Czytelnia

Wyznanie ust

Edward Czajko włącz .

Zapis słowa mówionego z 3 marca 2003 roku

Chciałbym dzisiaj wygłosić naukę - kazanie spokojne, nie emocjonalne. Mam nadzieję także, że pozbawione charyzmatu śmiechu, charyzmatu łez. I nie proszę Boga o ogień Ducha Świętego, ale raczej o Jego cichy powiew do naszych serc.

Temat, którym chciałbym się dzisiaj wraz z Wami zająć, można by nazwać "Wyznanie ust". Słowo wyjściowe znajdujemy w Liście Apostoła Pawła do Rzymian.

Rz. 10:8-17
"Ale co powiada Pismo? Blisko Ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy słowo wiary, które głosimy. (9)Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. (10)Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. (11)Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony. (12)Nie masz bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, gdyż jeden jest Pan wszystkich, bogaty dla wszystkich, którzy go wzywają. (13)Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. (14)Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? (15)A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! (16)Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? (17)Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe."

W Słowie tym, jest w sposób jasny i zrozumiały, w sposób najkrótszy, przedstawiona droga zbawienia, droga poznania Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela. Mówi nam to Słowo, że ten proces zaczyna się od tego, iż Bóg powołuje ludzi, którzy mają głosić Boże Słowo, zwiastować Ewangelię - Dobrą Nowinę. Mówi o tym, że Bóg w Chrystusie przygotował zbawienie. I mówi Apostoł Paweł, że ze słuchania Słowa naszymi uszami, ale także poprzez czytanie Słowa, rodzi się w sercach naszych wiara. Wiara w Boga, wiara w Boży Plan zbawienia, wiara w zbawczy czyn Jezusa Chrystusa, wiara w to, że ofiara Jezusa Chrystusa została złożona za nas. A gdy odnosimy to każdy do siebie - wiara w to, że ta ofiara została złożona za mnie. W sercu rodzi się wiara, głębokie przekonanie o prawdzie Bożego Słowa, o tym, że Bóg nie jest jak człowiek, aby kłamał, ani jak syn człowieczy, aby zmienił zdanie. Wiara w prawdę Bożego Słowa. I tutaj Apostoł mówi, że ta wiara naszego serca, to, co stało się naszym wewnętrznym przekonaniem, naszą wewnętrzną pewnością, musi być wyrażone naszymi ustami.

A więc wyznanie ust ma wielkie znaczenie w naszym chrześcijańskim życiu, na drodze naszego zbawienia. Czytaliśmy: "Jeśli uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wzbudził Chrystusa z martwych i ustami swoimi wyznasz, że Jezus Chrystus jest Panem - będziesz zbawiony". A więc wiara serca i wyznanie ust idą w parze w naszym chrześcijańskim, duchowym życiu.

Słowo Boże często mówi o wyznaniu naszych ust. Czytamy o tym wiele w księdze Psalmów. Oto kilka przykładów: w Psalmie pokutnym Króla Dawida, gdy pokutował, dzięki doznaniu łaski Bożej, za swój grzech, Dawid kończy swą pokutną modlitwę prośbą do Wszechmogącego:

Ps. 51:17
"Panie! Otwórz wargi moje, A usta moje będą głosić chwałę Twoją!"

Pokutujący Dawid prosi Boga, by jego wierze w Boże przebaczenie, towarzyszyło także wyznanie ust.

W Psalmie 145, w wierszu 21, podobnie mówi psalmista:

"Niech usta moje głoszą chwałę Pana
I niech wszelkie ciało błogosławi imię jego święte
Na wieki wieków!"

Ps. 149:6
"Niech w ustach ich będzie uwielbienie Boga,(...)."

A zatem prosi psalmista o to, bo jest świadomy wielkiego znaczenia wyznania naszych ust. Albowiem, jak powiedział sam Pan Jezus, z obfitości serca mówią nasze usta (por. z Mat. 12:34).

