Czytelnia

Powołanie do przywództwa

Wojtek Leszczyński włącz .

Tytułem wstępu

            Wiele ważnych prawd zawartych w Bożym Słowie, było objawiane stopniowo. Na przykład, Paweł napisał, iż tajemnica Chrystusowa o poganach jako współuczestnikach obietnicy i współdziedzicach nie była znana synom ludzkim aż do czasu objawienia jej w jego czasach apostołom i prorokom (Ef 3,4-6). Napisał również, iż dopiero poprzez ewangelię Jezusa Chrystusa, życie i nieśmiertelność zostały ukazane w świetle (2Tm 1,9-10). Niektóre prawdy, zupełnie oczywiste z chrześcijańskiego punktu widzenia, ponieważ występujące w Nowym Testamencie, nie pojawiają się na kartach Starego Testamentu lub są tam zaledwie wzmiankowane. Najlepszy przykład stanowi nauka o istocie Boga, a konkretnie Jego Trójjedyności. ST szczególnie mocno podkreśla prawdę o Jedyności prawdziwego Boga, natomiast NT ukazuje nam istnienie trzech osób w tej Jedyności. Uczy to nas ważnej zasady: budowanie jakiejkolwiek doktryny czy nauki wymaga uznania, iż objawienie dane nam zostało w sposób progresywny, a NT zawiera objawienie pełniejsze, precyzyjniejsze i wiążące w stosunku do ST. A ST ponieważ zawiera pewne typy, cienie czy zapowiedzi prawd, instytucji i wydarzeń  NT, może nam służyć jako źródło informacji na tyle, na ile nie stoją one w sprzeczności z ST.

Pamiętając o tej zasadzie możemy przejść do naszych rozważań o powoływaniu przywódców w Kościele. Skoro powstanie i funkcjonowanie Kościoła zostało dość dokładnie objawione w NT, to z niego powinniśmy głownie czerpać informacje formułując naukę o Kościele i czerpiąc wzory do budowania Kościoła.

 

Sposób wyznaczania w czasach apostolskich

Nowy Testament zawiera kilka fragmentów, które bierze się pod uwagę w celu ustalenia sposobu wyznaczania szeroko pojętego przywództwa w zborze. Dwa najczęściej przytaczane to Dz. 14,23 i Tt 1,5. Pozwólmy je sobie zacytować, zanim przyjrzymy się im bliżej:

"A gdy przez wkładanie rąk wyznaczyli im w każdym zborze starszych, wśród modlitw i postów poruczyli ich Panu, w którego uwierzyli";

"Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem".

Pierwszorzędna rzecz, na którą należy zwrócić uwagę, to fakt że w tych wersetach nie znajdujemy opisu tego w jaki sposób Paweł z Barnabą i Tytus wyznaczali starszych. W przypadku Tytusa mamy do czynienia z poleceniem, które on ma wykonać, ale bez instrukcji jak to ma zrobić. Co prawda są podane kryteria, które powinny być uwzględnione przy wyborze kandydatów, ale brak jest procedury samego ustanowienia. W przypadku Pawła i Barnaby, opis jest nieco szerszy bo wspomniane jest, iż wyznaczanie odbywało się wśród postów i modlitw oraz z nałożeniem rąk, ale również nie jest nam dany wgląd w jaki sposób to się odbyło. Łukasz po prostu stwierdził, że taki fakt miał miejsce i że czynną i ważną rolę odgrywali w nim apostołowie. Tak więc w obu przypadkach nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak dokładnie - od początku do końca - proces wyznaczania przebiegał.

Nie można zatem, bazując na tych właśnie fragmentach Bożego Słowa, stworzyć teorii, według której starszych (niekiedy również innych liderów i diakonów) powinien w sposób jednoosobowy i wyłączny powoływać jak i wyznaczać apostoł, pastor czy ogólnie przywódca. Nie można również stwierdzić jednoznacznie, że skoro starszych wyznaczali Paweł, Barnaba i Tytus to nie miał w tym udziału zbór. I że w związku z tym, zadanie to zostało zarezerwowane dla namaszczonych przywódców.

