Czytelnia

Powtórne małżeństwo - najczęstsze pytania

Waldemar Świątkowski włącz .

Po opublikowaniu artykułu dotyczącego powtórnych małżeństw (czytaj tu: Powtórne małżeństwo) otrzymałem wiele pytań. Wnioskuję z nich, iż nam, chrześcijanom XXI wieku, trudno zgodzić się z prostym, lecz bardzo surowym wyrokiem Boga wobec rozwodów i powtórnych małżeństw. Nie wyobrażamy sobie, by Bóg „nie odpuścił” nieco z twardych zasad. Przecież wokół siebie widzimy, jak gną się lub burzą odwieczne zasady moralne, odwieczne wartości. Przychodzi to nadspodziewanie łatwo! Wszystko można zmienić! Zaledwie jedno pokolenie (!) zburzyło fundamentalne zasady dotyczące małżeństwa, rodziny, wychowania dzieci, związków homoseksualnych. To, co kiedyś było naganne i nie do zaakceptowania, dzisiaj jest już moralnie poprawne i zagwarantowane nowym prawem. I odwrotnie – to co było kiedyś wartością fundamentalną, jest wyśmiane i odrzucone.

Gdy niedawno znany chrześcijański polityk bronił instytucji małżeństwa, przywołując Pismo Święte, jeden z „mądrych tego świata”, na oczach milionów widzów, drwiąco i z pogardą powiedział: „niech Pan zostawi „swoją” Biblię w spokoju, my tu rozmawiamy o ważnych społecznie sprawach”.

Taka postawa ludzi zakrawa na wyraźny bunt stworzenia wobec swojego Stwórcy. Myślę – dlaczego Bóg nie reaguje? Kiedyś, gdy ludziom przyszło do głowy zburzyć panujący porządek i wynieść się ponad Boga – Bóg zstąpił na ziemię i pomieszał im języki (zob. 1M 11,1-9). Trudno sobie wyobrazić chaos, jaki nastał – ludzie zostali porozrzucani po całej ziemi i już nigdy nie zawiązali podobnego sojuszu. Dlaczego dzisiaj Bóg nie reaguje, gdy marne stworzenie jawnie drwi ze swojego Stwórcy? Dlatego, ponieważ to nie tylko sprawa stworzenia, ludzi. To jest związane z końcem czasów, z przyjściem antychrysta. To, co oglądamy, ma głębsze podłoże niż tylko zamysły ludzi – to tajemna moc nieprawości przygotowująca grunt pod przyjście antychrysta. Biblia naucza, że nadchodzi czas, gdy szatanowi, na krótki czas, dana będzie moc działania w świecie (zob. Ap 13,5). Oglądamy początek!

Wracając do tematu: czy nie wydaje się nam, że jeśli zrobimy szum wokół sprawy rozwodów i powtórnych małżeństw, jeśli podniesiemy ważkie argumenty, uwypuklimy ludzkie tragedie ale również nasze oczekiwania – Bóg ... ulegnie?

Dlaczego tak myślę? Ponieważ w zadawanych pytaniach ciągle dźwięczy nuta protestu wobec wymagań Bożych. Nie pytamy: „co Bóg mówi o możliwości rozwodu lub powtórnego małżeństwa?” (zdaje się, że doskonale to wiemy), lecz pytamy (z pretensją w podtekście): „dlaczego opuszczony nie może ponownie ożenić się, dlaczego ma pozostawać do końca życia sam, co ma zrobić samotna matka?”, itp.

Na usta ciśnie się samowolnie Słowo z Rzm 9,20: „O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił?”

Stawiane pytania można zestawić w trzech grupach.

Pierwszą grupę prezentuje poniższe pytanie:

„Osobiście znam wiele par małżeńskich - wierzących po rozwodach. Ludzie ci byli ofiarą zdrady przez wierzących jak i niewierzących partnerów. Po zawarciu kolejnych małżeństw żyją dla Boga całym sercem. Czy zgodnie z Biblią żyją oni w cudzołóstwie i nie odziedziczą Królestwa Bożego?”

Słowa: „żyją dla Boga całym sercem” - sugerują, że:

- po pierwsze: Bóg ich błogosławi w nowych związkach, więc na pewno im przebaczył i wszystko jest w porządku.

- po drugie: nie zmniejszyła się ich gorliwość i miłość do Boga, więc ponowny związek nie„zaszkodził im” w duchowym życiu.

Choćby takich przykładów były tysiące, to w niczym nie zmieni wyroków Bożych, gdyż „łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż przepaść jednej kresce z zakonu” Łk 16,17.

A w tej sprawie brzmią one (wyroki Boże) tak: „Każdy kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży”Łk 16,18.

Odpowiadając na postawione pytanie, należałoby tylko zmienić „czy” na „tak”, więc odpowiedź brzmi: „tak, zgodnie z Biblią, żyją oni w cudzołóstwie i nie odziedziczą Królestwa Bożego”.

To, że w nowych związkach są gorliwi i żyją dla Boga „całym sercem” w niczym ich nie usprawiedliwia. Często jest to tylko próbą zagłuszenia głosu oskarżenia, który odzywa się gdzieś w głębi duszy...