Jak powiedziałem, wyznanie ust ma wielkie znaczenie i dlatego Słowo Boże wzywa nas, abyśmy, wypowiadając słowa, błogosławili. Nawołuje nas do tego i ostrzega przed przeklinaniem, przed wykorzystywaniem naszych ust do przekleństwa. Bóg jest świadomy tego, że dał naszym wypowiedziom pewną moc. Nasze wypowiedzi mogą mieć skutek. Nasze błogosławienie ustami przynosi błogosławieństwo. Nasze przeklinanie może przynieść przekleństwo. Tak więc Pan Bóg uczy nas tego, że wyznanie ust ma wielkie znaczenie.

Pierwotny, wczesny Kościół był tego świadomy. Autor Listu do Hebrajczyków wzywa nas:

Hebr. 13:15
"Przez niego (tj. przez Jezusa Chrystusa), więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię."

Oznacza to, że naszej wierze, przekonaniu naszego serca, musi towarzyszyć wyznanie naszych ust.

Gdy z punktu widzenia nabożeństwa pierwotnych Chrześcijan spojrzymy na Nowy Testament, znajdziemy tam wiele fragmentów, które mówią nam o tym, co wyznawał pierwszy zbór, co wypowiadał w wyznaniu. Nie tylko, że był o tym głęboko przekonany i wierzył w to, ale głośno wypowiadał te słowa. Fragmenty tego, co wczesny Kościół wyznawał, znajdujemy zarówno w Listach Apostolskich jak i w Ewangeliach. W Ewangeliach Mateusza i Łukasza mamy wyznanie przypisane Zachariaszowi, ojcu Jana Chrzciciela, co oznacza, że to co kiedyś wypowiadał Zachariasz, było wypowiadane przez pierwszy zbór. Podobnie jak to, co wypowiedział starzec Symeon, kiedy zobaczył w świątyni Pana Jezusa, czy też słowa Marii, gdy ta znalazła się u Elżbiety i napełniona Duchem Świętym wypowiada wielki wspaniały hymn, zaczynający się od słów: "Wielbi dusza moja Pana".

W drugim rozdziale Listu do Filipian 2:6-11 mamy wielki hymn o Jezusie Chrystusie, o Jego uniżeniu aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej, Jego wywyższeniu ponad niebiosa, tak aby przed Nim zgięło się wszelkie kolano i każdy język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca.

Wczesny Kościół wiedział, że wyznanie ust ma wielkie znaczenie. Zdawali z tego egzamin w okresie prześladowań przez władzę rzymską. Chrześcijanie wyznawali, głośno wypowiadali, że Jezus, jest Panem. I oto przychodziła rzymska władza, która żądała od Chrześcijan (tak jak od wszystkich innych obywateli), by wyznali, że panem jest cesarz rzymski. Miał to być dowód obywatelskiej lojalności. Wszyscy obywatele mieli wyznać, że cesarz jest panem. Oczywiście, Chrześcijanie nie mogli tego wyznać, ponieważ oni ustami, w Duchu Świętym (jak mówi list do Koryntian) wypowiadali, że Panem jest Jezus. Ale ci, którzy nie przywiązują wielkiej wagi do wyznania ust, mogliby wówczas powiedzieć Chrześcijanom: przecież to nic nie szkodzi, wy głęboko w swoim sercu jesteście przekonani, że Panem waszego życia jest Jezus Chrystus, a dla świętego spokoju możecie powiedzieć ustami, że panem jest cesarz. To przecież nie zmieni waszej wiary. Jednak Chrześcijanie wiedzieli, że nie mogą tego uczynić, bo to, co jest wiarą serca, ma też być wyznawane ustami. I szli na śmierć, szli na areny, by dać się rozszarpać przez dzikie zwierzęta, szli, by stać się żywymi pochodniami, ponieważ nie złożyli wyznania ust, że cesarz jest panem. Wyznawali to, co było wiarą ich serca, że Jezus Chrystus jest Panem ich życia i jest jedynym Panem.

Objawienie Św. Jana, mówi nam, że również gdy znajdziemy się u Pana, w Jego chwale, jako liczny tłum w niebie, będziemy mówić, a więc będziemy wypowiadać słowami:

Obj. 19:1b-2; 6b-7
"Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc Bogu naszemu, (2)Gdyż prawdziwe i sprawiedliwe są sądy jego; (...) (6b)Alleluja! Oto Pan, Bóg nasz, Wszechmogący, objął panowanie. (7)Weselmy się i radujmy się, i oddajmy mu chwałę, gdyż nastało wesele Baranka, i oblubienica jego przygotowała się"

To znaczy, że w niebie będziemy wypowiadać wiarę naszego serca, będziemy składać wyznanie naszych ust, ponieważ to wyznanie ma wielkie znaczenie.