W naszych wnioskach utwierdza nas tekst z Dz. 20,28 który również zajmuje się kwestią ustanawiania starszych, tu akurat występujących pod synonimicznym określeniem biskup: „Miejcie pieczę o siebie samych i o całą trzodę, wśród której was Duch święty ustanowił biskupami, abyście paśli zbór Pański nabyty własną jego krwią.”

Czy z tego tekstu wynika, że to sam Duch Święty osobiście i bez udziału żadnego człowieka przeprowadził „akt ordynacji” konkretnych braci na starszych zboru w Efezie? Czy Paweł, który od początku zakładał i budował ten zbór był tylko biernym widzem tego wydarzenia? Czy w konsekwencji należy przyjąć, że do wyznaczania starszych nie jest potrzebny ani żaden przywódca ani zainteresowany zbór? Prawdopodobnie niewielu jest w stanie zgodzić się z takimi wnioskami. I nic w tym dziwnego, bo nie o to chodziło Pawłowi kiedy wypowiadał te słowa. Choć apostoł szczególnie podkreślił rolę Ducha Świętego, a przemilczał swój oraz zboru udział, to jednak wcale tego nie wykluczył. Chodziło mu bowiem w tym momencie o umocnienie tych, którzy od tej pory sami mieli zarządzać zborem, a nie wyczerpującą prezentację procesu wyłaniania przywódców. Podobnie w przypadku Tt 1,5 i Dz 14,23 brak choćby wzmianki o działaniu Ducha Świętego czy zboru przy ustanawianiu starszych nie oznacza, że nie brali oni w tym żadnego udziału.

Wydaje się, że najwięcej szczegółów w interesującej nas kwestii zawdzięczamy fragmentowi z Dz 6,1-6 gdzie czytamy m.in.: „Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, a ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą (...) I podobał się ten wniosek całemu zgromadzeniu i wybrali (...)Tych stawili przed apostołami, którzy pomodlili się i włożyli na nich ręce.”

Tym razem, obok roli przywódców (apostołów) w ustanowieniu usługujących zborowi, pojawia się nie wymieniany w poprzednich zapisach udział zgromadzenia w tym  wyborze. Co istotne, to apostołowie udzielają takiego prawa zborowi, choć bez wątpienia na podstawie swojego autorytetu mogliby tego dokonać sami. Jednakże, jak widać  apostołowie nie zarezerwowali tego prawa jedynie dla siebie. Nie uznali, iż zbór to cieleśni członkowie, a oni to jedyni duchowi ludzie, którzy umieją rozpoznać Boży wybór. Wręcz przeciwnie, apostołowie zgodnie z wypełniającą się na ich oczach obietnicą proroka Joela, wierzyli iż Duch Święty może przemawiać do wszystkich wierzących i prowadzić cały zbór (Dz 2,14-21). I właśnie dlatego, bez jakichkolwiek zastrzeżeń, po ustaleniu konkretnych kryteriów powierzyli WYBÓR zgromadzeniu. A będący w ogniu przebudzenia, liczący kilka tysięcy członków zbór, dokonał właściwego wyboru, o czym świadczy akceptująca postawa apostołów. Zauważmy jednak, iż w rozpatrywanym opisie brakuje wyszczególnienia niepodważalnej roli Ducha Świętego, choć Jego obecność jest wzmiankowana pośród niezbędnych kryteriów dotyczących kandydatów. Tak więc i ten opis nie jest kompletny, mimo że prezentuje udział dwóch stron przy ustanawianiu usługujących (apostołowie+zbór), a nie jak poprzednie tylko jedną (przywódcy lub Duch Święty).

W tym miejscu należy postawić pytanie? Który z powyższych fragmentów jest modelowy dla nas w kwestii ustanawiania duchownych, do których zaliczają się tak starsi jak i diakoni?

W moim przekonaniu, żaden z osobna. Wybór któregokolwiek z nich i nadanie mu rangi obowiązującego doprowadzi nas do niebezpiecznej skrajności: czy to przesadnego spirytualizmu, czy władzy ludu tj. demokracji czy też dyktatury jednostki. Natomiast w wyniku ich zestawienia możemy otrzymać najpełniejszy i modelowy obraz wyłaniania osób do pełnienia wspomnianych funkcji. W rzeczywistości bowiem zapisy te nie tyle sobie przeczą co się wzajemnie dopełniają.

