Czytelnia

Z kim należy iść?

Wiesław Janik włącz .

Żyjemy obecnie w czasie, w którym ludzkość zasypywana jest niezliczoną ilością ofert, zaproszeń oraz obietnic i to we wszystkich dziedzinach życia. Wykorzystuje się w tym celu takie sposoby jak bilbordy, plakaty, internet, telefony, telewizje, a także bezpośrednie rozmowy.

Otrzymujemy propozycje od banków, firm ubezpieczeniowych, turystycznych oraz od różnego rodzaju gabinetów i klubów rozrywki. Wszyscy ich autorzy przedstawiają się jako „dobroczyńcy”, którzy poświęcają się i robią wszystko ze swej strony, aby uczynić potencjalnych klientów bogatymi, zdrowymi, szczęśliwymi w krótkim czasie i to bez szczególnego wysiłku. Wystarczy tylko zadzwonić pod numer „x”, podpisać umowę napisaną bardzo drobnym druczkiem, w dodatku trudną do zrozumienia, i już jesteś szczęśliwym posiadaczem. I co ciekawe ten system działa na psychikę ludzi i znajduje wielu łatwowiernych, którzy dają się złapać w sieci „okazji”.

Podobną sytuację można również zauważyć na „rynku” ofert w zakresie potrzeb duchowych. I tutaj, identycznie jak w dziedzinie zaspakajania cielesnych pożądliwości, wyszukuje się rożnymi sposobami ludzi rozczarowanych życiem, zmęczonych psychicznie i duchowo, a szukających zmiany swego położenia i wewnętrznego swego samopoczucia, obiecując im „cudowną terapię”. Stoją za tym pojedyncze osoby lub grupy ludzi niewiadomego pochodzenia, oferując tanią „łaskę” mówiąc: „Przyjdź tylko do nas, a my pomożemy ci stać się zdrowym, szczęśliwym, wypędzimy wszystkie twoje demony, będziesz mógł wstąpić w nowy związek małżeński oraz osiągnąć dobrą kondycję finansową” itp. Aby uwiarygodnić swoje oferty, powołują się na autorytet Jezusa Chrystusa oraz wyrwane z kontekstu urywki Pisma Świętego. Oczywiście znajdują się ludzie, którzy są zdeterminowani, aby zmienić swoje duchowe i psychiczne położenie, odzyskać pokój i sens życia. Słysząc takie „wspaniałe obietnice” i nie sprawdzając wcale ich wiarygodności, dają się złapać w kolejną sieć i niewolę na wskutek swojej naiwności. Tym samym spełnia się na nich prorocze słowo zapisane w Biblii i ostrzegające przed takimi ludźmi wraz z ich oszukańczymi obietnicami: „Przemawiając bowiem słowami nadętymi a pustymi, nęcą przez żądze cielesne i rozwiązłość tych, którzy dopiero co wyzwolili się od wpływu pogrążonych w błędzie. Obiecują im wolność, chociaż sami są niewolnikami zguby, czemu bowiem ktoś ulega, tego niewolnikiem się staje... I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona. Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści...” (2 Piotra 2;2-3 oraz 17-19).

Również sam Pan Jezus wyraźnie ostrzegał ludzi przed takimi „organizacjami” i ich „obietnicami”: „...Baczcie, aby was kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim mówiąc: Jam jest Chrystus i wielu zwiodą” (Mat. 24;4-5). „Gdyby wam kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy, i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych” (Mat. 23-24).

W tej okoliczności budzi się poważne zaniepokojenie oraz pytanie: Co robić, jak się zachować, aby nie dać się złapać w oszukańczą sieć systemu stworzonego przez ludzi nieprawych. Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Biblii, która informuje, jak można znaleźć Chrystusa, poznać Go i pójść Jego śladami i uniknąć nieszczęścia z powodu oszustwa.

Po pierwsze, każdy człowiek pragnący przemiany swego życia oraz zbawienia własnej duszy, musi zrozumieć i uznać, że powodem jego tragicznego stanu ducha, duszy, a niekiedy i ciała, nie są inni ludzie, ale jego własny grzech, niewiara i nieposłuszeństwo Bożemu przykazaniu. Dlatego proces zmiany swego położenia należy rozpocząć nie od szukania „szczególnych” ludzi, szczególnych zborów oraz cudów, ale od osobistej pokuty przed Bogiem. Praktycznie oznacza to odrzucenie wszelkiego grzechu, nieczystego życia i uznanie siebie grzesznikiem. Kolejnym krokiem jest zwrócenie się z wiarą w modlitwie do Jezusa Chrystusa o przebaczenie, uwolnienie z wszelkiego grzechu oraz o uświęcenie Jego świętą krwią. Taką drogę wskazuje wszystkim bez wyjątku Słowo Boże. I tak Jezus woła: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mat.11;28-29). „Zaprawdę zaprawdę powiadam wam, każdy kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu... Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie” (Jana 8;34-36). Ap. Paweł oświadcza: „ … Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. I są usprawiedliwieni darmo z łaski Jego przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew Jego skuteczną przez wiarę... Aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa” (Rzym. 3;21-26).