Bracia i siostry, chciałbym być bardzo praktyczny w związku z tym Słowem. Odnosi się ono bowiem do naszych wspólnych zebrań, naszych nabożeństw. Pan Bóg oczekuje i wiary naszego serca, i naszego wewnętrznego głębokiego przekonania, ale też wyznania naszych ust, wypowiadania słów, które będą się Jemu podobać. Myślę, że w tej dziedzinie istnieją w zborach pańskich pewne mankamenty. Może być bowiem tak, że są uczestnicy nabożeństwa, którzy przez cały czas jego trwania nie otworzą nawet swoich ust. Gdy się śpiewa pieśni, oni nie śpiewają, gdy jest modlitwa, oni się nie modlą. I tak przesiedzą całe nabożeństwo, mając zamknięte usta. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy z nas ma dar, aby się głośno pomodlić w sposób uwielbiający Pana, a jednocześnie budujący dla słuchaczy. Bo modlić się tak jak chcemy, w sposób dla słuchaczy nie budujący, możemy w naszej własnej komorze. Tam nie musimy się o to troszczyć, by nasza modlitwa, nasza rozmowa z Bogiem, była dla kogoś innego budująca. Ale gdy jesteśmy w zgromadzeniu i modlimy się, to pamiętajmy, że to nie jest tylko nasz osobisty kontakt z Bogiem, ale to także społeczność świętych i nasza modlitwa musi być budująca dla tych, którzy słuchają, dla innych braci i sióstr, czy też innych ludzi obecnych na zgromadzeniu. W wielu przypadkach modlitwy nasze są budujące także dla słuchaczy, choć czasem się zdarza, że tak nie jest i tylko czekamy, aż ten ktoś modlitwę skończy, bo my się męczymy. W związku z tym, duszpasterze zboru muszą się troszczyć o to, aby dać sposobność ludowi Bożemu, dzieciom Bożym, wypowiadania wyznania swoich ust w ten sposób, by każdy mógł je wypowiedzieć. Nie tylko o nich pomyśleć, nie tylko je wyszeptać, ale je głośno wypowiedzieć.

Przed wojną i krótko po wojnie był w naszym ruchu znany kaznodzieja, nazywał się Nickolas Poysti. Jego dwaj synowie, wybitni kaznodzieje, żyją nadal i służą Panu, głosząc Ewangelię. Był to kaznodzieja fińskiego pochodzenia, długo mieszkał w Petersburgu, znał język rosyjski, potem mieszkał w Ameryce i tam zmarł. Gdy prowadził zbór w Mandżurii, do Śpiewnika "Pieśni Syjonu" dodał część Pisma Świętego, do wspólnego czytania, szczególnie Psalmy, choć nie tylko. Czyli jeden wiersz czyta prowadzący nabożeństwo, a drugi wiersz, tak na przemian, czyta całe zgromadzenie. I to bywa budujące. My takiego opracowania naszego Psałterza nie mamy, ale jak pamiętacie, od czasu do czasu czytaliśmy wspólnie Psalm 136, gdzie co druga linijka jest zawsze taka sama: "Albowiem na wieki trwa łaska jego!" Jak to pięknie, kiedy prowadzący czyta część słów tego Psalmu, a całe zgromadzenie, cały zbór wyznaje, że łaska Boża trwa na wieki.

W mojej posłudze starałem się umożliwiać to zborowi, aby mógł otworzyć swoje usta i wyznać, złożyć wyznanie ust. I dlatego od czasu do czasu modliliśmy się i modlimy słowami, których nauczył nas Jezus Chrystus. Gdy uczył uczniów tej modlitwy, miał na uwadze dwa cele. Pierwszy cel, nie koniecznie w tej kolejności, to ten, abyśmy, gdy brak nam własnych słów, słowami tej modlitwy modlili się do Boga, Ojca naszego w Niebiesiech. Drugi cel to ten, aby nauczyć nas naszej własnej modlitwy, jakie elementy w naszej osobistej modlitwie mają się znaleźć. Ma się tam znaleźć najpierw oddanie chwały Bogu; prośba, by Jego imię się święciło, by Jego wola działa się na ziemi tak jak się dzieje w niebie; prośba o przebaczenie naszych win; prośba o nasze codzienne życie w postaci chleba powszedniego; prośba o to, by zachował nas od pokus, które mogą nas zwyciężyć. Dobrze, gdy od czasu do czasu, także wspólnie, zwrócimy się do Boga tą modlitwą, dając świadectwo wyznaniu naszych ust.