Spróbujmy zatem choćby hipotetycznie zrekonstruować cały proces ustanawiania „kierownictwa zboru”. Otóż bez wątpienia pierwsza inicjatywa należy do Ducha Świętego, który w sposób zupełnie suwerenny wkłada w życie niektórych wierzących potencjał do tej służby. Na tym lub późniejszym etapie może to zostać potwierdzone jakimś nadprzyrodzonym objawieniem danym przez Ducha Świętego czy to osobie powoływanej, czy to przywódcom zboru czy też jakimkolwiek członkom Ciała Chrystusa lub wszystkim stronom, które wymieniliśmy.

Następnie ci, którzy zostali wyznaczeni przez Ducha w sposób naturalny i „nieformalny” rozpoczną posługiwanie zborowi i jego poszczególnym członkom. Namaszczenie poprowadzi ich do ludzi i spraw, które wymagają, aby się nimi zająć. Aktywna posługa sprawi, że Ciało Chrystusa zacznie rozpoznawać przywódcze powołanie tych osób. Oczywiście nie ujdzie to uwadze stojącego czy stojących na czele zboru. Bez wątpienia, w życiu i postawie tych usługujących będą coraz widoczniej manifestować się cechy właściwe potencjalnym przywódcom (Dz 6,3; 1Tm 3,1-13; Tyt 1,5-9).

W wyniku tego albo zbór ze swojej strony albo przywództwo zboru ze swojej strony zaproponuje kandydaturę konkretnej osoby. Może to wyglądać nawet dokładnie tak jak to miało miejsce w Jerozolimie: przywódcy poproszą zbór o wskazanie kandydatów, a społeczność nominuje tych, których potencjał, kwalifikacje i zaangażowanie są nie do podważenia (stąd dostrzeżone również przez przywódców). Jeśli wskazanie wyjdzie ze strony kierownictwa, zborowi powinien zostać dany czas na weryfikację kandydatur.

Wreszcie, dochodzimy do ostatniego etapu, czyli oficjalnego wyznaczenia kandydatów do służby. Zadanie wyznaczenia spoczywa na przywódcy czy przywódcach, ale dzieje się to oczywiście w obecności i przy akceptacji zboru.

Taki tok rozumowania wydaje się potwierdzać nawet słownictwo użyte W Tt 1,5 i Dz 6,3. W obu fragmentach, tam gdzie mowa jest o ustanowieniu występuje to samo greckie słowo katistemi. Zatem kiedy apostoł Paweł pisał, a Tytus czytał słowa o ustanowieniu, to wielce prawdopodobne jest, że obaj mieli przed oczami model, który był już znany z kolebki chrześcijaństwa - Jerozolimy. A skoro w Jerozolimie, ustanowienie polegało na WYBORZE dokonanym przez zbór na zlecenie apostołów, to należałoby się spodziewać, że również Tytus na Krecie powierzył to zdanie zgromadzeniom. A następnie - na wzór apostołów - w sposób publiczny w obecności zboru oficjalnie ustanowił ich przywódcami.

 

Przywództwo jest służbą

            Przed chwilą doszliśmy do wniosku, że użycie tego samego greckiego słowa odnośnie ustanawiania „siedmiu” w Jerozolimie i starszych na Krecie, pozwala nam na pełnoprawne wykorzystanie fragmentów, w których one występują, do rekonstrukcji powoływania i wyznaczania tych usługujących. Prawdopodobnie jednak jeszcze większe znaczenie od zbieżności użytych słów ma właśnie to, co stanowi o istocie przywództwa czyli - służba! Kiedy Jezus wypowiadał się na temat przywództwa czy też pierwszeństwa w społeczności - nie negując bynajmniej jego potrzeby - scharakteryzował go jako służbę innym. Przeciwstawiając świeckiemu modelowi przywództwa model Boży stwierdził: „Królowie narodów panują nad nimi, a władcy ich są nazywani dobroczyńcami. Wy zaś nie tak, lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jako najmniejszy, a ten który przewodzi, niech będzie jako usługujący(Łk 22,25-26). Sięgając do tekstu oryginalnego odkrywamy zaskakujący fakt, mianowicie że słowo usługującyjest tym samym, którym w Dz 6,1-2 określono służbę zleconą „siedmiu” a słowo przewodzipojawia się również w Hbr 13,7.17.24 w odniesieniu do przywódców Kościoła. Wniosek płynący z tego jest taki, że przywództwo opiera się i realizuje poprzez służbę zborowi. Ujmując to jeszcze inaczej, przewodzenie równa się usługiwaniu ludziom, których nam powierzono i za których jesteśmy odpowiedzialni.