Następnie należy w pełni wiary uznać Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, drogę prowadzącą do życia wiecznego, a na każdy dzień traktować Go jako osobistego Pasterza. Tak oficjalnie oświadczył Pan Jezus: „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce...”. „Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce i moje mnie znają...”. „Gdy wszystkie swoje (owce) wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych”. „I ja daję im żywot wieczny i nie zginą na wieki i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” (Jana 10;1-30).

Taka jest rzeczywistość i prawda! Aż chce się zawołać: Chwała Bogu za takiego Pasterza i Przewodnika!

Tak, dopiero w takim stanie i nastawieniu można wejść na drogę życia i do żywej Świątyni, jak napisane jest w Hebr. 10;19-23: „Wejdźmy na nią (drogę) ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od sumienia złego i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę”.

Ale w tym miejscu budzi się pytanie: Co znaczy to, aby w praktycznym życiu codziennie iść za Jezusem? Przede wszystkim należy zrozumieć, że nie Pan Jezus przyłączy się do nas, aby nas prowadzić, ale to my mamy odrzucić dotychczasową drogę życia i wejść na drogą Chrystusową, aby iść za nim każdego dnia. Dla wszystkich chętnych Pan Jezus postawił konkretne warunki i jasno określił, na czym polega pójście za Nim. Jest to dokładnie zapisane w Biblii. A więc co czytamy? Należy odrzucić dotychczasowy sposób bezbożnego życia: „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan. I nieczystego się nie dotykajcie, a Ja przyjmę was” (2 Kor. 6;14-18). Należy zaprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż i nieść go codziennie. „Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech idzie za mną” (Mat 16;24).

Należy w posłuszeństwie i w każdej okoliczności czynić wolę Bożą. „... aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwością, ale woli Bożej” (1Piotra 4;2).

Należy ustawicznie patrzeć na Jezusa i wzorować się na Nim. „... patrząc na Jezusa sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należnej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, usiadł po prawicy tronu Bożego” (Hebr. 12;1-3).

Spełniając te warunki, otrzymujemy pewną gwarancję od samego Boga, że chociaż w życiu możemy doświadczyć różnych trudności, to w rezultacie On przeprowadzi nas w pokoju do swego Królestwa. Pan Jezus powiedział tak: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot, kto we mnie wierzy, choćby umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki” (Jana 11;24-26). Natomiast kto idzie wiernie i wytrwale za głosem swego Pasterza, otrzymuje od Niego nowe życie w radości i pokoju: „Owce moje głosu mojego słuchają i ja znam je, a one idą za mną. A ja daję im żywot wieczny i nie zginą na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” (Jana 11;27-28). Codziennie otrzymuje też światło życia: „Ja jestem światłością świata, kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (Jana 8;12). Otrzymuje moc do prowadzenia zwycięskiego życia: „Ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa....” (1Kor.15;57-58).

Takich ludzi sam Chrystus wprowadzi do chwały swego Królestwa. I to było tematem Jego modlitwy: „Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie ja jestem, aby oglądali chwałę moją, którą mi dałeś...” (Jana 17;24).

Biorąc pod uwagę powyższą prawdę, dochodzimy do wniosku, że codzienne naśladowanie Pana Jezusa to nie nie jest emocjonalna lub intelektualna rozrywka, przeżywanie szczególnych cudów lub osiąganie życiowych sukcesów, ale wypełnianie woli Bożej w pełnej wierze, posłuszeństwie i samozaparciu. Pan Jezus tak to zdefiniował: „Ja jestem droga, prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca tylko przeze mnie” (Jana 14;6).

Na zakończenie chciałbym zadać wszystkim czytelnikom następujące pytania:

Czy w pełni wiary, przekonania i pragnienia wszedłeś już na tę drogę, którą wyznaczył Chrystus?

Czy znasz osobiście głos dobrego Pasterza i idziesz tylko za Nim, bez względu na okoliczności?

Czy masz tę niezachwianą pewność, że tylko On ma moc doprowadzić cię do Królestwa?

Gdy możesz zdecydowanie powiedzieć „tak” na te pytania, to zachęcam cię do wytrwałości i biegu we właściwym kierunku słowami ap. Pawła: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli” (1 Kor. 9;24-27).

Jeśli jeszcze nie podjąłeś decyzji, aby wejść na drogę do Królestwa Bożego i w dodatku nie wiesz, za kim masz iść, to radzę ci zdecydowanie odrzucić wszelkich nieznanych „doradców” i stręczycieli w zakresie życia duchowego. Wzywaj imienia Pana Jezusa z wiarą, a On objawi ci się osobiście i przemieni twoje życie. Wtedy odzyskasz pokój ducha i pewność zbawienia. Spełni się też w twoim codziennym życiu treść Psalmu 23.: „Pan jest Pasterzem moim, niczego mi nie braknie...”.

Wiesław Janik

 

fShare
0