Mamy kilka książek wybitnego kaznodziei koreańskiego, który w wielu przypadkach jest nauczycielem dla wielu kaznodziejów w naszym kraju. Na każdym jego nabożeństwie w jego licznym zborze (wiemy, że nie wszyscy członkowie tego zboru na jednym nabożeństwie mogą się zmieścić, jest kilka nabożeństw, ponieważ jest tam kilkaset tysięcy członków) jest modlitwa chóralna, wspólna, prowadzona przez prowadzącego nabożeństwo bo w takim wielkim zborze nikt nie usłyszałby indywidualnej modlitwy. Ale też na każdym nabożeństwie pastor Yongi Cho daje okazję zborowi, aby głośno, aby jednomyślnie i jednogłośnie złożyli chrześcijańskie wyznanie wiary - to najkrótsze, tzw. Apostolskie wyznanie wiary, (które oczywiście nie pochodzi od Apostołów, ale było to wyznanie opracowane przez lokalny, miejscowy zbór rzymski) - i ten cały zbór w Korei, w Seulu, wstaje i wypowiada to chrześcijańskie, apostolskie wyznanie wiary. Uważają to za rzecz ważną, aby w tym środowisku buddyjskim, środowisku niechrześcijańskiej religii, chrześcijanie wyznali wiarę w Boga Ojca, Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego i to wszystko, co w tym wyznaniu jest zawarte.

Czasem miałem chęć zaproponować, abyśmy wypowiedzieli wspólnie chrześcijańskie wyznanie wiary. Ale później jakiś duszek szepnął mi do ucha: i tak Cię posądzają o pro-katolickie tendencje (chociaż ja nigdy katolikiem nie byłem, urodziłem się w zielonoświątkowej rodzinie wierzących chrześcijan) i powiedzą, że to by dopiero było. A przecież to nie jest rzymskokatolickie wyznanie, to jest wyznanie, które opracował taki zbór jak my, pierwotny zbór rzymski, a my nawiązujemy do pierwotnego chrześcijaństwa.

To, co czasem dzisiaj wygląda na rzymskokatolickie, to nie jest wcale rzymskokatolickie, to jest pierwotne, chrześcijańskie, apostolskie. Tak więc wzorując się na liturgii Kościoła Anglikańskiego, przejąłem tylko to nasze piękne wyznanie, które wypowiadamy w czasie Wieczerzy Pańskiej. To ja jestem autorem tego wprowadzenia. Wyznajemy wtedy, że Chrystus umarł, że Chrystus zmartwychwstał, i że Chrystus przyjdzie w chwale.

W zborach mojego dzieciństwa, które były zborami dwujęzycznymi, a także wierzący pochodzili z różnych tradycji - i zachodniej i wschodniej, my jako dzieci cieszyliśmy się, że były dwa Boże Narodzenia i dwie Wielkanoce w zborze. Raz według zachodniego kalendarza, a drugi raz według wschodniego. Podwójna okazja do prezentów. Ale to, co chcę powiedzieć: po dzień dzisiejszy tamte zbory, szczególnie te pochodzenia wschodniego, w czasie Wielkanocy wypowiadają trzy razy wyznanie: Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał. Jakie to piękne wyznanie.

Jak powiedziałem, mamy w Nowym Testamencie pewne resztki tego, co zbór pierwszy wypowiadał. Mamy nawet zachowane w oryginale słowa "Maranatha" - Panie przyjdź, wezwanie całego zboru, mamy wyznanie całego zboru "Amen" w sensie "niech się tak stanie". Dzisiaj jest tendencja, by to słowo opuszczać, nawet w naszych modlitwach, także i niektórzy kaznodzieje nie kończą swego kazania tym wezwaniem, aby tak się stało jak było głoszone.