            Nie powinno nas to szczególnie dziwić, skoro właśnie w kontekście przywództwa Jezus, w taki sposób określał swoje (i innych) posłannictwo (Mt 20,24-28par.). Stąd też apostoł Paweł mógł napisać, że Chrystus „przyjął postać sługi” (Flp 2,7).Zresztą już proroctwa Izajasza, kreśliły Jego sylwetkę w rysach uniżonego sługi (Iz 42,1nn; 49,5nn; 50,10; 52,13nn.53,11).

W ten sam sposób Paweł nazywa siebie, swoich współpracowników i innych apostołów, przy czym używane przez niego greckie słowo to dosłownie diakon (1Kor 3,5; Kol 1,7; 4,7 lub diakonia - 2Kor 6,3; 1Tm 1,12; i inne). Szczególnie znamienne jest jego stwierdzenie z Kol 1,25:„Tego Kościoła sługą zostałem, zgodnie z postanowieniem Boga..”? bowiem apostoł nie tylko określa się jak w innych miejscach jako sługę Boga ale wprost jako sługę (dosł. diakona) Kościoła. Podobnie jak słowa skierowane do Koryntian: „Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa”  (2Kor 4,5 por. 1,24). Obok apostołów również działalność starotestamentowych proroków - których poselstwo dotyczyło żyjących wiele pokoleń później chrześcijan - zostało określone jako służba/usługiwanie (1P 1,12). Warto zauważyć, że także Tymoteusz, pełniący przynajmniej czasowo rolę przywódcy w zborze w Efezie wzywany jest po prostu do rzetelnegopełnienia służby (2Tm 4,5).

Wszystko to ma dla nas kolosalne znaczenie. Okazuje się przecież, że przewodzenie nie jest w swej istocie czymś zupełnie innym od diakonatu. I jedno i drugie jest po prostu służbą, a ich zakres, funkcja i odpowiedzialność obok pewnych różnic, posiada też podobieństwa. Na przykład przynajmniej niektórzy z „siedmiu” ustanowionych do posługiwania przy stołach, tak samo jak apostołowie zajmowali się służbą Słowa (Dz 6,2.4.7nn; 8,4-5nn). Z drugiej strony, w późniejszym okresie w Jerozolimie to na starszych wydaje się spoczywać odpowiedzialność za doraźną pomoc materialną zborowi (Dz 11,29-30). A kwalifikacje jakie Paweł stawia kandydatom na biskupów i diakonów w znacznym stopniu się pokrywają (1Tm 3,1-13).

Dlaczego o tym właśnie piszemy? Bo to pokazuje nam w jakich kategoriach powinniśmy myśleć o przywództwie, a co za tym idzie i sposobie ustanawiania starszych, biskupów i diakonów, należących do wspólnej kategorii usługujących.

 

Przykłady ze Starego Testamentu

Co ciekawe a zarazem dość rzadko wspominane, analogiczny do prezentowanego wcześniej model ustanawiania przywództwa możemy zauważyć już w Starym Testamencie. Mojżesz, z woli Bożej przywódca ludu Izraela został w pewnym momencie niejako „przez życie” zmuszony do podzielenia się swoją odpowiedzialnością z innymi. 2 Mż 18,13-26 pokazuje nam, że stało się to m.in. za radą jego teścia Jetry, a Mojżesz sam dokonał wyboru mężczyzn, których ustanowił starszymi Izraela. W tym momencie przypomina nam to sposób ustanawiania jaki na pierwszy rzut oka wydają się przedstawiać wspomniane Dz 14,23 i Tt 1,5. Jednakże drugi opis tego samego wydarzenia zanotowany w 5 Mż 1,9-18 daje nam znacznie pełniejszy obraz. Okazuje się, że Mojżesz - który zapewne w oparciu o swój autorytet mógłby jednoosobowo podjąć decyzje dotyczące wyboru starszych - poprosił o to lud Izraela: „Postarajcie się o mądrych, roztropnych i doświadczonych mężów z waszych plemion, a ustanowię ich waszymi naczelnikami. Wtedy odpowiedzieliście mi tymi słowy: Dobra to rzecz, którą rozkazałeś uczynić.” Innymi słowy, namaszczony przywódca, uznał że prawo to przysługuje zborowi, a zbór skorzystał z tego z nieukrywaną radością!

