wspomnieniach, nie usłyszała początkowo Marty: ?Jezus tu jest i woła Cię!? (Ew. Jana 11:28). ?Jezus?!? - pomyślała Maria - ?Spóźnił się!?. Najszybciej jak potrafiła pobiegła we wskazane miejsce, skupiając na sobie wzrok zaciekawionej gawiedzi. ?Tak to on!? - upadła do nóg Jezusa i zaczęła gorzko szlochać. ?Panie, gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój!? (Ew. Jana 11:32). ?Panie! Dlaczego się spóźniłeś?! Panie... Gdybyś tu był... On stałby tu razem z nami! Panie... Dlaczego... Dlaczego nie przyszedłeś?...?. W oczach Jezusa zabłysły łzy. To był niezwykły widok: nauczyciel płakał. Niesamowita cisza oplotła tłum, w powietrzu słychać było cichy szloch Marii. Nagle ktoś wyszeptał: ?Czy nie mógł, ten który ślepemu otworzył oczy, uczynić, aby i ten nie umarł?? (Ew. Jana 11:37). Nie widział, że to pytanie wypełniało wszystkie myśli sióstr, jak niewidzialny przeciwnik atakowało serce i uczucia. Nadchodziło razem z porannym śpiewem słowika - gdy rankiem witały słońce i gdy kładły się spać. Również wtedy, gdy chodziły do grobu i przyjmowały kondolencje. Witając gości i szykując posiłek wciąż walczyły z tą jedną myślą - ?czy nie mógł?!...?.

Patrzyły teraz jak Jezus staje przed grobem. Walczył z sobą. Walczył z napływającymi łzami. ?A może, gdyby... Nie! To nie możliwe!? - myślała Maria - ?przywracał ślepym wzrok, głuchym słuch, sprawiał, że chromi chodzą, ale jeszcze nigdy nie wskrzesił martwego!?. Nagle powietrzem wstrząsnęło potężne: ?Łazarzu, wyjdź!?. Okrzyk niedowierzania i strachu wybuchnął niczym wulkan z serc stojących wokół Żydów. W wyjściu grobowca stanął... Łazarz.

Myślę teraz o tysiącach szczerych i gorliwych chrześcian, którzy wołają do Boga. Proszą o zbawienie swoich najbliższych. Błagają Jezusa o uzdrowienie i interwencję. Zmęczone żony proszą o wolność dla zniewolonych mężów. Zdesperowane matki wstawiają się za martwymi duchowo dziećmi. Może otrzymałaś od Boga obietnicą. I miało być inaczej... Ale Łazarz jest coraz bardziej chory! Mąż pije coraz więcej, syn coraz częściej ucieka z domu! Wyniki lekarskie są coraz gorsze, a sytuacja w pracy trudniejsza. Modlisz się, ale nie ma odpowiedzi, niebo milczy. Jezus nie nadchodzi, zamiast niego przychodzi szatan i mówi: ?Czy nie mógł ten, który zbawił męża twojej znajomej, zbawić też twojego męża? Czy nie mógł ten, który uwolnił z nałogu syna siostry ze zboru, uwolnić i twojego? Czy nie mógł ten, który zbawił tak wielu, zbawić i jego?!?. ?Gdzie jesteś Jezu?! Gdzie jesteś, gdy wołam i płaczę?! Gdzie jesteś, gdy Łazarz umiera na moich oczach?! Dlaczego nie nadchodzisz?...? Przyjdzie dzień, gdy obietnica umrze na twoich dłoniach. Przyjdzie dzień, w których będziesz musiał spojrzeć w nieruchome oczy Łazarza i dotknąć zimnej dłoni. I na pogrzebie oprócz niego pochowasz też Bożą Obietnicę. Być może syn odejdzie dalej, niż kiedykolwiek. Być może choroba twojego ciała będzie postępować w zastraszającym tempie. A może pochowałeś już Łazarza. Może wokół ciebie słychać tylko narzekania i płacz żałobników. Może wszyscy wokół powiedzieli, że nie ma nadziei i powoli zaczynasz w to wierzyć... Wołasz teraz ze szlochem u stóp Jezusa: ?Gdzie byłeś, gdy mój syn umarł...? Gdzie byłeś, Panie?!?. Gdybyś mógł teraz spojrzeć w oblicze Chrystusa, zobaczyłbyś jedynie załzawione oczy.

Czy potrafisz sobie wyobrazić łzy samego Boga?... Jego smutek i ból? Czy potrafisz uwierzyć w to, że Bóg jest poruszony Twoją sytuacją?... On płacze razem z Tobą! Jego serce przepełnione jest tym samym bólem! I popatrz - On podchodzi do grobu! Do grobu Twojej obietnicy, miejsca pogrzebanych marzeń, do sanktuarium Twego bólu i rozczarowania. Staje przed grobowcem, nad którym wylałeś wiele łez! Staje na skrawku ziemi, na którym spędziłeś wiele bezsennsych nocy, wołając z bólu i rozpaczy. Staje tam i woła przeraźliwym głosem: ?Łazarzu, wyjdź!?! I na ten głos wszystko, co jest martwe musi ożyć! Wszystko, co jest chore, musi zostać uzdrowione! Wszystko, co jest zniewolone, musi odzyskać wolność! Ten dzień nadejdzie! Mimo tego, że wszystko we wszechświecie woła: ?Nie ma nadziei!?. Mimo tego, że ludzie, którzy żyją obok Ciebie składają Ci kondolencje i żegnają Łazarza. Mimo tego, że jeszcze nigdy w historii świata tak trudna sytuacja nie została odmieniona, a tak trudny problem rozwiązany! Jezus przyjdzie i wypełni swoją obietnicę, pomimo okoliczności, jakie będą temu towarzyszyć! To byłoby zbyt proste, gdyby Łazarz tak po prostu wyzdrowiał. Bóg uśmiercił obietnicę, uśmiercił ludzkie wyobrażenia i możliwości. I musi to uczynić również w Twoim przypadku. Bóg przychodzi dopiero wtedy, gdy szeptasz: ?Za późno...?. Łazarz powstaje do życia dopiero wtedy, gdy żadna ludzka siła nie potrafi go wskrzesić! Bóg interweniuje dopiero wtedy, gdy żadne ziemskie rozwiązanie nie może być dość skuteczne! Gdy żaden lekarza, terapeuta lub psycholog nie może już pomóc ? wtedy przychodzi Jezus!

Czas przy grobie Łazarza nie musi być czasem łez i smutku. Nie musisz żyć w depresji, zniechęceniu, rozczarowaniu, będąc pełnym rozpaczliwych pytań. Jak trudna nie byłaby Twoja sytuacja, jeśli Jezus coś obiecał, stanie się! Nawet jeśli miałby przewrócić świat do góry nogami z Twojego powodu ? uczyni to! Może to czas, by stanąć przed grobowcem Łazarza i szepnąć: ?Dziękuję Ci Jezus, że nigdy się nie spóźniasz!??



Czy słyszysz to: Nauczyciel tu jest i woła Cię! (Ew. Jana 11:28)?

Czy słyszył słowa, które do Ciebie kieruje: "Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz oglądać będziesz wielkie działa Boże?!" (Ew. Jana 11:40)?



Bartosz Sokół

za zgodą autora
www.polkowice.chwz.pl/content/view/97/43/
 

fShare
0