Piąta Księga Mojżeszowa, 27 rozdział, powiada, iż Mojżesz w imieniu Pana dał ludowi taki rozkaz, aby na wskazane przez Mojżesza słowa wypowiedziane przez Lewitów do wszystkich mężów Izraelskich, aby cały lud odezwał się i powiedział "Amen". A więc reakcja ludu poprzez prośbę wyrażaną głośno, aby tak się stało.

Zauważyliście bracia i siostry, że jeżeli chodzi o mnie, to przez cały okres mojej posługi, zarówno wcześniejszy jak i ostatnie ponad dwadzieścia lat wśród Was, nigdy nie używałem słowa Amen tam, gdzie nie jest jego miejsce, mianowicie w środku kazania. Nie poszedłem za wzorem zielonoświątkowych kaznodziejów amerykańskich, bo to nie mieści się w naszej kulturze. Wiem, że niektórzy to naśladują, za tym idą. Ja tego unikałem, bo to jest obce naszej kulturze.

Aby tę tezę udowodnić pewne humorystyczne zajście. Mianowicie w pewnym mieście, było międzywyznaniowe zgromadzenie, na którym był obecny nasz miejscowy pastor i był także obecny pomocniczy biskup rzymskokatolickiej diecezji, tzw. sufragan. I ten sufragan przemawiał, dobrze przemawiał i to naszemu bratu kaznodziei bardzo się podobało, więc w którymś miejscu tego kazania powiedział głośno "Amen". Biskup sufragan się zaczerwienił, zrozumiał, że dano mu znak, żeby zakończył. Później miał wielkie pretensje do naszego brata pastora, że tak się odniósł. To był język obcy w naszej kulturze. Brat pastor nasz umiłowany, mocno się tłumaczył, że wprost przeciwnie - nie oczekiwał zakończenia jego wystąpienia, ale że mu te myśli, które biskup sufragan wypowiadał, bardzo się podobały i dał temu świadectwo, ale został źle zrozumiany. Tak więc ja tego unikałem, gdy chodzi o "Amen" w innym kontekście. Gdyby brat powiedział wtedy "alleluja bracie biskupie", byłoby wszystko w porządku, ale tym "Amen" stworzył tyle kłopotu.

Tak więc, bracia i siostry, mówię to dzisiaj w tym celu, że to jest ważne. I dlatego bądźmy tacy posłuszni pasterzom naszym, gdy są natchnieni do tego, by coś powiedzieć i wezwać nas do wypowiedzenia tego słowami. Wiem, że śpiewać to jakoś nam łatwiej. Hosanna śpiewamy, ale gdybyśmy tak mieli wypowiedzieć Hosanna, to nie wszyscy by to Hosanna wypowiedzieli. Podobnie są tacy, którzy nie wypowiadają tego wyznania ust, które czasem jest przez prowadzących proponowane.

A więc mówi nam to nasze wyjściowe słowo, że naszej wierze, przekonaniu naszych myśli, ufności naszego serca, musi towarzyszyć wyznanie naszych ust, wyznanie w formie świadectwa. Trzeba złożyć świadectwo o Bogu, wyrazić to ustami, szukać takiej okazji, aby dać wyraz przekonaniu swego umysłu i przekonaniu swego serca. Dać wyraz w postaci świadectwa ust. Można je złożyć na piśmie (piszcie, "Chrześcijanin" chętnie umieści), ale także szukajcie okazji, aby, jeśli ktoś jeszcze nie uczynił tego w swoim życiu, aby stanąć przed zborem i wyznać, jak wyznawał pierwszy zbór, że Jezus Chrystus jest Panem, jest Panem także mojego życia. Niech serca nasze będą pozbawione takiego duchowego buntu. Bunt jest zawsze rzeczą złą. Raczej posłuszeństwo. "Posłuszeństwa chcę, a nie ofiary" powiedział Pan kiedyś przez Samuela do króla Saula (1 Sam. 15:22). I pamiętajmy, że gdy się zgromadzamy, niech to wyznanie ust ma miejsce w miarę udostępnionych możliwości dla nas wszystkich.

Niech Pan błogosławi to Słowo w naszych sercach.


Amen.
 

fShare
0