Zwróćmy przy okazji uwagę na wielkość i kondycję duchową zboru, któremu przyszło wybrać swoich przywódców. Z jednej strony, jak podaje Słowo Boże był to duży i liczebny zbór, liczący około 600 tysięcy członków oprócz dzieci (2Mż 12,37). Z drugiej strony, jak wiemy z opisu wędrówki zboru izraelskiego po pustyni, wielu z nich myślało i postępowało w cielesny sposób. Mojżesz jednak nie przestraszył się ani jednego ani drugiego, lecz po przedstawieniu czytelnych kryteriów, przekazał wybór ludowi. A to jak widać jest wręcz odwzorowaniem tego, co zrobili apostołowie wspólnie ze zborem w Dz 6.

Drugi przykład z dziejów Izraela dotyczy „męża według Bożego serca” - Dawida. Nie jest to oczywiście przykład wyłonienia starszych, ale w jego historii znajdujemy świadectwo ustanowienia przywódcy, co też nie jest bez znaczenia dla naszych rozważań. Dawid został wybrany i namaszczony na króla przez proroka Samuela jeszcze w trakcie panowania Saula (1Sm 16,1-3.12-13). Jak czytamy w natchnionej relacji, wszystko odbyło się po cichu z obawy przed gniewem starego króla. Nie mogło być więc w tym momencie mowy o uroczystej aklamacji ludu, choć z drugiej strony niedługo trzeba było czekać aby ludzie rozpoznali namaszczenie Dawida i zaczęli publicznie wyrażać uznanie z powodu jego dokonań (1Sm 18,6-8; 21,12). Zwycięskie potyczki młodzieńca jednoznacznie wskazywały na jego powołanie. A jednak na moment objęcia urzędu i faktycznego przewodzenia ludowi Bożemu przez Dawida przyszło jeszcze poczekać. Stało się to możliwe dopiero po śmierci Saula. W jaki sposób się to jednak odbyło?

Jak wspomnieliśmy, Dawid wiele lat wcześniej został namaszczony z woli Bożej przez proroka Samuela. A mimo to, kiedy wreszcie został królem, to mężowie z Judy namaścili go na swego przywódcę. Istotnym faktem jest również to, że Dawid w pełni akceptował ten sposób ustanowienia, co wyrażają jego słowa: „Bądźcie więc dobrej myśli, bądźcie też mężni, gdyż zginął wprawdzie wasz pan, Saul, lecz plemię Judy namaściło mnie na króla nad sobą (2Sm 2,4.7).

Siedem lat później Dawid został przywódcą całego Izraela. A scenariusz znów ułożył się podobnie choć nie identycznie. Najpierw lud i starsi Izraela rozpoznali w Dawidzie przywódcę, w rezultacie czego poprosili go o przewodzenie nad sobą. Prośba została przyjęta i potwierdzona zawarciem wzajemnego przymierza. Zaraz potem nastąpiło publiczne namaszczenie nowego króla nad Izraelem (2Sm 5,1-3; 1Krn 11,1-3). Brali w tym udział m.in. dowódcy i żołnierze ze wszystkich plemion izraelskich, o których napisano że „przybyli do Dawida do Hebronu, aby na niego przenieść władzę królewską Saula, jak zapowiedział Pan (...) Wszyscy ci wojownicy, stający w szyku bojowym z sercem nieustraszonym, przyszli do Hebronu, ażeby obwołać Dawida królem nad całym Izraelem; a również reszta Izraela jednomyślnie była za obwołaniem Dawida królem(1Krn 12,24nn.39).