Do ludzi, którzy wielbili gorąco Boga wołając; „Panie! Panie!”, Pan Jezus kiedyś powiedział:

„Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” Łk 6,46.

Jeszcze bardziej wymownym jest fragment z Mt 7,21-23

Bogu w pierwszym rzędzie zależy na tym, byśmy byli mu posłuszni. To jest ważniejsze niż ofiara (1Sm 15,22).

Nic nie daje nawet najgorliwsza służba, gdy nasze życie łamie Boże przykazania.

Druga grupa pytań podkreśla dramatyzm sytuacji i brak możliwości naprawy rozbitego małżeństwa:

„Czy Bóg chciałby patrzeć na samotność i ból osoby rozwiedzionej? Więc co, jeśli powrót do pierwszego małżonka jest niemożliwy?”

Na pewno Bóg nie chciałby patrzeć na ból i samotność. Dlatego oświadczył na samym początku – dwoje staje się jednym ciałem i nie podlega rozerwaniu! Tylko śmierć rozdziela! Jezus potwierdził to, mówiąc: „Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza” Mt 19,6. Nie jest to Boże życzenie, czy prośba lecz nie podlegający dyskusji nakaz.

Dla osoby rozwiedzionej jest tylko jedna możliwość – wrócić do swojego współmałżonka, a jeśli to nie jest możliwe – pozostać samotną. 1Kor 7,11

Ależ, to okrutne! - powiemy. Czyżbyśmy śmieli zarzucić Bogu, że dając takie przykazanie, nie przewidział tych wszystkich tragedii i cierpień, jakie przechodzą ludzie rozwiedzeni? Nie wiedział, jaki ból będą znosić osoby opuszczone, dzieci pozbawione ojca lub matki? Ten, który nas wybrał przed założeniem świata, miałby mieć zasłonięte oczy jeśli chodzi o wgląd w XXI wiek? A jednak nakazał, co nakazał... I jest to nakaz sprawiedliwy, jak wszystko, co od Boga!

Trzecia grupa pytań, to atak na „bezduszność konserwatystów” i próba podkreślenia Bożej dobroci:

„Jeśli ktoś kocha Jezusa całym sercem, to dlaczego stawiasz mu takie przeszkody (nie zgadzając się na powtórny związek)? Będziesz winny tego, że... odrzuci zbawienie!”

Więc znowu „miłość całym sercem”... Trzeba nie znać Słowa Bożego, żeby stawiać takie argumenty. Apostoł Jan, zwany Apostołem miłości, mówi (jak najgorszy z konserwatystów): „Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe” 1J 5,3. Żadne z przykazań Bożych nie jest uciążliwe, nawet to „skazujące na samotność”.

W związku z powyższym pytaniem przeżyłem szok. Rozmowa przebiegała mniej więcej w ten sposób:

- bracie, ten człowiek tak bardzo kocha Boga, jest taki miły, lecz nie wyobraża sobie życia w samotności. Jeśli więc zabronimy mu zawarcia ponownego związku – może się zrazić.

- to prawda, że ma trudną sytuację, ale stoi przed wyborem: albo Bóg, albo swoje życie. Musimy go ostrzec, że gdy zawrze drugi związek, stanie się cudzołożnikiem.

- bracie, naprawdę myślisz, że Pan Bóg nie zgadza się na drugie małżeństwo? Przecież on widzi jego dobroć i to, że na swój sposób bardzo kocha Boga.

- Bóg nigdy nie zmienia Słowa. A Boga nie mamy kochać na „swój” sposób, lecz tak jak uczy nas Chrystus, więc przede wszystkim - posłuszeństwo.

- bracie, tyle mówimy o Bożej miłości i łasce, więc... gdzie ta łaska?

Najpierw zaniemówiłem, a potem stać mnie było tylko na przewlekłe: Cooo? Co mówisz? Chcesz powiedzieć, że Boża łaska jest po to, byśmy mogli przyzwalać grzechowi? Łaska ma przykrywać nasz grzech?

Uff! Co za nauka?! Takiej definicji łaski jeszcze nie słyszałem...

Odpowiedziałem: łaska stała u drzwi serca, chcąc zatrzymać ich przed rozwodem, lecz jej nie wpuścili. Łaska oferuje teraz swoją pomoc, by wytrwali w czystości, lecz ją omijają. Napisane jest, że łaska jest nam dana „ku pomocy w stosownej porze” Hbr 4,16. Gdy stosowna pora przemija, łaska się kończy...

To tyle, w wielkim skrócie. Wyjątkowych, pogmatwanych i zawiłych (ale też przewrotnych i perfidnych) przykładów jest mnóstwo. Współczuję tym, którym przychodzi się z nimi borykać. Szczególnie wtedy, gdy zrobimy „jeden wyjątek”. Ledwo go rozwiążemy, a u drzwi stoją już o wiele gorsze, bardziej pogmatwane „wyjątki”. Trzymajmy się Słowa albo pogubimy się bez reszty. Ani się obejrzymy, jak przejmiemy „sędziowski tron”, z prawem(?) wydawania (fałszywych, niestety) wyroków.

Bóg i jedynie On, jest Sędzią! Amen!

Niech Słowo Boże będzie „pochodnią nogom naszym i światłością ścieżkom naszym” Ps 119,105.

 

Waldemar Świątkowski

 

fShare
0