Wszystko to świadczy, że ustanowienie Dawida jako przywódcy odbyło się z jednej strony na skutek Bożego powołania i namaszczenia, a z drugiej strony z woli i za pośrednictwem zboru i jego przedstawicieli, którym miał on przewodzić.

 

Świadectwo historii Kościoła

Kolejny z argumentów sugerujących, że ukazany powyżej sposób ustanawiania „duchownych” cieszył się dużym uznaniem w pierwotnym chrześcijaństwie pochodzi z historii Kościoła. Jedno z bardzo wczesnych pism chrześcijańskich tj. Didache pochodzące z przełomu I i II wieku przyznaje prawo wybierania swoich przywódców właśnie zborowi i oddaje to w formie następującego wezwania: „Wybierzcie zatem sobie biskupów i diakonówgodnych Pana, ludzi cichych, spokojnych, bezinteresownych, wiarygodnych i wypróbowanych. Oni to bowiem pełnią u was także posługę proroków i nauczycieli. Nie gardźcie nimi, gdyż należy im się wśród was to samo poważanie, co prorokom i nauczycielom” (Didache 15,1-2)

Drugie pismo, List Klemensa Rzymskiego do Koryntian ukazuje, że wyznaczanie zarówno biskupów jak i diakonów przez apostołów i osoby przez nich upoważnione odbywało się przez akceptującą decyzję zboru: „Także i nasi Apostołowie wiedzieli przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będą spory o godność biskupią. Z tego też powodu, w pełni świadomi co przyniesie przyszłość wyznaczyli  biskupów i diakonów, a później dodali jeszcze zasadę, że kiedy umrą inni wypróbowani mężowie mają przejąć ich posługę. Uważamy zatem, że nie jest rzeczą słuszną odsuwać od tej posługi ludzi, którzy wyznaczeni przez Apostołów lub też później przez innych wybitnych mężów, za zgodą całego Kościoła, służyli trzódce Chrystusowej w sposób nienaganny, z pokorą i spokojem, bez małostkowości i którym od dawna wszyscy dają dobre świadectwo” (List Klemensa Rzymskiego do Koryntian 44,2-3).

 

Podsumowanie

            Kościół apostolski zrodzony z Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, w miarę potrzeb wyłaniał spośród siebie namaszczone i ukształtowane przez Ducha Świętego, odpowiedzialne za prowadzenie zboru osoby. Wszelkie funkcje przywódcze miały zgodnie z nauczaniem i wzorem samego Jezusa charakter służebny. Ustanawianie odbywało się na podstawie obiektywnych kwalifikacji zawartych w Słowie Bożym i wskazań Ducha Świętego. Prawo wyboru było dawane zborowi, a następnie weryfikowane i zatwierdzane przez dojrzałych przywódców. Decyzje obu stron były w tym procesie równie ważne, a jednomyślność była zapewne osiągana dzięki uważnemu wsłuchiwaniu się i podążaniu za świadectwem Ducha Świętego.

Mimo zachodzących powoli zmian i pojawianiu się odchyleń od wzorca czasów apostolskich, Kościół jeszcze w drugim wieku, wybierał swoich przywódców według sprawdzonego modelu. Zbór i ówcześni przywódcy wspólnie i zgodnie współpracowali w ustanawianiu kolejnych przywódców. Świadczą o tym cytowane wcześniej zapisy z historii Kościoła.

Pierwowzór takiego powoływania przywódców pochodzi wprost z historii ludu Bożego, Izraela. Reprezentują go najwybitniejsze postacie z dziejów narodu wybranego. Mąż według Bożego serca - Dawid został namaszczony na króla z woli Boga a wybrany z woli ludu, najpierw Judy, potem całego Izraela. Wcześniej Mojżesz, jedyny w swoim rodzaju i autorytecie wódz, przekazał prawo wyboru przywódców całemu zborowi.

W jaki sposób wyłania swoich przywódców współczesny Kościół? W jaki sposób powinien wyłaniać? Miarą tego na ile jesteśmy Kościołem Bożym jest nasza wierność Jego Słowu. I uczciwość w stosunku do prawdy w nim objawionej. Bo przecież Kościół Boga żywego jest filarem i podwaliną prawdy (1Tm 3,15).

„Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który należycie wykłada słowo prawdy”(2Tm 2,15)

 

ANEKS  I

Niebezpieczeństwo stronniczości

„Zaklinam cię przed Bogiem i Chrystusem Jezusem i wybranymi aniołami, abyś się tego trzymał bez zastrzeżeń, nie czyniąc niczego stronniczo, rąk na nikogo pochopnie nie wkładaj.”(1Tm 5,21-22a).

Ton w jakim pisze te słowa Paweł do Tymoteusza jest bez wątpienia zdumiewający: zaklinam cię... nie czyń niczego stronniczo!Zdumiewa on nas tym bardziej ponieważ w innym miejscu apostoł mógł napisać o swoim uczniu i współpracowniku, iż „mam nadzieję w Panu Jezusie Chrystusie, że rychło poślę do was Tymoteusza... Albowiem nie mam drugiego takiego, który by tak szczerze troszczył się o was; Bo wszyscy inni szukają swego, a nie tego co jest Chrystusa Jezusa. Wszak wiecie, że jest on wypróbowany, gdyż jak dziecię ojcu, tak on ze mną służył ewangelii...” (Flp 2,19-22).

Myślę, że wielu współczesnych przywódców czy ogólnie usługujących chciałoby otrzymać taką rekomendację od Pawła, ale nie jestem pewien ilu by ją otrzymało. Ale skoro Tymoteusz, który jak nikt inny miał na sercu i zabiegał o sprawę Pana, a nie o to co swoje, był przez Pawła tak szczególnie zaklinany by w kontekście m.in. służby i wyznaczania starszych nie czynił niczego stronniczo i pochopnie, to my również powinniśmy te przestrogi potraktować z niezwykłą powagą. I na ile to tylko możliwe praktykować taki sposób ustanawiania przywództwa, który zminimalizuje wspomniane zagrożenia.

Doświadczony sługa i mądry budowniczy Kościoła jakim był Paweł, dobrze wiedział, że nasze serce, które jest  podstępne bardziej niż wszystko inne może oszukując subtelnie nas samych wyrządzić bardzo wiele złego innym. Zwłaszcza jeśli wymaga tego sytuacja i dysponujemy odpowiednią „władzą” jak choćby Tymoteusz w Efezie. Właśnie dlatego pisał tak dosadnie: zaklinam cię!!!

I nie było to bynajmniej wołanie nieuzasadnione. Jakiś czas później powszechnie znany stał się przypadek Diotrefesa, który sam, wbrew woli innych braci i zboru, arbitralnie nie licząc się z nikim podejmował szkodliwe decyzje. Stronniczo, pochopnie i samowolnie (3List Jana 9-10).

Paweł znał też aż nadto dobrze historię Izraela. Zbyt wielu królów z łatwością nadużywało swego stanowiska podejmując stronnicze, pochopne i brzemienne w skutkach decyzje gdy ich osobisty interes lub reputacja mogły zostać choć trochę uszczuplone. Działo się tak nawet w przypadku tych królów (przywódców), którzy dobrze i obiecująco zaczynali swoją służbę. Wystarczy wspomnieć Saula, który z nieśmiałego i polegającego na Bogu młodzieńca zmienił się w despotę, czy radykalnie oddanemu Bogu Asę, który później zaczął prześladować Bożego proroka i zadawać gwałt ludowi (2Krn 14-16; 16,7-10nn).  

Zresztą apostoł wiedział o nadużywaniu autorytetu przez ludzi władzy nie tylko z historii. Równie dobrze wiedział to z własnego i bolesnego doświadczenia. Jeszcze nie zdążył zapomnieć jak zupełnie wbrew temu co mówi Słowo Boże dostał w twarz z woli najwyższego żydowskiego kapłana, tylko dlatego że w subiektywnym odczuciu przywódcy Sanhedrynu było to właściwe (Dz 23,1-5).

Nic zatem dziwnego, że przestrzegał Tymoteusza a zarazem i nas we wspomnianych już słowach: „zaklinam cię przed Bogiem i Chrystusem Jezusem i wybranymi aniołami, abyś się trzymał tego bez zastrzeżeń, nie czyniąc niczego stronniczo, rąk na nikogo pochopnie nie wkładaj...”. To apostolskie wezwanie jest tym bardziej cenne, iż należy do wspomnianej już, zawsze aktualnej instrukcji „jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podwaliną prawdy”  (1Tm 3,15).

 

ANEKS  II

O czy mówią a o czym nie mówią Dzieje Apostolskie 6,1-7.

„Najbardziej szczegółowo poznajemy historię powołania do poszczególnych funkcji w Dz 6,1-7... Zwołano gminę, wymieniono kryteria (dobra sława, Duch, mądrość) i zgodnie z nimi obsadzono w tej specjalnej służbie siedmiu mężczyzn (o diakonach jak często nazywa się SIEDMIU, nie ma w tekście mowy, chodzi tu o URZĄD KIEROWNICZY, zwłaszcza w sprawach organizacji zewnętrznej, co obejmowało chyba również posługę ewangelisty; Dz 6,8-7,53; 8,5nn”;

„Jednakże tych SIEDMIU wybranych w Dziejach Apostolskich nie określa się jako DIAKONÓW; chodzi tu raczej o pewien URZĄD KIEROWNICZY, głównie w kwestiach organizacji zewnętrznej, ale i związany z funkcją ewangelisty...”  F.Rienecker, G.Maier, Leksykon Biblijny, Warszawa 2001, s.831; s.743.

 

„Posługa Szczepana i innych z Dz 6,1nn wychodzi daleko poza posługiwanie przy stołach przy rozdzielaniu jałmużny... To posługa od przepowiadania i nauczania, po działanie znaków i cudów... Nie jest powiedziane, że zostali diakonami. Szczepan, oprócz pierwotnej posługi, działał znaki i cuda (w.8). Kiedy został oskarżony i postawiony przed Sanhedrynem, w wygłoszonej mowie (7,2-53), która jest rozrachunkiem z judaizmem, spełnia funkcję apostołów. Podobnie Filip przepowiada Ewangelię i dokonuje cudów, jak apostołowie (8,4-8;12-13)? Wprowadzenie w Myśl i Wezwanie Ksiąg Biblijnych, Dzieje Apostolskie, Listy św. Pawła, Warszawa 1997, s.59-60.

 

 „...Dlaczego ma ich być właśnie siedmiu - apostołowie nie wyjaśniają. W gminach żydowskich zarząd składał się przeważnie z siedmiu mężczyzn, nazywanych siedmioma miasta... W każdym razie mężów tych nazwano „SIEDMIOMA” (zob. Dz.21,8), a nie jak często bez uprzedniego sprawdzenia mówimy - diakonami.

 W zborze Jezusowym usługiwanie przy stołach jest również urzędem duchownym, a nie sprawą administracyjną do załatwienia przez świeckich.

W opisie Łukasza nie znajdujemy jeszcze śladu stopniowania urzędów, hierarchii, przez którą Kościół wprędce potem upodobnił się do schematu obowiązującego w tym świecie i tym samym otworzył bramy wszystkim, tak głęboko przeciwnym słowom i istocie Jezusa, cechom ludzkiej natury: ambicji, gonitwie za przywilejami, dobijaniu się o stanowiska. Łukasz nie pisze, że obok wyższego urzędu apostołów powstał niższy urząd – diakonów.” Werner de Boor, Dzieje Apostolskie, s.127-129.

„Rozwiązaniem problemu było mianowanie nowej grupy liderów do służby obsługiwania stołów. Chociaż czasownik służyć pochodzi od tego samego rdzenia, co rzeczownik, który jest odnoszony (interpretowany) w języku angielskim do słowa diakon, to jednak zasługuje na uwagę, że Łukasz nie nazywa SIEDMIUdiakonami. Ich funkcja nie posiadała formalnej nazwy. Wybór SIEDMIU mężczyzn odpowiada żydowskiej praktyce ustanawiania rad (komitetów)  zarządzających siedmiu mężczyzn do szczególnych obowiązków(...)

Propozycja została złożona przez Dwunastu wobec zgromadzonego Kościoła i zyskała jego zatwierdzenie. Wybór SIEDMIU kandydatów został dokonany przez członków Kościoła a nie przez samych apostołów”. J. Howard Marshall, The Acts of the Apostles, s.126-127, Grands Rapids, Michigan 1986.

autor:


Wojtek Leszczyński

http://www.kchwe.waw.pl